Era superbohatera – antyczna mitologia w komiksach DC i Marvela

Marcin Waincetel
03.03.2019

Podobni do ludzi, a jednak bardzo od nich różni. Potężni, choć tragiczni. Nieśmiertelni. Starożytni bogowie i herosi istnieją także we współczesnych wyobrażeniach, o czym przekonać możemy się za sprawą sztuki komiksowej.

Narodziny nadludzi

Zwykło się mawiać, że na początku był chaos. Pierwotny stan materii, z którego powstał świat. Wraz z nim narodzili się bogowie. Potężne istoty mające stać na straży ludzkości, patronować różnym dziedzinom życia, opowiadać się zarówno po stronie dobra, ale również zła i bezprawia. Kochać i zdradzać. Ratować i uśmiercać. Spiskować i kierować losem – tak swoim, jak i śmiertelników. Grecka mitologia antyczna, wciąż rozpowszechniona w kulturze popularnej, stanowi prawdziwy skarbiec literackich motywów, które na nowo przepisywane są w różnych formach i artystycznych konwencjach. Choćby w komiksach spod znaku DC i Marvela. Można zresztą powiedzieć, że to właśnie w amerykańskich wydawnictwach uformowały się zupełnie nowe panteony zamieszkiwane przez superbogów. Najbardziej popularnymi są reprezentanci „Ligi sprawiedliwości” oraz „Avengersów”, czyli „Mścicieli”. Już w samych nazwach zasygnalizowano etyczne wartości i problemy, którym poświęcone są historie o nadludziach.

Zeus pochodzi z Kryptonu, a Hades z Gotham

Ojciec superbogów, prawdziwy przywódca. Przybysz nie z tej Ziemi – całkiem dosłownie. W historii Supermana utrwaliło się przesłanie mówiące o tym, że człowieczeństwo nie jest zapisane w genach, a stanowi efekt wychowania, przejęcia określonych wartości, norm, zwyczajów. Mieszkaniec z Kryptonu przyjął przecież ludzkie imię i jako Clark Kent związał się ze swoją ukochaną Lois Lane. Prawdziwe imię kosmicznego obrońcy globu brzmi jednak „Kal-El”, co bywa tłumaczone jako hebrajskie „głos Boga”. Superman przejawia nadludzką siłę, szybkość, wytrzymałość, szybuje po nieboskłonie, a w „Lidze sprawiedliwości” to właśnie on najczęściej wciela się w rolę lidera. Ojca, którego utożsamiać można byłoby z Zeusem, najwyższym bogiem, władcą piorunów, który dba o zapewnienie ładu… choć daje się porwać namiętnościom. Człowiek ze Stali, jak bywa nazywany niekiedy Superman, mógłby też być śmiało utożsamiany z Prometeuszem, tytanem, który ukształtował ludzi, rozpalił w nich wewnętrzny ogień, poświęcił się dla nich, dzięki czemu wlał w śmiertelne serca nadzieję. A właśnie nadzieję symbolizuję „S” na stroju Clarka Kenta. Tym, który poświęca się w imię wspólnego dobra, jest też Steve Rogers, czyli Kapitan Ameryka. Uosobienie patriotycznych cnót, miłosierny, solidarny ze słabszymi. Heros prometejski, który dojrzewał do roli przywódcy, zarówno jako lider „Avengersów”, ale też żołnierz na frontach II wojny światowej – czasach tragicznych, w których rodzą się bohaterowie.

Batman to z kolei heros, którego domeną jest mrok. Bohater przeklęty, naznaczony tragedią już w czasie młodości, gdy na swoich oczach stracił rodziców. Mroczny Rycerz działa w ukryciu, mieście zbrodni, co zapisano w „Roku pierwszym”, i mieście szaleńców, o czym wiemy chociażby z komiksu „Azyl Arkham” – potępionych dusz, które budzą skojarzenia z królestwem Hadesu. Co więcej, Batmana i Supermana, podobnie jak Zeusa i jego diabolicznego brata Hadesa, również łączy braterska więź, szczególna relacja, w której jeden symbolizuje światłość, a drugi ciemność. Gotham jest dla herosa, którego symbol stanowi nietoperz, miejscem walki – zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Prawdziwą stajnią Augiasza, w której Batman musi radzić sobie z traumą po stracie najbliższych i misją wyplenienia zła, którego fikcyjne miasto jest prawdziwym siedliskiem. Zresztą, charakterystyczne jest to, że właściwie każdy najważniejszy superbohater jest patronem swojego rodzinnego miasta. Dla Supermana będzie to Metropolis, dla Batmana Gotham, a dla Flasha, prawdopodobnie najszybszego człowieka na świecie, który reprezentuje moc boga Hermesa, Central City.

