Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gołębie wzlatują

Seria: Proza Świata
Wydawnictwo: Czarne
6,75 (32 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
10
7
12
6
6
5
1
4
2
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tauben fliegen auf
data wydania
ISBN
9788375364682
liczba stron
232
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Zanim Ildiko Kocsis z rodzicami i siostrą wyemigrowała do Szwajcarii, należała do węgierskiej mniejszości zamieszkującej serbską prowincję Wojwodinę. Tam została jej ukochana babcia Mamika i inni krewni, których Kocsisowie odwiedzają przy okazji kolejnych wesel i pogrzebów. Jednak te sentymentalne podróże ustają wraz z początkiem wojny w Jugosławii. Gdy władze zmuszają wojwodinskich Węgrów do...

Zanim Ildiko Kocsis z rodzicami i siostrą wyemigrowała do Szwajcarii, należała do węgierskiej mniejszości zamieszkującej serbską prowincję Wojwodinę. Tam została jej ukochana babcia Mamika i inni krewni, których Kocsisowie odwiedzają przy okazji kolejnych wesel i pogrzebów. Jednak te sentymentalne podróże ustają wraz z początkiem wojny w Jugosławii. Gdy władze zmuszają wojwodinskich Węgrów do walki o Wielką Serbię, Ildiko musi wreszcie zadać sobie pytanie, czy dawno opuszczony kraj może nadal nazywać swoją ojczyzną.

Tymczasem Kocsisowie coraz lepiej radzą sobie w Szwajcarii. Kiedyś mieli pralnię, teraz prowadzą kawiarnię w centrum miasteczka. Otrzymali szwajcarskie obywatelstwo i zostali zaakceptowani przez lokalną społeczność. Ale czy na pewno? Ildiko czuje, że niektórzy sąsiedzi tylko z trudem ich tolerują i nigdy nie zobaczą w nich prawdziwych Szwajcarów. Sama zresztą nie jest pewna, czy kiedykolwiek będzie potrafiła poczuć się tu jak w domu…

Znakomita opowieść o poszukiwaniu tożsamości, które staje się codziennie nowym życiowym wyborem.

Książka w 2010 roku otrzymała Deutscher Buchpreis oraz Schweizer Buchpreis.

 

źródło opisu: Czarne, 2012

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 5625

Złuda granic

Emigracja jest jednym z bardzo gorących obecnie tematów. Przybiera ona różne oblicza – od zarobkowej (za pracą lub choćby utrzymaniem), uczuciowej (do osoby kochanej, rodziny), poznawczej (ciekawość życia ludzi w innych krajach), powołaniowej (misjonarze, zakonnice, praca dla jakiejś fundacji), przypadkowej (tak wyszło), po polityczną (ucieczka przed reżimem, prześladowaniem lub wyrokiem śmierci) oraz wiele innych. Mimo wielu dziedzin naukowych zajmujących się opisem tej problematyki, tysięcy badań, analiz, publikacji i opracowań wciąż jednak mało o niej wiemy, a jeszcze mniej rozumiemy jej prawdziwą istotę czyli ogrom zmian, emocji i problemów, które niesie dla każdego, kto podjął taką decyzję (lub został do niej zmuszony).

W powieści - narratorka, która jest jedną z bohaterek opowieści, kreśli dla nas subiektywną historię małego wycinka swojego kraju poprzez losy swojej rodziny. Nie znajdziemy tu ostrych podziałów ani obiektywizmu, ponieważ w opowieści o tej rodzinie jest to po prostu niemożliwe. Już choćby ich narodowość jest sprawą niejednoznaczną – węgierska rodzina, mieszkająca kiedyś w Jugosławii, która potem okazała się być Serbią, emigrująca do Szwajcarii. Mimo zachowywania katolickich obrzędów są niewierzący, a dzieci nigdy nie były na Węgrzech. Kim zatem są? Serbami o węgierskim pochodzeniu mieszkającymi w Szwajcarii? Szwajcarami o pochodzeniu węgiersko-serbskim? A może należą do szwajcarskiej mniejszości węgierskiej z Serbii? Bohaterka – Ildikó – pokazuje...

Emigracja jest jednym z bardzo gorących obecnie tematów. Przybiera ona różne oblicza – od zarobkowej (za pracą lub choćby utrzymaniem), uczuciowej (do osoby kochanej, rodziny), poznawczej (ciekawość życia ludzi w innych krajach), powołaniowej (misjonarze, zakonnice, praca dla jakiejś fundacji), przypadkowej (tak wyszło), po polityczną (ucieczka przed reżimem, prześladowaniem lub wyrokiem śmierci) oraz wiele innych. Mimo wielu dziedzin naukowych zajmujących się opisem tej problematyki, tysięcy badań, analiz, publikacji i opracowań wciąż jednak mało o niej wiemy, a jeszcze mniej rozumiemy jej prawdziwą istotę czyli ogrom zmian, emocji i problemów, które niesie dla każdego, kto podjął taką decyzję (lub został do niej zmuszony).

