Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Instynkt śmierci

Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Wydawnictwo: Sonia Draga
7 (112 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
6
8
23
7
43
6
27
5
4
4
2
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Death Instinct
data wydania
ISBN
9788375083842
liczba stron
440
słowa kluczowe
tajemnica, przeszłość
język
polski
dodała
Ag2S

1920 rok. To właśnie bomba, która zniszczyła Wall Street w 1920 roku eksploduje na pierwszych stronach Instynktu śmierci . Weteran wojenny doktor Stratham Younger i kapitan James Littlemore z nowojorskiej policji znajdują się na Wall Street pamiętnego dnia wybuchu. Towarzyszy im piękna Colette Rousseau, francuska specjalistka w dziedzinie radiochemii, którą Younger poznał, walcząc we Francji...

1920 rok. To właśnie bomba, która zniszczyła Wall Street w 1920 roku eksploduje na pierwszych stronach Instynktu śmierci . Weteran wojenny doktor Stratham Younger i kapitan James Littlemore z nowojorskiej policji znajdują się na Wall Street pamiętnego dnia wybuchu. Towarzyszy im piękna Colette Rousseau, francuska specjalistka w dziedzinie radiochemii, którą Younger poznał, walcząc we Francji podczas I wojny światowej. Kilka niewytłumaczalnych ataków na Colette, tajemnica schowana w jej przeszłości i tajemnicze fakty, odkryte przez Youngera stają się dla trójki bohaterów początkiem fascynującej podróży, która poprowadzi ich do Paryża i Pragi; z salonu wiedeńskiego domu Zygmunta Freuda zabierze ich na korytarze władzy w Waszyngtonie, by w końcu odkryć przed nimi ukryte pokłady naszych najokrutniejszych instynktów.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sonia Draga, 2011

źródło okładki: www.soniadraga.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 687
Karolina | 2012-05-06
Przeczytana: 06 maja 2012

Całkiem dobry kryminał z elementami sensacji, choć nie jest arcydziełem swojego gatunku.

Myślę, że Rubenfeld w wielu punktach zmienił się na korzyść od "Sekretu Freuda". Przede wszystkim "Instynkt śmierci" jest dużo bardziej wciągający od samego początku. Jak wspomniano wcześniej - zaczyna się jak u Hitchcocka: wielkie trzęsienie ziemi, a późnej napięcie rośnie. Po pierwsze nawiązuje do historycznego wydarzenia, co zaciekawia. Od pierwszych stron jesteśmy wrzuceni w sam wir niebezpieczeństwa. Nic nie wiemy o bohaterach, nie licząc kilku rzeczy zapamiętanych z poprzedniej książki - znów spotykamy Littlemora i Youngera. Wiemy, że kilka rzeczy się u nich zmieniło, ale jeszcze nie wiemy co, a to tylko bardziej wciąga.
Autor zrezygnował też z różnych form narracji, która w jego wykonaniu tylko zaciemniała obraz akcji.

To, co zostało Rubenfeldowi to niestety zbyt rozbudowana wielowątkowość. Najpierw spotykamy wielki galimatias, niezgłębioną tajemnicę i wtedy Littlemore mówi do Youngera bardzo znamienne słowa: nie zakładajmy, że obie sprawy (zamach na Wall Street i porwanie Colette) mają z sobą coś wspólnego. Na nieszczęście dla powieści zdanie okazało się proroctwem. W pewnym momencie akcji Littlemore zajmuje się śledztwem w sprawie zamachu, a Younger sprawami Colette (z rozwikłaniem porwania i uwiedzeniem jej włącznie),a ta z kolei próbą wyleczenia brata, zdobycia radu dla Marii Curie oraz wielką taemnicą dotyczącą pewnego Niemca, które spotkała na wojnie.
Oba wątki są poprowadzone o wiele lepiej: składniej i sensowniej niż w "Sekrecie Freuda", ale w efekcie mamy materiał na dwie różne książki, które stykają się tylko wtedy gdy Littlemore i Younger spotykają się niby z przymusu (np. dlaczego Littlemore zabiera właśnie Youngera na inspekcję Departamentu Skarbu?). Ta koncepcja zupełnie mi nie odpowiada.

Moim drugim wielkim zarzutemjest wątek miłosny między Colette a Youngerem. Szczerze powiem, że byłam zażenowana stopniem jego wklęsłości. Najpierw Colette poprosiła Youngera, żeby pojechał do Europy, a on się wahał, odmówił, potem jednak pojechał w celu zalezienia jej domniemanego narzeczonego chyba tylko po to żeby rozkraczyć się na progu domu Grubera niczym Rejtan. Kiedy okazało się jaka jest prawda byłam nawet skłonna wybaczyć Colette jej trzpiotowatość, a Youngerowi dziecinadę. Ale wtedy on ją zabiera z powrotem do Ameryki na najdroższy statek, a na pokładzie po zakwitnięciu romansu beztrosko twierdzi, że na te bezsensowe przyjemności wydał ostatnie pieniądze, więc rozumie, że teraz Colette jednak za niego nie wyjdzie... Co jest?! To ma być wątek miłosny napisany przez absolwenta Yale? Litości.

To sprowadza mnie do trzeciego zarzutu: postaci Colette. Nora w "Sekrecie Freuda" mogła jeszcze być trzpiotowata, lekko niezrównoważona psychicznie, trochę naiwna i histeryczna, ale Collette? Kobieta, która studiowała na Sorbonie, na wojnie jeździła radowa karetką i przeżyła rzeź swojej wsi mając na głowie młodszego brata? Jej zaprzepaszczonego potencjału po prostu nie mogę Rubenfelfowi wybaczyć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wszystko wina kota!

Czy ja wiem...? Niby lektura przyjemna, sama w sobie pozytywna i udatnie wypełnia czas ale w ostatecznym rozrachunku nie mam dla niej większej s...

zgłoś błąd zgłoś błąd