Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wszystko w porządku. Układamy sobie życie

Wydawnictwo: Znak
6,33 (597 ocen i 109 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
23
8
88
7
156
6
165
5
87
4
27
3
23
2
11
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324027897
liczba stron
512
język
polski
dodała
joly_fh

Hołownia i Prokop są przyjaciółmi, ale żyją na dwóch różnych planetach. Tym razem postanowili nieco na nich posprzątać, posegregować odkurzone graty i podzielić się ze światem tym, co odkryli. W 76 pudełkach zamykają więc wszystko, co ich bawi, przeraża, zachwyca i wkurza. Kilogramy anegdot, tony bardzo osobistych wspomnień, dziesiątki ciekawostek. Hołownia, przeglądając pudła Prokopa, łapał...

Hołownia i Prokop są przyjaciółmi, ale żyją na dwóch różnych planetach. Tym razem postanowili nieco na nich posprzątać, posegregować odkurzone graty i podzielić się ze światem tym, co odkryli.

W 76 pudełkach zamykają więc wszystko, co ich bawi, przeraża, zachwyca i wkurza. Kilogramy anegdot, tony bardzo osobistych wspomnień, dziesiątki ciekawostek. Hołownia, przeglądając pudła Prokopa, łapał się za głowę z przerażenia. Prokop nie mógł uwierzyć, że Hołownia naprawdę lubi to, do czego się tu przyznaje, że lubi.

Tylko tutaj można znaleźć fragmenty nigdy niewydanej powieści Hołowni czy kultową dyskografię, bez której Prokop nie byłby Prokopem. Jeden z autorów ujawnia, na co wydał pierwsze ukradzione pieniądze, drugi zdradza, co lubi robić po godzinie 22. Oprócz tego autorzy książki rozstrzygają wiele innych frapujących kwestii, na przykład:

• Jak zostać gwiazdą salonów oraz ekspertem od wszystkiego?
• Czy artyści mogą podpalić albo zbawić świat?
• Jak brzmi cała prawda na temat telewizji?
• Różaniec czy smartfon?
• Jak skutecznie modlić się o cud?
• Bogowie popkultury czy święci Kościoła?
• Wiedzieć czy wierzyć?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2013

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 189
czytanieWwannie | 2013-10-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam.
Przeczytana: 18 września 2013

Zacznijmy od porządku... Tfu, początku.

Szymon Hołownia nigdy nie był w stanie porwać mnie w wir katolickiej wspaniałości religii. Owszem, uważam go za inteligentnego argumentatora, jednak jego styl bywa przydługi, słowem - nudzi. Jako zagorzała przeciwniczka telewizyjnych transmisji wszelakich, a zwłaszcza tych gadanych, eksperckich, bzdurnych, z góry czuję niechęć do Marcina Prokopa.

Sięgnęłam po tę pozycję. Poniekąd z pracowniczego przydziału, indziej dlatego, że chciałam. Lubię się przekonywać.

Start!

Andy Warhol pod koniec każdego miesiąca zaklejał pudełko wypełnione ,,skarbem” typu: kawałek tortu, zmumifikowane stopy, złotówki czy banany. Coś na kształt i pomysł kompletnie bezwartościowych, a jednak umilających życie smaczków stworzył duet, który dzięki temu odczarował mi siebie. Przechadzając się po w pełni wyposażonym pomieszczeniami domostwie, Ci dwaj, wskazują hasełka, które wniosły w ich życie raczej wszystko niż nic.

W przedpokoju zdejmując buty, Hołownia opowiada o stronie internetowej, na której po wypełnieniu odpowiedniej ankiety można dowiedzieć się ilu niewolników pracuje na Twój dobrobyt. Prokop przerywa mu w pół słowa emocjonując się gadżetami, na wynalezienie których czeka z niecierpliwością.

Siadają w salonie, by dywagować o tematach, których podjęcie sprawi, że staniesz się towarzyskim trupem. Za nic w świecie nie mów o Smoleńsku, chorobach wenerycznych i swoim sukcesie. Grozi to bowiem dozgonnym wykluczeniem z zacnych elit. Dla kontrastu, religijny guru mas podaje 3 przetestowane i atestowane sposoby na to, jak stać się brylującą gwiazdą towarzyskiej rozmowy. Ten sam, spogląda na ściany gdzie wiszą obrazy, których szeroko nie komentuje, bo nie chce się zbłaźnić.

W towarzystwie tych dwóch, nawet w bibliotece nie ma miejsca na nudę. Tam, obok tytułu Pod względem seksualnym pochodzę raczej ze Szwjcarii, jest inny dziwnie brzmiący: Dzianiny z psiego włosia. Lepszy sweter od psa, którego znasz i kochasz, niż od owcy, której nigdy nie spotkasz. Bez obaw, znajdzie się i Herbert u boku Antoniego Libery.

Komentarze dotyczące hitowych filmików Internetu, memów i przemądrzałych cytatów Pana Coelho uśmiechały moją twarz trafnością i nierzadko zaskakiwały. Dowiedziałam się, że istnieją jeszcze takie strefy globalnej wioski, o których nie miałam pojęcia.

Na półmetku zaczyna się dział muzyki klasycznej. W słowniku Marcina Prokopa termin ten oznacza dyskografię kultowych albumów ikon świata rock&rolla, formujących tego piekielnie inteligentnego mężczyznę od liceum aż do teraz. Hołowni definicja kultu, jak zwykle bardzo różni się od tej ogółu – Eto wsio grupy DDT ląduje w towarzystwie religijnego popu wykonywanego przez grupę o tajemniczej nazwie TGD. Dwaj przyjaciele i dwa muzyczne światy. Demoniczny Prokop versus Anielski Hołek. Kiedy ten pierwszy podał 11 płyt, bez których nie byłby sobą, od razu zaczęłam weryfikować poszczególne tytuły w Internetowej matni, za to 10 przebojów zaangażowanych religijnie podanych przez Świętoszka, skutecznie mnie od podobnego pomysłu odwiodły.

I tak krok po kroku, pokój po pokoju, oglądając Sześć stóp pod ziemią na przemian z Wejściem smoka wchodzimy na strych - moje ulubione pomieszczenie we wszystkich domach. Pełen zapomnianych skarbów i odkopanych wspomnień. Historii o Chruszczowie i gadżetów z PRL’u. Na stryszku jednak można też nieźle zaszaleć, na przykład w towarzystwie groupies, które Prokop bardzo chciałby poznać.

Zeszli do garażu i pędząc głupio nazywającym się autem dobrnęli do ...

Mety!


Zwycięzcą ogłaszam Marcina Prokopa. Za polot, humor, szerokie spectrum zgłębionych zainteresowań i umiejętność zwięzłego o nich opowiadania. Przegranym anonsuję współautora tej księgi skarbów, który po raz kolejny przynudził krążąc wokół wszystkiego co boskie i Hołowskie.

Niemniej, wyżej wspomniane rankingi czytało się nader przyjemnie, z zaciekawieniem i dość szybko mimo niemałych rozmiarów. Polecam zainteresowanym otaczającym światem i tym, chcącym dowiedzieć się o nim znacznie więcej. Entuzjastom i sceptykom tej dwójki, z których jeden zdobył moją sympatię, a drugi potwierdził nieskrywaną antypatię, lecz podejrzewam, że czytelnicze wnioski, będą dowolnie zmienne.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pielgrzym

Skomplikowana a jednocześnie prosta, bo niesamowicie przejrzyście napisana. Trzyma w napięciu i chciałoby się żeby miała jeszcze drugie 750 stron.

zgłoś błąd zgłoś błąd