Złodziej Wrót

Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Cykl: Mither Mages (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,86 (221 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
15
8
43
7
63
6
53
5
24
4
3
3
3
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Gate Thief
data wydania
ISBN
9788378397236
liczba stron
440
słowa kluczowe
fantasy, wrota
język
polski
dodała
Tristezza

„Złodziej Wrót” to druga, po „Zaginionych Wrotach”, część nowej serii młodzieżowej autora kultowej „Gry Endera”. Orson Scott Card przedstawia niezwykłą współczesną baśń o klanie magów, przebywających na wygnaniu w naszym świecie, którzy żyją w stanie rozejmu z innymi klanami, do czasu gdy narodziny Danny’ego Northa rozniecają na nowo płomień wojny. Danny North jest magiem wrót, pierwszym od...

„Złodziej Wrót” to druga, po „Zaginionych Wrotach”, część nowej serii młodzieżowej autora kultowej „Gry Endera”.


Orson Scott Card przedstawia niezwykłą współczesną baśń o klanie magów, przebywających na wygnaniu w naszym świecie, którzy żyją w stanie rozejmu z innymi klanami, do czasu gdy narodziny Danny’ego Northa rozniecają na nowo płomień wojny. Danny North jest magiem wrót, pierwszym od tysiąca lat, i może pootwierać zamki, które bronią dostępu do ich wspólnej ojczyzny, świata Westil.

To, że Danny North jest najpotężniejszym magiem na Ziemi i Westilu, wcale nie ułatwia mu życia w szkole średniej. Spontanicznie czynione przez niego cuda tylko utrudniają ukrywanie się przed Rodzinami, które chcą albo nim zawładnąć, albo go zabić. Danny wie, że gotowe są wykorzystać przeciwko niemu jego przyjaciół. I zaczyna podejrzewać, że popełnił wielki błąd, posługując się zniewoloną mocą dawno nieżyjących magów do stworzenia Wielkich Wrót.

Tymczasem na Westilu zwyciężony Złodziej Wrót zachował tylko nieliczne swoje wrota. Obawia się, że brak doświadczenia Danny’ego, jego niewiedza o wielkiej wojnie sprzed stuleci, otworzy wielkiemu wrogowi przejście między światami. Nie brak mu też kłopotów w jego własnym świecie – mściwa królowa, walka o sukcesję, odtrącona kochanka króla.

Musi pokazać Danny’emu, dlaczego zamknął Wielkie Wrota. Musi uzmysłowić mu zagrożenie ze strony magów Bela, zanim będzie za późno…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl

źródło okładki: http://www.proszynski.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1807
Blair | 2017-10-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebook, *2017*
Przeczytana: 18 lipca 2017

Złodziej może być tylko jeden

Zaginione wrota czytałam baardzo dawno temu - mgliście sobie przypominam, że było to chyba na samym początku mojej "kariery" blogerskiej, czyli najprawdopodobniej z pięć lat temu. Doskonale pamiętam ten niespodziewany zachwyt, który mnie ogarnął, kiedy dowiedziałam się, że Card napisał młodzieżowe fantasy o magach z Midgardu, posiłkując się mitologią nordycką i tworząc coś na styl urban fantasy. Pamiętam, jak wchłonęłam tę pierwszą część trylogii niczym gąbka wodę i jak rozczarowana byłam, kiedy okazało się, że na kontynuację przyjdzie czytelnikom trochę poczekać.

Później zapomniałam o Złodzieju wrót. Przypomniała mi o nim premiera Ojca wrót, czyli ostatniej części trylogii. Ze zniecierpliwieniem chwyciłam więc za tę drugą, pewna, że czeka mnie niezapomniana przygoda i dwie książki do nadrobienia. Tymczasem kontynuacja Zaginionych wrót nie przypomina mi ich w najmniejszym stopniu. Zamiast pochłonąć ją w kilka godzin, męczyłam, jak pięciolatek znienawidzoną gotowaną marchewkę na talerzu - cały czas zdziwiony, że tak się męczy, a rzeczona marchewka nie znika.

