Reklama

Komiksowe dzieje Geralta z Rivii

Marcin Waincetel
14.09.2019

O wiedźminie Geralcie słyszał chyba każdy. Znany jest on przecież zarówno z literackiej sagi, jak i opowiadań, filmu i serialu – jednego, który był, drugiego, który nadejdzie – a także z teatralnych wyobrażeń oraz, rzecz jasna, gier. Białowłosy charakternik stał się też inspiracją dla twórców światowych komiksów… niekiedy naprawdę czarownych. Bo legendarny pogromca potworów żyje przecież dzięki opowieściom.

Pierwsze próby mistrzów

A w opowieściach graficznych niejednokrotnie udaje się oddać ducha prozy Andrzeja Sapkowskiego. Nazwisko mistrza polskiego fantasy znajdziemy zresztą na okładce albumu „Wiedźmin” – komiksowej adaptacji rozpisanej przez nieodżałowanego Macieja Parowskiego, a rozrysowanej przez równie cenionego Bogusława Polcha. Duet artystów znanych z kosmiczno-przygodowej serii „Funky Koval” działał zresztą za pełnym przyzwoleniem i błogosławieństwem Sapkowskiego, który w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku zaczął tworzyć swoją legendę. Mniej więcej wtedy też właśnie – a dokładnie w latach 1993–1995 – na rynku pojawiły się pierwsze próby komiksowe.

W sześciu epizodach, które stanowią przede wszystkim o historycznej wartości niedawno wznowionego albumu, znać szacunek względem oryginału. Odtworzono zatem „Drogę bez powrotu” (na bazie opowiadania „Drogi, z której się nie wraca), „Mniejsze zło”, „Ostatnie życzenie”, „Granicę możliwości”. Ukazano zatem przełomowe wydarzenia z życiorysu Geralta, który musiał konfrontować się z królewską strzygą, córą niejakiego Foltesta, aby po jakimś czasie spotkać się ze swoją ukochaną Yennefer. Zapisano też, kim są prawdziwi rodzice Geralta z Rivii. Celowa archaizacja językowa wzmacnia szczególną nastrojowość, z którą harmonijnie współgra szata graficzna. Być może nieco siermiężna, to prawda, w dodatku rozmyta w kolorystyce. Surowa, lecz na swój sposób interesująca.

Twórcy za wszelką cenę chcieli oddać sens i istotę wiedźmińskiej mitologii. Wspominał zresztą o tym po latach Maciej Parowski, który przyznał: „staraliśmy się, na ile to możliwe, być wierni literze i idei prozy Andrzeja, zarówno tam, gdzie musieliśmy go skracać, trawestować, jak i w tych miejscach, w których zapragnęliśmy coś do niego dopisać”. Takim dopiskiem jest „Zdrada”, a więc szósta historia ze zbioru, w której przybliżono jedną z krwawych tajemnic wyjętych z młodości Geralta, gdy białowłosy dopiero przyuczał się do swojej szczególnej profesji.

Biały Wilk w końcu jednak dojrzał, stając się prawdziwym hegemonem światowej fantastyki. Literacki pierwowzór stanowi zaś materię nad wyraz wdzięczną do twórczych eksperymentów i przeobrażeń – wiedźmińskie historie odnoszą się przecież do słowiańskiej demonologii, motywów z arturiańskich legend, nie brakuje nawiązań do folkloru celtyckiego i nordyckich wyobrażeń. Słowem – europejskiego dziedzictwa, po które upomnieli się Amerykanie.

Przeklęta miłość – Dom ze szkła

Leśna głusza, w której licho nie śpi. Dziki, nieprzenikniony, stary las. A w nim dwójka zbłąkanych wędrowców. Skromna wieczerza przy ognisku jest dla nich strawą dla ciała, a pokarmem dla duszy… opowieść, w której zapisano przesłanie o uczuciu silniejszym niż śmierć. I to właśnie sekret przeklętej miłości jest motywem przewodnim „Domu ze szkła”. Geralt ukazany jest w tej historii jako sprawny wojak, ale przede wszystkim tropiciel, który w poszukiwaniu prawdy nie cofnie się przed niczym. Choć na jego drodze pojawią się zarówno cmentarne baby, utopce, jak i bruxy – ponętne wampirzyce. A właśnie namiętność stanowi klucz do rozwiązania zagadki tytułowej rezydencji.

Paul Tobin, scenarzysta historii, która oryginalnie ukazywała się nakładem wydawnictwa Dark Horse (skąd wywodzi się choćby Hellboy), a w Polsce dostępna jest dzięki staraniom oficyny Egmont, potrafił stworzyć niezwykle kameralną, za to diablo sugestywną opowieść. „Dom ze szkła” to czystej próby dark fantasy, konwencja, w której elementy magiczne łączą się z horrorem. Koszmarne wyobrażenie w kadrach urzeczywistnił z kolei Joe Querio, a sztuka to tym większa, że w fabule znajdziemy zarówno akcenty erotyczne, jak i związane ze zbrodnią, winą i karą. Na takim fundamencie zbudowane jest siedlisko zła, gdzie Geralt – w towarzystwie nieszczęśliwego, owdowiałego rybaka Jakuba – stara się zrozumieć, co sprawia, że niektórzy zmarli chcą dawać dowody przeklętej miłości.

