Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/12130/mistrzowie-polskiej-ilustracji

Mistrzowie polskiej ilustracji

15 wartościowy tekst

Wreszcie nadszedł ten dzień, wyczekiwany przez naszych milusińskich z nadzieją na bezmiar atrakcji, słodyczy, prezentów i dobrej zabawy – Dzień Dziecka. Dla nas, przynajmniej metrykalnie dorosłych, może on stać się okazją do wspólnych wygłupów z dzieciakami lub powrotu w myślach do własnego dzieciństwa.

W obu przypadkach pomocne będzie sięgnięcie po literaturę dziecięcą – piękną nie tylko z definicji, ale także dzięki doskonałym ilustracjom i oprawie graficznej. Zapraszam was dziś do krainy mistrzów ilustracji, jak zwykle w moim subiektywnym wyborze.

Poławiacz pereł

Pamiętam jak prawie dekadę temu, jako nowa użytkowniczka LC, z zapałem korespondowałam z innymi czytelnikami. Zauważyłam wtedy, iż mimo różnicy wieku, a nawet przynależności do różnych pokoleń, wszyscy wspominamy dzieciństwo jako czas lektury książek z pracami jednego ilustratora. Był nim Jan Marcin Szancer, urodzony na początku XX wieku ojciec polskiej ilustracji książkowej powstałej po drugiej wojnie.

Zilustrował ponad 200 książek, pracował także jako redaktor czasopism (w tym „Świerszczyka”), projektował grafiki, pisał felietony na temat kultury i życia codziennego, a także reportaże z podróży. Współpracował przez wiele lat z teatrem tworząc scenografię, ale także występując na scenie jako statysta, a potem w rolach drugo- i trzecioplanowych. W latach 40. XX wieku zaprzyjaźnił się z Janem Brzechwą i tworzył ilustracje do jego książek. Zilustrował klasykę powieści polskiej (m. in. Sienkiewiczowską „Trylogię” czy „Faraona” Prusa), dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Żeromskiego, Fredry, zbiory legend i baśni z różnych regionów Polski, ale przede wszystkim klasyczne polskie dzieła dla dzieci takich autorów, jak: Brzechwa, Tuwim, Hanna Januszewska, Ewa Szelburg-Zarembina. Stworzył także prace do dzieł z kanonu światowej literatury dla dzieci, pióra Charlesa Perrealt, Hansa Christiana Andersena, braci Grimm, Mary Norton, Edith Nesbit, Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna czy Jonathana Swifta. Jego piękne, bogate w szczegóły prace – monochromatyczne i barwne – ukazujące wysmukłe postaci, zwierzęta czy ożywione przedmioty stanowią kanoniczne uzupełnienie wierszy Brzechwy, Tuwima i baśni Andersena.

Patrząc na księgarniane półki pełne książeczek dla dzieci o niskiej jakości graficznej z lubością przenoszę wzrok na wciąż wznawiane dzieła z ilustracjami tego klasyka. Wiedząc, że dziecko należy oswajać ze światem sztuki od urodzenia, a nawet wcześniej (o czym pisałam więcej w tym artykule) pamiętajmy, by nie fundować mu byle czego, ale książki naprawdę wartościowe, do których z przyjemnością wróci nawet po kilkudziesięciu latach, jako osoba dorosła.

Rysownik dawnej Warszawy

Niemal rówieśnikiem Szancera (urodził się rok później) był Antoni Uniechowski. Zajmował się przede wszystkim ilustracją książkową, ale także plakatem, scenografią filmową i teatralną. Lekkie rysunki tuszem, wzbogacone akwarelą, gwaszem lub temperą składają się na jego niepowtarzalny styl. Zasłynął ilustracjami do klasyki literatury polskiej, m. in. dzieł Prusa, Sienkiewicza, Krasickiego i Żeromskiego, ale także cyklem rysunków przedstawiających przedwojenną Warszawę. Po drugiej wojnie światowej przez ponad dekadę współpracował z „Przekrojem”. Stworzył także niezapomniane prace do utworów dla nieco starszych dzieci: „Małej księżniczki” E. Burnett, „Królewicza i żebraka” M. Twaina oraz kanoniczne ilustracje do obu książek o Pollyannie E. H. Porter.