Mieszkańcy Asgardu i władca Atlantydy

Z mroźnej Skandynawii pochodzą mity, w których świat podzielony jest na dziewięć różnych krain. Midgard, świat środka, kraina ludzi, Alfheim, siedziba elfów, Nilfheim, lodowe królestwo zmarłych, nad którym panuje bogini śmierci Hel czy Asgard, siedziba Asów, a więc bogów. Jednym z najważniejszych jest Thor, kolejny reprezentant „Mścicieli”, o którym śpiewano pieśni, snuto legendy, a teraz tworzy się powieści graficzne. Władca piorunów, syn Odyna, swój królewski rodowód w komiksach zawdzięcza właśnie skandynawskim mitom. Cechujący się męstwem, ale dający się porwać gniewowi, w swojej prawicy dzierży młot Mjöllnir, symbol chwały i siły. W niesamowity sposób historię blondwłosego boga burzy opisał Jason Aaron, który z szacunkiem nawiązuje do klasycznych motywów, ale też aktualizuje mityczne treści. W panteonie nordyckich istot szczególne miejsce zajmuje również Loki, zaliczany w boski poczet kłamca i oszust, nikczemnik, a jednak postać tragiczna, o czym przekonywali w swoim komiksie Robert Rodi i Esad T. Ribic. Prawdziwie interesujące są przecież postacie niedoskonałe.

Władca Siedmiu Mórz, król Atlantydy, mocą dorównujący niemal samemu Posejdonowi. Aquaman, bo o nim mowa, to kolejny superbóg, bohater scalony z przeszłości i przyszłości, heros, który na wzór arturiańskich legend musi mierzyć się ze swoim przeznaczeniem, konfrontować – podobnie jak Thor – z zawistnym bratem Ormem i odkrywać tajemnice oceanu. Miejsca nieznanego dla ludzkości, w którym zapisywać można mroczne baśnie. Dziedzictwo kolejnego przedstawiciela „Ligi sprawiedliwości” utrwalono na kartach komiksowej antologii „Aquaman”. Niezwykle charyzmatyczna postać, który w swojej prawicy dzierży trójząb, symbol władzy Posejdona i Neptuna.

Piękna Amazonka i dziedzic Olimpu

Cnota mądrości i wrodzony rozsądek wskazywałyby, że jest córką Ateny, nieziemska uroda, że geny zawdzięcza Afrodycie, a wyjątkowo krewki charakter i talent do walki, że jej ojcem jest Ares. Wonder Woman, tak naprawdę pierwsza superbohaterka, która popularnością dorównywała męskim superbogom, została zrodzona jednak ze związku królowej Hipolity i Zeusa, choć kwestia jej rodowodu bywa sporna – różni scenarzyści mają przecież różne pomysły. Historia pięknej wojowniczki osadzona jest w czasach antycznych, ale równocześnie współczesnych. Diana z Temiskery, fikcyjnej wyspy zamieszkiwanej przez Amazonki, stanowi bowiem łącznik pomiędzy światem mitów i legend (podobnie jak Aquaman) a rzeczywistością. Wonder Woman zmaga się z przeciwnościami losu, antycznymi bogami, choćby Aresem, z którym jest zresztą spowinowacona, przedstawicielami pozaziemskich cywilizacji, gdy działa z ramienia „Ligi sprawiedliwości”, ale Wondie, jak bywa pieszczotliwie określana, dba również o dobrze pojęte równouprawnienie, godność i wolność kobiet. Wzbudza w nich poczucie własnej wartości. Inspiruje do działania, o czym przekonuje na przykład Greg Rucka w swojej interpretacji losów boskiej Diany.

Dziedzicem olimpijskich bogów jest także Shazam, czyli Billy Batson. Przypadek, a może zrządzenie losu sprawiło, że w zwyczajnym życiu nastolatka uobecnił się pierwiastek metafizyczny. Gdy chłopak trafił do tajemniczej groty w jednej z odnóg nowojorskiego metra, natrafił na świątynię, w której doszło do przekazania mocy starożytnych: Salomona, Herkulesa, Atlasa, Zeusa, Achillesa oraz Merkurego. Od tego właśnie momentu, gdy tylko Billy wypowie zaklęcie „Shazam”, stanie się herosem stojącym na straży ludzkości. O jego losach dowiemy się nie tylko z tegorocznego filmu, ale również komiksu, którego autorem jest Jeff Smith, autor bestsellerowej baśni „Gnat”. Heros wielki, choć do wielkości dorastający.

