Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziecko ze szkła. In vitro – moja droga do szczęścia

Wydawnictwo: e media
7,83 (23 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
3
8
5
7
5
6
4
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788389401397
liczba stron
124
język
polski
dodał
mantra

Autorka opisuje w swojej książce w sposób subiektywny, a zarazem humorystyczny, przeżycia, przemyślenia oraz przebieg procedury in vitro od strony pacjenta. Jej zapiski są głosem osoby wierzącej, a jednocześnie głosem matki ukochanych dzieci, których nie byłoby na świecie gdyby nie cud in vitro. W przedmowie do książki prof. Jacek Szamatowicz tak pisze: „Dziecko ze szkła jest zapisem drogi...

Autorka opisuje w swojej książce w sposób subiektywny, a zarazem humorystyczny, przeżycia, przemyślenia oraz przebieg procedury in vitro od strony pacjenta. Jej zapiski są głosem osoby wierzącej, a jednocześnie głosem matki ukochanych dzieci, których nie byłoby na świecie gdyby nie cud in vitro. W przedmowie do książki prof. Jacek Szamatowicz tak pisze: „Dziecko ze szkła jest zapisem drogi jednej z wielu par, codziennie czekających na cud, jakim jest posiadanie potomstwa. Ukazuje się nam obraz codziennego podporządkowania się procedurom związanym z leczeniem niepłodności przedstawiony oczami kobiety. Ponieważ wiele zabiegów związanych jest ściśle z konkretnymi dniami cyklu, procedury lecznicze wymagają postawienia priorytetu niezależnie od tego, czy alternatywą jest praca, czy życie towarzyskie. Książka dzień po dniu opisuje zmagania pary małżeńskiej poddanej leczeniu niepłodności. Opisuje procedury, którym trzeba się poddać, stres z nimi związany i ból, głównie psychiczny, jaki towarzyszy niepowodzeniu leczenia.”
Dagmara Weinkiper-Hälsing urodzona we Wrocławiu, pochodząca z Bogatyni, absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego, a także Wydziału Teatralnego Studium Kształcenia Animatorów Kultury i Bibliotekarzy we Wrocławiu. Zafascynowana teatrem, malarstwem i muzyką. Na stałe mieszka w małej szwedzkiej miejscowości, w której wychowywał się i dorastał jej mąż. Pracuje w Urzędzie Gminy Edsbyn. Matka trójki dzieci: córeczki Lilly i bliźniąt Noela i Leona.
Książka została objęta patronatem przez Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

 

źródło opisu: http://www.emedia-wydawnictwo.pl/ksiazka.php?id_ks=46

źródło okładki: http://www.emedia-wydawnictwo.pl/ksiazka.php?id_ks=46

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 858
Cyrysia | 2012-11-01
Na półkach: Przeczytane

W dobie XXI wieku jednym z największych problemów ludzkości jest niepłodność, oceniana przez Światową Organizację Zdrowia, jako choroba społeczna. Większość par pragnie mieć potomka, dlatego próbują dosłownie wszystkiego, aby osiągnąć wymarzony cel. Obecnie nowoczesna medycyna daje taką możliwość ofiarując ,,cud’’ techniki zwany In vitro, dzięki któremu wiele osób może zostać szczęśliwymi rodzicami.

Temat niepłodności nie jest również obcy dla Dagmary Weinkiper- Hälsing, autorki książki „Dziecko ze szkła In vitro – moja droga do szczęścia”. Dagmara urodziła się we Wrocławiu, lecz na stałe mieszka w szwedzkiej miejscowości, z skąd pochodzi jej mąż Stefan. W styczniu 2006 roku otrzymała ostateczne wyniki lekarskie, z których jasno wynikało, iż nie ma żadnych szans na naturalne zajście w ciąże, dlatego wspólnie z mężem podjęła decyzje o ICSI. Poddaje się, więc zapłodnieniu pozaustrojowym w specjalistycznej klinice. Z nadzieją patrzy w przyszłość, gdzie znajduje się miejsce dla niej, męża i maleńkiej, ukochanej istotki. Czy od razu za pierwszym podejściem uda się Dagmarze spełnić swoje marzenie? A może trasa do upragnionego celu wcale nie będzie usłana różami? Zobaczcie sami na podstawie publikacji „Dziecko ze szkła In vitro – moja droga do szczęścia”.

