rozwińzwiń

20 tysięcy godzin w budzie

Okładka książki 20 tysięcy godzin w budzie autora Andrzej Samson, 8388875795
Okładka książki 20 tysięcy godzin w budzie
Andrzej Samson Wydawnictwo: Jacek Santorski & Co Seria: Książki, które pomagają żyć nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
145 str. 2 godz. 25 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Seria:
Książki, które pomagają żyć
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
145
Czas czytania
2 godz. 25 min.
Język:
polski
ISBN:
8388875795
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 20 tysięcy godzin w budzie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 20 tysięcy godzin w budzie

Średnia ocen
6,8 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 20 tysięcy godzin w budzie

avatar
3156
813

Na półkach: , , ,

Po lekturze „20 tysięcy godzin w budzie” mam mieszane uczucia. Autor, na którego osobę spuszczę tutaj zasłonę miłosiernego milczenia, w bardzo przystępny, głównie dla ucznia, sposób wypunktowuje słabe strony szkoły, nauczycieli, ale też rodziców. Skupia się na opresyjności systemu edukacji i tego, jak może on niszczyć co wrażliwsze jednostki. Samson podaje różne przykłady, z jakimi się spotkał w swej pracy psychologicznej i z jakąś ponurą satysfakcją skupia się na niekompetencji nauczycieli. Mam wręcz wrażenie, że czerpie pewną przyjemność z pokazywania swej wyższości intelektualnej nad gronem pedagogicznym i zastraszonymi rodzicami. Staje niejako po stronie dzieci i trudach dorastania. I myślę, że wielu uczniów mogłoby być zachwyconych faktem, że wreszcie ktoś dostrzegł to ich ciężkie szkolne życie. Tylko, że bardzo łatwo krytykować, ale podanie recepty na opisane bolączki to już inna para kaloszy. I właśnie tego mi brakuje w tej publikacji. Zresztą, co ja tam wiem – miałam szczęście trafić na fantastycznych nauczycieli i uwielbiałam chodzić do szkoły, głównie w celach towarzyskich. I choć w wielu kwestiach zgadzam się z autorem, to brakuje mi jednak zwrócenia uwagi na to, że owszem, uczniowie mają wiele praw, najważniejsze z nich to prawo do szacunku i prawo do nauki, ale mają tez obowiązki. Rodzice z kolei powinni pamiętać, że pewne rzeczy dziecko powinno wynieść z domu – jeżeli oni nie zadbają o to w odpowiednim czasie, to niech nie liczą na cud, że szkoła przejmie ten wychowawczy trud.

Afrykańskie przysłowie mówi” „potrzebna cała wioska, by wychować jedno dziecko” – bez współpracy między wszystkim zaangażowanymi w ten proces, żadne reformy i pieniądze nie pomogą.

Po lekturze „20 tysięcy godzin w budzie” mam mieszane uczucia. Autor, na którego osobę spuszczę tutaj zasłonę miłosiernego milczenia, w bardzo przystępny, głównie dla ucznia, sposób wypunktowuje słabe strony szkoły, nauczycieli, ale też rodziców. Skupia się na opresyjności systemu edukacji i tego, jak może on niszczyć co wrażliwsze jednostki. Samson podaje różne przykłady,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
190
44

Na półkach: ,

No nareszcie coś mądrego na temat szkoły!

No nareszcie coś mądrego na temat szkoły!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
379
89

Na półkach: , , ,

Obowiązkowa pozycja każdego ucznia, rodzica i nauczyciela. Przyda się szczególnie tym pierwszym, żeby mieć jakąś tarczę i wiedzę o życiu. Ja przeczytałem trochę poniewczasie, już po studiach, tym bardziej poniewczasie że wiele spraw odniosłem bezpośrednio do siebie. Zacząłem zaginać rogi na stronach z ważniejszymi fragmentami, i szybko z rogu zrobił się "bondziół". Polecam, szczególnie że książka króciutka, wielkości dodatku do gazety!

Obowiązkowa pozycja każdego ucznia, rodzica i nauczyciela. Przyda się szczególnie tym pierwszym, żeby mieć jakąś tarczę i wiedzę o życiu. Ja przeczytałem trochę poniewczasie, już po studiach, tym bardziej poniewczasie że wiele spraw odniosłem bezpośrednio do siebie. Zacząłem zaginać rogi na stronach z ważniejszymi fragmentami, i szybko z rogu zrobił się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

