Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Bezpieczna przystań

Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Wydawnictwo: Albatros
7,63 (4696 ocen i 506 opinii) Zobacz oceny
10
677
9
687
8
1 062
7
1 265
6
680
5
205
4
62
3
43
2
12
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Save Haven
data wydania
ISBN
9788376599366
liczba stron
424
słowa kluczowe
romans obyczajowy
język
polski
dodała
aspazja

Znakomity romans obyczajowy niekwestionowanego mistrza opowieści o miłości, autora kilkunastu powieści, z których pokaźna część została przeniesiona na ekran. Kiedy w niewielkim miasteczku Southport na południu USA pojawia się tajemnicza młoda kobieta, mieszkańcy zadają sobie pytanie, co skłoniło ją do rozpoczęcia życia w tym odizolowanym miejscu. Piękna, ale zamknięta w sobie Katie, pracuje...

Znakomity romans obyczajowy niekwestionowanego mistrza opowieści o miłości, autora kilkunastu powieści, z których pokaźna część została przeniesiona na ekran.

Kiedy w niewielkim miasteczku Southport na południu USA pojawia się tajemnicza młoda kobieta, mieszkańcy zadają sobie pytanie, co skłoniło ją do rozpoczęcia życia w tym odizolowanym miejscu. Piękna, ale zamknięta w sobie Katie, pracuje w lokalnej restauracji i wyraźnie unika nawiązywania nowych znajomości. Udaje się jej zachować dystans do momentu, w którym poznaje Alexa, właściciela sklepu i owdowiałego ojca dwójki dzieci. Wbrew sobie, Katie coraz bardziej angażuje się w życie rodziny. Ale nawet najczystsze uczucie nie odmieni jej przeszłości. Kobieta miała dobry powód, by zmienić tożsamość i uciec z Bostonu. Pogrzebała całe swoje dawne życie, by uciec przez brutalem, który zamienił jej życie w piekło. Teraz musi zdecydować, czy żyć dalej samotnie pod fałszywym imieniem, czy podjąć ryzyko i walczyć o własne szczęście. To pierwsze pozwoli jej zapomnieć przeszłość i zapewni bezpieczeństwo. To drugie da jej nadzieję na zbudowanie przyszłości.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoalbatros.com

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1315
Krzysiek | 2015-08-14
Przeczytana: 10 sierpnia 2015

Miałem poczekać z recenzją tej książki. Lecz nie przewidziałem jednej rzeczy..., o tym powiem za chwilę...

Kiedyś przeczytałem jego cudowną książkę "Prawdziwy cud". Gdy tylko skończyłem ją czytać, nie potrafiłem pozbierać emocji do kupy..., długo nie mogłem ich uspokoić, w głowie szalało mi mnóstwo myśli. Samym zakończeniem rozwalił mnie kompletnie. To były czasy, kiedy zaczynałem powoli odkrywać magię książek. "Prawdziwy cud" miał w sobie tę magię. Autor z miejsca zdobył moje uznanie.
Później długo nie miałem okazji przeczytać ksiażki jego autorstwa. Na mojej drodze stawały inne książki. Trochę to zaskakujące, bo ten zachwyt, który nagle mnie dopadł, powinien spowodować, że będę poszukiwał jego ksiażki na każdym kroku. Dziś jednak nie pamiętam dokładnie powodu, dla którego jego książki tak bardzo mijały mnie z daleka. Wiem, że nie było w tym mojej winy. Po prostu tak się ułożyło i nie ma co nad tym dłużej debatować.
Kiedyś pewnego dnia obejrzałem film "Bezpieczna przystań". Nie pamiętam, czy wówczas wiedziałem, że powstał on na podstawie jego ksiazki. Mniejsza z tym...
Film trafiłem idealnie w moje gusta, bo wtedy jeszcze lubiłem takie historie. Takie opowieści budziły do życia moje emocje, były inspiracją, ożywiały moją nadzieję. Jednak człowiek się niestety zmienia i nic na to nie poradzimy.
Film dobrze zachował się w mojej pamięci. Niestety jakiś czas później trafiłem na ksiazkę Stephena Kinga "Rose Madder", której fabuła poza jej baśniowym wymiarem, strasznie przypominała mi fabułę tego filmu. Wtedy już chyba wiedziałem, że film zrobili na podstawie książki Sparksa.
Byłem na niego wściekły. Nie dlatego, że z tak wielkim brakiem szacunku obszedł się z książką mojego ulubionego autora. Nie chodziło mi o to. Byłem zły, że wykorzystał pomysł kogoś innego. Myślałem sobie: ...co z niego za pisarz; nie może napisać czego swojego; co za chamstwo; nie stać Cię Panie Sparks na oryginalność...
Nie mogłem zrozumieć tego, że jeden z pisarzy, których bardzo lubię, tak właśnie postąpił. Przestałem szanować go jako pisarza, artyste...
Później jeszcze trafiłem na jego książkę "Jesienna miłość". Tę książkę również przeniesiono na ekrany, jednak pod zupełnie innym tytułem, a mianowicie "Szkoła uczuć". Film wyciskał ze mnie łzy i emocje niczym nasiąknięta wodą gąbka. Natomiast książka, już tak dobra nie była. Nie była, aż tak porywająca. Rzadko się przecież zdarza, żeby film był lepszy od książki. Jednak w tym przypadku tak było.
Po tym przestałem widzieć w nim autora, którym tak wszyscy się zachwycają, szczególnie kobiety. Dziwiłem się, gdzie tkwi jego fenomen? Dlaczego tak wiele filmów powstało dzięki jego książkom? Co w nim wszysycy widzą?
Zadawałem sobie te wszystkie pytania i nie mogłem znaleźć żadnej konkretnej odpowiedzi.
Kupując książkę "Bezpieczna przystań" w założeniu chciałem jeszcze dokładniej poznać fabułę, które okazała się tak podobna do opowieści z książki "Rose Madder" S. Kinga.
Długo leżała zanim ją przeczytałem. Lecz w końcu przyszedł na nią czas...

