Marcin

Profil użytkownika: Marcin

Wrocław Mężczyzna
Status Oficjalny recenzent
Aktywność 1 rok temu
279
Przeczytanych
książek
353
Książek
w biblioteczce
3
Opinii
2 032
Polubień
opinii
6
recenzji
Wrocław Mężczyzna
Dodane| Nie dodano
Strony www:
Absolwent filologii polskiej i kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Krytyk artystyczny, nauczyciel języka polskiego i publicysta lubimyczytac.pl, a także czasopism – „Świat Wiedzy Historia”, „Pocisk – magazyn kryminalny” oraz „Nowa Fantastyka”. Interesuje się (czarnym) romantyzmem, wszelkimi odmianami fantastyki, sztuką komiksu i animacji.

Teksty redakcyjne

Pokazuje 3 z 329
Zobacz kolejne

Recenzje

Okładka książki Stworzona do miłości Alissa Nutting
Ocena 4,9
Recenzja Wzorzec na toksyczne uczucie

Jaka może być miłość? Na pewno pierwsza, być może zniewalająca, niestety także toksyczna, innym razem po prostu niejednoznaczna. Prawdziwa, choć czasami równocześnie niedoskonała.

A czy do miłości można być zaprogramowanym?

Stworzona do miłości, najnowsza książka spisana piórem Alissy...

Avatar
Marcin Waincetel Czytaj więcej
Okładka książki Monachium Robert Harris
Ocena 6,6
Recenzja „Monachium” – historyczne tajemnice w rasowym thrillerze

Świat staje na krawędzi wojny. To czas, w którym można stracić nie tylko życie, ale także honor i człowieczeństwo. W jaki sposób okiełznać grozę? Robert Harris, absolutny mistrz historycznych thrillerów, za sprawą „Monachium” udowodnił, że jest prawdziwym wizjonerem.

To niezwykła...

Avatar
Marcin Waincetel Czytaj więcej

Opinie


Na półkach:

Istnieją uczucia, wielkie, ale też przeklęte, które trudno wymazać z pamięci. Istnieją bohaterowie, tragiczni i zarazem heroiczni, o których nie powinniśmy zapominać. Istnieją wreszcie historie, tym bardziej niesamowite, że napisało je życie, które po prostu trzeba poznać. Wszystko to znajdziemy w powieści „Gambit” Macieja Siembiedy.

Zacznijmy od bohaterów. Przede wszystkim od Wandy Kuryło, właściwie głównej bohaterki, którą poznajemy jako dorastającą dziewczynę na krótko przed rozpoczęciem II wojny światowej. Na froncie szybko zginie jej ojciec, niedługo później polegnie też brat. Na barkach panny wywodzącej się z podkarpackich Łemków – obdarzonej nie tylko niezwykłą inteligencją i okiem strzelca wyborowego, ale również szczególnym rodzajem wrażliwości – spocznie los całej rodziny. Ba, przyszłość całego kraju. Maciej Siembieda stworzył postać z krwi i kości, której będziemy towarzyszyć przez kilka następnych dekad XX wieku, gdy stopniowo i konsekwentnie Wanda zacznie wnikać w struktury najpotężniejszych organizacji wywiadowczych na świecie. I wspinać się po szczeblach kariery.

Wewnętrzny konflikt pomiędzy tym, co niekiedy dyktuje nam rozum, a tym, co podpowiada nasze serce, stanowi jeden z najważniejszych motywów „Gambitu”. O tej bolesnej prawdzie przekona się właśnie Wanda, która miała pecha zadurzyć się w poruczniku podziemnego wywiadu wojska polskiego. Charyzmatyczny dowódca okazał się być jednak podwójnym szpiegiem – agentem działającym dla Trzeciej Rzeszy. Walka na kilka frontów – korzystanie z emocjonalnych kamuflaży, społecznych masek – jest zresztą elementem charakterystycznym powieści, w której nie brak fabularnych niespodzianek. Elementem, dodajmy, pożądanym w rasowym thrillerze, jakim jest, między innymi, „Gambit”.

