Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Bardzo ładny język, może i kilka razy się uśmiechnęłam, jednak czuć już inną epokę.

Bardzo ładny język, może i kilka razy się uśmiechnęłam, jednak czuć już inną epokę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zaczyna się ciekawie, ale mniej więcej 100 stron.. a potem odjechana, nie trzyma napięcia, żadnej głębi, ani połączenia jakiegoś między bohaterami. Zdecydowanie nie polecam

Zaczyna się ciekawie, ale mniej więcej 100 stron.. a potem odjechana, nie trzyma napięcia, żadnej głębi, ani połączenia jakiegoś między bohaterami. Zdecydowanie nie polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Choć interesuję się psychologią, to ta książka była dla mnie zwyczajnie nudna. Styl Paulo Coehlo.

Jedyny ciekawy cytat to z "Człowieka w poszukiwaniu sensu", ale to za mało, by uznać książkę za interesującą.

Choć interesuję się psychologią, to ta książka była dla mnie zwyczajnie nudna. Styl Paulo Coehlo.

Jedyny ciekawy cytat to z "Człowieka w poszukiwaniu sensu", ale to za mało, by uznać książkę za interesującą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Micro Michael Crichton, Richard Preston
Ocena 6,4
Micro Michael Crichton, Richard Preston

Na półkach:

Ciekawy pomysł, koniec nieco już odjechany

Ciekawy pomysł, koniec nieco już odjechany

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ewidentnie nie dla mnie, choć wydawałoby się, że powinnam być w grupie docelowej.

Wzięłam więc na próbę. Nie będę krytykować, bo autorka, z tego co pisze w książce, każdą krytykę bierze mocno do siebie.

Nie mój styl.

Ewidentnie nie dla mnie, choć wydawałoby się, że powinnam być w grupie docelowej.

Wzięłam więc na próbę. Nie będę krytykować, bo autorka, z tego co pisze w książce, każdą krytykę bierze mocno do siebie.

Nie mój styl.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ciekawe informacje moralne o uporczywej terapii, opiece paliatywnej, o tym, że niekiedy to my sami chcemy naszego bliskiego przytrzymać i nie pozwalamy mu umrzeć, co tylko wydluza jego cierpienie

Ciekawe informacje moralne o uporczywej terapii, opiece paliatywnej, o tym, że niekiedy to my sami chcemy naszego bliskiego przytrzymać i nie pozwalamy mu umrzeć, co tylko wydluza jego cierpienie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przeczytałam ponownie po 2 latach. Dalej uważam za dobrą lekturę i pomocną

---
Kilka cytatów
"Chrześcijanie w większości mają takie doświadczenie: Chrześcijaństwo jest furą przykazań do zachowania, ciężkim wozem, który trzeba ciągnąć. No niby pomaga mi w tym Bóg, ale ja czuję, że ta pomoc jest słaba, że ona mi moich problemów życiowych nie rozwiązuje. Ona mnie z grzechów na dalszą metę nie wyprowadza. Na nowo w nie wpadam" - o. Alfred Cholewiński sj
Z kolei Richard Rohr OFM nieco humorystycznie ilustruje tę zredukowaną formę chrześcijaństwa obrazem wozu stawianego przed koniem. Nie trzeba chyba wyjaśniać, kogo ucieleśnia tutaj koń. Wóz, który sam w sobie nie ma żadnej energii napędowej, uzurpuje sobie władzę, jaka nigdy nie została mu udzielona. W moralizmie zamieniamy się miejscami z koniem i albo przysparzamy sobie niepotrzebnych mąk, albo wcześniej czy później stajemy w miejscu rozkładając ręce, krzyczymy do nieba: "Basta. Nie zrobię już ani kroku do przodu".

"Człowiek nie potrafi o własnych siłach naśladować i przeżywać miłości Chrystusa. Staje się zdolny do takiej miłości jedynie mocą udzielonego mu daru." Veritatis Splendor, JP2

2. Pycha z wdziękiem i czułością pielęgnuje w nas naturalną potrzebę niezależności. Wyśrubowuje poczucie sprawiedliwości, którą odmierzamy na wadze. Człowiek dotknięty tą chorobą, "woli raczej zasłużoną karę niż niezasłużoną dobroć".

3.Św. Teresa z Lisieux nie kreuje się na cierpiętnicę, któraz rezygnacją poddaje się nieuniknionej słabości. Nie ulega filozofii, która głosi, że im więcej bólu i cierpienia, tym bliżej Boga. Przeciwnie, odkrywanie słabości prowadzi ja do pogodnej i, jak sama pisze, "zuchwałej ufności" wobec Jezusa, którego uważa za swojego jedynego przyjaciela. Tę postawę należy oczywiście odróżnić od zuchwałej pewności, że niczego już nie musimy robić, bo Bóg i tak nas kocha i nam przebaczy. Trzymając się dzielnie pokornej ufności, Teresa sraje się w Kościele szczególną apostołką słabości. Zaświadcza, że przed Bogiem nie musimy udawać silnych, niezłomnych i nierdzewnych. W jednych ze swoich listów wyznaje swojej siostrze Celinie: " Chcielibyśmy nie upadać nigdy? - Co to szkodzi, Jezu drogi, jeżeli upadam co chwila, widzę wtedy słabość moją, a to dla mnie wielki zysk. Ty, Jezu, widzisz wówcza, jak słaba jestem, i nic nie potrafię uczynić, a wtedy tym skłonniejszy jesteś, by nieść mnie w swoich ramionach".

4. Gdy stajemy przed Bogiem, wydaje nam się, że nie możemy się pokazywać z pustymi rękami. W postawie kontemplacyjnej chodzi jednak głównie o to, aby być obecnym. Zawsze zdumiewało mnie to, jak łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad tym, że w ogóle istniejemy. Bycie w najmniejszym stopniu nie zależy od naszych wyników i dobrych uczynków. Ono już jest. Jeśli odczuwamy presję, że Bóg ciągle czegoś od nas oczekuje, to najprawdopodobniej jeszcze nie odkryliśmy, że dzięki Niemu istniejemy. PRzecież to w "Nim poruszamy się, żyjemy i jesteśmy" (Dz 17, 28) jak napisze św. Paweł.

5.Gdybyśmy tylko każdego dnia przez minutę rozważali pierwsze zdanie z Katechizmu Kościoła Katolickiego, mielibyśmy więcej pokoju w sercu: " Bóg, w samym sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy, zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia".
6. Boksujemy się z pytaniem, gdzie leży granica między tym, co Bógnam daje, a tym, co sami wypracowujemy. Jeśli potrafimy coraz więcej, wydaje nam się, że nikomu nie pozostajemy nic dłużni. Kard. Albert Vanhoy SJ pisze, że "być wdzięcznym to uznać rzeczywistość", przyjąć, że nie my jesteśmy autorami. Objąć rzeczywistość z miłością to przestać walczyćz tym, że ciągle czegoś nie mamy lub nie ma, a powinno być. Perfekcjoniści nie potrafią ucałować rzeczywistości takiej, jaka ona jest, czasem trochę piegowata, czasem pomarszczona. Powód? Bez przerwy młócą chwast i nie żyją pełnią teraźniejszości. Analizują, co im nie wyszło w przeszłości,i boją się o to, co im nie wyjdzie w przyszłości.

7. Odwiecznym wrogiem perfekcjonizmu jest cierpliwość.Święty Tomasz pisze, że cierpliwość to specjalna cnota umożliwiająca poradzenie sobie z większymi przeszkodami na drodze do osiągnięcia dobra. Jest córką męstwa. Męstwo najbardziej przejawai się w zetknięciu z niebezpieczeństwem śmierci, przeciwdziała lękowi i woli ucieczki, rezygnacji z jakiegoś dobra pod wpłwem obawy śmierci. Cierpliwość to cnota, która ma nam pomóc właściwie obejść sięz wszelkiego rodzaju chwastami, które wyrastają na roli życia. Największą z tych przeszkód jest smutek, żałosny podarunek zła. "Nie jest cierpliwym ten, kto niedostrzega zła, lecz ten, kto nie pozwala, by zło wciągnęło go wsmutek" - pisze św. Tomasz z Akwiny. Nie chodzi o to, by przymknąć oczy na zło, ale żeby nie pozwolićsię na nim skupić. Smutek to reakcja człowieka na obecność zła. Jeśli ciągle jestem smutny, rejestruję tylko zło. O to właśnie chodzi diabłu, by w ogóle nie dostrzegać pszenicy dojrzewającej, lecz chwast. Wtedy człowiek już jest zgubiony. Nie będzie się rozwijał. Wtedy bezsensowność świata i cierpienie wysuwają się na czoło i pochłaniają człowieka.

Przeczytałam ponownie po 2 latach. Dalej uważam za dobrą lekturę i pomocną

---
Kilka cytatów
"Chrześcijanie w większości mają takie doświadczenie: Chrześcijaństwo jest furą przykazań do zachowania, ciężkim wozem, który trzeba ciągnąć. No niby pomaga mi w tym Bóg, ale ja czuję, że ta pomoc jest słaba, że ona mi moich problemów życiowych nie rozwiązuje. Ona mnie z grzechów...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kilkanaście / dziesiąt bardzo inspirujących myśli, do których chcę wracać

-----
1. "To, co utrudnia życie, ułatwia życie duchowe. Dla duszy najlepszy jest niedosyt, pewna niewystarczalność, a nawet poczucie, że człowiek się cofa. Dzięki temu można pozbywać się tego diabelskiego przekonania, że wszystko zależy ode mnie, od mojej pracy, planów, decyzji. Przeciwności sprawiają, że człowiek na nowo może skoncentrować się na Bogu zamiast na sobie. W doskonałości chrześcijańskiej droga prowadzi w dół, nie ku doskonałości, a ku pokorze. Pycha objawia się zupełnym brakiem zgody na niepowodzenie."

2. "Najpierw musisz się rozczarować Kościołem, potem Zakonem i współbraćmi, a następnie wielokrotnie samym sobą. Tylko wówczas będziesz w stanie oczarować się miłosierdziem Jezusa. Dopiero gdy zawiedziemy się nie tylko na innych, ale przede wszystkim na sobie, możemy odkryć czym jest Boże miłosierdzie. "Jezu, ufam sobie" przemienia się na: "Jezu, ufam Tobie". W tym momencie zmienia się wszystko.

3.Pewien chrześcijanin otrzymał łaskę zjednoczenia się z Bogiem. Wiadomość wywołała poruszenie,część osób chciała go zobaczyć.
- I jak się czujesz? - zapytano.
- Tak nędznie, jak nigdy dotąd,

4. Dlaczego wielcy biblijni święci, pomimo świadomości własnej nędzy, byli w stanie tak wiele osób pociągnąć do Boga? Ponieważ odkryli, że duchowy rozwój nie polega na zwiększaniu jakichś tajemnych umiejętności, ale przede wszystkim na traceniu. Tu drga idzie w dół. Nie ku perfekcji, a ku pokorze. To dziwna, ewangeliczna prawidłowość,

5. Pamiętam wypowiedź kartuskiego mnicha, który w klasztorze stracił wzrok, jednak ludzie, którzy go spotykali, ujęci byli jego łagodnością i nadprzyrodzonym wewnętrznym pokojem. Dziennikarzowi wyznał: Nie ma co się martwić o to, co nam się przytrafia. Często dziękuję Bogu, że dopuścił, bym oślepł. Jestem przekonany, że pozwolił na to dla dobra mej duszy.

6. Ewagriusz z Pontu: Szukanie wypełnienia w czymś innym niż Bóg, to skazywanie duszy na przeraźliwy smutek.

7. Nie bój się, Bóg jest jeszcze bliżej!

8.Przychodzimy do Boga, aby zapomnieć o sobie, porzucić troski i wpatrywać się w Niego. Stać się ubogim duchem, kimś, kto niczego nie posiada, więc chce być posiadanym.

9. "Wszystko wam będzie otworzone przez kontemplację" (KKK nr 2654)

10.Żyć z ludźmi, to mieć serce wolne od urazy, być wdzięcznym każdej osobie, która choć przez chwilę się przy mnie zatrzymała. Nieważne, czy było to spotkanie przykre, czy miłe, ten człowiek jednak się zatrzymał. Bóg kazał mu stanąć obok nas.

11. My, katolicy w nieudolny sposób próbujemy wyrazić to ,co jest niewyrażalne. Stąd tak wiele mamy ikon Maryi. Bóg od momentu wcielenia zechciał się posługiwać Maryją i przez Nią pokazywać jak blisko jest człowieka. Jeśli cierpisz, Bóg przez Maryję mówi: "Nie jesteś sam, jestem przy tobie". Jeśli się cieszysz, Bóg dodaje przez Maryję: "Twoja radość, jest moją radością". Dlatego mamy wizerunki Matki Bożej Bolesnej, Matki Bożej Uśmiechniętej, Czarnej Madonny, Matki Bożej Pocieszycielki Chorych, Matki Bożej Różańcowej. To wciąż ta sama Maryja, przez którą Bóg objawia różne swoje cechy.

12. "Nie szukaj wizji, ale szukaj Prawdy" - zachęcał ojciec Joachim, nadreński mistyk. Trzeźwość, przytomność, zdrowy rozsądek, pogoda ducha, ofiarność, radość, brak użalania się nad sobą, nie wspominanie wydarzeń minionych, zakorzenienie w tym, co jest, były dla niego najpewniejszymi owocami kontemplacji. Wszelkie objawienia są przeciż niczym wobec odkrycia, że Bóg jest we mnie.

13. Pierwszym aktem miłości do moich braci jest szacunek dla ich samotności. Podobnie małżeństwo jest towarzyszeniem drugiej osobie w jej samotności.

14. Dzięki modlitwie w samotności relacje z ludźmi stają się czystsze, mniej zagmatwane. Może więc dlatego Bóg niekiedy odcina nas od świata, dopuszczając chorobę, niemoc, opuszczenie od ludzi, gdyż tworzy w ten sposób przestrzeń na prawdziwe życie?

15. Samotność przeżywana z Chrystusem daje też coś jeszcze: cudowną umiejętność bycia niepotrzebnym.

Kilkanaście / dziesiąt bardzo inspirujących myśli, do których chcę wracać

-----
1. "To, co utrudnia życie, ułatwia życie duchowe. Dla duszy najlepszy jest niedosyt, pewna niewystarczalność, a nawet poczucie, że człowiek się cofa. Dzięki temu można pozbywać się tego diabelskiego przekonania, że wszystko zależy ode mnie, od mojej pracy, planów, decyzji. Przeciwności...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dobra książka. O tym, że każda wojna jest bez sensu.

Dobra książka. O tym, że każda wojna jest bez sensu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dobrze, ze jest jakas próba głosu w temacie zmian, jakie zaszły w Szwecji.

Brakuje mi też zwyczajnych statystyk i informacji o śmierci, postrzeleniu postronnych, zwykłych ludzi, niezwiązanych z narkobiznesem, które też dzieje się w Szwecji.

Książka trochę wyjaśnia, że zaostrzenie kar wśród pełnoletnich sprawi jeszcze głębsze sięgnie po dzieci. Ciekawa opinia z porownaniem wykorzystywania dzieci w biznesie narkotykowym do wykorzystania seksualnego. Nie jest tak pietnowane jak to drugie.

I ciekawe, ze ci, którzy dokonali przestępstw mają poczucie, że policja chce by się sami pozabijali (co też mozliwe), ale jednocześnie nie jest to powodem do tego, by zaniechac działań, tylko jak te kukielki robia to dalej.

Mam niedosyt i poczucie, że dobrze by było gdyby powstalo opracowanie też oparte na faktach, niz tylko kilka rozmów cytowanych lub luźno podanych, bo cytować nie może.

Dobrze, ze jest jakas próba głosu w temacie zmian, jakie zaszły w Szwecji.

Brakuje mi też zwyczajnych statystyk i informacji o śmierci, postrzeleniu postronnych, zwykłych ludzi, niezwiązanych z narkobiznesem, które też dzieje się w Szwecji.

Książka trochę wyjaśnia, że zaostrzenie kar wśród pełnoletnich sprawi jeszcze głębsze sięgnie po dzieci. Ciekawa opinia z porownaniem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dużo powtórzeń w opisach (np: opisy kikutów dotknietych tradem, że nie czuć bólu, więc ulegają poparzeniom lub są gryzione przez szczury, nie trzeba powtarzać tego co chwilę tak jakby nic więcej nie było do opisania), do tego wyraźna tendencja poglądów autora, trochę przeszkadza w odbiorze.

Dużo powtórzeń w opisach (np: opisy kikutów dotknietych tradem, że nie czuć bólu, więc ulegają poparzeniom lub są gryzione przez szczury, nie trzeba powtarzać tego co chwilę tak jakby nic więcej nie było do opisania), do tego wyraźna tendencja poglądów autora, trochę przeszkadza w odbiorze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego Małgorzata Chmielewska, Błażej Strzelczyk, Piotr Żyłka
Ocena 7,8
Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego Małgorzata Chmielewska, Błażej Strzelczyk, Piotr Żyłka

Na półkach:

Łatwo jest mówić o oddawaniu swojego płaszcza /kurtki w chwili, gdy działa się w jakiejś fundacji charytatywnej, która otrzyma dary od ludzi, z których można też skorzystać.

W sytuacji braku prowadzenia fundacji, dzielenie się jest dużo trudniejsze.

Prócz takiej mojej refleksji, książka godna polecenia.

Łatwo jest mówić o oddawaniu swojego płaszcza /kurtki w chwili, gdy działa się w jakiejś fundacji charytatywnej, która otrzyma dary od ludzi, z których można też skorzystać.

W sytuacji braku prowadzenia fundacji, dzielenie się jest dużo trudniejsze.

Prócz takiej mojej refleksji, książka godna polecenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dobra, choć mocno subiektywna. Autor wyciąga wnioski bazując na swoim życiu, przenosząc je na ogół społeczeństwa. A przecież nie każdy katolik miał taką przemianę jak on i myślenie jak on sprzed lat. Książka jest też trochę takim usprawiedliwianiem siebie z projekcją na społeczeństwo.

Dobra, choć mocno subiektywna. Autor wyciąga wnioski bazując na swoim życiu, przenosząc je na ogół społeczeństwa. A przecież nie każdy katolik miał taką przemianę jak on i myślenie jak on sprzed lat. Książka jest też trochę takim usprawiedliwianiem siebie z projekcją na społeczeństwo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Z jednej strony ta książka i historie w niej zawarte są umacniające i kruszące wewnętrzną zatwardziałość, pobudzają gorliwość i dają nadzieję, a z drugiej strony z punktu widzenia duchowego można dostrzec też naduzycia - np: pytania do ojcia Pio czy ma się wyjsc za maz za XYZ, nie, to moze za KJX, nie. To może YYY. Tak, czy magiczne postrzeganie.

Generalnie ksiązkę polecam "ku pokrzepieniu serc"

Z jednej strony ta książka i historie w niej zawarte są umacniające i kruszące wewnętrzną zatwardziałość, pobudzają gorliwość i dają nadzieję, a z drugiej strony z punktu widzenia duchowego można dostrzec też naduzycia - np: pytania do ojcia Pio czy ma się wyjsc za maz za XYZ, nie, to moze za KJX, nie. To może YYY. Tak, czy magiczne postrzeganie.

Generalnie ksiązkę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Trochę rewolucyjna, mało który fizjoterapeuta czy instruktor fitness o tym wie. Ćwiczysz pilates, jogę, stretching, a kregoslup dalej boli? Uwaga. Można sobie tym zaszkodzic... Dla mnie to rewolucja, bo przewraca moje myślenie i dotychczasowe działania

Trochę rewolucyjna, mało który fizjoterapeuta czy instruktor fitness o tym wie. Ćwiczysz pilates, jogę, stretching, a kregoslup dalej boli? Uwaga. Można sobie tym zaszkodzic... Dla mnie to rewolucja, bo przewraca moje myślenie i dotychczasowe działania

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo ceniłam ks. Dziewieckiego w tematach uzależnień, jednak w temacie Sakramentu małżeństwa zdaje się być dość utopijny. Wiele rzeczy jest, z którymi się zgadzam, jak np to, że cię kocham nie oznacza, że pozwalam na przemoc, kwestia separacji, o której mało wierzących ofiar przemocy wiedziało, kocham, więc biorę odpowiedzialność, wymagam. Kwestia podejścia - małżonek ważniejszy niż rodzice - nawet jeśli to trudne.

Jednak ma się wrażenie, jakby duchowny zapominał, że człowiek skażony grzechem zawsze będzie niedojrzały do małżeństwa (wielokrotnie używa tego słowa "niedojrzały"). Bo czy ktokolwiek na tym świecie z zupełnie pełnym przekonaniem i świadomością może wypowiedzieć sakramentalną przysięgę? Przed Bogiem! Ma się wrażenie, że nie ma takiego człowieka na ziemi. Gdy Piotr przysięgał Jezusowi, że się Go nie wyprze - trzy razy zapiął kogut.

Tacy jesteśmy słabi, więc sami z siebie zawsze będziemy niedojrzali, więc kluczowe jest "tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący..."

Nie podoba mi się też generalizacja, szczególnie do związków niesakramentalnych. Podejście do tzw. "białych małżeństw", które ksiądz uznaje jako życie z kochanką, a więc grzech i zgorszenie.

A ja poznałam takich ludzi, którzy nie mogą uzyskać stwierdzenia nieważności, chcą być ze sobą, ale Boga chcą na pierwszym miejscu, więc żyją jak brat z siostrą. Cierpią też. Ale kochają. Dla mnie to cisi bohaterowie. Nie dlatego, że im małżeństwo się rozpadło - a to zdarzyć się może każdemu, szczególnie gdy slub byl, bo tradycja, rodzina naciska. Ale dlatego, że mimo tego, idą ze sobą do Boga, ale nie chcą żyć w grzechu.

Rozumiem też, że kiedy dużo przebywa się z jedną strona - np. z opuszczonymi małżonkami, to jest się srogim względem drugiej strony i mocno krytycznym wobec duszpasterstwa niesakramentalnych. Ale czy oni nie potrzebują też opieki, by wytrwać w czystości? By móc sobie przebaczyć. By spotkać Miłosierdzie i w Nim trwać...

Kij ma dwa końce. Nie można widzieć tylko jeden i ogólne zasady idealnego świata. Bo niestety, świat idealny nie jest. Dlatego potrzeba indywidualnego duszpasterstwa. Dlatego potrzeba wglądu w serce, a nie faryzejskie zasady.

Myslalam, że książka będzie dobrym pomysłem na prezent dla kogoś na ślub, jednak raczej bym jej nie dała.

Bardzo ceniłam ks. Dziewieckiego w tematach uzależnień, jednak w temacie Sakramentu małżeństwa zdaje się być dość utopijny. Wiele rzeczy jest, z którymi się zgadzam, jak np to, że cię kocham nie oznacza, że pozwalam na przemoc, kwestia separacji, o której mało wierzących ofiar przemocy wiedziało, kocham, więc biorę odpowiedzialność, wymagam. Kwestia podejścia - małżonek...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubię ks. Pawlukiewicza, brakuje go, choć również treści pasujące do lat 2007 musiałyby nieco zostać zmienione, by pasowały do 2024. Widać, że świat się zmienia, nie ma niczego złego w tym, że małżeństwa traktują się po partnersku, ze gotuje czy sprząta też i mąż, a nie tylko żona podaje mężowi i dzieciom zupę. Tego typu przykłady sa archaiczne - na szczęście.

Ogólnie książka inspiruje do dobra i uspokaja. Dobra lektura duchowa.

Lubię ks. Pawlukiewicza, brakuje go, choć również treści pasujące do lat 2007 musiałyby nieco zostać zmienione, by pasowały do 2024. Widać, że świat się zmienia, nie ma niczego złego w tym, że małżeństwa traktują się po partnersku, ze gotuje czy sprząta też i mąż, a nie tylko żona podaje mężowi i dzieciom zupę. Tego typu przykłady sa archaiczne - na szczęście.

Ogólnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Rozumiem już pewne mechanizmy, jakimi rządzą się osoby konsekrowane w kontakcie ze świeckimi i są to jednak różne światy.

Książka smutna, choć miejscami też jest i przesada, brakuje dodatkowych pytań autorki - bo przecież życie małżeńskie też nie jest wolne od problemów - zaesze tam gdzie będą stykać się ludzie ze swoimi bagażami - będą problemy, więc niektóre z opisanych nie są kwestią "osób konsekrowanych", a w ogóle ludzi.

Choć oczywiście też to nie usprawiedliwia nadużyć seksualnych, władzy, przestępstw i "upokorzeń".

Oby w klasztorach się zmieniło. Brakuje też głosu o dobru, które też się tam dzieje.

Rozumiem już pewne mechanizmy, jakimi rządzą się osoby konsekrowane w kontakcie ze świeckimi i są to jednak różne światy.

Książka smutna, choć miejscami też jest i przesada, brakuje dodatkowych pytań autorki - bo przecież życie małżeńskie też nie jest wolne od problemów - zaesze tam gdzie będą stykać się ludzie ze swoimi bagażami - będą problemy, więc niektóre z opisanych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie rozumiem zachwytu nad tą książką. Autor pisze o "zaprogramowaniu", że nasze emocje, uczucia, niepokój, zmartwienie biorą się z "zaprogramowania" i, ze gdybyśmy nabrali świadomości, to byśmy mieli dystans.

Nie. Gdybyśmy nabrali dystansu i nie czuli nic, nie bylibyśmy ludźmi, a cyborgami.

To jest piękne, że jesteśmy istotami złożonymi: psychika, duch, ciało - muszą być kompatybilne. To, że mamy emocje - też jest piękne. Mamy wejść z nimi w kontakt, wejść ze sobą w kontakt, ale nie oznacza to nabierania świadomości i stanu nieczucia. Nie wchodzimy z nimi w kontakt, by nie czuć i być szczęśliwym. Wchodzimy z nimi w kontakt, by je przyjąć, przeżyć - nawet jeśli są gorzkie. Na tym polega pełnia życia.

I wreszcie - "odkryłeś, czego szukają ludzie i co rzadko znajdują, mianowicie źródło spokoju i radości, które kryje się w sercu każdego człowieka."

Nie. Źródłem radości i pokoju jest Bóg, sami z siebie nie stanowimy żadnego źródła. I zgodziłabym się z tym stwierdzeniem, jeśli byłoby napisane - w sercu człowieka kryje się Bóg, źródło spokoju i radości. Źródło zaspokajajace wszystkie tęsknoty.

Jest oczywiście też kilka cytatów godnych uwagi - o potrzebie milczenia i kontemplacji przyrody, o nie zamartwianiu się, bo wszystko jest dobrze (tylko znów... Wszystko jest dobrze, bo jesteśmy w rękach Boga, a nie dlatego jest dobrze, bo odnosimy sukcesy i mamy zdrowie).

Niepokająco brzmią również słowa o "przywiązaniu", nie mają nic wspólnego z ignacjanska "święta obojętnościa" - gdy mamy nie pragnąć bardziej zdrowia niz choroby, bogactwa niz ubóstwa. "Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu". Człowiek jest stworzony do relacji i tylko w relacjach wzrasta. Nie chodzi o traktowanie drugiej osoby jsk bożka (dziecko, partnera), ale o wspołistnienie w pełnym zaufaniu i zawierzeniu Bogu tych osób - nie oznacza to też, ze mamy nie odczuwać bólu i cierpienia, gdy przeżywamy stratę
Co więcej - ze mamy w ogóle nie odczuwać strat - bo przecież - jak nakazuje autor, mamy się nie przywiązywać. Nie. Powtarzam - jesteśmy ludźmi, nie cyborgami, a uczucia mamy przyjąć i przeżyć, a nie odrzucać, uciekać przed nimi.

"Wszystko co jest, może być".. Bo ufam, ze prowadzi moje życie Bóg, który jest dobry. Bóg, którego pragnieniem są moje najgłębsze pragnienia. A moje najgłębsze pragnienia to Jego Pragnienie.

Nie rozumiem zachwytu nad tą książką. Autor pisze o "zaprogramowaniu", że nasze emocje, uczucia, niepokój, zmartwienie biorą się z "zaprogramowania" i, ze gdybyśmy nabrali świadomości, to byśmy mieli dystans.

Nie. Gdybyśmy nabrali dystansu i nie czuli nic, nie bylibyśmy ludźmi, a cyborgami.

To jest piękne, że jesteśmy istotami złożonymi: psychika, duch, ciało - muszą być...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo polecam

Bardzo polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to