Miałem poczekać z recenzją tej ksiażki, bowiem zaraz po niej miałem zamiar przeczytać wspomnianą "Rose Madder" i jeszcze raz skonfrontować się z tymi podobieństwami pomiędzy tymi dwiema książkami.
Choć zamiaru swojego nie porzucam, bo jak tylko skończę pisać zabieram się za "Rose Madder", to opinię z książki "Bezpieczna przystań" muszę napisać właśnie teraz.
Poruszyła we mnie zbyt dużo emocji. Nie chciałem czekać, by opisać swoje wrażenia.
Dawno książka nie pobudziła we mnie tej wrażliwej części. Dostarczyła mi mnóstwo wzruszeń, szczególnie u schyłku opowieści. Choć fabuła była mi dobrze znana, emocje wzięły mnie we władanie i ten wzruszający moment urodził w moich oczach kilka łez, których w żaden sposób się nie wstydzę. Bowiem łez nigdy nie powinniśmy chować przed światem. To prawdziwe emocje, które w nas siedzą. Jak można się tego wstydzić. Nie można...., bo pokazują nasze prawdziwe oblicze...
Ta ksiażka jest pełna miłości, nadziei, przyjaźni, marzeń, ucieczki. Lecz zarówno jest w niej także cała masa smutnych emocji. Jest w niej tęsknota, cierpienie, poczucie poniżenia, poczucie słabości, utrata godności czy człowieczeństwa.

Choć widać w niej pewne podobieństwa do książki Kinga, to nie można jej odmówić głębi, w którą czytelnik wnika całkowicie. W tej książce Sparks pisze o miłości, przyjaźni w sposób na prawdę prawdziwy. Nie ma w niej naiwności, czego sztucznego, w co ciężko jest czytelnikowi uwierzyć.
Gdybym nie obejrzał filmu, pewnie ta historia wstrząsnełaby mną jeszcze bardziej...
...poza dwójką bohaterów, których trafiła strzała Amora i dwójki dzieciaków, które z miejsca zdobywają sympatię czytelnika.
Sparks wymyślił też sobie postać Jo, która w mojej ocenie dodaje tej książce jeszcze większą wyjątkowość i wartość. Jo widziana oczami Sparksa, miała w tej opowieści niezwykłe i wyjątkowe znaczenie. Stworzeniem tej postaci, pokazał, co znaczy dla niego miłość. Jak wielki ma wymiar. Każda jego ksiażka opowiada o miłości, ale w tej książce, dzięki tej postaci pokazał to, naprawdę w dużym stopniu. Tak mi się po prostu wydaje.

Dla kontrastu i równowagi powołał do życia jeszcze jedną postać. Diabła w ludzkiej skórze. To było na prawdę zaskakujące. Dzięki tej postaci stworzył doskonały wątek sensacyjny, kiedy to napięcie sięga zenitu. Bardzo dobrze ten wątek mu wyszedł, co w przypadku kogoś, kto pisze o uczuciach jest dużym zaskoczeniem.
Prawdziwe zło, które wypływa z tej postaci porusza bardzo ważny problem, który jest tak bardzo przez świat bagatelizowana...

Wspaniała opowieść o miłości, nadziei, tęsknocie..., o wszystkich uczuciach, które budzą emocje z uśpenia...

Nikt nie jest czyjąś właśnością...,
...miłość rodzi się z dobra, nie ze zła...!!!

Jakoś muszę przeboleć te podobieństwa. Nie wiem czy czytał książkę "Rose Madder" czy też nie...
...myślę, że tak, bo tych podobieństw jest za dużo...

...gdyby nie one książka dostałaby ode mnie z pewnością 8 lub 9 gwiazdek, a tak muszę trochę, tę ocenę obniżyć...
Bo sama wartość książki, jej literacki, emocjonalny, poetycki poziom stanowi wielką wartość...!!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyspa

Zaczęło się niewinnie, a potem powstała lawina. Czy to mogłoby wydarzyć się naprawdę? Czy ktoś znając przykłady ludzkich zachowań z historii mógłby w...

zgłoś błąd zgłoś błąd