Rytuał superformuły. Karlheinz Stockhausen "Licht: Die sieben tage der woche"

Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
8,6 (5 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
1
7
1
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362467396
liczba stron
320
język
polski
dodała
ultramarynara

Karlheinz Stockhausen należał do najbardziej kontrowersyjnych, fascynujących i wpływowych osobowości artystycznych XX wieku. Twierdził, że pochodzi z Syriusza, ma kontakty z Lucyferem, a zamach na WTC jest największym dziełem sztuki wszech czasów. Niektórzy widzą w nim geniusza muzycznego, który niczym mnich poświęcił się swej sztuce. Inni - hochsztaplera z wyrachowaniem kreującego swój...

Karlheinz Stockhausen należał do najbardziej kontrowersyjnych, fascynujących i wpływowych osobowości artystycznych XX wieku. Twierdził, że pochodzi z Syriusza, ma kontakty z Lucyferem, a zamach na WTC jest największym dziełem sztuki wszech czasów.
Niektórzy widzą w nim geniusza muzycznego, który niczym mnich poświęcił się swej sztuce. Inni - hochsztaplera z wyrachowaniem kreującego swój medialny wizerunek. Co kryje utrwalona na zdjęciach chmurna twarz kompozytora? Jakiego rodzaju doświadczenia, idee i pragnienia legły u podłoża jego utworów, np. kwartetu na smyczki i cztery śmigłowce?
Rytuał superformuły przez pryzmat tworzonego przez 26 lat, monumentalnego cyklu operowego LICHT ukazuje muzyczne, biograficzne i światopoglądowe źródła estetyki Stockhausena. To pierwsze w Polsce obszerne i zarazem przystępne ujęcie jego twórczości.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2011

źródło okładki: http://www.krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 331
Grzegorz Skwarliński | 2013-09-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

"Rytuał superformuły" nie jest typową biografią Stockhausena. Poznajemy tylko pewne fragmenty z jego życia. Fakty, które miały wpływ na działalność artystyczną, inspirowały, budziły pomysły. Książka skupia się na cyklu siedmiu oper zatytułowanym "Licht". To wielkie dzieło Stockhausen skomponował w latach 1978 – 2003. Całość to ponad 28 godzin muzyki. Poszczególne części noszą nazwy dni tygodnia ale nie zostały skomponowane w porządku chronologicznym. Zaczyna się od Donnerstag, a kończy na Sonntag. W książce napotkamy dokładny opis poszczególnych części. Stockhausen nie tylko je skomponował, ale i opracował (libretto, układy sceniczne itp.). Umiejętnie wplecione dygresje odsyłają do różnych wydarzeń z życia kompozytora. Dowiadujemy się między innymi jaki wpływ na "Licht" miała Księga Urantii, jak trudno artyście było realizować swoje zamierzenia, jaką niemalże obsesją kompozytora była intermodulacja*, co kryje się pod terminem superformuła i wiele innych zagadnień, nie tylko związanych z muzyką. Tekst uzupełniają fotografie, schematy i fragmenty zapisów nutowych utworów.

Do momentu zapoznania się z tą pozycją twórczość Stockhausena kojarzyła mi się głównie z muzyką elektroniczną. Okazało się, że był przede wszystkim kompozytorem muzyki scenicznej (określenie własne artysty w odróżnieniu od muzyki teatralnej czy opery). Wykorzystywał w swojej twórczości elementy muzyki elektronicznej, ale był to jeden z wielu środków wyrazu. Książka nie jest łatwa w lekturze. Dla czytelników nie obeznanych z teorią muzyki i związaną z nią terminologią może być niezrozumiała. Nie powinno to jednak odstraszać. Ścieżka wytyczona przez autorkę jest trudna ale niezwykle interesująca.

*Pierwszą próbę połączenia dźwięków w celu uzyskania płynnego przejścia Stockhausen podjął jw kompozycji Gesang der Junglinge z 1956 gdzie usiłował pogodzić muzykę elektroniczną i konkretną. Kompozycja została uznana za arcydzieło, ale pod względem założonego celu (płynne przejście) była porażką.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Młot na czarownice

Pierwsza sprawa: zajebiście, że wydawnictwo zabrało się za wydanie tej książki w 2/3 części, a nie kompletnie. Druga sprawa: byki w książce - i nie je...

zgłoś błąd zgłoś błąd