Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wypadek na ulicy Starowiślnej

Wydawnictwo: Replika
4,85 (110 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
3
7
8
6
27
5
26
4
12
3
20
2
6
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376742007
liczba stron
232
język
polski
dodała
AMisz

Pełna wdzięku i lekkiego dowcipu opowieść o dwóch obliczach Krakowa – tego współczesnego i z... 1900 roku, kiedy pod Wawelem można było zbierać poziomki, a serca biły zdecydowanie mocniej W momencie, w którym Lucyna znajduje w Internecie notatkę o swoim pradziadku, sierżancie krakowskiej straży ogniowej, jej życie zmienia się nie do poznania. Kobieta rusza tropem rodzinnej tajemnicy w...

Pełna wdzięku i lekkiego dowcipu opowieść o dwóch obliczach Krakowa – tego współczesnego i z... 1900 roku, kiedy pod Wawelem można było zbierać poziomki, a serca biły zdecydowanie mocniej
W momencie, w którym Lucyna znajduje w Internecie notatkę o swoim pradziadku, sierżancie krakowskiej straży ogniowej, jej życie zmienia się nie do poznania. Kobieta rusza tropem rodzinnej tajemnicy w poszukiwaniu niesfornego przodka, jednak – jak się okazuje – śledztwo przyniesie jej znacznie więcej niespodzianek, niż przypuszczała.
Jedna z nich ma na imię Tadeusz i jest niezwykle pociągająca. Wzruszenie, humor, wyjątkowe miejsce akcji i przesympatyczni bohaterowie

 

źródło opisu: Wydawnictwo Replika, 2012

źródło okładki: www.replika.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 632
Fuzja | 2013-01-07
Na półkach: Przeczytane

www.duzeka.pl

Wydana po raz drugi książka „Wypadek na ulicy Starowiślnej” Lucyny Olejniczak miała urzekać nie tylko przepiękną, stylizowaną na dawne lata okładką, ale także wyśmienitą fabułą stanowiącą mieszankę sensacji i romansu, osadzonego w Krakowie współczesnym oraz takim jakim był na przełomie XIX i XX wieku. Miała… bo niestety jej się nie udało. Dawno nie czytałam książki która okazała się tak mało porywająca.

Autorka snuje dwie opowieści. Jedna rozgrywa się współcześnie. Druga to XIX-wieczna historia rodziny bohaterki i jest to historia przez nią snuta – jeśli dobrze to rozgryzłam.

Pewnego dnia Lucyna znajduje w Internecie notatkę o swoim pradziadku Teodorze, który był sierżantem krakowskiej straży pożarnej. Zachęcona namowami swoich dzieci, postanowiła przeprowadzić śledztwo i dokopać się do swoich korzeni, by później napisać o tym książkę. Zaczyna więc gorączkowe poszukiwania informacji o swoim pradziadku. W poszukiwaniach pomaga jej Tadeusz – niezwykle pociągający dziennikarz. Co z tego wyniknie?

No właśnie. Co z tego wyniknie? Otóż, nic. „Wypadek…” to lektura autotematyczna w każdym calu, czyli: „Lucyna napisała książkę, o tym jak Lucyna próbowała napisać książkę”. Na dodatek użyła do tego niesamowicie pretensjonalnego tonu, a w samej treści można znaleźć kilka zaprzeczeń i błędów logicznych, na przykład na stronie 28 znajdujemy taki oto fragment:

„Mój Boże, jakiż piękny i kolorowy musiał być ten Rynek krakowski w 1900 roku, zupełnie inny od tego, co widać na czarno-białych fotografiach z tamtego okresu”

ale już na stronie 45 znajdujemy informację:

„Dziwnie wyglądał ten Kraków z końca XIX wieku, bez kolorowych reklam, samochodów i tłumu turystów. Taki jakiś szary i smutny. A może sprawiają to czarno-białe fotografie, może wcale nie był taki ponury?”

Czyli, według Lucyny w 1900 roku wpierw Kraków był piękny, ale następnie był ponury bo brakowało tam aut i turystów?

Andrzej Gumulak (dziennikarz i wydawca) powiedział, że książka ta zawiera w sobie wszystko to, co sensacyjna powieść mieć powinna. Powinniśmy zatem przewartościować hasło „powieść sensacyjna”, gdyż w moim mniemaniu jest to utwór posiadający wartką akcję, charakteryzującą się dramatycznymi zwrotami; na dalszy plan schodzą przeżycia wewnętrzne bohaterów, natomiast w „Wypadku na ulicy Starowiślnej” wszystko jest odwrotnie.

Nie pamiętam żeby kiedykolwiek powieść tak mnie nie znudziła. Fabuła jest nijaka i do niczego nie prowadzi, ratują ją tylko i wyłącznie niektóre opisy – ale niestety wbrew temu co twierdzi syn bohaterki, nie da się napisać książki bez fabuły.

- Mamo, o czym ty mówisz? (…) Ty jesteś pisarką. Przede wszystkim zapomnij o jakiejkolwiek fabule, bo się tylko skompromitujesz. Fabuła wyszła z mody kilkadziesiąt lat temu.
- Do czego właściwie zmierzasz? – spytałam ostrożnie.
- Do tego, żebyś pisała tylko takie książki, jakie sama chciałabyś przeczytać.

Sami bohaterowie natomiast są bardzo sympatyczni, i to chyba jedyny przymiotnik jakim można ich określić.

Niektórzy, przedstawiają tę książkę, jako wyśmienity przewodnik po XIX-wiecznym i obecnym Krakowie. Rzeczywiście, barwnie prezentuje się w tej powiastce to dawne magiczne miasto, jednak fragmentów o nim mówiących jest jak na lekarstwo. Jeśli natomiast chodzi o współczesny Kraków to zamiast tej książki zdecydowanie polecam zaopatrzyć się w prawdziwy przewodnik, który pewnie będzie trochę droższy ale dostarczy większej ilości informacji i prawdopodobnie będzie bardziej emocjonujący.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Leonard Cohen. Życie sekretne

W tym miesiącu minęła pierwsza rocznica śmierci Leonarda Cohena [zm. 07.11.2016]. Książka „Leonard Cohen. Życie sekretne” którą napisał Anthony Reynol...

zgłoś błąd zgłoś błąd