Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Złomiarz

Cykl: Złomiarz (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
6,47 (242 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
5
8
27
7
72
6
85
5
29
4
10
3
5
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ship Breaker
data wydania
ISBN
9788374802956
liczba stron
286
język
polski
dodała
Wiedźma

Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, gdzie cięte są na złom osadzone na piasku wielkie tankowce, nastoletni Nailer pracuje w lekkiej ekipie, wydobywającej z wraków miedziane kable. Codziennie musi wyrobić normę – i liczyć, że przeżyje do następnego dnia. Kiedy jednak, zrządzeniem losu, czy też przypadkiem, odkrywa na skałach rozbity przepiękny kliper, staje przed najważniejszą decyzją w swoim...

Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, gdzie cięte są na złom osadzone na piasku wielkie tankowce, nastoletni Nailer pracuje w lekkiej ekipie, wydobywającej z wraków miedziane kable. Codziennie musi wyrobić normę – i liczyć, że przeżyje do następnego dnia. Kiedy jednak, zrządzeniem losu, czy też przypadkiem, odkrywa na skałach rozbity przepiękny kliper, staje przed najważniejszą decyzją w swoim życiu: zrabować ze statku wszystko co cenne czy uratować jedyną ocalałą osobę, piękną i bogatą dziewczynę, która mogłaby zapewnić mu lepsze życie…
W tej mocnej powieści Paolo Bacigalupi, zdobywca wielu nagród, snuje porywającą i pełną tempa opowieść przygodową, osadzoną w prawdopodobnej, barwnej i niepokojącej przyszłości.

Porywająca przygoda w zniszczonym świecie… "Złomiarz" to najlepszy debiut, jaki czytałem od lat.
Scott Westerfeld, autor "Lewiatana"

Paolo Bacigalupi to najciekawszy nowy głos w fantastyce tego dziesięciolecia; twórca wspaniałych, zmuszających do namysłu opowieści. Przy lekturze "Złomiarza" pospadają wam kapcie!
Robert J. Sawyer, autor powieści "Futurospekcja"

Mroczna, pełna napięcia i zachwycająca historia, od której nie można się oderwać i do której wraca się wiele razy.
John Scalzi, autor "Wojny starego człowieka"

Wciągająca powieść, skupiająca się na kwestiach zaufania i rodziny… Nailer i jego groźny, choć piękny świat na długo pozostanie wam w pamięci.
Kim Stanley Robinson, autor trylogii marsjańskiej

 

źródło opisu: http://mag.com.pl/

źródło okładki: http://mag.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1212

Déjà vu

Ci, w których Paolo Bacigalupi rozbudził wielkie nadzieje swoją debiutancką i kilkukrotnie nagradzaną „Nakręcaną dziewczyną”, muszą czuć się nieco rozczarowani kolejnymi książkami, które wyszły spod pióra autora. Bo zarówno „Zatopione Miasta”, jak i „Złomiarz” (według kolejności powstania tytuły te powinny być wymienione odwrotnie, jednak do polskich księgarń trafiły w takim właśnie porządku) to powieści skierowane do młodszego odbiorcy, pozbawione siły rażenia i ciężaru przypisywanego debiutowi. W dodatku oparte na bardzo prostym schemacie, przewidywalne i uderzająco do siebie podobne.

Obie rozgrywają się w tym samym uniwersum – świecie po katastrofie ekologicznej, częściowo zalanym przez wodę z topniejących lodowców, w obu pojawia się pewien mutant (pewnie nie każdy czytelnik od razu skojarzy, że ma do czynienia ze znaną już postacią, bo w „Złomiarzu” tłumacz popuścił wodze fantazji i Tool stał się Młotem). I w obu w rolach protagonistów obsadzono parę podrostków – dziewczynę i chłopca – wspólnymi siłami stawiającą czoła bezwzględnym zasadom rządzącym światem, w którym przyszło im żyć. W „Zatopionych Miastach” to dziewczyna (Mahlia) musi ratować swego towarzysza Mouse’a, a w „Złomiarzu” ta rola przypada w udziale chłopcu, Nailerowi, gdy Nita, z którą przybywa do Orleanu zostaje porwana, ale doprawdy trudno przeoczyć tak ewidentną kalkę raz już użytego pomysłu, nieszczególnie przecież oryginalnego.

Zostawmy jednak na moment „Zatopione Miasta”, by skupić się na fabule...

Ci, w których Paolo Bacigalupi rozbudził wielkie nadzieje swoją debiutancką i kilkukrotnie nagradzaną „Nakręcaną dziewczyną”, muszą czuć się nieco rozczarowani kolejnymi książkami, które wyszły spod pióra autora. Bo zarówno „Zatopione Miasta”, jak i „Złomiarz” (według kolejności powstania tytuły te powinny być wymienione odwrotnie, jednak do polskich księgarń trafiły w takim właśnie porządku) to powieści skierowane do młodszego odbiorcy, pozbawione siły rażenia i ciężaru przypisywanego debiutowi. W dodatku oparte na bardzo prostym schemacie, przewidywalne i uderzająco do siebie podobne.

Obie rozgrywają się w tym samym uniwersum – świecie po katastrofie ekologicznej, częściowo zalanym przez wodę z topniejących lodowców, w obu pojawia się pewien mutant (pewnie nie każdy czytelnik od razu skojarzy, że ma do czynienia ze znaną już postacią, bo w „Złomiarzu” tłumacz popuścił wodze fantazji i Tool stał się Młotem). I w obu w rolach protagonistów obsadzono parę podrostków – dziewczynę i chłopca – wspólnymi siłami stawiającą czoła bezwzględnym zasadom rządzącym światem, w którym przyszło im żyć. W „Zatopionych Miastach” to dziewczyna (Mahlia) musi ratować swego towarzysza Mouse’a, a w „Złomiarzu” ta rola przypada w udziale chłopcu, Nailerowi, gdy Nita, z którą przybywa do Orleanu zostaje porwana, ale doprawdy trudno przeoczyć tak ewidentną kalkę raz już użytego pomysłu, nieszczególnie przecież oryginalnego.

Zostawmy jednak na moment „Zatopione Miasta”, by skupić się na fabule samego „Złomiarza”. Plaża, gigantyczne stalowe wraki statków, wciąż te same poznaczone bliznami i tatuażami twarze, domy naprędce zbite z tego, co wyrzuciło morze, a czego nie da się sprzedać. I godziny ciężkiej harówki w trzewiach rdzewiejących molochów, w warunkach niemających nic wspólnego z bezpieczeństwem i higieną pracy. Tak mniej więcej wygląda codzienne życie Nailera, któremu w społeczności złomiarzy może nie żyłoby się źle, mimo biedy i spartańskich warunków, gdyby jego ojcem nie był akurat notoryczny pijak i ćpun, agresywny i kompletnie nieprzewidywalny. Kiedy wiec chłopak znajduje rozbity kliper, który przypłynął z innego, opływającego w bogactwa świata, a na nim dziewczynę obiecującą złote góry w zamian za pomoc w powrocie do domu, nie waha się zbyt długo.

Jednak to nie tak, że wybór, którego musi dokonać, jest jednoznacznie łatwy. Wyruszenie po lepsze życie wymaga przecież zostawienia za sobą wszystkiego, co chłopak zna i co jest mu bliskie, tych kilku osób, które uznawał za przyjaciół, czy wręcz rodzinę (mimo braku rzeczywistych więzów krwi), podjęcia sporego ryzyka. Finalnie jednak marzenia wygrywają, Nailer zawierza Nicie i rozpoczyna wielką ucieczkę przed własną przeszłością. Problem w tym, że ta ostatnia ani myśli pozostać tam, gdzie jej miejsce, co czyni całą sprawę jeszcze trudniejszą, niż się parze podrostków początkowo wydawało.

Choć w „Złomiarzu” zmuszanie protagonisty do zadawania sobie wciąż tych samych pytań, na które ten każdorazowo znajduje ujęte w inne słowa, acz w gruncie rzeczy identyczne odpowiedzi ma miejsce stosunkowo często, poziom moralizatorstwa zamkniętego w pigułce i podanego na złotej tacy w celu ograniczenia intelektualnego wysiłku czytelnika jest jakby niższy, niż to miało miejsce w „Zatopionych Miastach”. Nieco inna jest też tematyka egzystencjalnych rozważań – tym razem Bacigalupi usiłuje zdefiniować, czym właściwie jest rodzina, posługując się klasycznym dylematem „ważniejsze więzy krwi czy uczucia?”. Tym samym mniej tu nadmiernego epatowania przemocą (co nie znaczy, że takie momenty nie zdarzają się w ogóle), co generalnie dobrze książce robi. Niestety nie znajdziemy w „Złomiarzu” tego, czego zabrakło również w drugiej młodzieżowej powieści autora – tła, specyfiki świata przedstawionego, jego globalnego obrazu, opisu przemian, które w nim zaszły oraz ich skutków w zakresie szerszym, niż napomkniecie o wyostrzeniu się podziału na bogaczy i nędzarzy.