Piękna melancholia

Zazwyczaj kolorowe, lekko melancholijne prace, skupione raczej na przedstawianych osobach niż na szczegółach, wyszły spod ręki Jerzego Srokowskiego. Patrząc na przedstawione na nich postaci, spoglądające na czytelnika ze smutkiem, odczuwamy ich samotność, a może i lęk. Ich duże, pełne wyrazu twarze i wyraziste oczy poszukują kontaktu i przekazują coś bardzo ważnego – czasem znajdują się na pierwszym planie, gdy cała akcja przedstawiona jest gdzieś w oddali, w tle. Ich autor zadebiutował jako karykaturzysta na łamach „Szpilek”, w których publikował przez wiele lat (z przerwą w czasie wojny), a potem prowadził to pismo. Ilustrował książki i przez wiele lat pracował w Teatrze Lalki i Aktora Guliwer jako scenograf, aktor i scenarzysta. Tworzył dla Telewizji Polskiej scenografię do wielu popularnych programów, m.in. do Kabaretu Starszych Panów, poza tym przygotowywał i wystawiał plakaty. Ilustracje tworzył głównie do książek dla dzieci, m.in. „Królowej Śniegu” H. Ch. Andersena, „Stu bajek” J. Brzechwy, „Króla Maciusia Pierwszego” J. Korczaka, „W pustyni i w puszczy” H. Sienkiewicza czy „Piotrusia Pana” Barriego oraz dzieła Nathaniela Hawthorne’a „Opowieści z zaczarowanego lasu: mity greckie”. Jego dzieła są piękne, ale baśniowe – nie zawsze podlegają prawom fizyki, ich twórca bawi się także proporcjami, eksponując to, co uważa za ważne, stąd wielkie ptaki, ale także specyficznie kadruje ucinając części postaci czy przedmiotów. Warto mieć w domowej biblioteczce dziecięcej kilka tytułów z jego pracami.

Wyrafinowana prostota

Zabawnymi od pierwszego wejrzenia pracami Mirosława Pokory mogą delektować się czytelnicy w każdym wieku. Proste, ale bogate w wyrafinowane szczegóły ilustracje nie stronią od wymyślnych esów-floresów, ale jednocześnie puszczają oko do czytelnika. Zwierzęta i bohaterowie, zwłaszcza dzieci, sprawiają wrażenie lekko wystraszonych i niezdarnych, a może po prostu nieśmiałych, kobiety to najczęściej wampy o wymyślnych kształtach ciała, fryzur i kapeluszy, a mężczyźni wydają się przy nich słabsi i mało przebojowi. Ilustrował książki, tworzył plakaty, rysunki satyryczne i karykatury. Książki z jego pracami obejmują literaturę dla kilkulatków (seria „Poczytaj mi mamo”), starszych dzieci („Babcia na jabłoni” Miry Lobe), poradniki dla nastolatków („Nastolatki i bon ton” Marii Dańkowskiej) i dorosłych („Czy wiesz co jesz?”), po fraszki i erotyki („Cuda miłości”Jana Andrzeja Morsztyna). Mnie kojarzą się jeszcze z ulubioną panią od matematyki, która wpisując mi się do pamiętnika (rodzaj albumu, w którym umieszcza się prawdziwe lub nie pochwały pod adresem właściciela i zapewnia o dozgonnej pamięci) przerysowała jedną z postaci z książek Mirosława Pokory. Tak czy inaczej obcowanie z jego ilustracjami zdecydowanie poprawia nastrój.

Śmiech na okrągło

To samo, a nawet znacznie więcej można napisać o kolejnym mistrzu lekkiej i charakterystycznej kreski, Edwardzie Lutczynie. Znany z karykatur, rysunków satyrycznych i plakatów twórca zajmuje się także projektowaniem plakatów, pocztówek i okładek płyt. Zilustrował 130 książek, z których większość to krótkie historie dla młodszych dzieci, ale znalazły się tutaj także książki traktujące o religii („Kochany Panie Boże, jakiego wyznania były dinozaury?”). Pamiętam z dzieciństwa, jak rysował na żywo w telewizyjnym „Butiku” – w ciągu kilku sekund potrafił wyczarować dowcipną scenkę, zaczynając – co ciekawe – rysowanie postaci od ich stóp. Jego świat zapełniają postaci i przedmioty obłe, zaokrąglone i pyzate, sympatyczne i zabawne. Książeczki „Daktyle” Danuty Wawiłow czy „Kurczę blade” to pewniak w biblioteczce dziecięcej kilku roczników z końca XX wieku. Mnie szczególnie cieszy „Bajeczka na twoją modłę” Raymonda Queneau, jednego z eksperymentatorów spod znaku OuLiPo.

