Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rowerem w stronę Indii

Seria: Biblioteka "Poznaj Świat"
Wydawnictwo: Bernardinum
6,97 (143 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
8
8
25
7
62
6
33
5
8
4
0
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362994212
liczba stron
264
słowa kluczowe
Indie, podróże, Azja
język
polski
dodała
izusr

W trakcie pracy nad poprzednią (pierwszą) książką pana Roberta Maciąga było trudno – debiutant, w dodatku z rogatą osobowością, z mocnym własnym zdaniem w sprawie każdego przecinka. Trzeba było mocować się z tekstem, spierać z autorem. Ostatecznie książka wyszła (pod tytułem „Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę”), odniosła sukces i jest chętnie kupowana do dziś. Kiedy dostałem do wydania...

W trakcie pracy nad poprzednią (pierwszą) książką pana Roberta Maciąga było trudno – debiutant, w dodatku z rogatą osobowością, z mocnym własnym zdaniem w sprawie każdego przecinka. Trzeba było mocować się z tekstem, spierać z autorem. Ostatecznie książka wyszła (pod tytułem „Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę”), odniosła sukces i jest chętnie kupowana do dziś.
Kiedy dostałem do wydania tekst kolejnej, podchodziłem do tematu jak do jeża – ostrożnie, nieśpiesznie. Odkładałem na potem, na kiedy indziej. A kiedy wreszcie ją przeczytałem, zadzwoniłem do Autora z gratulacjami i z pytaniem, czy nie zechciałby przy okazji rozbudować i przeredagować tej swojej poprzedniej książki, bo teraz pisze dużo lepiej niż wtedy. Dużo lepiej! Jeśli więc podobała się Państwu pierwsza książka Maciąga - druga podobać się będzie bardziej. A ja czekam na trzecią.
Wojciech Cejrowski

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bernardinum 2011

źródło okładki: strona autora http://www.ku-sloncu.org/rowerem-w-strone-indii/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 390

Recenzje i inne moje teksty znajdziecie również na moim blogu:
http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/2013/10/rowerem-w-strone-indii.html

Na rowerze uczono jeździć każdego z nas, ja do tej pory pamiętam swoje nauki jazdy pod bacznym okiem mojego ojca. Wtedy to pierwszy raz usłyszałem, że nie ma go za mną, a ja jadę sam. To w końcu jeden z głównych prezentów na komunię, (co najmniej, gdy ja ją miałem), „góral” był marzeniem każdego chłopaka. Lecz każdy z nas dorasta i często zamienia rower na auto bądź motor.

Ale są w śród nas tacy, którzy nigdy nie rozstają się z tym środkiem transportu. Jednym z nich jest Robert Maciąg, jego osobę już wam kiedyś przedstawiałem za sprawą jego poprzedniej książki. Robert nie rozstał się z rowerami nigdy i do tej pory jest on (według tego, co można wyczytać w jego książkach) najważniejszym pojazdem do spełniania marzeń. A co jest tym marzeniem autora? Powiem, że to samo, co i moim – podróże po świecie.

Na pierwszą daleką podróż autora namówił go kolega, który zachęcił go, a raczej namówił na podróż pod Everest. Jednak Maciąg - jak prawdziwy Polak - wątpił, czy może dać radę pojechać tak daleko w świat. Lecz kolega okazał się wytrwały, udowodnił naszemu podróżnikowi, że każdy może pojechać w Himalaje. Jasna sprawa, Robert był wtedy studentem i dopiero zaczynał pracę, więc (jak się domyślacie) z pieniędzmi na wyjazd było krucho, ale tu znalazł się ś.p. Zbenek były szef, który pożyczył mu pieniądze na rok do przodu. Są jeszcze studia, ale i tu nasz autor udowadnia, że wszystko się da i pod pretekstem pomocy siostrze w opiece nad dzieckiem dostał dwa miesiące urlopu. A że nie wszystko - jak wiemy - musi się udać, Robert miał i problemy: jednym z nich była dziewczyna Michała, która postawiła sprawę jasno - albo Robert albo ona. I tak oto do Istambułu z Katowic Robert pojechał sam. Tak zaczęły się przygody Maciąga.

Książka wchodzi w skład „Biblioteki Poznaj Świat” wydanej patronatem Wojciecha Cejrowskiego. "Biblioteka.." jest serią książek podróżniczych Polskich autorów nie tylko dobrze nam znanych (Halik, Fiedler), ale także i młodych początkujących ( Czerniecki, Maciąg). Wyjątkiem jest Kevin M. Connelly, który to jest jedynym obcokrajowcem w tej serii.

Sam Cejrowski mówi, że praca nad pierwszą książką autora była trudna, gdyż Robert spierał się o każdy przecinek. W.C przyznaje, że gdy dostał tę książkę, podchodził do tematu z dystansem – jak do jeża. Ale sam potwierdza, że gdy w końcu zdecydował się przeczytać, zadzwonił z gratulacjami do autora i stwierdził, że pisze dużo lepiej, niż przy pierwszej książce.

Podróż opisana na stronach jest czymś magicznym. Czymś, co każdy w swoim życiu powinien chociaż raz odbyć - w poszukiwaniu przygody, zaspokojenia swojej ciekawości, a może i poznania samego siebie? I jak sam Robb powtarza, „Jeśli chcesz kiedyś wyjechać w podróż, to po prostu to zrób.” To zdanie każdy z nas powinien wziąć sobie do serca.

Przygoda naszego autora zaczyna się w Turcji a dokładnie w Istambule. I od razu naszym oczom rzuca się ludzka mentalność, inna od tego, co my znamy z Polskich realiów, tu ludzie zachowują się inaczej. W mieście tym, które nasz bohater kocha całym sercem poznają pierwszy Azan w tej podróży.

Książka ta, to przede wszystkim obraz ludzi, tak podobnych do nas, a jednak tak odmiennych. To ludzie żyjący w innych realiach, innej religi i mentalności. Autor bardzo często prezentuje rozmowy z mieszkańcami danej miejscowości lub społeczności by pokazać jak odmienne mogą być rzeczy/sytuacje tak bliskie nam jak np. spóźnienie.

„- Przepraszam którędy na Novi Sad?
- Wróćcie do skrzyżowania, w prawo i caaaaały czas prosto.
- Super! Wielkie dzięki!
- Może chcecie herbaty albo kawy?
- Bardzo dziękujemy, ale jesteśmy troszkę spóźnieni.
- Spóźnieni? Jak Wy możecie być spóźnieni? Przecież jesteście w podróży.”
Ten mały fragment moim zdaniem bardzo dobrze obrazuje to.

W Iranie mamy można przekonać się, że według mieszkańców Hitler jest „very good” a „Szumacher samochód bardzo szybki”. I tu, na samym początku łatwo zauważyć, że jak ktoś myśli, że podróż we dwoje jest cudowna, ten się mocno myli. Jest też ciężka, intensywna i wymagająca. Nie ma możliwości odpocząć od partnera. Druga połówka jest dwadzieścia cztery godziny na dobę przy tobie, nie możesz wyjechać na kilka dni byś zatęsknił. Przeradza się to w stan, że powoli macie siebie za dużo.

Kolejnym krajem na kartach książki jest Pakistan, ze zdjęciami przedziwnych maszyn jeżdżących, ozdobionych koralikami, światełkami, ubarwionych niecodziennie, hipnotyzująco. Te cudowne machiny okazują się niczym więcej niż zwykłymi autobusami – a raczej najpiękniejszymi na świecie autobusami. I tu, pod samymi Himalajami, autor poszukuje duszy roweru. Rozmyśla nad tym gdzie ona się znajduje - czy w ramie, czy może gdzie indziej. I jacy są rowerzyści, jak traktują swój rower – czy jak zwykły przedmiot czy dbają o niego bardziej niż o siebie.

W rozdziale czwartym razem z podróżnikami dostajemy się do najważniejszego celu ich wyprawy, do Indii. Od samego początku mamy natłok wszystkiego. Ludzi, którzy poza krykietem nie widzą życia, całe masy krów panoszących się dosłownie wszędzie. Sam nie wiem co wybrać, by Wam opisać gdyż sam jestem tym państwem zafascynowany i tak samo jak był to kraj marzeń Roberta, tak i ja chcę się tam kiedyś wybrać.

A że Indie to nie ostatni punkt wyprawy (last but not least), w dalszym rozdziale docieramy do Nepalu, gdzie to rowery dojeżdżają pod sam szczyt świata. I tu można przeżyć szok: na straganach z dewocjonaliami rządzą koszulki w swastyki. Tylko, że swastyka w tym kraju tak jak i w Indiach to nic złego. Nam, Europejczykom, symbol ten kojarzy się ze złem jakim była druga wojna światowa. Tutaj znak ten jest ma znaczenie pozytywne i można go zobaczyć go nie tylko na koszulkach, ale także i na świątyniach, bo w końcu jest to jeden z symboli w buddyzmie.

Sam osobiście książkę polecam wszystkim, którzy lubią podróże. A jak dodamy do tego, że to wyprawy opisane przez naszych rodaków, z tym "naszym" spojrzeniem na świat, to książka wydaje się pozycją bardzo ciekawą. Pisana jest językiem łatwym, dzięki czemu czyta ją się szybko – momentami wręcz za szybko, gdyż zaraz po rozpoczęciu przygody ona się już kończy. A ja sam czekam na trzecią książkę autora.

Więc jeśli lubisz podróżować zapraszam cię na podróż z Robbem w: Rowerem w stronę Indii

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Natalii 5

"Natalii 5" to przeuroczy, świetnie napisany kryminał z nutą humoru. Stylem przypomina Chmielewską z dawnych lat - może jeszcze nie jest aż...

zgłoś błąd zgłoś błąd