Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bractwo Bang Bang

Tłumaczenie: Wojciech Jagielski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,62 (253 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
31
8
78
7
85
6
24
5
6
4
1
3
4
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Bang-Bang Club
data wydania
ISBN
978-83-63248-31-4
liczba stron
306
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Sergiusz

Większość z nas słysząc strzały próbowałaby uciekać. Dziennikarz wojenny reaguje inaczej – szuka kłopotów, a kiedy je znajdzie, stara się do nich zbliżyć i zrobić zdjęcie. Żądza najlepszych ujęć i pozorne lekceważenie ryzyka przysporzyła sławy grupie reporterów: Gregowi Marinovichowi, João Silvie, Kenowi Oosterbroekowi oraz Kevinowi Carterowi, znanej jako Bractwo Bang Bang. Oosterbroek już...

Większość z nas słysząc strzały próbowałaby uciekać. Dziennikarz wojenny reaguje inaczej – szuka kłopotów, a kiedy je znajdzie, stara się do nich zbliżyć i zrobić zdjęcie. Żądza najlepszych ujęć i pozorne lekceważenie ryzyka przysporzyła sławy grupie reporterów: Gregowi Marinovichowi, João Silvie, Kenowi Oosterbroekowi oraz Kevinowi Carterowi, znanej jako Bractwo Bang Bang.

Oosterbroek już nie żyje. Został zabity na kilka dni przed pierwszymi powszechnymi wyborami w historii RPA. Carter, który zdobył Pulitzera za kultowe zdjęcie z Sudanu (z małą afrykańską dziewczynką i sępem w tle), popełnił samobójstwo wkrótce po wspomnianych wyborach. Dwaj pozostali, Greg Marinovich oraz João Silva napisali tę książkę, która stała się inspiracją do nakręcenia filmu o takim samym tytule.

W opanowanej przez chaos Afryce nigdzie nie jest bezpiecznie. Mimo to europejscy i amerykańscy fotografowie śmiało wkraczają na teren regularnych bitew, pokazując światu, że na Czarnym Kontynencie nie ma litości. Ken, Gregory, Kevin i João pracują dla Wydawnictwa Star, a ich zdjęcia zdobią okładki każdej renomowanej gazety na świecie. Są na miejscu zawsze, gdy dzieje się coś ważnego. Chwała, popularność, nagrody i uznanie nie przekładają się jednak na szczęście osobiste. Widząc tyle rozlewu krwi, nie można tak po prostu przejść do normalności.

Bractwo Bang Bang opowiada o przyjaźni, współzawodnictwie, męskości i przygodach, których doświadczali młodzi reporterzy z RPA podczas gdy kraj wstępował na ścieżkę demokracji. To porywająca i pociągająca relacja, napisana w sposób, który nie pozwala ani na moment oderwać się od lektury. W końcu autorzy to ryzykanci napędzani adrenaliną, dla których nadrzędnym celem było jak najlepsze zdjęcie. Bractwo Bang Bang to historia o ich odwadze i hołd złożony tym, którzy odeszli.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2012

źródło okładki: www.wydawnictwosqn.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 762
Fidai | 2015-04-23

Wiedziałam, że jakaś, pewnie nieskładna i przesycona emocjami, recenzja tej książki na pewno powstanie, ale nie chciałam pisać jej od razu po przeczytaniu. "Bractwo Bang Bang" jest jedną z tych książek, które ostatnio cenię sobie najbardziej - typem, obok którego nie da się przejść obojętnie. To nie jest lektura na relaksacyjny wieczór, do zapomnienia. I teraz, po dwóch tygodniach od jej skończenia, wiem, że lepszej decyzji niż tej o poczekaniu z opinią nie mogłam podjąć.

Zaczęłam czytać "Bractwo Bang Bang" z ciekawości. Praca fotoreportera wojennego wydawała mi się zawsze potwornie abstrakcyjna. Absurdalna. Przecież takie zdjęcia nie robią się same: za aparatem musi ktoś być. Jak sobie z czymś takim radzić? Bohaterowie książki opisywali co prawda, że aparaty były dla nich pewnego rodzaju murem, który oddzielał ich od tego, co się działo, ale nie był to mur z rodzaju tych, przez które nic się nie przedostaje. "Bractwo" pokazuje, że niezależnie jak bardzo można próbować się znieczulić, nie ma opcji "wyłączenia" pewnych uczuć i zachowań.

Pisząc to muszę jednak nadmienić, że choć książkę polecam, to jej bohaterom nie chciałabym chyba uścisnąć ręki. I trochę mi przez to głupio. W końcu są (i byli) tylko ludźmi, ale pewne opisane przez nich historie przyprawiały mnie o dreszcze. Podziwiałam ich pracę, wstrząsające zdjęcia, ale jednocześnie czułam do samych fotografów jakiś niesmak. Wrażenie o tyle mylne i takie, które skłoniło mnie do poczekania z opinią, że każdy wie chyba, jak łatwo jest oceniać kogoś innego i jego zachowanie (szczególnie w sytuacjach ekstremalnych, a takie tylko tutaj są), siedząc w ciepłym i bezpiecznym mieszkaniu.

Książka, jak wspominałam na pewno zrobiła na mnie wrażenie. Nie jest ubarwiona, ulizana, umilona, ludzie są tylko ludźmi i czasami zachowują się nielogicznie, popełniają błędy za które potem potrafią płacić największe ceny. Dlatego jeśli to miało być właśnie tym - bolesnym, ale jak najprawdziwszym reportażem - to się udało. Jeśli miało zaś we mnie wzbudzić podziw i uwielbienie do samych fotoreporterów, to niestety. Nic takiego się nie wydarzyło.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kontury

Styl Rachel Cusk bardzo mi odpowiada. Rozumiem, o czym pisze, nawet jeśli nie mówi wprost. W jej prozie najważniejsze jest to, co między wierszami. Tr...

zgłoś błąd zgłoś błąd