Człowiek orkiestra

Bohdan Butenko to rysownik, grafik, scenarzysta, projektant lalek i dekoracji dla teatrów lalkowych, ale także autor znacznej części z ponad 200 zilustrowanych przez siebie książek oraz twórca postaci Gapiszona, Kwapiszona, Gucia i Cezara i komiksów z tymi bohaterami. W dużej części książek był odpowiedzialny za całą oprawę graficzną – stronę tytułową, spis treści, czasami także dodatki (indeksy, wykazy itd.). Jest osobą skromną, pracowitą i bardzo otwartą na kontakt z czytelnikami – można go często spotkać na targach książek dla dzieci, otrzymać autograf i porozmawiać, co chętnie uczyniłam. W morzu książek z jego bibliografii warto odnotować klasykę („Akademia Pana Kleksa” czy „Panna z mokra głową”), tom z wierszykami na różne okazje - pomocne podczas wymyślania życzeń dla nie lubianej cioci („Ku pamięci”)  – czy zestaw makabrycznych wierszowanych opowiastek dydaktycznych, po których żadne dziecko już nigdy nie zaśnie („Wesoła gromadka”). Prosta kreska, dziecięca radość życia i niespożyty humor to znaki rozpoznawcze tego twórcy, choć warto dodać, że chętnie posługuje się on także kolażem (np. ze starych fotografii czy rycin) oraz ilustracjami stylizowanymi na XIX-towieczne lub starsze sztychy. Z moich obfitych zbiorów książek tego autora najbardziej cenię encyklopedię „O książce. Mała encyklopedia dla nastolatków”, kompendium wiedzy i obowiązkową pozycję w biblioteczce każdego książkofila.

Kosmos przedziwnych stworów

Prace Elżbiety Gaudasińskiej, niepowtarzalne i tajemnicze, rozgrywają się w świecie pomiędzy rzeczywistością i baśnią, czyli w „pudełku zwanym wyobraźnią”, jak określa je artystka. Zaludniają je „Rupaki”, „Krześlaki z rozwianą grzywą” czy „Zaczarowana fontanna”, która zostaje... Sprawdźcie zresztą sami. Dziwaczne piękni mieszkańcy tego świata wyobraźni artystki rozgościli się także w książkach Józefa Ignacego Kraszewskiego („Mistrz Twardowski”). Znalazło się tutaj także miejsce dla „Calineczki” i „Czerwonego Kapturka”. Ilustratorka wymyśliła projekt „Krótkie utwory wielkiego poety”, czyli zilustrowanie wybranych wierszy Zbigniewa Herberta, którego realizacja zabrała 38 lat. Ostatecznie przybrał on formę kalendarza na rok 2014. Autorka w swoich ilustracjach często podąża obok tekstu lub z nim dyskutuje, wciąż jednak otwiera kolejne drzwi w zamku swojej i czytelnika wyobraźni.

Koronkowe postaci

Postaci Ewy Salamon wyglądają jak uszyte lub utkane z delikatnej koronki. Jest ona jedyną w tej grupie ilustratorów osobą, która zmierzyła się z wyzwaniem oddania graficznego świata wykreowanego przez Lewisa Carrolla w jego „Alicji w Krainie Czarów”, której jestem zagorzałą i obsesyjną fanką (więcej na temat przekładów książki w tym artykule; okoliczność jego powstania poznacie czytając zaś ten tekst), a jej prace są interesująco inne. W zilustrowanych przez nią książkach znajdziemy wiele dziewczynek i postaci kobiecych, a ich obfite i piękne włosy symbolizują bogactwo emocji i przeżyć bohaterek w zamieszkiwanych przez nie świecie. Dowiemy się zatem „Jak oswoić czarownicę”, poznamy „Babcię Katarzynę” oraz rozdzielone siostry bliźniaczki „Manię czy Anię”.

Wielbicielom ilustracji z lat 70.–80. wypada polecić dwie kultowe serie: Mistrzowie Ilustracji oraz cykl Poczytaj mi mamo. Obie stanowią doskonały punkt wyjścia do własnych poszukiwań i przygód z ilustracją w książkach dla młodych czytelników.

Razem odbyliśmy tylko krótką podróż po meandrach polskiej ilustracji w książkach dla dzieci. Przywitaliśmy się zaledwie z kilkoma wybitnymi postaciami ze starszego pokolenia twórców. A co z innymi? A młodzi ilustratorzy? A rysownicy z zagranicy? Obfitość materiału do rozważań skłania do przyznania: może to temat na kolejny tekst o ilustracji?

Macie swoich ulubionych polskich ilustratorów z dzieciństwa? Czy zdarza się wam szukać konkretnego wydania książki ze względu na ilustracje? Kogo dodacie do naszego zestawu mistrzów?

