Sekret Julii

Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Cykl: Dotyk Julii (tom 2)
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
8,03 (5171 ocen i 543 opinie) Zobacz oceny
10
1 188
9
988
8
1 246
7
938
6
455
5
190
4
83
3
50
2
16
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Unravel Me
data wydania
ISBN
9788375151459
liczba stron
437
język
polski
dodała
Sophie

Julia z Adamem uciekają z kwatery Komitetu Odnowy i trafiają do Punktu Omega, przystani dla dzieci o szczególnych zdolnościach. Wreszcie są bezpieczni. Sielanka zakochanych trwa jednak krótko. Julia poznaje sekret, który może przekreślić ich wspólne marzenia o szczęściu…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2013

źródło okładki: www.otwarte.eu

Brak materiałów.
książek: 387
emciaaxx | 2013-08-05
Przeczytana: 05 sierpnia 2013

Sekret Julii

Na "Sekret Julii" wyczekiwałam wyjątkowo niecierpliwie z kilku powodów. Po pierwsze, jak łatwo przewidzieć, pierwszy tom mnie oczarował. Drugi powód znowu rozgałęzia się na dwie części - a jest to sentyment. Primo - bo książka była dla mnie moją drugą pozycją dystopijną (a obecnie gatunek coraz bardziej mnie nudzi). I secundo - recenzja "Dotyku Julii" otworzyła mój blog (KLIK - a co mi tam, pośmiejcie się). Żadnych wysokich wymagań jednak nie było. Nie miałam takiej potrzeby. Ja po prostu wiedziałam, że książka będzie genialna.


Julia i Adam uciekają do Punktu Omega, czyli przystani dla ludzi o szczególnych zdolnościach paranormalnych. Bezpiecznie czują się jednak krótko. W trakcie treningów wychodzi na jaw sekret, który może zniszczyć ich nadzieje na wspólne szczęście.

Od początku coś się dzieje. Akcja gna od pierwszych stron, a już na pewno nie jestem w stanie znaleźć określenia na to, co dzieje się na ostatnich stronach. Nigdy nie jechałam japońskim pociągiem, ale jestem przekonana, iż jest on o wiele wolniejszy. Skłamałabym mówiąc, że książkę przeczytałam. Ja ją po prostu połknęłam - z wypiekami na twarzy i walącym sercem. "Walące" to oczywiście eufemizm. Tak naprawdę to prawie wyskoczyło mi z piersi.
Mafi umiejętnie podsyca ciekawość czytelnika i co raz wprawia go w nastrój nerwowego oczekiwania. Jej pióro można spokojnie nazwać genialnym. Jest ono lekko poetyckie, szczycące się bogatym słownictwem i zasobem pięknym metafor, a przy tym zrozumiałe dla czytelnika. Dla fanów poezji - w tym mnie - jest to coś idealnego. W tekście można wyczuć także subtelną nutę humoru. Plastyczne opisy i wrażenie, jakbym faktycznie była w tym zniszczonym świecie, są kolejnymi oznakami niewątpliwego talentu autorki.

Wiem, że nie wszyscy czytali tom 1,5 - "Destroy me", ale i tak o tym wspomnę. Jedna ze scen pojawiła się także w tamtej historii, tyle że oczami Warnera. Nowe informacje otrzymane dzięki Julii wyjaśniły niezrozumiały wtedy moment i pozwoliły dostrzec różnice i podobieństwa w emocjach nastolatków.

"Wyobraźcie sobie pociąg pędzący z prędkością 100 kilometrów na godzinę. A teraz wyobraźcie sobie, że uderza was prosto w twarz."

W powieści po raz kolejny pojawiły się intrygujące skreślenia, mające "zniszczyć" myśli, o których Julia nie może nie powinna myśleć. Jest to naprawdę niecodzienny zabieg, z którym nie spotkałam się nigdy przedtem. A nie jest to jedyna nietuzinkowość pod względem estetycznej strony tej pozycji. W tekście bardzo często pojawiają się numery napisane cyframi (a przyjęte jest przecież, że w literaturze piszemy je słowami), urywanie zdania w pół linijki, czy też... zobaczcie sami. (w tym miejscu na blogu jest zdjęcie ;P)

Jeśli nie jestem z czegoś zadowolona, to chyba tylko z kreacji bohaterów. Główna bohaterka jest z pewnością interesującą postacią, ale denerwowała mnie swoim ciągłym lękiem przed samą sobą, brakiem pewności siebie. Prawda jest taka, że Julia (na marginesie: zabiłabym za tłumaczenie imion) była straszną histeryczką! Ale mimo tego, że często byłam zirytowana, to wciąż jest to lepsze niż kolejna Katniss... W każdym razie jej emocje i uczucia były świetnie oddane. Narracja inna niż pierwszoosobowa byłaby ogromnym błędem.
Adama odbieram jako mdłego, wyidealizowanego i nakreślonego bez pomysłu mięczaka. O wiele ciekawszą oraz bardziej złożoną postacią był Aaron Warner i to jemu pozostaję wierna w tym pojedynku. Jak wiecie, trójkątów miłosnych nienawidzę, ale ten jest całkiem znośny, bo nie taki całkiem schematyczny.
Wyróżnić muszę także Kenjiego, który był jedyną optymistyczną, wesołą i zabawną postacią (choć niestety niezbyt skomplikowaną), a mój humor stale się dzięki niemu poprawiał.

Podsumowując: jestem niezmiernie zadowolona, że sięgnęłam po "Sekret Julii". Żałuję tylko, że moja przygoda z tą lekturą trwała tak krótko. Nie pożałujecie sięgając po tę pozycję. Nie macie pojęcia, co zrobi z Wami ta książka, to zakończenie. Moją jedyną myślą jest na razie "I co, mam teraz czekać rok czy dwa na kontynuację? Chyba sobie żartujecie."

Moja ocena: 9/10

recenzja z mojego bloga: http://wpapierowymswiecie.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Grawitacja

Bałam się tej książki. Przeczytałam wszystkie wydane w Polsce powieści Tess Gerritsen a z tą jedną zwklekałam, bo temat lotów kosmicznych mnie odpycha...

zgłoś błąd zgłoś błąd