Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Pierwsza z rodu: Znajda

Wydawnictwo: RW2010
7,11 (19 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
4
7
2
6
5
5
2
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363111007
liczba stron
432
język
polski
dodał
astaldohil

To opowieść o skrzatach i ludziach, radzących sobie w świecie bez słońca. Estera pisze pamiętnik, licząc, że ktoś go przeczyta; o ile po latach mroku ktoś jeszcze będzie umiał czytać. Rosa, młody przywódca skrzatów z Boru, rozmyśla o nieciekawej sytuacji swych pobratymców. Wielebna Maura czyni wyrzuty pozbawionej uczuć Pustej z powodu zagubienia Obiektu. Jakim sposobem dzieciak wymknął się z...

To opowieść o skrzatach i ludziach, radzących sobie w świecie bez słońca. Estera pisze pamiętnik, licząc, że ktoś go przeczyta; o ile po latach mroku ktoś jeszcze będzie umiał czytać. Rosa, młody przywódca skrzatów z Boru, rozmyśla o nieciekawej sytuacji swych pobratymców. Wielebna Maura czyni wyrzuty pozbawionej uczuć Pustej z powodu zagubienia Obiektu. Jakim sposobem dzieciak wymknął się z sieci? A jakim cudem ociemniały świat wciąż trwa? Czyżby dało się oszukać los? Czy ziarnkiem piasku, zgrzytającym w żarnach przeznaczenia, może być dziwna dziewczynka, która trafiła do Siedliszcza leśnych skrzatów? Milczy i uśmiecha się szczerbato, odważnie patrząc w mroczoną twarz Boru. Skrzatów też się nie boi, choć nie należą one do codzienności ludzkich szczeniąt. Kim jest to dziecko? "Znajda" to opowieść o wyborach, wolnej woli, różnych obliczach miłości, o tym, że Droga jest ważniejsza od Celu. Bo choć przeszłość jest jedna, niezmienna, ścieżek prowadzących do przyszłości może być wiele...

 

źródło opisu: www.rw2010.pl, 2011

źródło okładki: www.rw2010.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 367
astaldohil | 2011-06-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 czerwca 2011

Jako, że polskiego fantasy czytam bardzo mało, a powieści tego gatunku pisanych ręką kobiecą znam jeszcze mniej, ciężko mi orzec, czy Joanna Łukowska na rodzimym, fantastycznym firmamencie w sposób szczególny błyszczy, czy się wyróżnia. Po lekturze, "Pierwszej z rodu...", wiem jednak, że pisarka ma spory potencjał na przeistoczenie się - przy odrobinie - zaledwie - praktyki w "rzemiośle" - w całkiem jasno świecącą nań gwiazdę.

"Pierwsza z rodu: Znajda" to zgrabne połączenie klasycznego, ocierającego się wręcz o baśń, fantasy, z elementami - że ujmę to tak, trochę na wyrost - post-apokaliptycznego science-fiction. Oczywiście, ten drugi pierwiastek, to zaledwie taka szczypta do smaku, bo tradycyjne fantasy jednak tutaj dominuje. Opowieść, oparta na ciekawym pomyśle, spisana jest językiem barwnym, soczystym, niepozbawionym humoru i choć z początku nieco trudno połapać się w dość chaotycznie zakreślonych realiach, to im dalej w "bór" tym robi się - paradoksalnie - jaśniej i czytelniej.

Największym plusem, jest moim zdaniem świetnie oddana społeczność skrzatów, które u Łukowskiej wydają się być połączeniem tych stworzeń znanych z polskiego, czy bardziej słowiańskiego folkloru, z klasycznym obecnie wizerunkiem "tolkienowskiego" krasnoluda. Relacje między nimi, ich miejsce w wykreowanym świecie, tradycje, zachowanie i język, wszystko to wypadło nad wyraz udanie i za to wielkie brawa. Z drugiej strony, na pozostałych bohaterów tej powieści też nie ma co specjalnie narzekać, choć w niektórych przypadkach ich potencjał został lekko zmarnowany a ich rola - zwłaszcza w końcówce - postawiona pod znakiem zapytania (Maura).

Co, w takim razie zgrzyta? Dlaczego, nie dałem więcej niż trzy gwiazdki w ocenie końcowej? Ano, brakuje mi w tym świecie pozbawionym słońca... mroku. To "wielki nieobecny" tej powieści. W zasadzie, równie dobrze mogłoby tego elementu nie być, i choć rozumiem, że brak słońca jest tu motorem sprawczym pewnych wydarzeń, to ja odczuwałem za mały jego wpływ na życie mieszkańców pogrążonego w ciemności świata. Po drugie, z przyjemnością poznałbym ów świat z nieco szerszej perspektywy, chciałbym by autorka nadała wydarzeniom jakieś szersze tło, bo to, co się dzieje w powieści, ogranicza się tylko do małego wycinka uniwersum i wydarzeń niby epickich, a jednak w skali mikro. Tym samym, oczekiwałbym w przyszłości kontynuacji, rozciągającej się na szerszą płaszczyznę z nieco lepszym wyważeniem elementów bajkowego fantasy z post-apokaliptycznym science - fiction. A ciąg dalszy chyba raczej powstanie, zważywszy na to, że zakończenie pozostawiło duży niedosyt...

I jeszcze jedno, o czym powinienem był wspomnieć na początku. Pisarka wydaje książki poza oficjalnym obiegiem, w wydawnictwie self - publishingowym, czego w żadnym przypadku nie traktuję, jako okoliczność łagodzącą, ale z tego miejsca chciałbym jej życzyć powodzenia na przyszłość, a wydawnictwu owemu równie udanych autorów, było nie było, promujących ich niedawno rozpoczętą działalność.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom łez

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, jak wyglądałoby Wasze życie gdybyście mogli przeżyć je raz jeszcze? W dodatku inaczej, niż poprzednio?...

zgłoś błąd zgłoś błąd