Wspomnienia niebieskiego mundurka

Wydawnictwo: Zielona Sowa
5,23 (394 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
14
8
18
7
81
6
87
5
82
4
25
3
36
2
14
1
35
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wspomnienia niebieskiego mundurka
data wydania
ISBN
8391687473
liczba stron
166
język
polski

Powieść jest złożona z 18 rozdziałów, w których autor opisał życie uczniów w XIX-wiecznej szkole, ich radości i problemy, figle jakie płatali swoim nauczycielom (np. przyniesienie na lekcję chrabąszczy), a także sportretował zarówno ciekawych uczniów jak i nauczycieli, którzy uczyli w męskiej szkole powiatowej w Pułtusku. W początkowych rozdziałach opisano rozpoczęcie nauki. Szkolny dzwonek...

Powieść jest złożona z 18 rozdziałów, w których autor opisał życie uczniów w XIX-wiecznej szkole, ich radości i problemy, figle jakie płatali swoim nauczycielom (np. przyniesienie na lekcję chrabąszczy), a także sportretował zarówno ciekawych uczniów jak i nauczycieli, którzy uczyli w męskiej szkole powiatowej w Pułtusku.

W początkowych rozdziałach opisano rozpoczęcie nauki. Szkolny dzwonek rozbrzmiewa w całym mieście. Lekcje rozpoczynają się wspólną modlitwą. W szkole pojawili się pierwszoklasiści - jeszcze nie bardzo wiedzą, jak się zachować, nie wszyscy trafili do swoich klas. Jeden z nich, Piotruś Mieszkowski, spóźnił się do szkoły. Na szczęście trafić do klasy pomógł mu starszy kolega - Karol Kozłowski.

W szkole uczą się różni chłopcy - niektórzy pochodzą ze wsi i ich język śmieszy uczniów, którzy urodzili się w mieście. Są też tacy, którzy zostali kilka lat w tej samej klasie - ci odstają wyglądem i wzrostem od młodszych kolegów. Bardzo ważną rolę w życiu klasy pełni prymus - to pośrednik między nauczycielem i uczniem. W opowiadaniu Prymus-lizus został opisany prymus, którego uczniowie znienawidzili, ponieważ donosił na nich nauczycielom i inspektorowi. Nazywał się Ślimacki.

Nie wszyscy uczniowie pochodzą z bogatych rodzin, są też synowie ubogich rzemieślników, jak Wojtek Krystek, syn stolarza, który musiał sypiać w trumnie, bo w domu zabrakło dla niego łóżka. Podobne problemy nie przeszkadzały uczniom wcale w rozwijaniu „szkolnych” talentów, jak mistrzowskie ostrzenie piór, kaligrafia (co bardzo przydawało się w podpisywaniu zeszytów, za co artysta pobierał stosowne wynagrodzenie), robienie piłek do grania.

Autor powieści opisuje także typy nauczycieli z XIX-wiecznej szkoły. Na przykład polonista Skowroński był człowiekiem starej daty i uwielbiał autorów z XVIII w., którzy uczniom wydawali się przestarzali i nudni. Nauczyciel, który go zastąpił, zaczął z nimi omawiać literaturę dla nich współczesną, bliską im i ciekawą, jak np. dzieła A. Mickiewicza.

W Pułtusku większość uczniów mieszkała na stancjach, gdzie byli nadzorowani przez inspektora i nauczycieli. Nawiązywały się między nimi przyjaźnie. Jedną z trudniejszych ale i pięknych przyjaźni jest ta między Sprężyckim i Dembowskim. Sprężycki skręcił nogę w kostce, a ponieważ źle mu ją leczono, zaistniała groźba amputacji stopy. Dembowski nie opuszczał przyjaciela, przynosił mu wiadomości ze szkoły i bardzo się martwił wciąż gorszym samopoczuciem przyjaciela. Na szczęście Sprężycki wyzdrowiał.

Jednym z nauczycielskich osobliwości był profesor Jastrebow - nauczyciel języka rosyjskiego. Od swoich uczniów wymagał jedynie, by kochali rosyjską poezję. Żywił się chlebem razowym i mlekiem. Okazało się, że był alkoholikiem. Pewnego dnia chłopcy postanowili urządzić konkurs, kto jest prawdziwym bohaterem. Wyczyny były różne - pójście na cmentarz nocą, dwukrotne przepłynięcie rzeki w najszerszym miejscu, wykonanie skoku z huśtawki. Tymczasem prawdziwym bohaterem okazał się Sprężycki, który mimo długiej nieobecności w szkole z powodu choroby, zdał wszystkie egzaminy i otrzymał nagrodę za najlepsze wyniki.

