Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gdyby ulica Beale umiała mówić

Tłumaczenie: Maria Zborowska
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
6,42 (33 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
13
6
13
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
If Beale Street Could Talk
data wydania
liczba stron
272
język
polski
dodała
lajt

Gdyby ulica Beale umiała mówić, opowiedziałaby o miłości dwojga młodych, Tish i Fonny'ego, którzy urodzili się, wychowali i poznali właśnie na tej ulicy w Harlemie. Oboje są Afroamerykanami i mieszkańcami Nowego Jorku. W przeddzień ich ślubu policja na podstawie sfabrykowanego oskarżenia więzi Fonny'ego. Tish, która spodziewa się dziecka, wspierana przez własną rodzinę i ojca chłopca,...

Gdyby ulica Beale umiała mówić, opowiedziałaby o miłości dwojga młodych, Tish i Fonny'ego, którzy urodzili się, wychowali i poznali właśnie na tej ulicy w Harlemie. Oboje są Afroamerykanami i mieszkańcami Nowego Jorku. W przeddzień ich ślubu policja na podstawie sfabrykowanego oskarżenia więzi Fonny'ego. Tish, która spodziewa się dziecka, wspierana przez własną rodzinę i ojca chłopca, rozpoczyna rozpaczliwą walkę o uwolnienie ukochanego.

 

źródło opisu: Książka i Wiedza, 1977

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 368
Paweł | 2012-03-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 marca 2012

Książka, która rozwiała wszelakie wątpliwości, co do pisarstwa Baldwina. Warto nadmienić, że ukazała się jako jedno z wielu kolejnych jego dzieł i długo po uznawanej za literacki debiut autora "Głoś to na górze" (1953). Przede wszystkim, pisarz postrzegany jest jako twórca ukazujący historie "mniejszościowe" i zaangażowane. Ta druga cecha była przez lata pewnym wabikiem i stanowiła o popularności Baldwina w krajach bloku socjalistycznego, komunistycznego czy tak zwanych "demoludów".

Czarnoskóry pisarz zawarł w "Gdyby ulica Beale umiała mówić" historię wyjątkowego uroku. Chciałoby się powtórzyć wzorem wcześniejszych, iż jest to Romeo i Julia, lecz byłby to co najmniej banał, żeby nie powiedzieć o marnym nawiązaniu recenzenckim. Niemniej, literatura pozostająca w kręgu motywów i symboliki LGBT zdaje się przeżywać swój drugi w czasach współczesnych renesans, za czym porównanie z jedną z najsłynniejszych par miłosnych w światowym dorobku pisarskim wróci niebawem do łask. Tish i Fonny (a właściwie Klementyna i Alonzo) są czarnoskórymi młodymi ludźmi, którzy zamierzają wspólnie iść przez życie. Nie jest im dana młodzieńcza beztroska i radość ze wspólnego rozkwitającego uczucia. Czarnoskórzy bohaterowie napotykają w swoim życiu na mur uprzedzeń i niechęci ze strony białych Amerykanów. Rzeczywistość jaką przedstawia pisarz odbieramy jako przygnębiającą atmosferę murzyńskiego getta, którego na kartach książki nie oddano dosłownie i nie wskazano na takie zjawisko. Wymowa jest jednak oczywista, aczkolwiek więcej poświęca Baldwin niezwykłemu i obszernemu studium więzi i relacji murzyńskich rodzin, kłopotów jakie napotykają w pracy i na ulicy. Autor wytworzył niesamowitą atmosferę opowieści, której zasadniczym problemem jest los Fonny`ego oskarżonego o dokonanie gwałtu. Fonny przebywa w więzieniu, Tish będąca w ciąży odwiedza go i wraz ze swoją oraz jego rodziną stara się obronić przed skazaniem. Przestępstwo jakiego miał się dopuścić jest wyraziście wzmiankowane i niczym leitmotiv prowadzi czytelnika poprzez treść utworu. Ów mocny przydatek sensacji jest zarazem dystansujący po wielokroć wiele powieści kryminalnych. Wielu realizujących się w konstruowaniu sensacyjnych intryg mogłoby postawić sobie za wzór Baldwinowski plan budowania emocjonalnego napięcia. Wina i czyn przypisywane Fonny`emu są jednakże spowite pewnym niedomówieniem i zagadką oddaną jakby pod rozwagę czytelnika. Do ostatniego słowa powieści nie przesądza autor o złym postępowaniu swojego bohatera. Odkładając książkę można wciąż powracać myślami do świetnie poddanych wątpliwości jakich zdają się nie mieć jawnie wrodzy kolorowej mniejszości biali policjanci i przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Tempo powieści w niczym nie przypomina oczekiwania na trzęsienie ziemi, żeby użyć porównania z Alfredem Hitchcockiem. Otrzymalibyśmy raczej wykres niezbyt rosnącej do góry paraboli, a więc historii z zakończeniem łagodnie zanikającym. Oczywiście, mam na myśli parabolę w znaczeniu dookreślenia w sensie matematycznym, chociaż "Gdyby ulica Beale umiała mówić" niesie z sobą spory bagaż religijnych odniesień. Baldwin przedstawił powieść bez happy endu ale też nie zakończył książki tragicznym finałem jakiego do końca można oczekiwać z uwagi na przewagę pesymizmu spozierającego z kart utworu.

Książkę wyróżnia porte-parole, czyli obrany przez autora punkt widzenia w warstwie narracyjnej jaka jest dominującym pokładem "Gdyby ulica Beale umiała mówić". Baldwin prowadzi swoją opowieść poprzez dość nieskomplikowaną projekcję osobowości Tish. Nie odnosi się przy tym wrażenia sztucznego "kronikarstwa" i niezręcznych rozwlekłości. Obronną ręką wychodzi autor także w nakreślaniu obrazów podkreślających młodzieńcze uczucia. Seks jakim połączył młodych bohaterów nie jest relacją obliczoną na przykuwanie czytelnika do anatomicznych szczegółów. Inna sprawa, że James Baldwin jako twórca dość jednoznacznie kojarzony z homoseksualną częścią ziemskiej populacji znajduje wierne grono odbiorców wśród określonej publiczności. Utwór może rozczarować poszukiwaczy "momentów" i wyraźniejszych motywów LGBT. Oprócz doszukiwania się sensacji i skojarzeń z zabiegiem narracyjnym, jedynym "obrazkiem" dla gay-explorerów jest scena w której Fonny rozładowuje swoje napięcie w więziennej celi.

Wydana w 1974 roku książka była publikacją dość odważną i bardzo "czarną", co w przypadku Jamesa Baldwina nie dziwi, wszak jego aktywność na rzecz praw człowieka i przeciwko rasizmowi nie była większą tajemnicą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Podróżniczka

Poziom nierówny. Zdecydowana większość książki bardzo dobra, ale pozytywne wrażenia z początkowych rozdziałów są bezsensownie niszczone przez niezwykl...

zgłoś błąd zgłoś błąd