Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4

Cykl: Pan Lodowego Ogrodu (tom 4)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
8,01 (706 ocen i 80 opinii) Zobacz oceny
10
118
9
150
8
196
7
161
6
48
5
23
4
3
3
3
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375747515
liczba stron
896
język
polski
dodał
Casthaluth

Na tę chwilę fani czekali długie 3 lata. Trzy lata pytań powtarzanych do znudzenia: kiedy, kiedy, kiedy, kiedy… Niewiele jest na świecie powieści, które w podobny sposób nie poddają się zapomnieniu. To irytujące, kiedy coś odrywa Cię od lektury dobrej książki, prawda? Zawsze, kiedy musiałem przerywać lekturę PLO, byłem wściekły. To świetna powieść. Tomasz Kołodziejczak, autor Dominium...

Na tę chwilę fani czekali długie 3 lata. Trzy lata pytań powtarzanych do znudzenia: kiedy, kiedy, kiedy, kiedy… Niewiele jest na świecie powieści, które w podobny sposób nie poddają się zapomnieniu.

To irytujące, kiedy coś odrywa Cię od lektury dobrej książki, prawda? Zawsze, kiedy musiałem przerywać lekturę PLO, byłem wściekły. To świetna powieść.

Tomasz Kołodziejczak, autor Dominium Solarnego

Pan Lodowego Ogrodu – finałowy, czwarty tom cyklu, ozdobionego kompletem nagród przyznawanych w polskiej fantastyce. Sztandarowe dzieło pisarza z legendarnego „Klubu tfurcuff”, grupy której prace złożyły fundament pod współczesną polską fantastykę. Kontynuacja historii uznanej przez portal Onet za „fantastyczną powieścią dziesięciolecia 2000-2010”.



Mnożąc realizm przez fantastykę, Grzędowicz osiąga efekt jeszcze większego autentyzmu

Jacek Dukaj, autor powieści Lód

Ten cykl to właściwie jeden wielki, literacki popis możliwości kreacji współczesnego pisarza popkulturowego. Faszerowany efektami blockbuster z przesłaniem sprowadzony do postaci książki. Perspektywa opisu zmieniająca się w zależności od tempa akcji, wielotorowa fabuła, słowa kreślące dziwaczny, szalony wręcz obraz rodem z sennych widziadeł Hieronima Boscha. Supertechnologia w bezpardonowym pojedynku z magią. Akcja gna przez świat, który nie jest jedynie płaską dekoracją służącą za tło zmagań herosów. Odkrywamy skomplikowany mechanizm z barierami kulturowymi, obsesjami i pragnieniami, który zachowuje prawo do istnienia i funkcjonowania nawet bez galerii pierwszoplanowych postaci.

To już nie jest tylko forma rozrywki. Jarosław Grzędowicz błyskotliwie udowadnia, że uniwersalnym popowym kodem pisarz może mówić o rzeczach fundamentalnych i prowokować do wyciągania wniosków.

Taki jest Pan Lodowego Ogrodu. Porywająca opowieść o konsekwencjach popełnionych czynów.

 

źródło opisu: Fabryka Słów, 2012

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/zapowiedzi/pan-lodowego-ogrodu-t-4-488

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 574
Roland | 2015-11-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 15 listopada 2015

Każde zakończenie danej historii dla czytelników, jak i samego pisarza, stanowi niejednokrotnie ciężkie, ale i satysfakcjonujące przeżycie. Dobrej książki nie pisze się szybko, ani tym bardziej pod publikę. Aby stworzyć historię zapadającą w pamięć, trzeba poświęcić sporo czasu, by dopracować swój pomysł pod każdym względem: fabuły, narracji, stylistyki, kreacji bohaterów, dialogów, okrasić to odpowiednią ilością humoru. Tom czwarty „Pana Lodowego Ogrodu” na pewno nie pozostawi żadnego czytelnika obojętnym. W końcu to osiemset stron doskonale napisanej, pełnej akcji powieści osadzonej w naprawdę ciekawym uniwersum.

Vuko i Filar wykonują misję o krytycznym znaczeniu dla wojny Lodowego Ogrodu z Wężami i kultem Pramatki. Wydawało się, że po trudnej przeprawie uda im się przetransportować nieprzytomną Passionarię Callo do wyrosłego z marzeń i koszmarów Fjolsfinna, miasta, ale okazuje się, iż ich wrogowie mają całkiem inne plany. Bohaterowie walczący po stronie Lodowego Ogrodu coraz częściej balansują na krawędzi ostrza, a wszystko wskazuje na to, iż już niedługo dojdzie do starcia największych potęg Midgaardu, które w mitologii krainy znane będzie potem jako wojna bogów.

W trzecim tomie Pana Lodowego Ogrodu doszło do brzemiennego w skutkach i długo oczekiwanego spotkania dwóch protagonistów: Vuko i Filara. W finale „Pana Lodowego Ogrodu” Grzędowicz zastosował znany już czytelnikom zabieg przeplatania narracji: połowę rozdziałów poznajemy z perspektywy Vuka, połowę z perspektywy Filara. Sugeruje to pewną równość między dwoma bohaterami, ale to tylko złudzenie. Wraz z chwilą spotkania tych postaci, następca Tygrysiego Tronu i jego historia zostają podporządkowani ziemskiemu komandosowi. To on decyduje o ich wspólnych działaniach i ostatecznie to on musi wypełnić rolę symbolicznego zbawcy Kirenenu. Czy to dobre rozwiązanie? Ci, którzy po lekturze pierwszych trzech tomów „Pana Lodowego Ogrodu” większą sympatią darzyli Nocnego Wędrowca, pewnie będą zadowoleni. Jednak miłośnicy spokojniejszego, bardziej refleksyjnego i chyba bardziej dramatycznego wątku Filara mogą poczuć się zawiedzeni.