Cała recenzja została opublikowana na portalu booklips.pl

http://booklips.pl/recenzje/szpiegowska-misja-niemozliwa-o-tragicznej-milosci-w-czasach-wojennego-piekla/

Istnieją uczucia, wielkie, ale też przeklęte, które trudno wymazać z pamięci. Istnieją bohaterowie, tragiczni i zarazem heroiczni, o których nie powinniśmy zapominać. Istnieją wreszcie historie, tym bardziej niesamowite, że napisało je życie, które po prostu trzeba poznać. Wszystko to znajdziemy w powieści „Gambit” Macieja Siembiedy.

Zacznijmy od bohaterów. Przede...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Niebywale misternego połączenia artystycznych dzieł i emocjonującego kryminału – słowem sztuki zbrodni – dokonał Krzysztof Bochus w swojej „Liście Lucyfera". Powieści, która wzbudza refleksje, niepokój i podsyca ciekawość, która jest przecież pierwszym stopniem do piekła...

Pytanie o naturę zła jest diabelsko fascynujące. Wiąże się przecież ze sferą moralności, prawa i bezprawia, również sztuki czy przekraczania granic. W imieniu upadłego anioła, czyli Lucyfera przemawia seryjny morderca, którego do życia powołał Krzysztof Bochus. Czarny charakter powieści to psychopata obdarzony szczególnym rodzajem wrażliwości, który w sugestywny sposób zaprasza do gry rozgrywającej się na ulicach współczesnego Trójmiasta.

Do tej pory Krzysztof Bochus dał się poznać jako autor wysmakowanych kryminałów retro z Christianem Abellem w roli głównej. Tym razem czytelniczą uwagę skierował na bliższą nam codzienność, po której przewodnikiem jest redaktor Adam Berg, wyjątkowo dociekliwy, charyzmatyczny, a także, co ciekawe, będący wnuczkiem Abella. To właśnie z dziennikarzem jako pierwszym skontaktował się Lucyfer, jak każe siebie tytułować morderca. Zbrodniarz zyskał tym samym błyskawiczne zainteresowanie mediów. Niezdrową, ale zrozumiałą uwagę. Zaczął też, co jeszcze istotniejsze, generować masowy strach.

W mistrzowski, bo precyzyjny, a przy tym niejednoznaczny sposób nakreślona jest intryga. Krzysztof Bochus odnosi się do tematu związanego z samotnością i alienacją, co może powodować dramatyczne w skutkach wydarzenia, odsłania też mroczne tajemnice zapisane w naszej osobowości...

Cała recenzja została opublikowana na portalu Czytamykryminaly.pl

https://www.czytamykryminaly.pl/aktualnosci/recenzje/xlista-lucyferaxx-czyli-piekielnie-wciagajacy-kryminal.html

Niebywale misternego połączenia artystycznych dzieł i emocjonującego kryminału – słowem sztuki zbrodni – dokonał Krzysztof Bochus w swojej „Liście Lucyfera". Powieści, która wzbudza refleksje, niepokój i podsyca ciekawość, która jest przecież pierwszym stopniem do piekła...

Pytanie o naturę zła jest diabelsko fascynujące. Wiąże się przecież ze sferą moralności, prawa i...

więcej Pokaż mimo to

Okładka książki TEQUILA Władca marionetek Katarzyna Babis, Łukasz Śmigiel
Ocena 6,2
TEQUILA Władca... Katarzyna Babis, Łu...

Na półkach:

A ja chciałbym podzielić się z Wami swoją recenzją, która pierwotnie ukazała się na portalu Poltergeist.pl :) -> http://komiks.polter.pl/Tequila-1-Wladca-marionetek-c26312 Świetna historia w klimatach weird fiction! :) A sprawcą całości - Polacy: Kasia Babis i Łukasz Śmigiel.