Czytając pamiętnik Dagmary Weinkiper- Hälsing doznałam wiele wzruszających emocji. Niemal każda kobieta marzy o tym, by w przyszłości mieć kochającego męża i cudowne dziecko. Nie zawsze jednak pragnienia się urzeczywistniają. Czasami trzeba samemu spróbować o nie powalczyć, dlatego kiedy autorka dowiedziała się, że nigdy nie będzie samodzielnie matką, podjęła decyzję, by w inny sposób walczyć o potomka. Zdecydowała się na In vitro, lecz ta decyzja wcale nie przyszła jej łatwo. Targana argumentami moralnymi głoszącymi przez kościół, początkowo miała pewne obawy, lecz mimo wszystko skorzystała z usług nowoczesnej medycyny. W swojej historii opisuje skomplikowane zmagania w kierunku macierzyństwa.

,,Droga jest bardzo trudna. Tak, jak wspinaczka- wyczerpująca, pozbawiająca nas wszelkiej energii. Czasami traci się wiarę w jej sens, wiarę w to, że kiedyś osiągnie się szczyt. Kamienie ranią stopy. Stoję zmęczona na szczycie.(…) IVF jest narkotykiem przybliżającym mnie do szczęścia, nadającym życiu barw.’’


W Szwecji zapłodnienie pozaustrojowe jest refundowane i potencjalni rodzice mają szansę na trzy pełne podejścia (stymulacja i transfer) do zabiegu za darmo. Inaczej sprawa przedstawia się w Polsce, gdzie In vitro ciągle budzi szereg kontrowersyjnych tematów. Opinia publiczna uważa, iż powyższą procedurę prokreacji powinno się zabronić, gdyż jest to nieetyczne działanie, bo przecież, czy człowiek powinien powstawać w maleńkiej probówce? Kolejnym problemem są zamrażane, bądź odrzucane embriony. Uważa się, że podczas In vitro ,,morduje się zarodki’’. Ile w tym jest prawdy? Z tego, co mi wiadomo, lekarze łączą plemnik z komórką jajową, obserwując czy dojdzie do zapłodnienia. Dalej śledzą rozwój zarodka. Jeśli jest on na tyle silny, to przetrwa, lub w przeciwnym wypadku obumiera. Podobnie jest w zapłodnieniu naturalnym, z tą różnicą, że nie zawsze kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że mogła być w ciąży, która samoistnie się skończyła.

Wracając jednak do tematu, nie zamierzam w tej kwestii być niczyim adwokatem. Pragnę jedynie na podstawie „Dziecka ze szkła In vitro – moja droga do szczęścia” pokazać, jak trudna i wyboista jest droga do macierzyństwa. Wspólnie z Dagmarą odczuwałam smutek, żal, bezsilność, złość, frustrację, jak również nadzieję, miłość i wiarę w lepsze jutro. Nikt, kto sam nie przeszedł całej medycznej i psychicznej procedury walki o dziecko nie wie, co czuje kobieta patrząc z zazdrością na osobę w stanie błogosławionym. Jak wielki ból rodzi się w jej sercu czując się ,,gorsza’’ niczym jałowa ziemia. Pomyślicie sobie, przecież zawsze można adoptować czyjeś dziecko? Też tak uważam, lecz w przypadku autorki sprawa adopcji była nieco skomplikowana, ale o tym dowiedziecie się czytając powyższy pamiętnik. Wierzę, że dzięki niemu całkiem inaczej spojrzycie na In vitro i przekonacie się, iż ten zabieg wcale nie jest brakiem szacunku do poczęcia ludzkiego życia, wręcz przeciwnie. W maleńkiej probówce rodzą cię dzieci z miłości obojga rodziców, którzy dzielnie znoszą trudy leczenia czekając z utęsknieniem na szczęśliwy finał stworzenia ,,pełniej’’ rodziny.

Wszystkim osobom, szczególnie tym, którzy wiedzą, jak smakuje bezdzietność i związana z nim niemoc, zwątpienie, bunt, złość itp. polecam przeczytać „Dziecko ze szkła In vitro – moja droga do szczęścia”. Dzięki tej książce w sposób niezwykle subiektywny i zarazem optymistyczny poznacie przebieg walki o wymarzone dziecko, które jest jednocześnie świadectwem na to, że mimo przeciwności losu cuda się zdarzają….

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Brudny świat

Mocna książka, przepełniona miłością. Czyta się ją z zapartym tchem, licząc na więcej, czekając z motylami w brzuchu na dalsze wydarzenia. Bardzo ujmu...

zgłoś błąd zgłoś błąd