Zwodnicze iluzje – Dzieci lisicy

Uczucie, tyle że rodzicielskie – choć i to nie jest do końca oczywiste – stanowi również motyw przewodni w albumie „Dzieci lisicy”, kolejnej opowieści Paula Tobina. Amerykański twórca jest zresztą wyjątkowo sprawnym rzemieślnikiem, który potrafi nawiązywać do prozy Sapkowskiego, ale również odwoływać się do ikonograficznego dziedzictwa gier. Nic też dziwnego, komiksy z tej serii najbardziej czytelne mogą być jednak chyba dla miłośników dokonań ze studia CD Projekt RED. Komiksowi artyści potrafią zresztą wykorzystać niemały potencjał, który wydobywa się z wizualnej sfery zwłaszcza w „Dzikim gonie”.

Choć i tym razem znać nawiązania do literatury, bo przecież „Dzieci lisicy” są oparte na motywach powieści „Sezon burz”. Tym razem nie w leśnej głuszy, a na pokładzie statku Geralt, wraz ze swoim krasnoludzkim kompanem Addariem, będzie zmuszony do tego, aby skonfrontować się z ludzką głupotą i niegodziwością, a także pierwotnymi siłami natury. Diabelskie urojenia, zwodnicze iluzje sprawiają zaś, że pozornie bezpieczna przeprawa staje się prawdziwą walką o przetrwanie. I znów najsilniej w całości przemawiać zdaje się groza – choć również obyczajowy niepokój, tęsknota i miłość – którą po raz kolejny uobecnił Joe Querio. W ostatnim akcie trylogii Tobina do głosu ponownie doszli jednak polscy artyści.

Potwory w każdym z nas – Klątwa kruków

A stało się to za sprawą Piotra Kowalskiego, niezwykle cenionego na rynku USA rysownika, który swój kunszt udowadnia w seriach publikowanych dla Marvela. Architektem opowieści po raz trzeci był Tobin, jednak i w tym obszarze, jako współscenarzyści, pojawili się nasi rodacy z CD Projekt RED – Borys Pugacz-Muraszkiewicz oraz Karolina Stachyra. W dodatku autorem okładek jest Grzegorz Przybyś. „Klątwa kruków” stanowi owoc pracy tych indywidualności.

Zresztą także i Geralt, działający tym razem w duecie z Ciri, ale również Yennefer, przekona się, że w kolektywie tkwi potęga. Zwłaszcza gdy na szlaku słychać przeraźliwy odgłos strzygi, która terroryzuje łaźnie w Novigradzie. Cel nie jest przypadkowy, a historia, która łączy się z bestią, rzuca nowe światło na dawną misję Białego Wilka, gdy mierzyć się on musiał z przeklętą córką króla Folesta. Dramaturgia zwiększa się wraz z każdym aktem, aż do wstrząsającego finału – krwawego, tragicznego, ale melancholijnego zarazem… I znów to uczucia napędzają kluczowych bohaterów, zarówno w sytuacjach czysto erotycznych, ale też związanych z innymi rejestrami ludzkiej świadomości. Intencje scenarzysty doskonale wyczuł Piotr Kowalski, który z rozmachem i drobiazgowością oddał quasi-średniowieczny świat przepełniony magią. Nadnaturalnymi pierwiastkami, dzięki którym wiedźmin jest tak wyrazisty.

Orientalne namiętności – Córka płomienia

Pogromca potworów nie schodzi ze szlaku. Niejedno widział, niejedno słyszał. Zarówno na moczarach i mokradłach, na urwiskach i w górskich samotniach. Opuszczonych sztolniach… ale przecież także w dworskich wnętrzach, na salonach. I to właśnie w takiej scenerii toczy się zasadnicza akcja „Córki płomienia”, albumu przygotowanego już tylko przez rodzimych artystów. A konkretnie – artystki. Aleksandrę Motykę, odpowiedzialną za scenariusz, oraz Mariannę Strychowską, autorkę ilustracji.

W dosyć nieoczekiwany sposób Rzeźnik z Blaviken, jak bywa też niekiedy określany Geralt, wspólnie z Jaskrem dotarł do Ofiru, egzotycznego królestwa przywodzącego na myśl bliskowschodnie imperium, o którym wiemy choćby z misji ujętych w „Sercu z kamienia”. Aleksandra Motyka przyznaje zresztą wprost: „starałyśmy się, aby [historia – przyp. red.] była oryginalna i angażująca emocjonalnie i by dobrze oddawała klimat znany z gry”. I to z całą pewnością się udało. Twórczynie przedstawiły bowiem świat dworskich intryg, w których wiedźmin, polując jako łowca na bestię, sam staje się zwierzyną. Jest w tej opowieści orientalna nastrojowość, feeria barw, spontaniczny humor, który dobrze równoważy się z mroczną wymową historii. Bo śledztwo w sprawie opętania w środowisku króla Nibrasa przywodzi na myśl romantyczny dramat zabarwiony czernią i czerwienią – śmiercią i miłością. I płomieniem dżina.

