Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Krwawa zemsta

Wydawnictwo: Klin
5,9 (435 ocen i 71 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
14
8
33
7
94
6
109
5
73
4
30
3
34
2
15
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362136698
liczba stron
492
język
polski
dodała
Agnieszka

Już pojedyncza zemsta smakuje słodko, ale jeśli nagle dokonuje się ich kilka i to w niezwykle oryginalny sposób… Celem okazuje się niezbędny element anatomii kobiecej po żmudnym kursie akrobacji cyrkowej, wykorzystywany perfidnie i z wyrachowaniem, szerząc zamęt i mnóstwo zawirowań damsko-męskich. Pewien oprych ze złamanym sercem, po latach poszukiwań, odnajduje niewierną. Niczego...

Już pojedyncza zemsta smakuje słodko, ale jeśli nagle dokonuje się ich kilka i to w niezwykle oryginalny sposób…
Celem okazuje się niezbędny element anatomii kobiecej po żmudnym kursie akrobacji cyrkowej, wykorzystywany perfidnie i z wyrachowaniem, szerząc zamęt i mnóstwo zawirowań damsko-męskich. Pewien oprych ze złamanym sercem, po latach poszukiwań, odnajduje niewierną. Niczego niepodejrzewająca żona czyta absurdalny pozew rozwodowy. Omotany erotycznym szaleństwem mąż żąda separacji od stołu i łoża, acz z mizernym skutkiem…
Emocje szaleją w biurze projektów i na terenie budowy przyszłego wesołego miasteczka. Heroina romansów opala zasadniczą część ciała kawałkami i w ciągłym ruchu. Zewsząd nadlatują krwiożercze kawałki drutów kolczastych, butelki z kwasem i przedpotopowe narzędzia tortur…
A w środku tego wszystkiego potomek historycznych wikingów, o uzębieniu całkiem normalnego koloru, spokojnie wcina hektolitry polskich flaków…

 

źródło opisu: opis wydawcy

źródło okładki: strona www dystrybutora

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 26212
PijanaPoMalinach | 2013-11-06
Przeczytana: 06 listopada 2013

Sięgając po “Krwawą zemstę” Joanny Chmielewskiej, miałam nad wyraz mieszane uczucia. Książki Chmielewskiej mają stałe miejsce w zakątku duszy, odpowiedzialnym za ulubioną literaturę. Niestety, ostatnie powieści damy polskiego kryminału były, co tu dużo mówić, nieudane, rozczarowywały i nie śmieszyły, a czytając je miałam wrażenie, że czytam nie powieści Chmielewskiej, ale jej nieudolnej naśladowczyni. Zaczęłam lekturę z nikłą nadzieją i ogromną obawą, zastanawiając się, czy uda mi się znaleźć “dawną” Chmielewską. I…
Akcja powieści rozgrywa się głównie w biurze projektowym, przypuszczalnie w czasach mniej więcej współczesnych. Początkowo nie byłam tego całkowicie pewna, gdyż ani razu nie było narzekań na “małpią pocztę”, ani nawet stosunku pani Chmielewskiej do gejów. Ale skoro wyjątkowo nie brużdżą żadni dygnitarze, a główni bohaterowie używają do pracy przeważnie komputera i przemieszczają się samolotami… Cała intryga zaczyna się od brutalnego morderstwa na niewłaściwej osobie, które zdaje się nie mieć nic wspólnego z dalszymi wydarzeniami, na które składają się z dwa główne wątki – problemy małżeńskie Majki i Dominika (tak, znowu Dominik ) oraz poczynania pseudoszajki złoczyńców. Problemy zaś zaczynają się, gdy tzw. Kręcidupcia, nowa pomoc techniczna w biurze, w którym pracuje Dominik, dochodzi do wniosku, że musi wyjść za mąż, ale koniecznie bogato, z mieszkaniem, pozycją i w ogóle. Po wytypowaniu na ofiarę Dominika rozpoczyna zabiegi uwodzicielskie, polegające nie tylko na kręceniu pośladkami, ale też uraczeniu delikwenta nieziemskim seksem i… odmówieniu dalszych rozkoszy, dopóki facet się nie rozwiedzie i nie ożeni z nią. Metoda okazała się skuteczna, Dominik dostał małpiego rozumu, więc Majka wspierana przez przyjaciółki, rodzinę i inne ofiary Kręcidupci próbuje jakoś przetrwać, licząc na to, że kurtyzana się przejedzie na charakterze męża.
Charakterku niewąskim zresztą. Przyznam, że nawet ja, przyzwyczajona do dziwacznych postaci Chmielewskiej, miałam poważne trudności z wyobrażeniem sobie takiego indywiduum. Kobiety, która by wyszła za mąż za kogoś takiego, także. Jak tu bowiem przejść do porządku dziennego nad mężczyzną, który w domu nie kiwnie palcem, o ile nie jest zmuszany i nie są to zadania łatwe do wykonania; odmawia zarabiania pieniędzy, ale zarazem narzeka na to, że jego żona całymi dniami pracuje, a w dodatku wszystkie swoje błędy i wypaczenia wymazuje z pamięci tak skutecznie, że sam zaczyna wierzyć w to, że ich nigdy nie było?! W dodatku to duże dziecko zakochuje się w kobiecie o inteligencji owcy, która nie potrafi gotować, ale za to ma wymagania, obejmujące m.in. dostarczanie znienawidzonych pieniędzy. A wisienką na torcie jest Majka, znana także jako matka-polka, skrzyżowana z matką Teresą z Kalkuty i Rafaelem albo innym Donatellem. Czyli kobieta, która idealnie wychowała dzieci, ma idealnie zorganizowaną kuchnię, nie wymaga od męża niczego, nawet robienia zakupów, a w chwilach wolnych projektuje wspaniałe dekoracje. Wszystko oczywiście bez słowa skargi. I oczywiście grająca w brydża. I czuję ogromną ulgę na myśl, że mój mąż nie czyta Chmielewskiej, bo jeszcze wyobraziłby sobie, że coś takiego faktycznie istnieje we wszechświecie.
Mimo drobnych zastrzeżeń do charakterów postaci, zbyt podobnych do stad mężów i różnych Elżuni, książka mi się podobała. Przypuszczalnie dlatego, że po raz pierwszy od dawna w książce coś się jednak działo. Trup był tylko jeden, ale za to ile mniej i bardziej udanych oryginalnych prób uszkodzenia ciała!Był także humor, może nie taki, jak w “Lesiu” albo “Wszyscy jesteśmy podejrzani”, ale też niezły.
W każdym bądź razie - było nieźle.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zdobywcy. Jak Portugalczycy zdobyli Ocean Indyjski i stworzyli pierwsze globalne imperium

Rogera Crowleya "poznałem" już podczas oblężenia Konstantynopola w 1453 roku, tym razem jednak autor zabiera czytelnika w podróż wraz z Port...

zgłoś błąd zgłoś błąd