Zapowiedź tego komiksu przykuła moją uwagę: świat po apokalipsie, żonglowanie gatunkami, bohaterka skrojona na miarę superheroiny, a historia podszyta z jednej strony zmysłową erotyką, z drugiej biblijnymi nawiązaniami. Całość wypełniona klimatem weird fiction… Czy Polak potrafi nadać takiej koncepcji realny kształt? Okazuje się, że tak, zwłaszcza jeśli działa w duecie. Komiksowe dziecko Katarzyny Babis i Łukasza Śmigla jawi mi się jako bardzo udane rozpoczęcie serii opowieści.

Tequilę poznajemy w prologu opowiedzianym z perspektywy szamana Kabuki Joe. Jamajski ekscentryk o wyglądzie kloszarda robi to w żartobliwy i charakterystyczny sposób. Przedstawia ją zaś – zgodnie z prawdą – jako kobietę o niewiadomym pochodzeniu, niejasnej przeszłości i wyjątkowo wyrazistej urodzie. W świecie, w którym ludzkość została zdziesiątkowana przez serpentynowate bestie z innego wymiaru, brakuje nadziei. Pojawienie się tytułowej bohaterki, zwiastowanej przez proroków, ponownie może ją przywrócić i uratować resztkę ludzkości.

Uniwersum stworzone przez Łukasza Śmigla jest równocześnie odkrywane przez czytelników i protagonistkę. Pozostawia to miejsce na domysły, ale i pobudza ciekawość. Cały świat przypomina układankę, której poszczególne elementy zaczynają do siebie pasować w trakcie odzyskiwania pamięci przez Tequilę. Poznając własną tożsamość, poznaje także nową, chociaż nie do końca obcą rzeczywistość. To udany i ciekawy zabieg narracyjny.

Układanką jest także sam komiks będący wynikiem połączenia różnych gatunków i pomysłów w obrębie postapokaliptycznej konwencji, co traktuję jako przejaw różnorodności. Mamy zatem dobrze znane motywy: obcy świat, zniszczone relikty przeszłości, naturalne środowisko przekształcone przez katastrofę, naznaczone śmiercią i ciągłą walką o przetrwanie.

Wraz z rozwojem historii zmienia się sceneria. Kolejne plansze koncentrują się bowiem na rajskiej krainie Eden, której święty rodowód jest z gruntu oczywisty. To właśnie w niej grupa śmiałków z Tequilą na czele musi odzyskać potężny artefakt przeznaczony do zachowania bądź zburzenia równowagi na świecie. Istny Święty Grall będący motorem napędowym fabuły.

Biblijnych, a może szerzej: mitologicznych, folklorowych i religijnych akcentów, jest zresztą więcej. Jeden z głównych bohaterów nosi imię Adamah, w języku hebrajskim oznaczające "ziemię", względnie "uprawę". Amatullah, piękna żołnierka, odsyła nas z kolei od tradycji islamu, gdyż jej przydomek oznacza "służącą Allahowi". Drużynę dopełnia Black Jack, potężny murzyn-albinos, którego charakter i postura są żywcem wyjęte z kina akcji lat 80., a także czcigodny mistrz-samuraj, nawiązujący swoją osobą do japońskiego folkloru i kodeksów honorowych.

W tym miejscu zaznaczę dwie kwestie. Po pierwsze szkoda, że na ekspozycję postaci i relacji pomiędzy nimi przeznaczono stosunkowo mało miejsca, ponieważ – bazując na otrzymanym materiale – można wnioskować, że mogłaby to być jedna z najmocniejszych stron całości. Mimo to postacie żyją, każda z nich ma pełnokrwistą osobowość, a ich historie i nawiązania do różnych kultur mają swoje fabularne uzasadnienie, choćby w próbach walki z własnymi demonami przeszłości.

