Miasto niebiańskiego ognia

Tłumaczenie: Anna Reszka
Cykl: Dary Anioła (tom 6) | Seria: Ze Świata Nocnych Łowców
Wydawnictwo: Mag
8,44 (6345 ocen i 565 opinii) Zobacz oceny
10
2 185
9
1 203
8
1 298
7
936
6
464
5
158
4
54
3
34
2
7
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
City of Heavenly Fire
data wydania
ISBN
9788374804448
liczba stron
702
język
polski
dodała
Czytelniczka

Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Brat Clary, Sebastian Morgenstern, systematycznie usiłuje zniszczyć Nocnych Łowców. Posługując się Piekielnym Kielichem, zmienia ich w istoty z koszmaru, rozdziela rodziny i kochanków,...

Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Brat Clary, Sebastian Morgenstern, systematycznie usiłuje zniszczyć Nocnych Łowców. Posługując się Piekielnym Kielichem, zmienia ich w istoty z koszmaru, rozdziela rodziny i kochanków, powiększa szeregi swojej armii Mrocznych. Nic na świecie nie jest w stanie go pokonać… ale jeśli Clary i jej drużyna wyprawią się do królestwa demonów, mogą mieć szansę…

Ludzie stracą życie, miłość zostanie poświęcona, cały świat się zmieni.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2014

źródło okładki: mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 432

"Dobrze mieć kogoś, komu na tobie zależy, tak że człowiek nie czuje się całkiem samotny."

"Alec zamierzał być uprzejmy, ale nigdy mu to zbytnio nie wychodziło. Zawsze kojarzyło mu się z kłamstwem."

"Nie zawsze istnieje lekarstwo. Z drugiej strony, czasami zdarzają się cuda."

Miasto niebiańskiego ognia - finał finałów, wielkie zakończenie trylogii... Nie, przepraszam - serii Dary Anioła.
Trylogia Darów Anioła przez wielu uwielbiana, dla mnie była po prostu bardzo dobra. Wyróżniała się na tle innych dzieł, ale nie zajmowała miejsca na piedestale. Gdy więc po przeczytanym Mieście kości, popiołów i szkła zabrałam się za Miasto upadłych aniołów pomyślałam: znośne, choć niepotrzebne.
Cassandra Clare dała się porwać fali popularności i zdecydowała się dopisać kolejne trzy tomy, które okazały się znacznie gorsze od swoich poprzedników, a tytuł serii powoli stracił na znaczeniu. Tak więc gdy Miasto upadłych aniołów było jeszcze całkiem dobre, tak przy Mieście zagubionych dusz zaczynałam się nudzić i ziewać, zaś finałowe Miasto niebiańskiego ognia, cóż... (Należy również wspomnieć, że gdzieś pomiędzy czwartym a szóstym tomem przeczytałam całą trylogią Diabelskich Maszyn, która okazała się o wiele lepsza nawet od pierwszych części Darów.)
Tak więc po ośmiu książkach, na koniec pozostało Miasto niebiańskiego ognia. Recenzje na jego temat były wszelakie, dlatego podchodziłam do książki z rezerwą. Zastanawiałam się czy po dwóch zdecydowanie słabszych poprzednikach można napisać zaskakujący finał, który wynagrodzi całą resztę.
Nie można.
Niby mamy wiele postaci, sporo akcji i coraz to nowe przeszkody z którymi mierzą się bohaterowie, ale wszystko straciło swój wcześniejszy urok. Simon jakby postanowił podwyższyć poprzeczkę, stał się jeszcze nudniejszy, Isabelle straciła całą werwę, a Alec charakter. Clary okazała się bardziej bezpłciowa niż kiedykolwiek i nawet Jace utracił swoją sarkastyczną osobowość. Krótko mówiąc bohaterowie zlali się w jedną masę tych samych charakterów, a jedynym wyjątkiem była Emma, która najwyraźniej przejęła charakter Jace'a.
Prolog mnie zaciekawił, niestety ciekawość zastąpiła nuda, która pojawiła się już w pierwszym rozdziale i trwała przez całą pierwszą cześć oraz większość drugiej. Nadmiar wypowiadanych na siłę mądrości, dialogów i rozmyślań nie uratowała nawet akcja, gdyż ta wlekła się niemiłosiernie przez siedemset stron i zakończyła marnym finałem.
Wątek miłosny to kolejny element tła, który został unicestwiony przez panią Clare. Nie każdy autor potrafi poprowadzić wątek romantyczny, tak aby nie przynudzał i budził emocje. Perspektywa stworzenia zakazanej miłości jest dość prosta i staje się interesującą częścią klimatu, a wielu autorów doskonale radzi sobie z tą kwestią. Jednakże prawdziwą sztuką jest ukazanie takiego wątku gdy bohaterowie nareszcie mogą być razem i należy przedstawić ich relację tak, aby nadal można było odczuć "chemię" między nimi. Niestety Cassandrze Clare to się nie udało. O ile wcześniej kwestie miłosne potrafiły przyprawić o szybsze bicie serca tak teraz - gdybym nie znała wcześniejszych losów Jace'a i Clary - nie zgadłabym, że coś łączy bohaterów, gdyby nie słabe nadmienienia o ich pocałunkach.
Pozostaje jeszcze kwestia "nazewnictwa rozdziałów". Im dalej brnęłam w Dary Anioła tym pojawiały się kolejne rozdziały o interesujących tytułach. Problem w tym, że gdy kończyłam dany rozdział ciężko było mi zinterpretować co miała na myśli autorka nadając taki a nie inny tytuł. Co prawda, mój kłopot nie odnosił się do każdego rozdziału, ale sytuacja zdarzała się na tyle często, że powoli zaczęła mnie irytować. I tu mam do rozważenia dwie możliwości: albo Cassandra nazywała swoje rozdziały dla piękna ich brzmienia, albo jestem za głupia, aby je zrozumieć.
W porównaniu z zakończeniem Miasta szkła, finał Miasta niebiańskiego ognia był o wiele gorszy: - UWAGA SPOILER!!! - Clary zasiada na tronie, udaje, że jest po stronie Sebastiana i zabija go - nuda. KONIEC SPOILERU!!! Gdyby nie walka, która toczyła się w Alicente i świadomość, że właśnie przewraca się ostatnie strony książki, można by mieć problem z określeniem danej sceny jako finału. Nasuwa mi się na myśl, że cała ta walka, nie tylko była podobna do tej toczonej w Mieście szkła, ale również została wprowadzona na siłę, jakby autorka nie miała pomysłu, co nie świadczy dobrze o jej kreatywności.
Przeczytawszy Miasto niebiańskiego ognia utwierdziłam się w przekonaniu, że Cassandra Clare powinna zakończyć Dary Anioła na trylogii tak jak miała to na początku w planach. Co prawda w dopisanych trzech książkach zostało poruszonych kilka ciekawych kwestii, jak choćby wątek Jocelyn i Sebastiana, jednakże cała reszta była zbędna i wyraźnie straciła swoją moc.
Lektura ostatniego tomu i recenzje odnośnie książki Pani noc, skutecznie zniechęciły mnie do kontynuowania przygody z Nocnymi Łowcami w Mroczny Intrygach. Wypada więc powiedzieć: na razie.
Z pierwszej części Aftera wyczytałam, że jeśli książka nie wzbudza emocji oznacza to, że nie czyta się właściwej książki. Nie jestem pewna, czy ostatnia cześć Darów Anioła była właśnie tą niewłaściwą pozycją, czy tylko swego rodzaju obowiązkiem do odbębnienia całej serii, ale czytając ją po prostu przewracałam kartki, a pierwszą emocję doświadczyłam dopiero w ostatnim rozdziale czyli trochę późno.
Cóż więcej mogę rzec?
Skończone.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czwarta małpa

Czym więcej kryminałów/thrillerów czytam, to coraz rzadziej spotykam się z zaskoczeniem, ciągle też powstrzymuję się przed rozpoczynaniem czytania now...

zgłoś błąd zgłoś błąd