Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Harry Potter i Zakon Feniksa

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Cykl: Harry Potter (tom 5)
Wydawnictwo: Media Rodzina
8,14 (41033 ocen i 1169 opinii) Zobacz oceny
10
9 703
9
8 429
8
9 105
7
8 818
6
2 733
5
1 695
4
166
3
304
2
25
1
55
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Harry Potter and the Order of the Phoenix
data wydania
ISBN
8372780978
liczba stron
959
słowa kluczowe
Harry Potter, magia, przygoda
język
polski

Harry znów spędza nudne, przykre wakacje w domu Dursleyów. Czeka go piąty rok nauki w Hogwarcie i chciałby jak najszybciej spotkać się ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi, Ronem i Hermioną. Ci jednak wyraźnie go zaniedbują. Gdy Harry ma już dość wszystkiego postanawia jakoś zmienić swoją nieznośną sytuację, sprawy przyjmują całkiem nieoczekiwany obrót. Wygląda na to, że nowy rok nauki w...

Harry znów spędza nudne, przykre wakacje w domu Dursleyów. Czeka go piąty rok nauki w Hogwarcie i chciałby jak najszybciej spotkać się ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi, Ronem i Hermioną. Ci jednak wyraźnie go zaniedbują. Gdy Harry ma już dość wszystkiego postanawia jakoś zmienić swoją nieznośną sytuację, sprawy przyjmują całkiem nieoczekiwany obrót.
Wygląda na to, że nowy rok nauki w Hogwarcie będzie bardzo dramatyczny. Kolejny tom przygód Harry'ego Pottera zaskakuje niespodziewanymi zwrotami akcji, tajemnicza atmosferą i oczywiście magią.

 

źródło opisu: mediarodzina.pl

źródło okładki: mediarodzina.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1283
Ciacho | 2017-04-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 kwietnia 2017

Harry zaczyna kolejny, piąty już rok nauki na Hogwarcie. Wcześniejsze wydarzenia związane z potyczką z lordem Voldemortem, z której uszedł ledwo z życiem, i śmiercią Cedrika Diggory'ego, który był tragiczną ofiarą tego wydarzenia i o jego zabójstwo podejrzewa się Pottera, sprawiły że wszyscy w szkole zaczęli bardzo ostrożnie i z niepokojem na niego zerkać. Tylko nieliczni wiedzą, co tak naprawdę się wydarzyło i kto stoi za śmiercią Cedrika. Nieprzyjemne chwile w życiu Harry'ego wydają się jednak nie kończyć. Ktoś wysłał na niego i jego kuzyna Dudleya kilku dementorów, którzy mieli zrobić im krzywdę. W szkole pojawiła się nowa demoniczna nauczycielka Dolores Umbrigde, która zaczęła uprzykrzać mu życie na każdym kroku. Ministerstwo Magii zawiesiło go w prawach ucznia Hogwartu, a na dodatek wszyscy piątoklasiści muszą zdawać SUM-y, czyli ciężkie testy z umiejętności magicznych, co wiąże się z dużo ilością zadań do wykonania. Pojawia się też tajemniczy Zakon Feniksa, który chce pomóc w ochronie Harry'ego, bo siły zła Czarnego Pana dalej czyhają na jego życie. Zapowiada się bardzo ciężki i bardzo długi rok w życiu piętnastoletniego czarodzieja.

Zabierając się za ten tom byłem pod wrażeniem objętości, z jaką przyjdzie mi się zmierzyć w przypadku kolejnej części Harry'ego Pottera. Czytałem już co prawda nie raz książki tego typu gabarytów, więc nie są mi specjalnie straszne, ale zawsze podchodzę ostrożnie, kiedy pojawia się takiej obszerności tom będąc jedną z części jakiegoś cyklu. I niestety, ale obawiam się, że wielu z fanów HP może mnie zacząć mniej lubić, bo nie podzielam tak wielu pozytywnych opinii dotyczących tej książki. Ogólnie to początek był interesujący, jakieś 100-150 stron, potem przez sześćset stron było bardzo średnie pitu-pitu (mało interesująco), i na koniec, jakoś od 700-setnej coś się zaczęło dziać. Ten początek i koniec były całkiem dobre, ale środek tak słaby, że było mega nudno i mi się autentycznie oko przymykało, poza tym czytałem to jak jakieś zombie bez uczuć, którego w ogóle nie interesuje, co się tam dzieje, a tak być zdecydowanie nie powinno. Uważam, że jest to najbardziej przegadany tom HP i jedno z najbardziej przegadanych fantasy ogółem, jakie czytałem. Dzieje się tyle "ciekawego" w tym tomie, że po wycięciu można by to upchać w książkę o połowę krótszą (nie przesadzam ani trochę), co wyszło by jej na zdrowie. A tak moim zdaniem jest to co najwyżej dobra powieść i oceniając wyżej, nawet przez wgląd na poprzednie dwie bardzo dobre części, wyrządziłbym ogromną krzywdę zarówno tym poprzednim bardzo dobrym jak i książkom fantasy innych autorów, których czytałem w ostatnim czasie, jak Sanderson, Ambercrombie czy Wegner, i których książki biją na głowę ten tom. Naprawdę nie rozumiem zachwytu nad "Zakonem Feniksa", gdy patrzę na lubimyczytać, gdzie przy ponad 40-tysiącach (sic!) głosów ocenę ma 8,13 , a poprzedni, znacznie lepszy tom ma 8,08... Jaki cudem - ja się pytam?

Przede wszystkim tytułowy Zakon Feniksa, który miał chronić Pottera pojawia się tutaj jak na lekarstwo. Trochę go na początku, kiedy przy HP zaczęło się dziać nieciekawie. Trochę na końcu, kiedy jest scena finałowa z siłami zła. A w środku? Jedna postać gdzieś tam się snuje przy HP, chociaż tak naprawdę niewiele mu pomaga, a cała reszta tylko sprawia wrażenie dbających o życie i bezpieczeństwo młodego czarodzieja, który tak naprawdę liczyć może na Rona i Hermionę, ale przede wszystkim na siebie. Niezrozumiałe zniknięcie Dumbledore'a, które na koniec książki zostało wyjaśnione, ale wywołało u mnie godny politowania uśmiech. Syriusz i Hagrid, którzy tak ciekawi i barwni byli w poprzednich dwóch tomach, tutaj jacyś nijacy. Sam Potter też taki dupowaty i infantylny. Nerwy mnie brały, bo nie potrafiłem znieść jego dziecinnego zachowania, tym bardziej że w poprzednim tomie wydawał się być całkiem dojrzały. I na dodatek jeszcze lord Voldemort, który POWRÓCIŁ, ale więcej jest go duchem niż ciałem, a finałowa KONFRONTACJA z jego udziałem jest tak spłycona i krótka, że zastanawiałem się - po co w ogóle on się tam pojawił? Więcej zła w tym tomie wyrządziła nowa nauczycielka, Dolores Umbridge, i Korneliusz Knot, którzy skutecznie potrafią zdenerwować i wywołać negatywne emocje u czytelnika.

Plusów w tym tomie jest naprawdę niewiele. Wspomniana nowa postać Dolores została bardzo dobrze wykreowana i mamy kolejną negatywną jednostkę, która wywołuje konkretnego rodzaju emocje, zamiast być nijaka. Coraz bardziej zaczął mi się też podobać Severus Snape. Autorka bardzo zręcznie kreuje tą postać od początku cyklu tworząc wokół niej aurę postaci mrocznej, niepogodnej, negatywnej i bardzo tajemniczej, która jednak skrywa w sobie coś ponad to, czego nie widać od razu. Trzeba się trochę przyjrzeć i czytać między wierszami - a i sama autorka też już pod koniec tego tomu wyraźnie na to wskazuje - że jednak nie jest to aż tak zła postać, jak mogłoby się wydawać. Tym bardziej że akurat w tym tomie poznajemy historię Snape'a zdecydowanie lepiej i jest nawet moment, kiedy mu można współczuć, jak poznajemy jego niemiłe przygody w dzieciństwa, z Jamesem i Syriuszem w roli głównej. Pojawiły się jeszcze postaci odrzuconego przez stado centaura Firenzo i olbrzyma Graupa - co prawda ledwo zarysowane, ale wnoszą pozytywną energię do tego tomu i jest wokół nich ciekawie.

Podobały mi się tutaj jeszcze dwie sceny: walka centaurów z olbrzymem i spotkanie Harry'ego z testralami, którymi jestem oczarowany. Zawsze w fantasy cenię sobie kreację świata i nowych postaci, zwłaszcza nowych gatunków. Testrale to czarne konie ze skrzydłami, które pożywiają się mięsem nieżywych istot i widzą je tylko nieliczni - a tym nielicznym podobno przynoszą ogromne nieszczęścia. Co przyniosą Harremu, tego nie powiem, ale dwie tajemnicze i mroczne sceny z ich udziałem zapadną mi na pewno w pamięci.

Podsumowując. Spodziewałem się, że poziom z poprzednich części - Więźnia Azkabanu i Czary Ognia - będzie zachowany albo że nawet będzie lepiej, ale niestety nie było. Plusem było to zwieńczenie książki, garstka pojedynczych scen i postaci Luny, Dolores i Severusa, a cała reszta niestety szału nie robiła i nudą wiało zdecydowanie zbyt często. Na szczęście czytało się całkiem szybko i sprawnie, i liczę że tak sprawnie pójdzie do końca. Podobno w ostatnich tomach dzieje się naprawdę sporo i jest wiele śmierci głównych bohaterów (ta ojca chrzestnego HP jakoś mnie specjalnie nie ruszyła, może przez to że byłem znudzony poprzednimi wydarzeniami?), co może być ciekawe. Oby 6 tom rzeczywiście taki był, bo szykuje się kolejne kilkaset stron do przeczytania, a chciałbym przyswoić je z przyjemnością, jak "Więźnia Azkabanu".

PS: Na moim blogu możecie zapoznać się z nieco inną formą recenzji tej części w formie mojej rozmowy z Aśką z bloga Książkolubna (dawniej Wirtualna Książka):
http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2017/05/damsko-meskim-okiem-o-harry-potter-i.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Graffiti Moon

Chwytając za tę powieść nie spodziewałam się po niej niesamowitej i obfitej w emocje historii, która chwyci mnie za serce i sprawi, że będę chciała wi...

zgłoś błąd zgłoś błąd