W powieści - narratorka, która jest jedną z bohaterek opowieści, kreśli dla nas subiektywną historię małego wycinka swojego kraju poprzez losy swojej rodziny. Nie znajdziemy tu ostrych podziałów ani obiektywizmu, ponieważ w opowieści o tej rodzinie jest to po prostu niemożliwe. Już choćby ich narodowość jest sprawą niejednoznaczną – węgierska rodzina, mieszkająca kiedyś w Jugosławii, która potem okazała się być Serbią, emigrująca do Szwajcarii. Mimo zachowywania katolickich obrzędów są niewierzący, a dzieci nigdy nie były na Węgrzech. Kim zatem są? Serbami o węgierskim pochodzeniu mieszkającymi w Szwajcarii? Szwajcarami o pochodzeniu węgiersko-serbskim? A może należą do szwajcarskiej mniejszości węgierskiej z Serbii? Bohaterka – Ildikó – pokazuje świat, który opiera się na klasyfikacjach i nie może istnieć bez etykietek, tym samym stawia pytanie o granicę absurdu. Babcia dziewczyny opowiada jej historię swojego życia, długiego życia, w którym zmieściły się różne ustroje i nazwy państw, w których mieszkała: Nie musieliśmy nigdzie wyjeżdżać, to najrozmaitsze ustroje przychodziły do nas. Monarchia! Faszyzm! A teraz czerwoni (...). Paradoks polegał na tym, że nigdy nie ruszyła się z miejsca, dom, w którym mieszkała był ciągle ten sam, w tym samym miejscu, a ona z mężem też byli wciąż ci sami - mieli te same poglądy i cele: praca na roli i rodzina. Mówili do siebie często: Wiesz już, że znowu żyjemy w nowym państwie? Najgorsze jednak było to, że ktokolwiek by nie rządził, próbował zwerbować mężczyznę do walki o swoją „słuszną sprawę”, nie wzbraniał się szantażować i okradać jego rodzinę oraz uznawać ich za wrogów i obcych. Zawsze znalazł się jakiś powód i etykieta jako podstawa do przemocy i prześladowań.

Po przeprowadzce do tolerancyjnej, przyjaznej i wielokulturowej Szwajcarii, rodzina zajęła się najpierw zarabianiem na swoje utrzymanie, potem sprawami związanymi z uzyskaniem obywatelstwa, wreszcie – asymilacją, ale z poszanowaniem własnych tradycji. W chwili gdy rodzina zyskuje niezły status materialny i społeczny – w Jugosławii wybucha wojna. I tutaj właśnie pojawiają się uważne i krytyczne obserwacje dziewczyny dotyczące nowego kraju. Okazuje się bowiem, że mimo swojej otwartości i pokojowej egzystencji wielu kultur i narodów Szwajcarzy także postrzegają ludzi w kategoriach szufladowych. Co gorsza większość z nich uważa się za doskonale zorientowanych w temacie Bałkanów, mimo iż nigdy tam nie byli, a ich wiedza to zbitek z zapamiętanych strzępków wiadomości telewizyjnych, stereotypów oraz racjonalizacji, mających uspokoić ich dostatnie i tolerancyjne sumienia.

Co ciekawe Ildikó nie oszczędza również własnych rodaków i rodziny, pokazując ich wady, nietolerancję oraz podziały. Linie konfliktu dotyczącego kwestii narodowych i politycznych są mało wybredne, potrafią przebiegać według rozmaitych kryteriów: wiek (inne podejście dziadków, rodziców i dzieci), religia, miejsce zamieszkania, status materialny, zawód i praca czy wreszcie poglądy. Bohaterka stawia pytania o istotę granic i ich rolę (czy muszą być widoczne i nazwane? a może przebiegają w sercu i umyśle?) a także o kwestię patriotyzmu i tożsamości narodowej (co ważniejsze: obrzędy i zwyczaje czy miłość do starych drzew w rodzinnej wiosce?). Dotyczą one – czy tego chcemy czy nie – każdego z nas. Prowokują do stawiania pytań o to, czy granice – polityczne, geograficzne, fizyczne, psychiczne i duchowe – rzeczywiście mają moc wyznaczania tożsamości każdego z nas czy raczej nas ograniczają (jak to granice). A może tak naprawdę granice to nic innego jak blokady istoty tworzących je umysłów? Jeśli stawiamy sobie takie pytania opowieść dziewczyny wydawać się nam może bardzo bliska, zarówno z powodu pewnej intymności, którą niesie, jak i, co ciekawe, pewnego podobieństwa w przeżywaniu historii narodowej bohaterki do naszych emocji i mentalności. Przemyślenia te popchną ją do podjęcia pewnej decyzji.