Jowita Marzec


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  Róża_Bzowa |  wypowiedzi: 35  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 97
Arszu
02-06-2019 12:09
Z ostatnich tradycyjnych książek, (o komiksach nawet nie wspomnę, bo lista byłaby bardzo długa), które szczególnie mi utkwiły w pamięci jako świetnie zilustrowane i przeznaczone również dla młodszych czytelników to

Mały Książę Paweł Pawlak
Magia rzeczywistości
DAVE McKEAN
Z ostatnich tradycyjnych książek, (o komiksach nawet nie wspomnę, bo lista byłaby bardzo długa), które szczególnie mi utkwiły w pamięci jako świetnie zilustrowane i przeznaczone również dla młodszych czytelników to

Mały Książę Paweł Pawlak
Magia rzeczywistości
DAVE McKEAN
pokaż więcej
książek: 1373
Monika
02-06-2019 17:23
Wyjdź!

Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry
I żadnego dziecka z wodogłowiem w tej książce! Bo od kiedy to można wyrzucić połowę dzieła, dorzucić zamiast niej jakąś treść zastępczą i nadal sprzedawać to jako to samo dzieło, podpisane tym samym nazwiskiem?
A, no tak, autor nie żyje już od ponad 70 lat,...
Wyjdź!

Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry
I żadnego dziecka z wodogłowiem w tej książce! Bo od kiedy to można wyrzucić połowę dzieła, dorzucić zamiast niej jakąś treść zastępczą i nadal sprzedawać to jako to samo dzieło, podpisane tym samym nazwiskiem?
A, no tak, autor nie żyje już od ponad 70 lat, dzieło trafiło do domeny publicznej, to teraz każdy może sobie z nim robić co chce... :(
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3008
8_oclock
03-06-2019 08:26
Taaak!
Ponawiam prośbę o dodatkowy wiersz przy dodawaniu książki: ILUSTRATOR !
książek: 6567
Róża_Bzowa
03-06-2019 10:56
Tak, były na ten temat dyskusje na LC już 6 lat temu.
Była mowa o dodaniu miejsca dla:
- tłumacza (jest wreszcie),
- ilustratora (wciąż brak),
- redaktora przy dziełach pod redakcją (nie ma).
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3361
Meowth
03-06-2019 08:36
O właśnie, 8_oclock ma rację. Dlaczego do tej pory nie pojawiła się rubryka "autor ilustracji" na stronie dodawania książek? Nie rozumiem tego. Ilustracja często stanowi nieodłączną część danej książki, jest takim samym dziełem jak sama treść, a w LC bywa przedziwnie pomijana. Rzesze użytkowników, wprowadzających nowe książki, nie zadają sobie trudu wpisania dodatkowej informacji o... O właśnie, 8_oclock ma rację. Dlaczego do tej pory nie pojawiła się rubryka "autor ilustracji" na stronie dodawania książek? Nie rozumiem tego. Ilustracja często stanowi nieodłączną część danej książki, jest takim samym dziełem jak sama treść, a w LC bywa przedziwnie pomijana. Rzesze użytkowników, wprowadzających nowe książki, nie zadają sobie trudu wpisania dodatkowej informacji o ilustratorze. Wystarczyłoby dodanie jednego pola, trud żaden, a o ile poważniej wyglądałaby taka baza. Droga Administracjo, bardzo proszę o wypełnienie tej luki!
Przy okazji zwracam się też z wielką prośbą do bibliotekarzy, by przy różnych okazjach, gdy edytują z rozmaitych powodów wprowadzone wcześniej książki, w razie posiadanej wiedzy o tym, kto jest autorem szaty graficznej, uzupełniali wpisy o tę informację.
pokaż więcej
książek: 779
Monika
03-06-2019 09:25
Sądząc po mizernym zainteresowaniu tą dyskusją, ilustracje w książce, ich twórca to nie są sprawy zbyt istotne dla czytelników. NIESTETY!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1358
asymon
03-06-2019 11:24
Polecam wywiady z ilustratorami (nie tylko książek dla dzieci): Ten łokieć źle się zgina. Rozmowy o ilustracji Ten łokieć źle się zgina. Rozmowy o ilustracji.

A ostatnio wpadł mi w ręce Spacer Spacer Katarzyny Boguckiej - małe arcydzieło.
książek: 220
mięta
11-06-2019 10:56
Brakuje tu wybitnego według mnie ilustratora książeczek dla dzieci- Zdzisława Witwickiego.
Na wzmiankę zasługują również: Jerzy Wróblewski czy Przemysław Sałamacha.
Ze współczesnych np: Katarzyna Nowowiejska ilustruje przedewszystkim książeczki Agnieszki Stelmaszczyk(fajne dla dzieci które same zaczynają czytać)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny

Książka przeczytałam z przyjemnością, ale jest parę rzeczy, które mnie zdziwiły w tej książce. Po pierwsze zachwyt nad miastem a w sumie brak uzasadni...

zgłoś błąd zgłoś błąd