-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać417 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska12
Biblioteczka
2016
Zmarnowany potencjał.
Pomysł wyjściowy został zmaltretowany przez tragiczny styl autora. Tego naprawdę nie da się czytać. Elsberg chciał stworzyć monumentalną intrygę oplatającą cały świat. Wydarzenia zostały opisane z perspektywy kilku osób w różnych zakątkach globu. Miało być epicko. Wyszło jak zawsze. Postacie są płyciutkie, a wszystko to spisane bezbarwnym językiem. Finał nudny jak flaki z olejem.
Zostałam oszukana przez ciekawą okładkę. W środku niestety fuszerka.
Zmarnowany potencjał.
Pomysł wyjściowy został zmaltretowany przez tragiczny styl autora. Tego naprawdę nie da się czytać. Elsberg chciał stworzyć monumentalną intrygę oplatającą cały świat. Wydarzenia zostały opisane z perspektywy kilku osób w różnych zakątkach globu. Miało być epicko. Wyszło jak zawsze. Postacie są płyciutkie, a wszystko to spisane bezbarwnym językiem....
2022-11-29
Jak ciepły, letni deszcz.
Gdy mi smutno, gdy mi źle sięgam po "Szóstą klepkę", żeby otulić się jej ciepełkiem jak kocykiem. Nieważne, że po 45 latach trąci nieco myszką skoro jej urok nie przemija. To dalej mój ulubiony tom Jeżycjady, bo zawsze przedkładałam rodzinę Żaków nad familię Borejków. Bo wolę mamę Żakową realizującą się w pracy, a nie w kuchni. Bo lubię tatę Żaka - odwrotność odklejonego od rzeczywistości i zadufanego w sobie Ignasia Borejko. Bo cieszy mnie przemiana Cesi z bycia domowym popychadłem w asertywną dziewczynę. I cenię sobie normalność Żaków w opozycji do snobizmu Borejków.
Li i jedynie.
Jak ciepły, letni deszcz.
Gdy mi smutno, gdy mi źle sięgam po "Szóstą klepkę", żeby otulić się jej ciepełkiem jak kocykiem. Nieważne, że po 45 latach trąci nieco myszką skoro jej urok nie przemija. To dalej mój ulubiony tom Jeżycjady, bo zawsze przedkładałam rodzinę Żaków nad familię Borejków. Bo wolę mamę Żakową realizującą się w pracy, a nie w kuchni. Bo lubię tatę Żaka...
Przystępne, antropologiczne spojrzenie na życie codzienne bogatych mam z Upper East Side.
Okładka zapowiada zwykłą pisaninę, a dostajemy lekki i zabawny opis rytuału wejścia i aklimatyzacji w ultra zamożnej społeczności napisany z naukowej perspekty. Autorka wykorzystała swoje wykształcenie i wiedzę do przekucia doświadczenia związanego z przeprowadzką wraz z rodziną na górny Manhattan w zbiór reguł obowiązujących w tej wysoce zhierararchizowanej i zamkniętej grupie.
Kobiety przez nią opisane mają wszystko, ale pomimo to żyją w ciągłym stresie i niepewności związanej z możliwością utraty swojej pozycji. Bez bogatego męża są bowiem nikim.
Warto przeczytać zwłaszcza dla przyswojenia sobie ważnej konkluzji. Ten kto nie uczestniczy w tworzeniu dóbr, w hierarchii rodziny i społeczeństwa spada na sam dół, ponosząc koszty z tym związane.
Przystępne, antropologiczne spojrzenie na życie codzienne bogatych mam z Upper East Side.
Okładka zapowiada zwykłą pisaninę, a dostajemy lekki i zabawny opis rytuału wejścia i aklimatyzacji w ultra zamożnej społeczności napisany z naukowej perspekty. Autorka wykorzystała swoje wykształcenie i wiedzę do przekucia doświadczenia związanego z przeprowadzką wraz z rodziną na...
Pieniądze nie śmierdzą.
Tę starą prawdę przypisuje się cesarzowi Wespazjanowi. Tym krótkim komunikatem zdławił opór senatorów brzydzących się opodatkowania usług kanalizacyjnych. Prawie 2000 lat później te słowa stały się mottem reymontowskich Lodzermenschów. W pogoni za tym by "Łódź rosła, żeby miała pałace wspaniałe, ogrody piękne, żeby był wielki ruch, wielki handel i wielki pieniądz" nie cofnęli się przed niczym. Byli różnych narodowości, różnej wiary, ale łączył ich jeden ponadnarodowy bóg. Złoty cielec.
Ziemia obiecana się nie zestarzała. Owszem czasem trudno zrozumieć żargon przedsiębiorców sprzed 100 lat (aż wstyd jak doskonale znał prawo wekslowe przeciętny kupiec, a jak dziś stanowi ono czarną magię nawet dla prawnika). Naczelna myśl książki pozostaje aktualna. Tak samo jak 100 lat temu, tak samo jak 2000 lat temu - ludzie żyją, oddychają, kładą się spać, myśląc o tym jak zrobić interes. Czasem ziemia obiecana objawi się w czasie gorączki złota na Alasce, czasem w rosyjskiej guberni. Zawsze jednak zwabi ten sam typ człowieka, który nawet nie będzie wiedział dlaczego jest tak nieszczęśliwy.
Zdecydowanie polecam. Uniwersalne do bólu.
P.S. Wisienką na torcie jest świetnie przedstawiony humor żydowski szmonces (!). Dziś nie usłyszę - gdzie tu sens, logika. Nikt nie powie mi, że mam małe rybki w głowie. Zamiast tego szef rzuci coś o dedlajnie...
Pieniądze nie śmierdzą.
Tę starą prawdę przypisuje się cesarzowi Wespazjanowi. Tym krótkim komunikatem zdławił opór senatorów brzydzących się opodatkowania usług kanalizacyjnych. Prawie 2000 lat później te słowa stały się mottem reymontowskich Lodzermenschów. W pogoni za tym by "Łódź rosła, żeby miała pałace wspaniałe, ogrody piękne, żeby był wielki ruch, wielki handel i...
2020-07-16
O dinozaurach na poważnie.
Jak większość dzieciaków oglądałam z wypiekami na twarzy "Wędrówki z Dinozaurami", marzyłam jak Spielberg o parku Jurajskim i mówiłam każdemu, kto chciał mnie słuchać, że kura jest blisko spokrewniona z Tyranozaurem Rexem. Choć młode lata przeminęły, moja miłość do dinozaurów trwa i ma się dobrze.
Niestety w zalewie dinozaurowej tandety trudno znaleźć dobre merytorycznie pozycje podchodzące poważnie do tematu. Albo autorzy nie mają wiedzy albo nie potrafią tej wiedzy klarownie przekazać (Stevie Brusatte o Tobie piszę!). Książka prof.Bentona jest tu chlubnym wyjątkiem. "Dinozaury odkryte na nowo" to majstersztyk. Autorowi udało się stworzyć usystematyzowane kompendium wiedzy o dinozaurach - jak się pojawiły na ziemi, jak osiągnęły tak niebywały sukces ewolucyjny, jak stały się tak wielkie, czy były stałocieplne, co jadły, jak się poruszały, jak rosły, czy opiekowały się potomstwem, jakiego były koloru, jak wyewoluowały z nich ptaki, jak wyginęły, jak się ich szuka, jak bada się ich szczątki.
Źródłem tych informacji nie jest wiktoriańskie, "bo tak mi się wydaje". Benton ukazuje jak paleontologia stała się faktycznie nauką i zasłużyła na człon "logos" w swojej nazwie. Stało się tak dzięki zaangażowaniu do badań innych nauk takich jak informatyka, geologia, mechanika, statystyka, a nawet architektura oraz coraz lepszym metodom badawczym. W rezultacie wiedza o dinozaurach na przestrzeni ostatnich 30 lat rosła w postępie geometrycznym, pozwalając odpowiedzieć na pytania, na które nigdy nie spodziewano się znaleźć wyjaśnienia.
Polecam! Cud, miód i orzeszki dla dinofilów.
O dinozaurach na poważnie.
Jak większość dzieciaków oglądałam z wypiekami na twarzy "Wędrówki z Dinozaurami", marzyłam jak Spielberg o parku Jurajskim i mówiłam każdemu, kto chciał mnie słuchać, że kura jest blisko spokrewniona z Tyranozaurem Rexem. Choć młode lata przeminęły, moja miłość do dinozaurów trwa i ma się dobrze.
Niestety w zalewie dinozaurowej tandety trudno...
2019-11-05
Mróz, głód, zło i brak nadziei na ratunek.
Dan Simmons stworzył historię, która przyprawia o dreszcze od pierwszych stron, nie dając czytelnikowi chwili wytchnienia od dusznej atmosfery. Styl powieści jest fenomenalny. Napięcie stale rośnie w myśl słów Alfreda Hitchcocka - oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada. Tym samym książka nie nudzi, co nie znaczy, że czyta się ją lekko. Wręcz przeciwnie - czytając potrzebowałam złapać oddech i zobaczyć słońce. Tak przytłaczający jest klimat powieści.
Przepis na sukces był prosty. Autor połączył to co wiemy o wyprawie Franklina przez Arktykę z własnymi wyobrażeniami doprawionymi wierzeniami innuickimi. Niektórym nie odpowiada dodatek fantastyczny, gdyż wychodzą z założenia, że historia ludzi osamotnionych na lodowej pustyni jest już dostatecznie straszna. Dla mnie wplecenie do historii elementów z kultury innuickiej stanowi jednak walor powieści. Zarówno pod względem samej nieprzywidywalności fabuły jak i możliwości zapoznania się z tą nieznaną bliżej w Polsce mitologią.
Historia krąży wokół zła drzemiącego w ludziach poddanych próbie człowieczeństwa w nieludzkich warunkach - mrozu i narastającego głodu. Jednocześnie załogę statku osacza zło w postaci bestii, której motywy nie są znane. To czytelnik musi sobie odpowiedzieć, który z potworów - człowiek czy mityczna bestia - są bardziej okrutni.
Zaletą są również bohaterowie. Dawno nie spotkałam na kartach powieści z takim pietyzmem odmalowanych charakterów. Autorowi udało się stworzyć postaci zarówno herosów jak i obrzydliwych kreatur. O niektórych naprawdę chce się jak najszybciej zapomnieć. Niestety czy stety trudno wymazać ich z pamięci po przeczytaniu książki.
Zakończenie jest kapitalne. Tym bardziej się to chwali, bo przecież suspensu nie ma. Czytelnik wie, że załoga skazana była na zagładę. Pomimo to ciężko oderwać się od powieści, bo zło wręcz wylewa się z jej kart.
Dawno nie czytałam tak klimatycznej książki. Polecam każdemu. Nie tylko zwolennikom horrorów i thrillerów. Warto się przemóc choć nie będzie to sympatyczna lektura.
Mróz, głód, zło i brak nadziei na ratunek.
Dan Simmons stworzył historię, która przyprawia o dreszcze od pierwszych stron, nie dając czytelnikowi chwili wytchnienia od dusznej atmosfery. Styl powieści jest fenomenalny. Napięcie stale rośnie w myśl słów Alfreda Hitchcocka - oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada. Tym samym...
2020-06-23
Życie w świecie zbudowanym jak tabliczka mnożenia.
Zajdel napisał swoją antyutopię w czasach słusznie minionego ustroju. Jednak myli się ten, kto uzna, że "Limes inferior" tak jak komunizm odeszło do lamusa. Nasz drugi po Lemie pisarz sci-fi stworzył uniwersalną opowieść o dehumanizacji człowieka. Opowieść przerażającą, bo homogenizacja wszelkiej ludzkiej działalności wprowadzana jest w imię wyższych celów i nie dla dobra ludzkości. Opowieść profetyczną, bo obecny świat z jego wszechobecnymi kartami kredytowymi, smartfonami i pogonią za pieniędzmi już zaczyna przypominać Argoland.
Niektórzy jojczą na zakończenie. Kiedyś też mi się nie podobało. Wydawało mi się, że odstaje. Dziś dostrzegam w nim wiarę, że warto mieć nadzieję nawet w sytuacjach zdawałoby się beznadziejnych. Jak pokazuje historia to Zajdel miał rację. Komunizm upadł, a któż się tego w 1979 r. spodziewał. I poniekąd do jego upadku walnie przyczynił się wyścig kosmiczny ;)
Życie w świecie zbudowanym jak tabliczka mnożenia.
Zajdel napisał swoją antyutopię w czasach słusznie minionego ustroju. Jednak myli się ten, kto uzna, że "Limes inferior" tak jak komunizm odeszło do lamusa. Nasz drugi po Lemie pisarz sci-fi stworzył uniwersalną opowieść o dehumanizacji człowieka. Opowieść przerażającą, bo homogenizacja wszelkiej ludzkiej...
2020-05-13
Dialog o dwóch wielkich religiach i ich bardzo nieświętych wyznawcach.
Pod płaszczykiem powieści historycznej Leszek Biały skrył jeden z najlepszych traktatów religijnych i antywojennych jakie dane było mi przeczytać. Historia rycerza pierwszej wyprawy krzyżowej, skądinąd impotenta usilnie szukającego leku na swoje schorzenie, staje się pretekstem do mniej i bardziej poważnych rozważań nad rolą i statusem religii, różnicami i podobieństwami między wyznaniami i nieuchronnym konfliktem rodzącym się na ich styku. Autor "Źródła Mamerkusa" swobodnie porusza się po świętych i nieświętych księgach, pozwalając bohaterom toczyć zażarte utarczki słowne, które raz po raz zadziwiają konkluzjami i zmuszają do przemyśleń. Celuje w nich zwłaszcza muzułmański eunuch Yusuf, z którego ust padają kolejne bon moty.
Skłamałabym jednak, gdybym sprowadziła "Źródło Mamerkusa" li i jedynie do rozważań teologicznych. Leszek Biały zabiera w drogę, na której krotochwilne epizody idą za rękę z realizmem magicznym godnym Marqueza. Kolejni napotkani bohaterowie snują swoje co raz to bardziej nierealne opowieści w powieści. Zaś u kresu podróży Leszek Biały przemienia się w kronikarza, opisując okrutne i dalekie od świętości realia krucjaty. Jak nigdy - grzybków w barszczu nie jest za dużo.
Mój zachwyt nie jest jednak pełny. Zakończenie mnie rozczarowało. Zabrakło mi kropki nad i. Wątek tytułowego źródła rozpłynął się nagle wraz z bohaterem, którego czule wspominam. Wydaje mi się, że chęć jak najdokładniejszego odmalowania twardej rzeczywistości krucjaty przyćmiła emocje i zmniejszyła napięcie.
Polecam! Powieść historyczna święci obecnie w kraju nad Wisłą triumfy za sprawą Elżbiety Cherezińskiej. Życzyłabym sobie, żeby na piedestale stanął Leszek Biały. W koronie byłoby mu do twarzy.
Dialog o dwóch wielkich religiach i ich bardzo nieświętych wyznawcach.
Pod płaszczykiem powieści historycznej Leszek Biały skrył jeden z najlepszych traktatów religijnych i antywojennych jakie dane było mi przeczytać. Historia rycerza pierwszej wyprawy krzyżowej, skądinąd impotenta usilnie szukającego leku na swoje schorzenie, staje się pretekstem do mniej i bardziej...
2010
Sagę wiedźmińską kocham miłością bezbrzeżną.
Wracam do książek Sapkowskiego co pewien czas i zawsze dają mi tyle samo radości, co za pierwszym razem.
Powodów jest kilka.
Świetnie wykreowany, niejednoznaczny świat pełen szarości, stanowiący świetną parabolę rzeczywistego z jego problemami - rasizmem, ksenofobią, wojnami odciskającymi piętno na maluczkich, nienawiścią i złem. Wszystko to skąpane w celtyckich (i innych) wierzeniach, co nadaje fabule niesamowitego kolorytu.
Rewelacyjna fabuła skupiona wokół miłości Geralta do Ciri i Yennefer, która nie może znaleźć spełnienia.
Barwne postacie nie pozostające czytelnikowi obojętnym. Poczynając od filozującego Geralta, próbującego niezbyt udanie zachować neutralność, przez cały szereg świetnie nakreślonych postaci drugoplanowych. Szczególną sympatią darzę krasnoludów Yarpena i Zoltana, których dosadny język świetnie podsumowuje rzeczywistość. Sapkowski ma też ten talent, że nawet postaciom trzecio, czwarto i n-to planowym nadaje za pomocą kilku zdań rys psychologiczny - jak Rayli i jej najemnikom w czasie odwrotu z Aedirn.
Genialne, wbijające się w pamięć sceny. Przede wszystkim mozaika epizodów mająca miejsce po wydarzeniach na Thanedd, ilustrująca zmiany spowodowane tym, co miało tam miejsce. Nie da się opisać uczuć jakie we mnie buzowały za ich pierwszą lekturą.
Silne, intrygujące postacie kobiece na czele z Yennefer, Ciri, czarodziejkami z Loży, Shani, Milvą i długo by jeszcze wymieniać. U Sapkowskiego kobiety nie są dodatkiem do fabuły, lecz pełnoprawnymi bohaterami mającymi istotny wpływ na rozwijającą się akcję. Mało jest pisarzy mężczyzn tak realistycznie kreślących charaktery kobiet.
Na koniec - humor. Wprowadzają go w mojej ocenie głównie krasnoludy, ale i inne postacie ze szczególnym uwzględnieniem Jaskra mają zdolność rozbawienia czytelnika do łez.
Bez wątpienia Wiedźmin to nasz najlepszy towar eksportowy. Oby sprzedawał się na świecie jak najlepiej.
Sagę wiedźmińską kocham miłością bezbrzeżną.
Wracam do książek Sapkowskiego co pewien czas i zawsze dają mi tyle samo radości, co za pierwszym razem.
Powodów jest kilka.
Świetnie wykreowany, niejednoznaczny świat pełen szarości, stanowiący świetną parabolę rzeczywistego z jego problemami - rasizmem, ksenofobią, wojnami odciskającymi piętno na maluczkich, nienawiścią i...
Lektura 'Piątej fali' doprowadziła mnie do smutnego wniosku. Człowiek się starzeje i to co kiedyś czytałby z wypiekami na twarzy teraz jedynie może spowodować niestrawność.
Wracając do brzegu. Temat smutny, bo kosmici zgładzili niemal całą ludzkość. Bohaterka wspomina śmierć najbliższych jej osób i jest problem, bo ja nie czuję nic. Tak powierzchownie to wszystko opisane, że tragedia tej skali nie robi na mnie żadnego wrażenia. Miało być wstrząsająco, jest żałośnie, bo ewidentnie autor nie umie opisać przekonywująco katastrofy.
Pełno sztampowych rozwiązań. Mamy dzielną bohaterkę, która snuje się na kartach powieści w pogoni za bratem. Tajemniczego chłopaka, w którym główna protagonistka się zakochuje. Szkolenie bojowe prowadzone przez wojskowego tyrana. Oklepane jest również to, czym w istocie jest tytułowa piąta fala. Ile razy już to widziałam. Gdyby to jeszcze było składnie napisane. Niestety styl jest ubogi i niezachęcający do poznania bohaterki.
Zdecydowanie literatura młodzieżowa. Przeznaczona dla tej epoki życia, kiedy jeszcze można identyfikować się z główną postacią. Natomiast z książek z nurtu postapo lepiej sięgnąć choćby po World War Z.
Lektura 'Piątej fali' doprowadziła mnie do smutnego wniosku. Człowiek się starzeje i to co kiedyś czytałby z wypiekami na twarzy teraz jedynie może spowodować niestrawność.
Wracając do brzegu. Temat smutny, bo kosmici zgładzili niemal całą ludzkość. Bohaterka wspomina śmierć najbliższych jej osób i jest problem, bo ja nie czuję nic. Tak powierzchownie to wszystko opisane,...
2020-04-06
Saga rodzinna inna niż zawsze.
Orianę Fallaci jak wielu przed nią dręczyło pytanie - skąd się u licha wzięłam na świecie, jak powstała unikalna pula genów będąca moim udziałem? I o ile większość ludzi bądź przestaje po chwili mysleć o sprawie bądź zadowala się badaniami stwierdzającymi, że - tak, miała pani przodka szlachcica, dziedzica Koziel Wólki, tak pani Fallaci absolutnie na tym nie poprzestała. Autorkę "Kapelusza całego w czereśniach" interesowało JACY byli jej praszczurowie. Z tego powodu nie ograniczyła się tylko do tytanicznych, wieloletnich poszukiwań, badań, przetrząsania archiwów by ustalić zimne fakty. Założyła na głowę kapelusz cały w czereśniach i jak herbertowskie Bene Gesserit z Diuny cofnęła się swoją pamięcią genetyczną do wspomnień przodków. W ten sposób powstała przepełniona emocjami, tragediami epopeja rodzinna, która panoramicznie prezentuje koleje historii od lat drugiej połowy XVIII w. do niemal końca XIX w.
Punktem wyjścia i motywem przewodnim "Kapelusza całego w czereśniach" jest jak u Boccaccia sokół, a konkretnie skrzynia. I to nie byle jaka skrzynia, bo skrzynia Cateriny przepełniona pamiątkami rodzinnymi. Oriana Fallaci przebiera w niej i wyjmuje coraz to inne wspomnienia. Na początku o Carlu, który nie popłynął do Ameryki, za chwilę o biorącej życie za rogi Caterinie. I tak snuje sagę wokół kolejnych osób, różnych typów, różnych osobowosci, ich tajemnic, pasji, pragnień. Razem z nimi obserwujemy przeobrażenia dziejowe, wielkie zmiany, dążymy do współczesności. Zaczynamy od włoskiej wsi zabitej dechami, spotykamy się z tragedią niewolników pojmanych przez berberyjskich piratów, przemierzamy dzikie stepy Ameryki, odwiedzamy magiczne waldejskie wioski ukryte wysoko w górach, zaraz potem szulernie Dzikiego Zachodu, pływamy żaglowcami, a kończymy u progu XX w.
"Kapelusz cały w czereśniach" stanowi też okazją do zrozumienia samej Fallaci. Powieść to manifest jej poglądów. Przecież słowa, które wypowiadają jej praszczurowie to jej myśli. Wyłania się z książki obraz kobiety bezkompromisowej, silnej, znającej swoją wartość i niepytającej nikogo o zdanie, tak jak uwielbiane przez nią przodkinie - Caterina i Anastasia - robiącej to co sama uważa za stosowne, a nie to co mówi jej Kościół, państwo, rodzina. Kobiety WOLNEJ, a nie spętanej.
A wszystko to opisane wprost doskonale. Oriana Fallaci historię swych przodków maluje słowem. Jej proza jest tak obrazowa. Równocześnie nie przeintelektualizowana. Po prostu klasyczna.
Saga rodzinna inna niż zawsze.
Orianę Fallaci jak wielu przed nią dręczyło pytanie - skąd się u licha wzięłam na świecie, jak powstała unikalna pula genów będąca moim udziałem? I o ile większość ludzi bądź przestaje po chwili mysleć o sprawie bądź zadowala się badaniami stwierdzającymi, że - tak, miała pani przodka szlachcica, dziedzica Koziel Wólki, tak pani Fallaci...
2018
Książka dobra jak chleb.
Chleb towarzyszył człowiekowi od czasów rewolucji neolitycznej, był pokarmem codziennym, powszechnym, egalitarnym, pańsko-chłopskim. Aż do XX w. cieszył się słuszną renomą. Niestety jego chwała dzisiaj przeminęła. Na początku ludzie przestali go piec, a zaczęli kupować. Potem został zbezczeszczony dodatkiem drożdzy, by obecnie dogorywać na półkach marketu po upieczeniu uprzednio rozmrożonego surowego ciasta.
Tej sromocie i hańbie sprzeciwił się Jeffrey Hamelman, wynosząc ponownie chleb na jego właściwe miejsce, tj. na piedestał. Jego książka kolejnymi przepisami składa hołd każdemu bochenkowi. Nie ukrywam, że Hamelman kieruje swoje dzieło raczej do piekarzy, przepisy podają proporcje na 20-30 bochenków. Jednak i zwykły domowy piekarz jak ja znajdzie tam sporo wskazówek i rad przede wszystkim o sztuce składania chleba.
"Chleb" to nie tylko przepisy. To również solidna garść faktów około chlebowych. To z tej książki dowiedziałam się o sporyszu, który bytując powszechnie na zbożach sprowadzał na ludzi śmierć (40 tys ludzi w Akwitanii w roku pańskim 994 r.) lub halucynacje (w tym zbiorowe). Średniowieczne cuda przestają być otoczone aurą niesamowitości.
Polecam. Jako miłośnik własnego chleba na zakwasie mogę powiedzieć jedno - warto piec, jak naucza tego Hamelman.
Ps. Jako protip od siebie dodam, że warto wyrabiać chleb mokrymi dłońmi.
Książka dobra jak chleb.
Chleb towarzyszył człowiekowi od czasów rewolucji neolitycznej, był pokarmem codziennym, powszechnym, egalitarnym, pańsko-chłopskim. Aż do XX w. cieszył się słuszną renomą. Niestety jego chwała dzisiaj przeminęła. Na początku ludzie przestali go piec, a zaczęli kupować. Potem został zbezczeszczony dodatkiem drożdzy, by obecnie dogorywać na półkach...
2019-10-25
Człowiek człowiekowi wilkiem.
Droga Donikąd to przerażające studium sowietyzacji polskich Kresów w latach 1940-1941. Józef Mackiewicz stworzył panoramiczny obraz kształtowania się homo sovietus - człowieka, któremu "nie zależy by jemu było lepiej, ale by innym było gorzej". Doskonale oddana została atmosfera zaszczucia i beznadziei tamtych czasów - gdzie każde zachowanie takie jak niewywieszenie flagi w święto pracy, czy brak bicia braw na apelu na cześć Stalina kończyło się donosem i łagrem. Obserwujemy z głównym bohaterem Pawłem ten upadek dotychczasowej cywilizacji i powstanie na jej miejscu skrajnie opresyjnego systemu, od którego w żaden sposób nie można uciec.
Wybitna pozycja uzmysławiająca dobitnie czym w rzeczywistości była bratnia pomoc radziecka. Zdecydowanie w panteonie wielkich polskich pisarzy brakuje Mackiewicza. Zaprawdę wielkim pisarzem był.
____________________________________
"Każdy jeden kto tylko zechce może drugiego zgubić. Nie trzeba jak kiedyś bywało, nożem czy zza węgła albo i w lesie jakim strzelić. Dziś słowem jednym można zgubić. Poszedł z donosem, powiedział co na drugiego i tamten człowiek przepadł."
Człowiek człowiekowi wilkiem.
Droga Donikąd to przerażające studium sowietyzacji polskich Kresów w latach 1940-1941. Józef Mackiewicz stworzył panoramiczny obraz kształtowania się homo sovietus - człowieka, któremu "nie zależy by jemu było lepiej, ale by innym było gorzej". Doskonale oddana została atmosfera zaszczucia i beznadziei tamtych czasów - gdzie każde zachowanie...
Celne i z nerwem biografie cesarzy epoki pryncypatu.
Krawczuk lekkim piórem odmalował władców Rzymu, ukazując ich nie tylko jako miłościwie panujących Imperium Romanum, ale przede wszystkim jako ludzi z krwi i kości. Zaprezentował swoje sympatie i antypatie, dzięki czemu lektura nabiera kolorów i nie stanowi jedynie suchego zbioru faktów. Co istotne odkłamuje też rzeczywistość i rzuca nowe światło na cesarzy uważanych w opinii publicznej za tyranów - jak choćby Klaudiusza.
Poczet cesarzy polecam nie tylko miłośnikom historii starożytnego Rzymu. To świetna pozycja ukazująca, co władza może uczynić z jednych, a jak drudzy mogą ją z zaszczytem nieść na swoich barkach.
Celne i z nerwem biografie cesarzy epoki pryncypatu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrawczuk lekkim piórem odmalował władców Rzymu, ukazując ich nie tylko jako miłościwie panujących Imperium Romanum, ale przede wszystkim jako ludzi z krwi i kości. Zaprezentował swoje sympatie i antypatie, dzięki czemu lektura nabiera kolorów i nie stanowi jedynie suchego zbioru faktów. Co istotne odkłamuje też...