Tytułowe gołębie – symbol losu Ildikó i jej rodziny – przynoszą skojarzenia z niewinnością i bezbronnością, pokojem, ale także lotem i powrotem do domu, czasem po długiej podróży. Domem tym w tym przypadku okazuje się być dla bohaterki nie miejsce, ani nawet bliscy, ale powrót do samej siebie i swojej historii, której początki utkane zostały przez wiele wcześniejszych pokoleń.

Jowita Marzec

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (137)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2297
lazarus | 2012-12-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ta książka to osadzona w XX wieku bałkańska bajka która z czasem nabiera ciemnych barw .Napisana barwnym,ciekawym językiem histria o losie emigranta,samotności i w pewnym stopniu o patriotyzmie.Stanowczo jest to pozycja godna polecenia

książek: 2427
Michał | 2013-02-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 lutego 2013

Mam spory dylemat odnośnie tej książki. Nie wiem jak trafnie opisać swoje wrażenia, by nie znęchęcić i jednocześnie nie zaostrzyć co niektórym apetytu na ten tytuł.

Przez większość czasu nie mogłem się doczekać, aż skończę ją czytać. Niektóre fragmenty niepotrzebnie się dłużyły, zamiast akcji wiało nudą. Czy książka ta miała pecha, bo na nią trafił mój przesyt związany z podobnymi tytułami? Być może, w końcu literatura piękna z Wołowca jest moim zdaniem często dosyć podobna, a że czytam jej dużo, to w końcu musiało się jakoś odbić.
Może czytałem ją w złych warunkach? Może tramwaj i autobus to jednak zbyt rozpraszające miejsca, a przesłanie książki gdzieś umykało podczas kolejnych przystanków?

A może ta książka po prostu nie była tak dobra jak ją zapowiadano? Porusza ważne tematy - własnej tożsamości, identyfikacji z nowym otoczeniem, szukaniem własnego ja. I te fragmenty decydowały, że książka nie była wcale taka zła. Więcej - pozwalały lepiej odbierać całość. Nagle styl pisania...

książek: 1062
miqa | 2013-02-17
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 10 lutego 2013

Czym są tytułowe wzlatujące gołębie? Są to hodowane przez Mamiko i kuzyna Bela gołębie, z których Mamiko gotuje smakowite zupy, a kuzyn utożsamia ptaki z symbolem wolności i symbolem jej poszukiwania. Tak samo bohaterowie książki – są niczym gołębie poszukujące wolności i szczęścia, cały czas szukając.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki, jednak jestem dogłębnie poruszona zarówno treścią jak i formą tej odrobinę biograficznej powieści. “Gołębie wzlatują” to intrygująca powieść zmuszjąca do refleksji i poruszająca tematy emigracji, poszukiwania szczęścia i szeroko pojętej miłości. Nie jest to łatwa lektura, jest przygnębiająca i poruszająca, ale zarazem jest bardzo pasjonująca i mądra. Serdecznie polecam!


[ Całość recenzji na moim blogu: -> https://miqaisonfire.wordpress.com/2013/02/10/294-golebie-wzlatuja-melinda-nadj-abonji/ ]

książek: 81
MirekC | 2016-07-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lipca 2016

Ten język. Ta narracja. Czytelnik biegnie z werwą i rozkoszą po paciorkach słów. Te opisy - czy to bałkańskiego wesela, czy pracy w kawiarni. Niespotykane. I ten złorzeczący, zatopiony w przeszłości ojciec harujący dla dobra swych dzieci. I ta pachnąca dobrem Mamika. A pod spodem niepokój, wojna i trochę miłości. To tu, to tam; czy to Szwajcaria, czy Wojwodina. Gdzie w końcu jest nasz dom? Skończyłem właśnie czytać piękną książkę o rodzinie Kocsis, jej korzeniach, obrządkach i walce o swoje miejsce na świecie. Polecam.

książek: 47
one_of_them_ | 2017-05-11
Na półkach: Przeczytane
książek: 27
Adam Walkiewicz | 2017-01-14
Na półkach: Przeczytane
książek: 185
Lucia | 2016-10-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 listopada 2016
książek: 17
Kasia | 2016-10-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 października 2016
książek: 76
Antonella | 2016-05-03
Na półkach: Przeczytane
książek: 2242
Lukrecja | 2016-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 marca 2016
zobacz kolejne z 127 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd