Modlitwa kontemplacyjna

Okładka książki Modlitwa kontemplacyjna autorstwa Thomas Merton OCSO
Okładka książki Modlitwa kontemplacyjna autorstwa Thomas Merton OCSO
Thomas Merton OCSO Wydawnictwo: Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC Seria: Z tradycji mniszej religia
181 str. 3 godz. 1 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Seria:
Z tradycji mniszej
Data wydania:
2017-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
181
Czas czytania
3 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373547032
Tłumacz:
Ewa Szwarcenberg-Czerny
Książka, którą oddajemy w ręce Czytelników, jest ostatnią pozycją napisaną przez Tomasza Mertona – w całości przez niego zaplanowaną i zredagowaną. Krótko po wyda­niu Modlitwy kontemplacyjnej Merton udał się w swoją ostatnią podróż na Daleki Wschód, gdzie zginął tragicznie w czasie pierwszego międzynarodowego spotkania przedstawicieli religii chrześci­jań­skiej i religii wschodnich. Książka o modlitwie stała się w ten sposób jego swoistym testa­men­tem.

Wśród pisarzy XX wieku Merton wyróżniał się wielką szczerością w ujawnianiu swoich duchowych doświadczeń, obejmujących nie tylko wzloty, ale także rozmaite meandry jego życia. Wszystkie te doświadczenia, które potrafił jedno­cześnie konfrontować z Bogiem podczas modlitwy, z której uczynił wyraźny fundament swego życia wewnętrznego. Z niezwykłą wnikliwością analizował zafałszowania i pozory ujawniające się w nas w cza­sie modlitwy, która przecież powinna być najbardziej szczerym i otwartym odniesieniem do Boga. Wynikają one z naszego kurczowego trzymania się własnego fałszywego „ja”. Aby dojść do prawdziwego spotkania z Bogiem, trzeba przejść przez doświadczenie trwogi. Merton pisze:

Doświadczenie „trwogi”, „nicości” i „nocy” w sercu człowieka jest świadomością niewierności wobec prawdy naszego życia. Co więcej, jest to świadomość niewierności nie odpokutowanej, której nie sposób odpokutować bez łaski. To głęboka, wywołująca zamieszanie, metafizyczna świadomość podstawowego antagonizmu pomiędzy „ja” i Bogiem, spowodowanego naszym odejściem od Niego i upartym przywiązaniem do własnego „ja”, które jest tajemnicze i złu­dne. Odejście od Boga nie jest zwykłym problemem, który można łatwo i zgodnie z prawem ex opere operato uregulować przez przyjęcie sakramentów z nienajgorszą dyspozycją. Prawda, kto przyjmuje sakramenty Kościoła z właściwą dyspozycją, może szczerze wierzyć, że został przywrócony do stanu łaski. To jednak nie uwolni go od „trwogi” i „nocy” dotąd, dokąd będzie usiłował trzymać się pustej iluzji oddzielnego „ja”, mającego skłonność do opierania się Bogu (rozdział XVI).

Doświadczenie trwogi, aczkolwiek bolesne, po­zwala skonfrontować się z fałszem własne­go życia duchowego i ostatecznie otworzyć się na miłość Boga. Bez tego doświadczenia życie duchowe pozostaje na etapie zatros­ka­nia jedynie o swoje własne bezpieczeństwo psychiczne i komfort duchowy.

„Najważniejszą potrzebą naszych czasów – pisze Merton – jest wewnętrzna prawda ożywiana duchem kontemplacji”. Wyraża się ona w stałym ukierunkowaniu naszego życia na kontemplację, ta zaś uzyskuje swą głębię i siłę przez szczerą konfrontację naszej rze­czy­wistej kondycji duchowej z prze­ra­sta­jącą nas prawdą i miłością Boga.
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Modlitwa kontemplacyjna w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Modlitwa kontemplacyjna

Średnia ocen
7,6 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Modlitwa kontemplacyjna

avatar
54
54

Na półkach: ,

O tej książce dowiedziałem się z vloga O. Adama Szustaka OP, z jego cennej dla mnie serii ośmiu filmów pt.: Modlitwa Głębi. Wcześniej przeczytałem już dwie inne książki Tomasza. Opisywana publikacja napisana jest konkretnym językiem i myślę, że nie sprawia trudności podczas jej czytania, przynajmniej u mnie tak było. Książka ciekawie omawia zagadnienia związane z modlitwą, tą osobistą i wspólnotową. Trapista ten w niej zaznacza, że praktyka modlitwy kontemplacyjnej nie jest przeznaczona tylko dla mnichów lecz również dla każdego. Choć niektórzy mają do niej większe powołanie. Merton pisze o błędach i zagrożeniach mogących się pojawić podczas modlitwy. Uważam to za najważniejszy aspekt jego książki, czyli ma wymiar nie tylko spekulatywny ale i bardzo praktyczny. Tomasz prowadził w powołaniu i uczył nowicjuszy, mnichów na ścieżkach kontemplacji, więc wie o czym pisze i mu zaufałem. O jakich zagrożeniach duchowych On notował, dotyczących niezdrowej modlitwy? Między innymi o; gnostycyzmie, fanatyzmie religijnym i wykorzystywaniem religii do celów politycznych. Tomasz często cytuje w tej książce teksty pochodzące z tradycji Kościoła, np. ojców pustyni, świętych katolickich i mistyków, oraz co ważne wyjaśniał modele modlitwy w oparciu o obrazy, fragmenty zawarte w Biblii. Omawiana publikacja jest ostatnią, pożegnalną książką autorstwa tego mnicha/nomady. Niektórzy piszą, że jest to jego testament, ponieważ zmarł w tragicznym wypadku niedawno po jej napisaniu. Kogo może zainteresować ta praca pisarska? Myślę, że dla każdego wierzącego i modlącego się katolika będzie pomocna na jego drodze praktyki modlitewnej. Mnie osobiście otwarła szeroko oczy na zagadnienia jej dotyczące. Jeśli ktoś szuka wprowadzenia w świat modlitwy, nie tylko mniszej, to mogę z całym sercem i szczerze ją polecić. Nie jest to objętościowo książka, że tak napisze, cegła. Zawiera ona dziewiętnaście rozdziałów, które czytywałem po jednym wieczorem przed snem.

Zapraszam na mojego bloga.
https://christophorusartifex.blogspot.com/2025/02/modlitwa-kontemplacyjna.html

O tej książce dowiedziałem się z vloga O. Adama Szustaka OP, z jego cennej dla mnie serii ośmiu filmów pt.: Modlitwa Głębi. Wcześniej przeczytałem już dwie inne książki Tomasza. Opisywana publikacja napisana jest konkretnym językiem i myślę, że nie sprawia trudności podczas jej czytania, przynajmniej u mnie tak było. Książka ciekawie omawia zagadnienia związane z modlitwą,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
414
296

Na półkach:

1. Piotr z Celles: "Bóg działa w nas wtedy, gdy w Nim odpoczywamy. Ponad wszelkim pojmowaniem jest działanie Stwórcy, samo w sobie twórcze, ora Jego odpoczynek. Działanie to bowiem przewyższa w swym spokoju wszelki odpoczynek. W rezultacie ten odpoczynek jaśnieje bardziej niż jakakolwiek praca. Dlatego niech działanie lub odpoczynek naszej kontemplacji będzie tak kształtowany, by odtwarzał, choćby tylko niewyraźnie i w zarysach, jedyny wzór [działania i odpoczynku, jaki jest w Bogu]. Takie rzeczy nie dzieją się bowiem w cieniu lub w nocy, lecz we dnie i w świetle, w słońcu sprawiedliwości. Kto bowiem chrapie w nocy występku, nie może poznać światła kontemplacji.

2. "Kim jestem? Jestem słowem wypowiadanym przez Boga. Czy Bóg może wypowiedzieć słowo, które nie ma żadnego znaczenia?"

3. "Medytację powinniśmy rozpoczynać przede wszystkim od uświadomienia sobie naszej nicości i bezbronności wobec Boga. To przeżycie nie musi być smutne i zniechęcające. Przeciwnie, może być pełne głębokiego spokoju i radości, skoro prowadzi nas do bezpośredniego kontaktu ze źródłem wszelkiej radości i wszelkiego życia."

4. "Św. Ammonas, Ojciec Pustyni "Gdyby Bóg cię nie kochał, nie zesłałby na ciebie pokusy [...] Pokusa jest potrzebna człowiekowi wierzącemu, gdyż nikt wolny od pokus nie znajdzie się wśród wybranych.

Nie podejmujmy więc w chwilach oświecenia, zarozumiałych i okazałych postanowień, lecz w uległości, bezbarwności, ukryciu, pokorze i strapieniu poddajmy się woli Boga. Wtedy widzimy, że poza Nim nie ma nadziei i ostatecznie wszystko pozostawiamy w Jego rękach."

5. "Modlitwa nie czyni nas ślepymi na świat, lecz przemienia nasze widzenie świata, sprawia, że widzimy świat, wszystkich ludzi i całą historię ludzkości w świetle Boga. Modlitwa w duchu i prawdzie umożliwia nam wejście w kontakt z nieskończoną miłością, niezmierzoną wolnoscią, która działa poza złożonością i zagmatwaniem ludzkiej egzystencji. Nie znaczy to, że tworzymy pobożne uzasadnienia, by wyjaśnić sobie wszystko, co się wydarza. Modlitwa bowiem nie wikła się w tajemne manipulacje trudnymi prawdami życia."

6. Bez kontemplacji i wewnętrznej modlitwy Kościół nie może wypełniac swej misji przemiany i zbawienia ludzkości. Bez kontemplacji zostanie zredukowany do roli sługi cynicznych i światowych potęg, niezależnie od tego, jak mocno jego wierni będą zapewniać, że walczą dla Królestwa Bożego. Bez prawdziwych i głębokich dążeń kontemplacyjnych, bez absolutnej miłości Boga i bezkompromisowego pragnienia Jego prawdy, religia w końcu stanie się narkotykiem.

1. Piotr z Celles: "Bóg działa w nas wtedy, gdy w Nim odpoczywamy. Ponad wszelkim pojmowaniem jest działanie Stwórcy, samo w sobie twórcze, ora Jego odpoczynek. Działanie to bowiem przewyższa w swym spokoju wszelki odpoczynek. W rezultacie ten odpoczynek jaśnieje bardziej niż jakakolwiek praca. Dlatego niech działanie lub odpoczynek naszej kontemplacji będzie tak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8
8

Na półkach:

Moją szczególną uwagę zwróciła zwięzłość i głębia refleksji i wywodów. Z tego powodu nie jest to książka, którą się czyta lekko i szybko. Zdania wymagają dużego zaangażowania czytelnika, wejścia w tekst. Na przykład: "Nic nie jest bardziej obce monastycznej i kontemplacyjnej tradycji w Kościele, jak pewien rodzaj gnostycyzmu, który chciałby wynieść człowieka oddanego kontemplacji ponad zwyczajnego chrześcijanina, wprowadzając go w sferę ezoterycznej wiedzy i doświadczenia (...) jak gdyby był niemal aniołem (...)".
Warto tutaj zaznaczyć, że książka nie jest pisana językiem prostym. Przeczytałem ją dwukrotnie, za pierwszym razem w czasach liceum. Zapamiętałem, że "nic" z niej wtedy nie rozumiałem, ale mimo to w jakiś sposób mnie zachwyciła. Trochę lat od tego czasu upłynęło, o niektórych pojęciach poczytało się tu i tam, chętnie ponownie po nią sięgnąłem, ale nadal nie mogę powiedzieć, że wszystko jest dla mnie zrozumiałe.
Cytując (swoją drogą świetną) przedmowę: "Pisana [książka] jest bowiem dla ludzi, którzy Boga s_z_u_k_a_j_ą. To do nich skierował Merton tę niewielką książeczkę, która stała się podsumowaniem i zwieńczeniem jego doświadczeń - jego testamentem".

Moją szczególną uwagę zwróciła zwięzłość i głębia refleksji i wywodów. Z tego powodu nie jest to książka, którą się czyta lekko i szybko. Zdania wymagają dużego zaangażowania czytelnika, wejścia w tekst. Na przykład: "Nic nie jest bardziej obce monastycznej i kontemplacyjnej tradycji w Kościele, jak pewien rodzaj gnostycyzmu, który chciałby wynieść człowieka oddanego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

275 użytkowników ma tytuł Modlitwa kontemplacyjna na półkach głównych
  • 215
  • 55
  • 5
33 użytkowników ma tytuł Modlitwa kontemplacyjna na półkach dodatkowych
  • 15
  • 5
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Modlitwa kontemplacyjna

Inne książki autora

Thomas Merton OCSO
Thomas Merton OCSO
Thomas Merton - amerykański pisarz, poeta, trapista. Jego twórczość literacka i ogromne społeczne oddziaływanie przyczyniły się do duchowej odnowy chrześcijan na całym świecie. W latach 50. żywo zainteresowany był ekumenizmem oraz dialogiem międzyreligijnym, uważał, że będzie lepszym katolikiem, jeśli pozna "przebłyski" prawdy obecne nie tylko u protestantów czy u mistyków rosyjskich, ale również te, jakie są obecne w islamie, hinduizmie i buddyzmie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Modlitwa kontemplacyjna przeczytali również

Noc ciemna św. Jan od Krzyża
Noc ciemna
św. Jan od Krzyża
Jeśli pragnąć miłości – to tylko takiej. Jeżeli "miłość" – to właśnie taka. Noc ciemna to piękny poemat o rozwoju miłości „pośród nocy” między Oblubieńcem a Oblubienicą. Zakochana dusza (osoba) ucieka ze swego domu w poszukiwaniu Umiłowanego, dając się prowadzić przez mrok jedynie miłości. Spotkanie z Oblubieńcem i wzajemna obecność, w atmosferze milczenia i pokoju, upodabnia ją, by przez uczestnictwo zjednoczyła się z Tym, „którego miłuje jej dusza.” Wchodząc po stopniach miłości – choruje (nie mogąc oddać z radością życia po tysiąc razy dla swojej miłości, "uważa siebie za nic niewartą we wszystkim, co czyni, a życie wydaje się jej bezużyteczne"); szuka ustawicznie (nie patrzy ani nie zważa na nic, a nie panując nad sobą w porywie i upojeniu miłości, gotowa jest podjąć się rzeczy dziwnych i nadzwyczajnych, jakie by napotkała, aby tylko znaleźć Tego, którego miłuje). Pobudza się do czynów miłości; pragnie cierpieć dla Umiłowanego; gwałtownie łaknie, musząc ujrzeć Tego, którego miłuje, albo umrzeć; swobodnie wzlatuje ku Ukochanemu, by wreszcie nabyć wiary i mocy, wiele osiągając przez żarliwą rozmowę z tym, z którym raduje się, dzięki czemu On spełnia pragnienia Jej serca. Chwyta Go i obejmuje, nie puszczając – znalazła bowiem Tego, którego miłowała jej dusza; płonie rozpalona, całkowicie upodabniając się przez uczestnictwo do Tego, do którego dążyła przez oczyszczenie, uciszenie i umacnianie się, aby Go tym lepiej przyjąć. Substancjalne dotknięcia w zjednoczeniu duszy i Oblubieńca (niczym pocałunki: Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich) wypełniają w całości, dzięki czemu osiągnąć można spoczynek i pokój – osoba (dusza) staje się odnowiona, uporządkowana i uspokojona w pełni części zmysłowej oraz części duchowej swojego istnienia. Jedynie wtedy może dojść do zjednoczenia miłości, które nie zaistnieje bez całkowitego ogołocenia się z wszelkiej rzeczy stworzonej i bez surowego umartwienia. Dusza wyrusza na poszukiwanie idąc na ślepo (niczym „ten, kto chce się doskonalić w jakimś zawodzie lub sztuce, zawsze idzie na ślepo”). Chociaż idzie w ciemnym mroku, nie przywiązując się do wewnętrznego światła rozumu ani przewodnika zewnętrznego, skąd by mogła uzyskać pewne zadowolenie, to jednak sama miłość, która w tym czasie w niej płonie i pobudza jej serce do miłości Umiłowanego, prowadzi ją, porusza i sprawia, że wznosi się do Umiłowanego drogą samotną, choć sama nie wie jak się to dzieje. Towarzyszą jej nieodłącznie w wędrówce: wiara, która zaciemnia i opróżnia rozum, przygotowując na spotkanie z mądrością; nadzieja opróżniająca i uwalniająca pamięć od wszelkiego posiadania stworzeń (gdyż dotyczy tego, czego nie posiada) oraz miłość, która opróżnia i niweczy wszystkie odczucia i pożądania woli, dotyczące czegokolwiek, co nie jest Oblubieńcem. Do tego stanu zjednoczenia po poszukiwaniu, nie da się dojść bez głębokiego oczyszczenia. Noc, którą trzeba przejść, pozostawia umysł w ciemności, wolę w oschłości, pamięć w próżni, a uczucia duszy w największym utrapieniu, goryczy i przykrości. Muszą się oczyścić całkowicie dwie części duszy, tj. zmysłowa i duchowa - nie może bowiem jedna oczyścić się bez drugiej. Towarzyszy temu utrapienie i samotność: Jestem mężem, co zaznaje biedy pod rózgą Jego gniewu. Zagroził mi; prowadził w ciemnościach, a nie w świetle. Przeciwko mnie cały dzień zwracał swą rękę! Zniszczył me ciało i skórę, skruszył moje kości. Otoczył mnie murem; wokół gorycz i trud. Ciemność mi dał na mieszkanie, tak jak umarłym na wieki. Okrążył mnie, abym nie wyszedł; obciążył moje kajdany. Nawet gdy krzyczałem i wołałem, On stłumił moją modlitwę. Kanciastymi głazami zagrodził mi drogi; ścieżki moje poplątał. On dla mnie niedźwiedziem na czatach i lwem w kryjówce. Sprowadził mnie z drogi i zmiażdżył, porzucił mnie w nędzy; łuk swój napiął i uczynił ze mnie cel dla swej strzały. Sprawił, że tkwią w moim ciele strzały Jego kołczanu; drwią ze mnie ludzie, stale ze mnie szydzą. On mnie nasycił goryczą, piołunem napoił. Starł mi zęby, a do jedzenia dał popiół. Moja