Biorąc do ręki czwarty tom można szybko zatracić się w lekturze, która po prostu uzależnia – mimo że książka liczy ponad 800 stron czas z nią spędzony mija w błyskawicznym tempie. Pozwala w tym coś, czego Grzędowicz trzyma się od pierwszego tomu – konsekwencja raz podjętej drogi, jaką ma się wszystko toczyć. Fabuła została oparta o prosty i nowatorski, ale jednocześnie złożony i logiczny pomysł; idealnie wpasowujący się pośrodku. Autor może się poszczycić przebogatą wyobraźnią, pełną niebanalnych pomysłów i ciekawych rozwiązań, które następnie dzięki talentowi i warsztatowi przelewa na papier, snując niesamowite historie. „Pan Lodowego Ogrodu” to nie tylko bohaterowie, to również świat przedstawiony. Midgaard odgrywa równie ważną rolę, co Vuko, Filar czy każda inna postać. Poruszające i barwne miejsce, mające dużo wspólnego z naszą planetą – tak inne, a jednocześnie takie samo, które z każdym tomem odkrywa jeszcze bardziej.

Autorowi udało się stworzyć w miarę spójną powieść, z umiejętnie nakreśloną fabułą, przesyconą niesamowitą atmosferą oraz aurą tajemniczości. Akcja poprowadzona jest całkiem dobrze, trzyma w napięciu i porusza się dobrym tempem, przyspieszając w odpowiednich momentach i spowalniając kiedy trzeba. Całość pełna jest soczystych i sarkastycznych dialogów, ciętych uwag, momentami zabawnych czy pełnych ironii, jak również refleksji i przemyśleń na różne tematy.

Grzędowicz ma ten dar przekazywania historii, który na długo zapada w pamięć. Nic tu nie występuje przypadkowo, każdy szczegół czy też charakterystyka przedmiotu ma jakiś nadrzędny cel, uzupełnia się z innym bądź wyjaśnia poprzednio przeczytane fragmenty. Sceny walk uważam za największy atut autora. Nie chodzi tu wyłącznie o plastyczność językową, ale przede wszystkim o dobrze nakreślony rys psychologiczny zachowań wojowników. Opis bitew jest bardzo realistyczny, czasem autor zahacza wręcz o naturalizm, nie stroni od brutalności, makabry czy też grozy. Widać wyraźnie dużą świadomość różnorakich konwencji i gatunków, pisarz nie porusza się w nich po omacku, ze wszystkiego korzysta z rozwagą okraszoną humorem i lekkością.

Wątki są prowadzone konsekwentnie, akcja znacznie przyśpiesza, jedynie miejscami zostaje spowolniona, by można było zaczerpnąć oddech przed kolejnymi, dynamicznymi scenami. Połączenie nowoczesnej technologii z magią daje zaskakujące rezultaty, zaś elementy filozoficzno-światopoglądowe dodają całości smaku.

Dużo można mówić o poszczególnych elementach „Panu Lodowego Ogrodu”, ale jednego tematu nie sposób ominąć: zakończenia części czwartej, które stanowi zarazem wielki finał cyklu. Od samego początku można wyraźnie wyczuć, że Grzędowicz podporządkował opowieść nadrzędnemu celowi, czyli efektownemu domknięciu wszystkich wątków. Sceny monumentalne i pełne patosu (w pozytywnym znaczeniu tego słowa), które – mimo że mało oryginalne – naprawdę mogą się podobać i pewnie usatysfakcjonują większość miłośników wcześniejszych powieści. Co najważniejsze ich atutem jest to, że na pewno zapadną w pamięci. Jak to ma miejsce w monumentalnych sagach, często zdarza się, że niektóre wątki pozostają bez odpowiedzi. Jednakże w przypadku „Pana Lodowego Ogrodu” można śmiało mówić o całkowitym dopełnieniu sagi. Wszelkie wątki zostały wyjaśnione, a czytelnicy otrzymali odpowiedzi na kluczowe pytania (i jedno z najbardziej kluczowych – kto tak naprawdę jest panem Lodowego Ogrodu?).

„Pan Lodowego Ogrodu” nie jest zwykłym czytadłem, to kulturowy i fantastyczny ewenement, który na stałe wpisał się do literatury fantastycznej – imponujące dzieło, za które można tylko dziękować autorowi. Świat Lodowego Ogrodu porusza i oczarowuje, przeraża i daje do myślenia, wciąga bez reszty i pozostawia niedosyt. Historia dobiegła końca i można powiedzieć, że już po wszystkim. Było warto, naprawdę warto. A wam drodzy współczytelnicy radzę zapoznać się z tym dziełem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zamieć śnieżna i woń migdałów

Oj, oj, oj. Chyba nie warto się kusić na takie jednodniowe nowelki. Nawet jak nazwisko autorki kusi. Chyba wszyscy poprzednicy już napisali co tej ks...

zgłoś błąd zgłoś błąd