(Nie)znane dzieje Geralta

Biały Wilk od lat zaznacza swoją pozycję w królestwie fantastyki. Literacki syn Andrzeja Sapkowskiego już od dawna wyszedł poza granice jednego medium, choć nietrudno zauważyć, że to właśnie w komiksie – sztuce graficznej silnie spokrewnionej z narracją powieściową – można udanie eksperymentować tak z formą, jak i treścią. W oczekiwaniu na serial, pomiędzy kolejnymi rozdziałami sagi i gier, spróbujcie odkryć tajemnice „Domu ze szkła”, udać się na wyprawę z „Dziećmi lisicy”, odczarować „Klątwę kruków” i zrozumieć „Córkę płomienia”. Bo legendarny pogromca potworów żyje przecież dzięki opowieściom.

Reklama

komentarze [12]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

339
3
13.09.2019 16:08

Zapraszam do dyskusji.


132
0
14.09.2019 12:18

W artykule nie wspomniano o dwóch częściach "Racji stanu" oraz o komiksowej parodii - trylogia Wiedźmun.


339
3
14.09.2019 12:28

Zgoda. Kluczem była jednak dostępność. "Racja stanu", podobno całkiem udana, wydana została jako część magazynu, jeśli dobrze kojarzę http://lubimyczytac.pl/ksiazka/105248/wiedzmin---racja-stanu-cz-1 przed ładnych już paru laty.
A i przyznam szczerze, że nie miałem okazji zapoznać się z tą pracą. Co nie zmienia faktu, że warto o tym tytule nadmienić. Natomiast o komiksie...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

828
377
14.09.2019 15:24

Jeżeli chodzi o komiksowe perypetie Geralta z Rivie, to uważam, że Andrzej Sapkowski miał do nich takie samo szczęście, jak do polskiej ekranizacji swoich książek.

Za to słuchowisko powstałe na podstawie komiksu "Wiedźmin: Dom ze szkła", autorstwa Paula Tobina, Joe Querio, które zrealizowało nieistniejące już studio Sound Tropez, uważam za godne uwagi.



⬆️...

więcej

0
0
14.09.2019 16:48

Jak wyżej wspomniał ozzrell, pominięta została "Racja Stanu", według mnie najlepszy, a na pewno najładniejszy komiks z Geraltem. Można dorwać kopię na allegro przy odrobinie szczęścia, a pierwsza część (całość składa się z dwóch), w cyfrowej kopii jest dostępna dla każdego, kto kupił Wiedźmina 2. Fajna intryga pałacowa, sieć powiązań między bohaterami niczym w najlepszych...

więcej

339
3
15.09.2019 10:45

Bardzo dziękuję za życzliwy w tonie i ekspercki w stylu komentarz! Z "Racją Stanu" zapoznam się - po takiej rekomendacji - na bank!

I tak, też liczę na kolejne odsłony historii spisanej piórem Motyki, a rozrysowanej przez Strychowską.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2654
95
14.09.2019 20:17

Pominięta została w artykule tak "Racja stanu" z Komiksowych Hitów jak i "Wiedźmin" opublikowany w czterech częściach na łamach magazynu komiksowego KKK z lat 2000-01. Przegląd to więc z lukami dosyć poważnymi.

W artykule o Batmanie pomylono Mrocznego Rycerza z Księciem Ciemności. Jeśli LC nie dysponuje autorami, którzy w tematyce komiksu mają orientację więcej niż mizerną...

więcej

339
3
15.09.2019 10:43

Dzięki za komentarz. W sprawie rzekomej mizerii informacje znajdziesz w pierwszej z moich wypowiedzi.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1073
48
14.09.2019 21:52

Komiks "Granica możliwości", który przez ciekawość kupił mój ojciec, był moim pierwszym kontaktem z fantasy w ogóle. Gdy potem o nim opowiadałem i wspomniałem coś o krasnoludach, matka dała mi "Hobbita". Reszta jest historią ;)


532
0
15.09.2019 18:38

W latach 90-tych zdarzyło mi się przeczytać dwa trzy komiksy o Wiedźminie, to co rzucało się w oczy to średni, żeby nie powiedzieć słaby, rysunek w porównaniu do wydawanych w tym samym czasie przedruków komiksów zagranicznych.


550
86
16.09.2019 22:45

Ja przeczytałem trzy komiksy Polcha dawno temu (Ostatnie życzenie, ten o smoku i ten o szkoleniu Geralta) i byłem zachwycony. Nie jestem pewien, ale możliwe, że komiksowe "Ostatnie życzenie" machnąem jeszcze zanim wziąłem się za opowiadania Andrzeja Sapkowskiego. Na bank jestem natomiast pewien, że w jakimś magazynie zajmującym się tematyką fantasy ktoś pisał o komiksach...

więcej

752
152
21.09.2019 22:31

Jaka brzydka kreska. W ogóle nie pasuje do Wiedźmina tylko do jakieś kolejnego superbohatera. Komiksowy Wiedźmin powinien mieć kreskę typu Claymore.


zgłoś błąd