dusza została pozbawiona pokoju; zapomniałem o szczęściu. I rzekłem: Jestem skończony; przepadła ufność moja do Pana. Pamiętaj na moją nędzę, że już to mnie przerosło; na piołun i na żółć. Wspominać zawszę będę, a moja dusza schnąć będzie we mnie w utrapieniach”. ~ Lm 3, 1-20 Miłość przygotowuje duszę do zjednoczenia, do rozmowy, niczym Bóg przygotowujący Hioba - „nie przez rozkosze i chwałę, jakich przedtem doznawał (…) ale przez to, że go złożył ogołoconego na gnojowisku, osamotnionego, wyszydzonego przez przyjaciół, pełnego ucisku i goryczy, okrytego robactwem. I wtedy dopiero (…) zstąpił ku niemu i rozmawiał z nim twarzą w twarz.” Oczyszczenie takie uczy prawdy (pokory),wyzbywa od niedoskonałości, uczy cnót, cierpliwości, odbiera upodobanie w rzeczach stworzonych, poddaje oczyszczającej oschłości, wydobywa głębokie dobra z ciemności burzliwej i strasznej nocy. Sprawia, że „wyschła jego dusza jak pajęczyna. (…) Zapomniałem o szczęściu.” Wszystko dlatego, że „dusza niejako umiera dla wszystkiego, co nie jest Nim samym (…),by duszę ogołoconą i wyzutą ze starego człowieka przeobrazić w nowego.” Cała droga miłości przenika duszę biernie i tajemniczo, z wykluczeniem jej zmysłów i władz - dusza jest ukryta i wolna od przeszkód, które by mogły sprawiać swoją naturalną słabością jej władze. Noc oczyszczenia prowadzi do ukrycia duchowego przed wszelkim stworzeniem. W tym ukryciu osoba (dusza) może potęgować swoje zjednoczenie z Oblubieńcem przez miłość. Zjednoczenie to przychodzi poprzez „tajemne, spokojne i miłosne udzielanie się." "O człowieku duchowy, gdy ujrzysz swoje pożądania zaciemnione, swoje odczucia oschłe i uśpione, swoje władze niezdolne do żadnego ćwiczenia wewnętrznego, nie martw się tym, lecz uważaj to za szczęście!"
Miłosz Kozikowski - awatar Miłosz Kozikowski
ocenił na101 rok temu
Czas pustych kościołów Tomáš Halík
Czas pustych kościołów
Tomáš Halík
Kolejny zbiór kazań księdza Halika, tym razem wygłoszonych w okresie Wielkiego Postu, podczas pandemii, w pustym Kościele. Sporo cennych myśli, sporo politycznych wtrętów i krytyki fundamentalizmu, populizmu czy nacjonalizmu. Halika często się przedstawia jako "autorytet katolewicy", ale raczej należałoby powiedzieć, że Halik reprezentuje nurt tzw. chrześcijaństwa otwartego - raczej niechętnego anachronicznym dogmatom, a bardziej zainteresowanym dialogiem z ateizmem, ekumenizmem, czy istotą chrystusowego przesłania w dialogu ze współczesną kulturą. I tego mniej więcej dotyczą zebrane tu kazania. Halik imponuje mi jako myśliciel, który jest doskonale świadomy tego, że Kościół w obecnej "skorupce" (jakby to rzekł Harnack) niedomaga. Skorupka ta niczym grób, więzi Chrystusa. Można za wszelką cenę bronić skorupki, ale jest to droga fundamentalizmu, czy wręcz sekciarstwa, a wiara i przesłanie Chrystusa staje się po prostu nieautentyczną karykaturą, z którą zresztą wielokrotnie mamy do czynienia w tzw. pobożności ludowej, gdzie Bóg jest traktowany jak dojna krowa czy inny cielec, który jest nam potrzebny do tego, by nam dawał to co chcemy i który karze ludzi wirusem, gdy są nieposłuszni. Halik niedosłownie, ale wyraźnie, krytykuje też przykazania kościelne czy inne orzeczenia dogmatyczne, jak np. brak komunii dla rozwodników. Zauważa, że coniedzielne chodzenie do Kościoła nie jest istotą chrześcijaństwa, ale - co ciekawe - jest też przeciwnikiem transmitowania mszy, jako lekceważących aspekt wspólnotowy (dlatego wygłasza jedynie same kazania). Co śmieszne ale i smutne, dostaje się polskim hierarchom, których przykład Halik przywołuje w kontekście znanego nam magicznego myślenia o Eucharystii, która miałaby niejako nie przenosić wirusa. W każdym razie jest to dosyć krótka książeczka, którą warto przeczytać. Jedne kazania są bardzo dobre, inne niekiedy za bardzo idą w stronę polityki, chociaż są na tyle krótkie, że nie przeszkadza mi to. Garść cytatów: "Kiedy przychodzi do nas Jezus, pokazuje nam swoje rany. Mówi nam: i tobie wolno mieć rany. Nie musisz ich ukrywać pod kosmetykami, maską, zbroją czy pobożnymi frazami. Wolno ci mieć słabości, pytania, wątpliwości, swoje choroby i swoje grzechy. Papież Franciszek, wielki nauczyciel miłosiernej miłości Jezusa, znienawidzony przez faryzeuszy Kościoła naszego czasu, mówi jasno i zrozumiale: masz prawo mieć grzechy. Tylko nie miej zepsutego serca. Tylko nie miej chłodnego i pysznego serca. Wszyscy jesteśmy grzeszni, wszyscy upadamy, ale nie wolno nam zostać w pozycji leżącej". "Kościół ustami papieży ostatniego półwiecza pilnie przypomina, że jego główne posłanie – ewangelizacja – nie polega tylko na słownym głoszeniu (dodajmy: już w ogóle nie na prostym, mechanicznym powtarzaniu starych prawd albo na emocjonalnie rozbuchanej pobożności),ale na inkulturacji, w trosce o twórcze wcielanie ducha Ewangelii w żywą kulturę tego czasu i społeczeństwa". „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”, mówi Jezus. Ale trzeba tu zadać zasadnicze pytanie: co zawiera w sobie „Ja” Jezusa? Czy znamy jego granicę? Na to pytanie Jezus sam odpowiada w opowieści o sądzie ostatecznym: co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. To ja byłem. Chrystusowe ja nie jest zatem ograniczone do „Chrystusa według ciała”, do Jezusa jako jednostki, która żyła i zmarła w Palestynie przed dwoma tysiącami lat. Do „szerszego Ja” Chrystusa należy Jego „Mistyczne Ciało” i to sformułowanie na pewno nie oznacza tylko instytucjonalnego Kościoła, ale i wszystkich „najmniejszych”, z którymi się Jezus dosłownie utożsamia. Mistyczne „Ja” Chrystusa nie jest ograniczone do „widzialnego Kościoła” ani do jego sakramentów". "Pytanie to pobożność myśli, twierdził Martin Heidegger. Nasze wątpliwości nie mogą być grzeszną przeszkodą na drodze do Boga, ponieważ nie są przepełnione pychą wątpliwości o Bogu, ale są wątpliwością o naszych własnych wyobrażeniach religijnych; są zatem raczej przejawem pokory, która przeciwnie, zbliża nas do Boga i otwiera na Jego tajemnice. Do wiary istotowo należy „eschatologiczna cierpliwość”, wyglądanie celu końcowego, który nie jest w objęciach świata i tego czasu, ale w objęciu Boga na końcu czasu." "Także nasza wiara będzie dojrzalsza, bo właśnie przychodzi próba, w której z tak wielu rzeczy musimy zrezygnować, aby znaleźć to, co istotne. Prawdopodobnie wielu chrześcijan uważało za istotne chodzenie w niedzielę do kościoła na mszę. Podczas gdy pierwszych chrześcijan, jak czytamy w Piśmie, ludzie rozpoznawali po ich wzajemnej miłości, nas ludzie często odróżniali po tym „chodzeniu do kościoła”. I proszę: papież jednym pociągnięciem pióra może wydać dyspensę i już żaden katolik nie musi chodzić na niedzielną mszę. I z tego powodu nie jest ani o jotę mniej chrześcijaninem. Obowiązkiem na szczęście nie jest też oglądanie mszy w telewizji." "Niebo jest dawnym symbolem Boga. Ta metafora mówi nam, że Bóg jest z nami tak, jak nad nami jest nieboskłon – jest z nami zawsze, także wtedy, kiedy Go sobie nie uświadamiamy, choć jest poza naszym zasięgiem i poza naszymi możliwościami. Jest najjaśniejszym horyzontem naszego istnienia. Obraz „nieba nad nami” nie pasuje do dzisiejszych kosmologicznych wyobrażeń, a mimo to możemy tę metaforę zrozumieć: każe nam podnieść głowy, kieruje nasze spojrzenie do miejsca nadziei, do ostatecznego wypełnienia naszej wiary. Biblia mówi o celu historii i ludzkiego życia – o ostatecznym spoczynku w Bogu – w obrazach." "Uczniowie Jezusa mają oponować wobec faryzejskiej i prawniczej religii w postaci systemu zakazów i nakazów. Chrześcijaństwo jest sztuką, sztuką życia; nasze przeżywane chrześcijaństwo ma być oryginalną i twórczą interpretacją Ewangelii. Musimy się starać o coraz głębsze zrozumienie Bożej mowy, abyśmy mogli ją zrozumiale i w sposób przekonywający wyjaśniać ludziom wokół nas."
brantanaach - awatar brantanaach
ocenił na61 rok temu
Ewangelia według św. Mateusza Edward Sri
Ewangelia według św. Mateusza
Edward Sri Curtis Mitch