„Złomiarz” to idealny przykład literackiego średniaka – brakuje mu wyrazistych zalet, ale też kłujących w oczy wad, nie porywa, ale i nie nudzi na śmierć, nie jest napisany źle, lecz świeżych pomysłów próżno tu szukać. Ot, powieść, która niedługo po przeczytaniu bez śladu wyparowuje z pamięci.

Agata Rugor

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (856)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1825
jamczyk | 2016-07-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 lipca 2016

W nieodległej przyszłości, o młodzieńcu, który szuka drogi do lepszego jutra, o rodzącym się uczuciu, zagubionym człowieczeństwie, pochodzeniu i więziach rodzinnych. Dobra książka przygodowa, z elementami fantastyki i futurologii.

książek: 710
lullaby | 2013-03-17
Przeczytana: 16 marca 2013

Czytelnicy i czytelniczki, zapraszam was w niezwykłą czytelniczą podróż. Na pokład słownego okrętu należy zabrać trochę czasu oraz wyobraźni, po czym jak najprędzej otworzyć książkę i przepaść, aż do ostatniego zdania.

Zacznijmy jednak od początku. Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej w pocie czoła pracują ekipy rozbierające wraki statków. Tatuowani i kolczykowani, przynależą do różnych grup. Nailer pracuje w lekkiej ekipie: wydobywa miedziane kable i inne drobne rzeczy. Zapłata ledwie starcza mu na przeżycie, a tego też nie ułatwia jego ojciec. Jadący na krysztale (narkotykach) i alkoholu bynajmniej nie wita syna z rozpostartymi ramionami. Ponurą codzienność zakłóca pewne zdarzenie… Młodzieniec wraz z przyjaciółką Pimą znajdują rozbity na skałach kliper. Jak się okazuje, jego wnętrze skrywa wiele skarbów. Jednak droga do ich zdobycia nie jest łatwa… Niemal w każdej kabinie znajdują się ciała ofiar morskiej katastrofy, które niczym wyrzuty sumienia utrudniają penetrację okrętu....

książek: 2283
kasandra_85 | 2013-03-21
Przeczytana: marzec 2013

http://kasandra-85.blogspot.com/2013/03/zomiarz-paolo-bacigalupi.html

książek: 223

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu zastanawiał się, jak będzie wyglądał świat za 50, 100... i więcej lat. Jedni od razu myślą o nowoczesnych urządzeniach, latających samochodach, robotach, które zastąpią ludzi w pracy. Jak wyobraził sobie świat Paolo Bacigalupi?

W jego wizji jest to jedna wielka Przegrana. Wszystko zniszczone przez ludzką chciwość, gdzie cenniejszy od człowieka jest kawałek złomu. Na takiej Ziemi urodził się Nailer, nasz główny bohater. Od rana do wieczora pracuje w lekkiej ekipie, wydobywającej z wraków miedziane kable. Dzięki swojemu niskiemu wzrostowi bezproblemowo przeciska się w tunelach zniszczonych tankowców, ale zdaje sobie sprawę z tego, że kiedyś urośnie i prędzej czy później wyleci z ekipy. Jego przyszłość nie wygląda za ciekawie, aż do momentu, gdy podczas sztormu na skałach rozbija się drogi kliper. Takiego łupu nie mógł pozostawić na pastwę losu, ale nie spodziewał się, że na pokładzie pozostała jedna żywa osoba - piękna, bogata dziewczyna, dla...

książek: 1750
Jenah | 2013-05-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 maja 2013

Czy tego chcecie, czy nie, zabieram was właśnie w podróż w bliżej nieokreśloną przyszłość. Spójrzcie na krajobraz, który się przed wami roztacza - przed oczami macie zniszczone miasta, które często nawiedzają potężne sztormy. Ponure szkielety wieżowców i domów górują nas wioskami tych, którzy przetrwali wszelkie kataklizmy - te spowodowane przez naturę, ale i przez działalność najbardziej niszczycielskiego stworzenia na Ziemi - człowieka. To pomniki cywilizacji, która już odeszła i nie powróci. Świat poszedł na przód, lecz ten krok, który zrobił do przodu, to krok w otchłań przemocy, wyzysku, oszustw, narkotyków i ogólnie pojętej niesprawiedliwości. By przeżyć każdy następny dzień, należy poddać się ciężkiej pracy dla wielkich korporacji bezwzględnie wykorzystujących ludzi lub stać się złodziejem i cwaniakiem. Lub po prostu mieć szczęście. Ogromne szczęście.