89 użytkowników ma tytuł 20 tysięcy godzin w budzie na półkach głównych
  • 44
  • 43
  • 2
26 użytkowników ma tytuł 20 tysięcy godzin w budzie na półkach dodatkowych
  • 18
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Podręcznik obytego Polaka Jacek Cygan, Agata Passent, Daniel Passent, Andrzej Samson, Ludwik Stomma, Krzysztof Teodor Toeplitz
Ocena 5,1
Podręcznik obytego Polaka Jacek Cygan, Agata Passent, Daniel Passent, Andrzej Samson, Ludwik Stomma, Krzysztof Teodor Toeplitz
Okładka książki Dobre rozmowy, które powinny odbyć się w każdym domu Wojciech Eichelberger, Andrzej Samson
Ocena 7,1
Dobre rozmowy, które powinny odbyć się w każdym domu Wojciech Eichelberger, Andrzej Samson
Okładka książki Człowiek przed lustrem Alicja Głębocka, Anna Karolczak, Ewa Klepacka-Gryz, Włodzimierz Oniszczenko, Andrzej Samson, Krystyna Zielińska
Ocena 8,0
Człowiek przed lustrem Alicja Głębocka, Anna Karolczak, Ewa Klepacka-Gryz, Włodzimierz Oniszczenko, Andrzej Samson, Krystyna Zielińska
Okładka książki Dobra miłość - co robić aby nasze dzieci miały udane życie Wojciech Eichelberger, Andrzej Samson
Ocena 7,2
Dobra miłość - co robić aby nasze dzieci miały udane życie Wojciech Eichelberger, Andrzej Samson
Andrzej Samson
Andrzej Samson
polski psycholog, psychoterapeuta, zajmujący się terapią rodzin i dzieci, jeden z pionierów polskiej psychoterapii. W 1970 ukończył Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Był jednym z pionierów polskiej psychoterapii, którą zajmował się od początku lat 70. Wypracował wiele własnych, niekonwencjonalnych metod terapeutycznych. W latach 70. był psychoterapeutą na letnich obozach dla studentów z zaburzeniami nerwicowymi organizowanymi przez Poradnię Zdrowia Psychicznego dla studentów w Warszawie. Prowadził wtedy psychoterapię grupową, elementy psychodramy, trening uwrażliwiający, maratony psychoterapeutyczne, techniki werbalne i pozawerbalne, oraz psychoterapię indywidualną. W tym czasie był związany zawodowo m.in. z Kazimierzem Jankowskim, psychiatrą propagującym psychiatrię humanistyczną oraz Joanną Flatau. Dwukrotnie pojawił się gościnnie przed kamerą w roli aktora: w 1976 roku wystąpił w 15 odcinku serialu Czterdziestolatek w roli gościa na przyjęciu u Powroźnych, natomiast w 1998 roku w filmie Prawdziwa historia zagrał psychiatrę. Wystąpił również w filmie dokumentalnym Marcela Łozińskiego Jak żyć (1977) oraz spektaklu telewizyjnym Kwiaty dla Algernona (1980). Ponadto był konsultantem oraz współpracował przy realizacji filmów dokumentalnych. Jest bohaterem filmu Andrzej S. zawód psycholog (2009). Autor książek, popularyzujących psychologię, publikował również felietony w popularnonaukowym czasopiśmie „Charaktery”. Cenił Miltona Ericksona i Marę Selvini-Pallazoli – twórczynię terapii systemowej, którą uprawiał. Zmarł 8 marca 2009 r. w Częstochowie z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jak żyć z neurotycznym kotem Stephen Baker
Jak żyć z neurotycznym kotem
Stephen Baker
Patrząc na komentarze poprzedników, mam wrażenie, że nikt nie spojrzał na rok wydania książki. W Polsce to 2008, ale oryginał, a więc treść, sposób patrzenia na kota oraz ilustracje, pochodzą z 1985 roku. Natknęłam się na nią przez przypadek na zajęciach bibliotekarskich na studiach i pożyczyłam od prowadzącej, głównie z ciekawości. Ciekawości, jak wyglądały tego typu książki, patrzące na koty z przymrużeniem oka, dawniej. Mam za sobą już lekturę kilku takich pozycji, napisanych współcześnie: "Typowy kot", seria "Jak wytresować kota" D. Ratajczaka, "Kot. Instrukcja obsługi" D. Brunnera i S. Stalla... Niezadowolonych dzisiaj przeze mnie recenzowaną starocią odsyłam właśnie do nich, znajdziecie tam aktualną i nieco bardziej merytoryczną wiedzę, z dużą dawką humoru, ale nie oszukujmy się, to są książki pisane dla pośmiania się. Jeśli poszukujecie poradnika, to polecam "Rozmowę z kotem" behawiorystki M. Biegańskiej-Hendryk oraz dowolną książkę o kotach Jacksona Galaxy, znanego kociego behawiorysty, prowadzącego program TV "Kot z piekła rodem". Nie przedłużając, przejdźmy do meritum. Książka jest bardzo króciutka, czas czytania mocno zawyżony, ale wyznacza go algorytm na podstawie liczby stron i nie uwzględnia faktu, że chyba ze trzy czwarte stron to obrazki. Nie śmiałam się w głos, przyznaję, ale żarty mnie rozbawiły. Tak naprawdę niewiele różnią się