Za największy mankament Złodzieja..., o ironio!, uważam Danny'ego Northa. Jak w pierwszym tomie to właśnie główny bohater powieści był jej siłą napędową, tak teraz - już nie dziecko, a nastolatek - zmienił się nie do poznania. Z jednej strony rozumiem, że autor chciał pokazać to przeistoczenie protagonisty - z niechcianego dziecka bez mocy w rodzinie, w której to właśnie magiczne umiejętności liczą się najbardziej, zmienił się w potężnego maga, osobę, z którą muszą się liczyć nie tylko krewni, lecz także członkowie wrogich rodzin magicznych. Bardziej mi przeszkadza, jak Orson Card nieudolnie to zrobił. Danny w teorii powinien być sprytnym, inteligentnym chłopakiem o dobrym sercu - jak w jednym z ostatnich rozdziałów opisuje go w swoich przemyśleniach Klucha. Szkoda tylko, że pisarz nie potrafił pokazać tych cech Danny'ego jego czynami. Po sposobie w jaki główny bohater reaguje na różne sytuacje, jak odnosi się do innych postaci... Powiedziałabym raczej, że straszny z niego dupek i kawał chama się zrobił, a nie rzeczony inteligentny chłopak o złotym sercu.

Odrobinę zabawne jest też podejście Danny'ego do wszelkich flirtów i romansów. Mam dziwne przeczucie, że przedziera tutaj światopogląd pisarza. Naprawdę osobliwym było dla mnie czytanie, jak główny bohater nie zamierza umówić się z dziewczyną (chociaż w pewnym momencie interesowały się nim trzy, co barwnie ujął już jako czworokąt, ehkem) ani wyjść poza sferę pocałunków, ponieważ gdyby zdecydował się z kimkolwiek na coś poważniejszego, to od razu małżeństwo i rodzenie dzieci. Wiadomo. W pewnym momencie przewracałam te kartki w Złodzieju wrót i zastanawiałam się czy na pewno trzymam w ręku fantastykę młodzieżową czy to jednak jakieś romansidło z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Trudno mi napisać cokolwiek składnego o postaciach drugoplanowych, ponieważ niemalże żaden z nich nie zapisał się w mojej pamięci w jakikolwiek sposób. Klucha za bardzo się tutaj nie liczy, ponieważ jest on przez większość powieści obserwatorem, nie wspominając już nawet, że zaliczałabym go bardziej do jednego z głównych bohaterów, biorąc pod uwagę jaki wpływ ma potem na fabułę i akcję powieści. Mam niejasne wrażenie, że postaci, które zrobiły na mnie duże wrażenie w poprzedniej części - Hermia na przykład - zostały tutaj strasznie spłycone, stały się bezbarwne. W ogóle w Złodzieju... brakowało mi postaci kobiecej, która nie pełniłaby roli miłostki Danny'ego czy nie spełniałaby figury siostry/ matki. W Zaginionych wrotach miałam jeszcze Hermię. Tutaj nawet ona jest duchem samej siebie.

Podsumowując, zawiodłam się. Zawiodłam się strasznie. Już pomijając fakt, że staram się oddzielać książkę od autora (z wieloma poglądami Carda się nie zgadzam), ale przynajmniej do tej pory zawsze mogłam liczyć, że te historie będą trzymać poziom. Gra Endera to seria mojego dzieciństwa, pierwsze science fiction, które wciągnęłam szybciej niż tabliczkę czekolady, doczytując powieści w każdej możliwej chwili, chociaż wcześniej sf było dla mnie strasznie trudnym do przebrnięcia gatunkiem. Zaginione wrota to niezapomniana przygoda, do której zapewne jeszcze kiedyś wrócę, ale o Złodzieju wrót postaram się jak najszybciej zapomnieć.
_____
www.NocnyCien.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Odzyskana Magia

Najlepszy tom ze wszystkich pięciu! Czytałam od prequela i taką kolejność polecam, wtedy ta seria najlepiej smakuje.

zgłoś błąd zgłoś błąd