Przenieśmy się teraz w rejony wybrzeża Zatoki Meksykańskiej. Na jednej z plaż roi się od ludzi pracujących przy rozbiórce...

książek: 828
BeataBe | 2013-08-14

Książka robi wrażenie napisanej przez młodego człowieka, który musi się jeszcze bardzo dużo nauczyć. I popracować nad wyobraźnią.

książek: 829
Aithusa | 2013-03-21
Przeczytana: 20 marca 2013

"Kiedyś, dawno temu, Nowy Orlean oznaczał wiele rzeczy: jazz, Kreoli, miasto tętniące życiem, Mardi Gras, imprezy, zapomnienie; oznaczał pochłaniającą wszystko bujną roślinność. Teraz oznaczał tylko jedno. Przegraną."

Nailer należy do grupy lekkiej ekipy, której zadaniem jest wydobywanie kabli z wraków statków znalezionych na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, gdzie sam również mieszka. Jako dziecko dżungli, które nie zna luksusu ani nawet dobrego jedzenia, nie ma pojęcia o życiu, jakie prowadzą nieznani mu ludzie z wyższych sfer. Przez niemal całe kilkunastoletnie życie ciężko pracował i nie mógł liczyć na szczęście. Nawet wieczorami, gdy przychodził do domu, nie zastawał tam ciepłej rodziny, która mogłaby go pocieszyć. Po tym jak jego matka odeszła z tego świata, chłopiec był zostawiony na pastwę losu, a drugi rodziciel wcale nie pomagał mu w pozbieraniu się po takiej stracie. Staruszek uzależnił się od alkoholu i amfetaminy, nazywanej kryształem, i przestało mu zależeć nawet na...

książek: 38

Paolo Bacigalupi zyskał sobie pewien rozgłos poprzednimi dwiema książkami swojego autorstwa. Po ,,Złomiarzu” nie wiedziałam czego się spodziewać, ponieważ ND i ZM są książkami skrajnie się od siebie różniącymi, i na ogół czytelnik, który uwielbia jedną, drugą ma ochotę wyrzucić przez okno.
Ja nie ukrywam, jestem młodzieżą, co wyższej literatury nie pojmuje, co pisać nie umie, co tylko przetworzoną papkę łyka, ba, powieść tak prostą, dziecinną i banalną wznosi na ołtarze - tak, już wiecie, że CAŁĄ SOBĄ JESTEM ZA ZATOPIONYMI MIASTAMI!

,,Złomiarz” to wypadkowa pomiędzy ,,Zatopionymi Miastami” i ,,Nakręcaną Dziewczyną”. Z której powieści przejęła wady, z której zalety?

Bacigalupi niewątpliwie posiada dar tworzenia scen dla swoich powieści. Można polemizować z oryginalnością koncepcji przyszłości opartej na podniesionym poziomie wód i upadku cywilizacji w takiej formie, jaką znamy, jednak moim zdaniem świat wykreowany przez Bacigalupiego po prostu można sobie wyobrazić, i to jak dla...

książek: 1136
Angelika | 2013-09-15
Przeczytana: czerwiec 2013

Lubię zaczytywać się w fantastyce, przenosić się do świata, w którym wszystko jest możliwe, a w szczególności poznawać najróżniejsze uniwersa i wizje przyszłości. Jakiś czas temu natknęłam się na termin fantastyka ekologiczna - brzmi ciekawie, nieprawdaż? Postanowiłam sprawdzić co kryje się za tym pojęciem i tak trafiłam na „Złomiarza” Paolo Bacigalupiego. Autor ten wychowywał się w hippisowskiej rodzinie w stanie Kolorado, a studiował i pracował w Chinach. Podróżował również po krajach Południowo-Wschodniej Azji, a po powrocie do USA zamieszkał w Bostonie, gdzie zaczął pisać fantastykę. Ostatecznie osiadł jednak w rodzinnym stanie Kolorado. Ma na swoim koncie wiele opowiadań, kilka powieści oraz nagród. Został także okrzyknięty najciekawszym nowym głosem w fantastyce tego dziesięciolecia.

Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej cięte są na złom osadzone na piasku ogromne, stare i bezużyteczne tankowce. To właśnie tam, w lekkiej ekipie przy wydobywaniu miedzianych kabli, pracuje...

książek: 0
| 2013-07-11
Na półkach: Przeczytane

Stanowczo najgorsze (choć wciąż dobre) pisadło Bacigalupiego jakie do tej pory przeczytałem. Podstawowa wada - za krótka po pierwsze (ledwo 280 stron w małym formacie); po drugie na zawsze pozostanie w cieniu (genialniej pod względem klimatu oraz rozbudowanej fabularnie) Nakręcanej dziewczyny!

Złomiarz się na niej troszkę (chamsko) wzoruje i nie wnosi nic (poza nowym miejscem i bohaterami) nowego do Paolowego zniszczonego i zatopionego uniwersum... Moja ocena to taka naciągana szósteczka

zobacz kolejne z 846 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd