Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Grzesznik IV

Zły wpływ

Tłumaczenie: Marcin Kiszela
Wydawnictwo: Replika
6,09 (149 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
16
7
32
6
54
5
25
4
5
3
8
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Influence
data wydania
ISBN
978-83-76741-49-9
liczba stron
312
kategoria
horror
język
polski
dodała
Ag2S

„Nie musisz umierać, chyba że tego chcesz…” Dla rodziny Faradayów słowa te okazały się początkiem koszmaru, w jaki pewnego ponurego wieczoru zmieniło się ich życie. Głowa rodu, Queenie, umiera i zostaje pochowana razem z medalikiem, w którym znajduje się kosmyk włosów jej ośmioletniej wnuczki, Rowan. Wkrótce potem Rowan poznaje nową przyjaciółkę, dziwnie staromodną Vicky. Pod jej...

„Nie musisz umierać, chyba że tego chcesz…”



Dla rodziny Faradayów słowa te okazały się początkiem koszmaru, w jaki pewnego ponurego wieczoru zmieniło się ich życie.



Głowa rodu, Queenie, umiera i zostaje pochowana razem z medalikiem, w którym znajduje się kosmyk włosów jej ośmioletniej wnuczki, Rowan. Wkrótce potem Rowan poznaje nową przyjaciółkę, dziwnie staromodną Vicky. Pod jej wpływem dziewczynka zaczyna buntować się przeciwko własnej rodzinie; nagle staje się zimna, zarozumiała i zamknięta w sobie.



Jedynie jej matka, Alison, domyśla się przerażającej prawdy – Queenie spełniła swoją przepowiednię i w ciele Rowan wróciła do świata żywych. Ale czy ktoś jej uwierzy? A nawet jeśli, to czy będą w stanie uwolnić dziewczynkę spod złego wpływu, jaki Queenie zza grobu wywiera na jej duszę i ciało?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Replika, 2011

źródło okładki: www.replika.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 695
Agnieszka | 2012-09-05
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 30 sierpnia 2012

Śmierć. Stan nieodwracalny, który towarzyszy ludziom od początku świata. Mówią, że śmierć to jedyna sprawiedliwość, która dotyka każdego bez względu na pochodzenie społeczne, wykształcenie czy stan majątkowy. Umrzeć musi każdy, komu dane było przyjść na ten świat. Z życiem można pożegnać się w dowolnej chwili i w każdym wieku. Śmierć zazwyczaj przychodzi niespodziewanie i człowiek nigdy nie jest na nią do końca gotowy. Podobnie jak jego najbliżsi. Lecz kiedy umiera osoba dobra, którą wszyscy szanowali i kochali, strata jest tak wielka, że nie da się jej niczym zastąpić. Ale co dzieje się, jeśli do świata zmarłych odchodzi ktoś, kto był jedynie utrapieniem dla swojej rodziny? Czy wtedy najbliżsi czują ulgę, że pozbyli się tego, który od lat zatruwał im życie? A może zapraszają do domu przyjaciół i znajomych, aby świętować koniec udręki? Problem może pojawić się wtedy, gdy zmarły robi wszystko, aby nadal pozostać wśród żywych.

Ciotka Queenie z pewnością nie należała do tych członków rodziny Faradayów, po których odejściu wpada się w rozpacz. Staruszka nie była osobą łatwą we współżyciu. Niemniej Alison i Derek, a także ich ośmioletnia córka nie mieli większego wyboru. Z uwagi na problemy finansowe byli zmuszeni skorzystać z „gościnności” ciotki i zamieszkać w jej wielkim i mrocznym domu. Alison pracuje jako pielęgniarka w jednym ze szpitali, natomiast jej mąż, Derek, jest elektrykiem, któremu nie wiedzie się najlepiej. Można odnieść wrażenie, że Queenie jeszcze za życia tolerowała jedynie małą Rowan. Jej sympatia do dziewczynki, a może jedynie fanaberie starej kobiety, sprawiły, że pewnego dnia staruszka zażądała kosmyka włosów należących do Rowan i umieściła go w medalionie. Kiedy Queenie umiera ktoś nieopatrznie wkłada owy medalion do jej trumny. Z powagi zagrożenia sprawę zdaje sobie jedynie siostra Alison, Hermione. Na konsekwencje tego niedopatrzenia Faradayom nie przyjdzie długo czekać.

"Hermione i Alison zaglądały do trumny. Alison ściskała przedramię siostry, starając się ją powstrzymać. Derek pośpieszył w ich stronę, próbując stąpać cicho po nierównych płytach. Nie widział, żeby coś było nie w porządku. Twarz starej kobiety pokrywał staranny makijaż, jej dłonie były splecione na klatce piersiowej. Zakład pogrzebowy zadbał nawet o to, żeby biała suknia była na tyle długa, aby zakryć kostki zmarłej.

– Co się dzieje? – szepnął.

Hermione gapiła się tylko na niego, jakby nie była w stanie wydusić ani słowa.

– Zastanawiałyśmy się, dlaczego Queenie ma na sobie medalion – odparła Alison.

Już wcześniej zwrócił na to uwagę – złoty medalion w kształcie serca spoczywał na piersi staruszki, zawieszony na złotym łańcuszku.

– To nie jest jakiś tam medalion – zaprotestowała Hermione, cichnąc nieco na widok gniewnego wyrazu twarzy Dereka. – Alison wie, o co mi chodzi.

– Chodzi o to – dodała przepraszająco Alison – że w środku były włosy Rowan. I pewnie nadal tam są."[1]

Wygląda na to, że zdanie Hermione podziela tylko jeden członek rodziny, Lance. Ale mężczyzna nie ma w sobie na tyle odwagi, aby wyrazić je na głos. Lecz nawet gdyby to zrobił, zapewne reszta rodziny nie potraktowałaby tego poważnie, gdyż Lance od wielu lat uchodzi za dziwaka. Tak wiec Queenie zabiera do grobu ów medalion, co staje się początkiem koszmaru, z jakim rodzina Faradayów będzie musiała się zmierzyć. Jednak najbardziej w tym wszystkim pokrzywdzona będzie mała Rowan. Czy ciotka Queenie rzeczywiście chce użyć jej ciała, aby znów powrócić do świata żywych? A jaką rolę odgrywa w tym wszystkim nowa przyjaciółka Rowan, Vicky, która w pewnym momencie pojawia się w życiu dziewczynki nie wiadomo skąd? I co takiego mają oznaczać te wszystkie dziwne zjawiska, które nagle zaczynają nawiedzać rodzinę Alison i Dereka? Komu przyjdzie zapłacić najwyższą cenę za wyjawienie lub poszukiwanie prawdy?

"Bardzo mnie smuci, że pod szyldem „fantasy i science fiction” publikuje się takie ponure szmiry. Pewnie podobają się naiwniakom, których uwstecznione umysły wciąż tkwią w mrokach Średniowiecza. O ileż lepiej by było, gdyby Campbell zaprzągł swoje talenty do napisania czegoś poważnego o współczesnym Merseyside, nawiązując do szlachetnej tradycji kultywowanej przez literackich proletariuszy mainstreamu."[2]

Powyższy tekst pochodzi z recenzji, która została zamieszczona w piśmie pod tytułem Vector, a jej autorem był niejaki Jim England. Dlaczego akurat w tym miejscu zamieściłam te słowa zamiast pominąć je milczeniem i spróbować wyrazić własną opinię na temat książki? Otóż dlatego, aby obalić teorię pana England’a, która, moim zdaniem, jest niezwykle płytka i przyziemna. Jej autor zupełnie nie dostrzegł tego, co stanowi istotę tej powieści. Owszem, zgadzam się, że wszelkie powroty z zaświatów, to temat dość mocno oklepany, jeśli wziąć pod uwagę literaturę. Niemniej, w niniejszej książce chodzi o coś znacznie ważniejszego. Autor przede wszystkim pragnie pokazać czym jest rodzina i jak wielkie wsparcie może dawać ona w obliczu niebezpieczeństwa. Alison i Derek w pewnym momencie stoją na skraju załamania nerwowego. Wydarzenia, które są ich udziałem sprawiają, że bardzo łatwo mogą popaść w obłąkanie. Lecz oni mają siebie i wbrew wszystkiemu wspierają się i, co najważniejsze, kochają. Miłość, o której piszę, to nie tylko miłość małżeńska, lecz także silne uczucie dziecka do rodziców, o czym mała Rowan bardzo wyraźnie wspomina w swoim pamiętniku.

Podobnie rzecz przedstawia się w przypadku Hermione. Kobieta na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo i dobro dziecka, za co płaci najwyższą cenę. Tak samo Lance, który w końcu zbiera się na odwagę i pragnie wyjawić tylko jemu znaną tajemnicę i uchronić niewinne dziecko przed niebezpieczeństwem.

Z kolei ciotka Queenie nawet po śmierci jest zagrożeniem dla swojej rodziny. Wygląda na to, że jedno, co ją interesuje, to zemsta, której dokonuje kosztem tych, którzy są najmniej winni. Ta kobieta nigdy nie była dobrym człowiekiem. Zawsze utrudniała innym życie, co wzbudzało w niej satysfakcję. Natomiast po śmierci pragnie dopełnić tego, czego nie udało jej się za życia. Najpierw dręczyła Hermione, a teraz jej uwaga skupia się na niewinnej Rowan.

W tej powieści czytelnik ma do czynienia ze zjawiskami, których nie można wytłumaczyć w sposób racjonalny. Obecne są sny, które tak naprawdę stają się rzeczywistością. Autor bardzo wyraźnie pokazuje także walkę Dobra ze Złem. Ten motyw wciąż jest aktualny, i podobnie jak miłość, uniwersalny i ponadczasowy.

Powieść zaliczana jest do horrorów, lecz tego klasycznego horroru jest w niej niewiele. Zapewne jest to dobra wiadomość dla tych, którzy nie lubią się bać podczas czytania. Jednak fakt ten wcale nie oznacza, że fabuła pozbawiona jest emocji. Wręcz przeciwnie. Akcja powieści wciąga i dostarcza niezapomnianych wrażeń. Jest tak samo mroczna, jak dom ciotki Queenie. Autor doskonale wykreował tę ponurą atmosferę, którą czytelnik spotyka niemal na każdej stronie powieści.

Tak wiec stanowczo obalam teorię Jim’a England’a, iż Zły wpływ to szmira, natomiast ponura atmosfera powieści działa zdecydowanie na korzyść tej książki. Bo przecież cóż wart byłby horror bez swojego mrocznego klimatu? Wówczas na pewno nie byłby godny swojego miana. Moim zdaniem książka jest nie tylko świetnie napisana, ale także doskonale oddaje swój charakter. Natomiast Jim England w swojej recenzji posunął się za daleko, obrażając czytelników i kwestionując ich poziom intelektualny. Mnie ów horror bardzo przypadł do gustu, choć nie czuję się ani naiwniakiem, ani też nie uważam, aby mój umysł uwsteczniał się w jakikolwiek sposób. Natomiast epokę Średniowiecza bardzo lubię i chętnie do niej powracam.


______________________
[1] R. Campbell, Zły wpływ, Wyd. Replika, Zakrzewo 2011, s. 35-36.

[2] Ibidem, s. 299.


źródło recenzji: http://krainaczytania.blox.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyznaję

Recenzowałem Cabre "Głosy Pamano" (10/10) z 2004, a teraz przyszedł czas na jego największe arcydzieło, o 7 lat późniejsze....

zgłoś błąd zgłoś błąd