Komentarz do Pisma Świętego jest tym, bez czego nie wyobrażam sobie mojej półki z książkami. I wcale nie jest tak, że brakowało na niej takiego tytułu. Owszem, zanim zacząłem zakupy serii, do której należy ta konkretna książka, miałem w swojej biblioteczce inne komentarze. Ale miały już swoje lata. Z biblistyką jest jak z każdą inną dziedziną. Rozwija się. Nie można więc zatrzymywać się na pewnym etapie, bo prowadzi to do systematycznego pozostawania w tyle za resztą. Tak było trochę z moimi komentarzami. Są dobre, ale mają swoje lata. Stało się więc tak, że zauważyłem gdzieś reklamę tej serii i postanowiłem sobie, że będę sukcesywnie kupować kolejne tomy, żeby zaktualizować swoją biblioteczkę. Z komentarzami jest tak, że zazwyczaj sięga się po nie wtedy, kiedy przygotowuje się kazanie (mówię o sobie). Rzadko kiedy czyta się je w całości. Zresztą rzadko kiedy (oceniam na postawie moich doświadczeń) są przygotowane z takim założeniem, że ktoś przeczyta dany komentarz "od deski do deski". Poza tym, wcale nierzadko pojawia się w nich bardzo hermetyczny język, który zniechęca do czytania dłuższych fragmentów. Z tym komentarzem jest inaczej. Jest napisany bardzo przystępnym językiem, który sprawia, że ten konkretny komentarz jest "przyjazny dla użytkownika". Nie wydaje się być pisany z myślą o specyficznej grupie ludzi jaką są księża czy teologowie. Jest napisany "dla każdego". I to moim zdaniem jest jego największa wartość. Dlaczego w ogóle postanowiłem przeczytać ten komentarz? W końcu - jak napisałem wcześniej - większość z nich nie nadaje się do tego za bardzo. Z uczciwości wobec tych, którzy słuchają moich homilii. Chciałem przestrzec się przed zbytnim pokładaniem zaufania w swoją wiedzę i w swoje własne interpretacje. To ostanie było dla mnie szczególnie ważne, bo mam wrażenie, że to szczególna plaga dzisiejszych czasów. Każdy interpretuje Pismo Święte tak, jak mu się podoba. Nierzadko w ogóle nie przejmując się zasadami, nauką Kościoła i całym bagażem dokonań nauk biblijnych w tym zakresie. Nierzadko więc dziś dochodzi do tego, że przychodzi mi stanąć wobec "proroka", który ignorując to wszystko stwierdza coś w rodzaju: "Nikt przede mną nie rozumiał tego dobrze, dopiero ja wam powiem jak to ma być." I co z takim począć? Ten komentarz polecam nie tylko księżom. Polecam go każdemu, kto chce lepiej rozumieć Słowo Boże. Członkom Kręgów Biblijnych, lektorom, liderom grup modlitewnych... I na koniec jeszcze jedno. Coś co mnie zachwyciło. Na samym końcu znajduje się jedna strona, która może być bezcenna, a która zawiera propozycje lektur. Złoto!!!
ks_Karol Darmas - awatar ks_Karol Darmas
ocenił na103 lata temu
Opowieści pielgrzyma autor nieznany
Opowieści pielgrzyma
autor nieznany
„Opowieści pielgrzyma” - Autor nieznany. Niezwykła opowieść o niezwykłym 33- letnim Pielgrzymie, który po rodzinnej tragedii jakiej doznaje, odwiedza cerkiew, gdzie podczas nabożeństwa usłyszał wezwanie: „Nieustannie się módlcie” (I Tes. 5:17),nie widział jak zrozumieć posłyszane słowa, opuszcza rodzinne strony i postanawia, odpowiedzi poszukać w świętych miejscach. W swoją pielgrzymią drogę zabiera odziedziczona po dziadku Biblię i torbę sucharów. I tak wraz z NIM wędrujemy przez XIX-wieczne Imperium Carów. Najpierw szuka rady u kaznodziejów, ale oni głosili tylko teorię, a on chciał znać praktykę. Wreszcie trafił na starego mnicha-pustelnika. Ten wyjaśnia: „Nieustanna wewnętrzna modlitwa Jezusowa jest to nieprzerwane, nigdy nieustające wzywanie boskiego Imienia Jezusa Chrystusa ustami, umysłem i sercem, połączone z wyobrażeniem sobie Jego ciągłej obecności i proszeniem Go o przebaczenie: podczas wszelkich zajęć, na każdym miejscu, w każdym czasie, a nawet we śnie. „Opowieści pielgrzyma” są pięknym i bardzo dostępnym traktatem o modlitwie, szczególnie o Modlitwie Jezusa, która wywodzi się od Ojców Pustyni z IV wieku. Jej praktyka polega na stałym powtarzaniu "aktu strzelistego", formuły, „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. Pielgrzym, którego cały majątek stanowi worek sucharów, Biblia i Filokalia, spotyka na swej drodze wielu ludzi z różnych stanów – chłopów, duchownych, mnichów, kupców i szlachetnie urodzonych. Obserwujemy wiec przekrój społeczny XIX-wiecznej Rosji. Każde kolejne spotkanie z tymi ludźmi ubogaca nie tylko pielgrzyma, ale i tych, których spotyka, a także nas czytelników. Gorąco polecam !!!
Maria - awatar Maria
oceniła na103 lata temu

Cytaty z książki Modlitwa kontemplacyjna

Więcej

Jedynym celem medytacji jest pogłębienie świadomości tej podstawowej więzi stworzenia ze Stwórcą, grzesznika z Odkupicielem.

Jedynym celem medytacji jest pogłębienie świadomości tej podstawowej więzi stworzenia ze Stwórcą, grzesznika z Odkupicielem.

Thomas Merton OCSO Modlitwa kontemplacyjna Zobacz więcej

Kim jestem? Jestem słowem wypowiedzianym przez Boga. Czy Bóg może wypowiedzieć słowo, które nie ma żadnego znaczenia?

Kim jestem? Jestem słowem wypowiedzianym przez Boga. Czy Bóg może wypowiedzieć słowo, które nie ma żadnego znaczenia?

Thomas Merton OCSO Modlitwa kontemplacyjna Zobacz więcej

Medytacja lub „modlitwa serca” jest czynnym wysiłkiem, aby zachować otwarte serce, by On mógł nas oświecić i wypełnić urzeczywistnieniem naszej prawdziwej więzi z Nim. Dlatego klasyczna forma „medytacji” to powtarzające się wzywanie imienia Jezus w sercu opróżnionym z obrazów i trosk.

Medytacja lub „modlitwa serca” jest czynnym wysiłkiem, aby zachować otwarte serce, by On mógł nas oświecić i wypełnić urzeczywistnieniem nas...

Rozwiń
Thomas Merton OCSO Modlitwa kontemplacyjna Zobacz więcej
Więcej