Ostatni rozdział książki jest poświęcony dalszym planom uczniów po otrzymaniu świadectw. Niektórzy zamierzają się dalej uczyć, inni zamierzają pomagać rodzicom, albo jak najszybciej zdobyć zawód i pracować.

 

źródło opisu: http://www.bryk.pl/lektury/wiktor_gomulicki/wspomn...(?)

źródło okładki: http://www.ceneo.pl/18663

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 547
Magdalena | 2017-03-08
Przeczytana: 08 marca 2017

Z książek dla dzieci o przygodach uczniów, poznałam tylko kilka tomów o jednym małych chłopcu zwanym Mikołajkiem. Polubiłam tego chłopca, który często wpakował się w kłopoty. Polubiłam humor w historiach o Mikołajku. Polubiłam tamtą Francję...

Dlatego też, gdy trafiłam na "Wspomnienia niebieskiego mundurka", musiałam je przeczytać. Bowiem od razu skojarzyło mi się z Mikołajkiem. Choć "Wspomnienia niebieskiego mundurka" dotyczą innych chłopców mieszkających w innym kraju.

Rzecz z książki dzieje się w Polsce. Ale w Polsce dawnej, XIX wiecznej. Wówczas to w szkołach był podział. Zaś poznajemy męską szkołę, w której chłopcy noszą niebieskie mundurki.

Poznajemy chłopców, którzy dopiero wkraczają w nowy etap w swoim życiu zwany szkołą, natomiast kończymy lekturę wówczas, gdy chłopcy kończą szkołę.

Rozdziałów jest osiemnaście. Każdy z nich jest inną historią dotyczącą bohaterów. Przyznam, iż niektóre mnie nudziły, inne zaś ciekawiły, jeszcze inne bawiły. Były też takie, które wzruszały, skłaniały do refleksji czy do wspomnień. Każda z nich jednak pozostanie w mej pamięci.

Lektury tej nie da się nie docenić. Jej mądrości, która jest przekazywana w przystępny sposób. Jej bohaterów, dzięki którym może się pojawić refleksja na temat naszych poczynań. Jej nauczycieli oraz rektora - jak bardzo szacunek do nauczyciela zależy od faktu jakim on jest człowiekiem dla tych uczniów.

Momentami książka bywała smutna. Powodowała łzy. Skłaniała człowieka do przemyśleń. Ale przez większość tej krótkiej lektury książka bawiła. Nigdy nie zapomnę rozdziału o chrabąszczach... i wciąż się zastanawiam, czy w jakiejś szkole jakiś uczeń czy uczniowie wpadli na podobny pomysł.

"Wspomnienia niebieskiego mundurka" pokazują jaką dużą wartością jest przyjaźń. Chłopcy są dla siebie bardzo ważni. Pomagają sobie, wspierają się, a przede wszystkim razem się bawią i wpadają na coraz to ciekawsze pomysły.

Książka powinna wzbudzić ciekawość u młodego czytelnika. Owszem, nie znajdzie w niej chłopców, którzy grają w FIFĘ. Za to znajdzie chłopca, który potrafił robić piłki do grania na boisku.
Nie znajdzie długopisów, korektorów czy innych bajerów, ale znajdzie wspaniałe gęsie pióra, którymi chciałby spróbować pisać.
I choć różnic pomiędzy chłopcami i szkołą z wieku XIX a chłopcami i szkołą wieku XXI jest wiele, to i podobieństw czytelnik znajdzie mnóstwo. Bo, czy młodzi chłopcy nawet teraz nie lubią wpakować się w kłopoty? Biegać, skakać, grać w piłkę? Kombinować, by nauki uniknąć?

Książka też może być świetny wstępem do rozmowy o tym jak dawniej szkoła i życie wyglądały. Wspomnienia naszych rodziców z tamtych czasów też mogą być barwne i piękne jak we "Wspomnieniach niebieskiego mundurka". Też mogą bawić, wzbudzać zaciekawienie. Moje wspomnienia może nie są tak wesołe, a jednak o niektórych przygodach z łezką w oku mogłabym opowiedzieć... choć jeszcze dużo lat od zakończenia szkoły podstawowej nie minęło.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ostatnia szansa

Muszę przyznać, że ta część była jak dotąd najbardziej poruszająca ze wszystkich. Jest w niej zawarte tyle ważnych i przykrych tematów, że aż ciężko w...

zgłoś błąd zgłoś błąd