Drugą sprawą jest konstrukcja świata przedstawionego. Historia przygodowa zainscenizowana w formule postapokaliptycznej rozbrzmiewa także echem science fiction połączonej z mesjańskimi proroctwami. W komiksie, oprócz głównej historii przygodowej, istnieje bogactwo nawiązań do odkrycia. Przykładem są tutaj chociażby zmutowane kraby-samuraje, istniejące naprawdę w naturalnie mniejszej i mniej groźnej formie, czy chociażby sprytnie odwrócony wątek z biblijnym kuszeniem owocem z drzewa dobrego i złego. Tequila to popkulturowy przykład udanej zabawy formą i treścią.

Komiks to oczywiście także strona wizualna. Katarzyna Babis, odpowiedzialna za zobrazowanie scenariusza, wyszła z tego zadania obronną ręką. Jako pełnometrażowa debiutantka zaprezentowała sprawny warsztat i – co ważne – wyczucie kolorystyki. Dla przykładu, odpowiednio inaczej stonowane są sekwencje z planszami pustynnymi, przejawiającymi się dominantą beżu, brązów czy tropikalnego słońca, a inaczej fragmenty historii z Edenu – z intensywną zielenią czy błękitami.

Modele postaci doskonale wypadają w zbliżeniach. Specyficzna kreska, łącząca w sobie disneyowski charakter z dbałością o detale, spodobała mi się dzięki swojej oryginalności. Nieco słabiej wypadają plansze, w których bohaterowie są przedstawieni z daleka, a główną rolę odgrywa tło. Widać tam czasem zaburzenie proporcji i brak skupienia na szczegółach. Przez rękę debiutantki mogła niekiedy zapewne przemawiać trema. Nie zmienia to jednak jak najbardziej pozytywnej oceny rysunkowej strony Tequili.

Da się także zauważyć dobre wyczucie języka komiksu, czyli umiejętne zobrazowanie wydarzeń zawartych w scenariuszu. Brak tutaj pustych kadrów czy niepotrzebnych scen. Odpowiednio większa dynamika przy sekwencjach walki kontrastuje z bardziej spokojnymi fragmentami, poświęconymi kwestiom dialogowym. Spokojna, wyważona narracja, która potrafi jednak zaskakiwać poprzez plot twisty i cliffthanger, zdradzający nam po części samą genezę świata. Tytułem zachęty – biblijna wizja świata łączy się tutaj z wysoce rozwiniętą nauką. Umysł i wiara.

W ten sposób narodziła się i stanęła przed nami Tequila. Bohaterka, która już wkrótce może nosić miano superbohaterki. Historia zawarta w pierwszym tomie wywarła na mnie wrażenie przede wszystkim opowieści koncepcyjnie atrakcyjnej i zobrazowanej w naprawdę rzetelny sposób. Weird fiction po polsku? Polak naprawdę potrafi!

A ja chciałbym podzielić się z Wami swoją recenzją, która pierwotnie ukazała się na portalu Poltergeist.pl :) - http://komiks.polter.pl/Tequila-1-Wladca-marionetek-c26312 Świetna historia w klimatach weird fiction! :) A sprawcą całości - Polacy: Kasia Babis i Łukasz Śmigiel.

Zapowiedź tego komiksu przykuła moją uwagę: świat po apokalipsie, żonglowanie gatunkami, bohaterka...

więcej Pokaż mimo to

Aktywność użytkownika Marcin Waincetel

z ostatnich 3 m-cy

Tu pojawią się powiadomienia związane z aktywnością użytkownika w serwisie


statystyki

W sumie
przeczytano
279
książek
Średnio w roku
przeczytane
21
książek
Opinie były
pomocne
2 032
razy
W sumie
wystawione
200
ocen ze średnią 7,0

Spędzone
na czytaniu
1 075
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
15
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
0
książek [+ Dodaj]