Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mroczna wieża

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Cykl: Mroczna Wieża (tom 7)
Wydawnictwo: Albatros
7,94 (2128 ocen i 133 opinie) Zobacz oceny
10
393
9
508
8
463
7
413
6
176
5
111
4
22
3
31
2
6
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Dark Tower
data wydania
ISBN
9788376597485
liczba stron
768
język
polski
dodała
Oceansoul

Inne wydania

Członkowie ka-tet zostają rozdzieleni. Pere Callahan toczy w nowojorskim Dixie Pig swój ostatni bój z wampirami. Susan jest świadkiem narodzin potwornego Mordreda i widzi, jak przeistaczające się w pająka niemowlę pożera Mię - własną matkę. Roland i Eddie utknęli w innym świecie - Maine, 1977 - i bardzo pragną połączyć się z resztą ka-tet.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,382,183...»

Brak materiałów.
książek: 469
Krzysztof | 2015-10-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 października 2015

Mroczna Wieża, magnus opus Stephena Kinga i ukoronowanie jego bogatej i barwnej twórczości, seria wzlotów i upadków już za mną. Przyznam na początku, że miał wielkie obawy względem ostatniego tomu po dwóch, cóż bardzo rozwleczonych i przeciętnych tomach, King jest zna się na swojej robocie i po mistrzowsku zakończył tą epicką przygodę. Mroczna Wieża jako powieść jest mocno nierówna, miewa dużo nużących fragmentów, które nie zniechęciły mnie w lekturze w przeczytaniu książki w dwóch podejściach, zwłaszcza to drugie było istnym maratonem, lecz chciałem jak najszybciej poznać zakończenie tej długiej i niebezpiecznej wędrówki, ale od początku, który jest mocny i treściwy. Pere Callahan faktycznie toczy ostatni bój z wampirami, zaś Susannah wydaje na świat Mordreda, syna Karmazynowego Króla, który za wszelką cenę spróbuje zabić Rolanda. Przyznam, że nie podobał mi się motyw wampirów i obawiałem się, że sam Karmazynowy Król okaże się jednym z nich. Fabuła nie porywała, pojawił się raz jeszcze irytujący Stephen King, Randal Flagg z Bastionu i przyznam szczerze, że inaczej wyobrażałem sobie wędrówkę do Mrocznej Wieży. Zawiódł pojedynek Rolanda z Mordredem, był nijaki, napisany na szybko i pozbawiony krzty emocji. Nawet wcześniejsze odejście jednego z głównych bohaterów nie wzbudziło wiele emocji i obawiałem się, że wielki finał okaże się tylko jakąś wydmuszką nie wartą uwagi. I tutaj pojawia się pewien kłopot. Karmazynowy Król zawodzi na całej linii i okazuje się złośliwym dziadkiem, przypominającego Sarumana po utracie Isengardu i oczywiście musi być niewymagającym przeciwnikiem, niby wielki zły, a w finale nie ma nic do powiedzenia. Kto by pomyślał, że celny strzał rewolwerowca zamieni się w wymazanie gumką, dosłownie. Chciałem bez spojlerów, ale nie mogę. Zakończenie w którym Roland wchodzi do Wieży i nie wiemy co się z nim stało, byłoby dla mnie nie do przyjęcia, ale lepiej bym to przyjął niż happy end, w którym Susannah, Eddie i Jack zaczynają nowe życie, pamiętając przez co przeszli. Na szczęście King napisał co spotkało Rolanda we wnętrzu Mrocznej Wieży. Widocznie nawet u Kinga Koło Czasu nie ma końca ani początku, a skazanie Rolanda na ponowną wędrówkę w poszukiwaniu Mrocznej Wieży wydaje się sadystyczne, ale jest chyba najlepszym z możliwych. Roland po odnalezieniu swojego Świętego Graala nie miałby co ze sobą począć, a sensem jego egzystencji jest życie w drodze, niekończącym się cyklu. Zakończenie jest dokładną kopią Bastionu i wielu może nie przypaść do gusty. Jednak nie ulega wątpliwości, że Mroczna Wieża to niezwykły cykl jakiego próżno szukać w literaturze, zaskakujący, pomysłowy oraz bardzo oryginalny. Być może pierwsze trzy tomy były o wiele lepsze, a późniejsze cierpiały na dłużyzny, to zakończenie wędrówki rewolwerowca ku jego przeznaczeniu okazało się wielce satysfakcjonujące i być może za kilka lat wyruszę z Rolandem w drugą podróż.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żałując macierzyństwa

Jest to książka, a zarazem poradnik opisujący prawdziwe oblicze macierzyństwa. Powieść pokazuje, że posiadanie dzieci to nie tylko atuty. Wszystkie ar...

zgłoś błąd zgłoś błąd