Mityczni bohaterowie naszych czasów

W starożytnych mitach bohaterowie byli idealizowani. Stanowili wzorzec, do którego ludzie mogli się porównywać, ale którego nigdy nie mogli osiągnąć. Bogowie mieszkali przecież na Olimpie. Współcześni superbogowie zeszli piętro niżej, stali się bardziej ludzcy, trawią ich wewnętrzne demony – szczególnie Batmana – starają się żyć w harmonii z ludzkim światem, zaadaptować się do niego – jak jest to w przypadku Wonder Woman czy Supermana – oraz patronować z niebios i chronić przed kosmicznymi zagrożeniami, co czyni chociażby Thor i „Avengers”. Opowieści o superherosach toczą się współcześnie, choć są w nie wpisywane elementy z kanonu naszej kultury. Nie tylko na zasadzie dyskretnych wzmianek czy subtelnych nawiązań. W wielu komiksach to właśnie bogowie – greccy, nordyccy, a bywa też, że z zupełnie innych kręgów – ingerują w fikcyjne światy. Żyją w powszechnej wyobraźni, podobnie jak za czasów Homera, i to najlepszy dowód, że istnieją naprawdę. Nawet jeśli ich istnienie jest uzależnione od naszej wiary.

Reklama

komentarze [8]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

341
3
01.03.2019 16:20

Zapraszam do dyskusji.


341
3
03.03.2019 11:35

Dodam jeszcze, że tekst jest swoistym wprowadzeniem do superbohaterskich mitologii. W Marvelu mamy chociażby Eternals, którzy są przyrównywani antycznych nadludzi, w DC cały rozbudowany rozdział komiksowej historii poświęcony jest Nowym Bogom, których arcywrogiem jest Darkseid...
Od egipskiego boga Khonsu swoją moc zyskał Moonknight, a w historii Wonder Woman stworzonej...

więcej

1375
17
03.03.2019 15:55

Zamiast tutaj "dodawać jeszcze" pisz kolejne artykuły! Na pewno znajdziesz czytelników. Głębsze analizy zamiast skrótowych wzmianek też mile widziane!


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

127
1
03.03.2019 17:23

Akurat niedawno skończyłem czytać komiks Marvels, który dotyka podobnej tematyki, choć niejako z drugiej strony. Główną postacią w nim jest zwykły człowiek, który obserwuje, jak tytułowe "cuda" stopniowo pojawiają się w świecie zwykłych ludzi i sam nie wie, co o tym myśleć. W trakcie lektury wyraźnie czuć podział na "normalne"...

więcej

648
59
03.03.2019 20:55

Jeżeli chodzi o "nowoczesnych bogów/herosów" to zawsze na myśl przychodzili mi bohaterowie DC, a nie Marvela (no chyba, że Thor). Ci pierwsi czerpią bardzo wiele z mitologii, ale też z legend i tym podobnych źródeł (chociażby Green Arrow, który w dużej mierze ma w sobie coś z Robin Hooda)

Natomiast Marvel był zawsze dla mnie bardziej "ludzki". To tam miałam do czynienia z...

więcej

104
22
03.03.2019 21:32

Batman (DC) jako jeden z nielicznych (i kontrowersyjny Punisher od Marvel) jest superbohaterem człowiekiem, bez nadludzkich właściwości. Nic go nie ugryzło, nie był napromieniowany, nie pochodzi z innej planety, nie wpadł do magicznej sadzawki, nie jest mutantem i brak u niego implantów ect. Sztuki walki i wspomaganie się gadżetami (jak Bond który też ma swoje zabawki) na...

więcej

135
45
04.03.2019 13:29

Współcześnie wśród herosów najbardziej bliski ludziom jest chyba Batman. Jego moce to technologia i wieloletni trening. Biorąc pod uwagę jego wewnętrzne konflikty, również są one bardzo ludzkie. Jednak najbardziej przemawia za nim to, że jest jednym z nas. Poza tym dzisiejsi ludzie nie wierzą w magię ale w technologię już owszem i dlatego w niej widzę przyszłość herosów.


3722
3484
06.03.2019 20:52

Ja natomiast byłem fanem Thorgala i innych fantasty komiksów.Ale u mnie zawsze wygrywa Tytus.Ten stary.


zgłoś błąd