od humoru kociarzy widocznego w nowych tego typu publikacjach. W odróżnieniu od tej tutaj nowsze książki pokazują jedynie, jak bardzo zmieniła się wiedza na temat zachowań kotów, oraz świadomość samych właścicieli. Autorzy są o wiele bardziej świadomi takich spraw, jak szkodliwość usuwania pazurków czy też rzeczywista przyczyna, dla której koty wydają się wredne. Powiedziałabym wręcz, że po tej pozycji spodziewałam się o wiele bardziej zaściankowego myślenia, a kot jest tutaj przedstawiony jako pan i władca właściciela - tak jak i w dzisiejszych satyrach. Drobne zgrzyty wynikają po prostu ze zmiany myślenia - wiele elementów życia już się zdezaktualizowało. Dzisiaj koty raczej zamiast namiętnie oglądać telewizję, uwalą się na ciepłej klawiaturze komputerowej, albo przejdą się po niej, odkrywając przed właścicielem niestworzone skróty klawiszowe. Nie będą usiłowały pisać listów na maszynie, ale w internecie krążą filmiki z kotami, które wysłały szefom właścicieli mejle z przypadkowo wciśniętymi znakami. Więc czy naprawdę jest się o co oburzać? Biorąc pod uwagę kontekst historyczny, książka jest dobra. Zapewnia godzinkę dobrego humoru oraz refleksję na temat tego, jak życie kociarzy pod wieloma względami pozostało niezmienne od lat, a pod innymi - uległo całkowitej transformacji. Zdecydowanie nie należy jej czytać bez świadomości, kiedy powstała treść - inaczej tej refleksji zabraknie, oraz można wziąć sobie do serca porady o żywieniu futrzaka oraz usuwaniu pazurków, które faktycznie są dzisiaj antynaukowe. Nie jest zła, po prostu trzeba być świadomym, co się czyta, i poddawać to krytycznemu myśleniu.
MagicalNelly - awatar MagicalNelly
ocenił na63 lata temu
13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki Leszek Kołakowski
13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki
Leszek Kołakowski
Tak to już jest z bajkami i filozofią – są dla każdego. Najpierw wraz z dwoma braćmi bezskutecznie szukam Lailonii na mapach i globusach, nowych i starych. Później prosimy o pomoc urzędników pocztowych: przedzieramy się przez biurokratyczne kordony szacownego i bardzo, bardzo ważnego naczelnika, czekamy na audiencję, prosimy, znów chcemy zapisać się na audiencję. Nic z tego. Wszystko bez rezultatu. A Lailonia po prostu gdzieś jest, może jest po trochu w każdym z nas? Kończy się wstęp o potyczkach z biurokratyczną machiną i w końcu dziarsko wkraczamy do Lailonii, krainy kwitnących drzew rumiankowych. Bo musicie wiedzieć, że tam rumianek jest ogromnym drzewem, dorastającym do wysokości sześciu poninów. A ponin to lailońska miara długości odpowiadająca w przybliżeniu długości szyi czteroletniego flaminga. W królestwie Lailonii dzieją się rzeczy niezwykłe, które wiele dają do myślenia. Bo czy wiedzieliście, że naleśniki z konfiturą mogą mieć niedobry charakter, że potrafią zachowywać się podstępnie i złośliwie?! O tym opowiada historia Ditto, który przegrał walkę z rzeczami (naleśnikami także) i popadł w ich niewolę, bo w końcu zrozumiał, że rzeczy nie można wychować ani zmienić. Na podstawie własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że z rzeczami trudno czasem wygrać. Na przykład miłośnicy książek pewnego dnia ze zdziwieniem stwierdzają, że czasu i wolnej przestrzeni mają wokół siebie jakby coraz mniej. A bywa i tak, że jakaś niesforna książka, po którą akurat chcemy sięgnąć, zawzięcie chowa się przed nami i nie ma na to żadnej rady. Bo przecież dobrze pamiętamy, że była na drugiej półce w naszej domowej biblioteczce, a jednak jej tam nie ma i już. Na sąsiednich półkach także jej nie ma... . Z kolei przypowieść o garbach, które nam wyrastają, zawiera ostrzeżenie, że mogą one upodobnić się do nas, zagarnąć nasze życie i bez skrupułów wyrzucić nas z naszego świata. W innych opowiastkach czytamy o tym jak ludzie są podzieleni między różne lojalności, o buncie, który ma prowadzić do szczęścia, ale czasem - z powodu braku zdrowego rozsądku - przyczynia się do klęski, o samotności, utarcie władzy i utracie twarzy, o pragnieniu zdobycia sławy za wszelką cenę. Doskonała bajka "Wojna Lemurów" to przypowieść o przekleństwie nadmiaru interpretacji, braku tolerancji, niechęci do podejmowania rzeczowego dialogu oraz o kłótni i nienawiści, które stają się sztuką dla sztuki, zgubną ale pożądaną przez wszystkie strony sporu. Jakże to aktualne do dzisiaj, wystarczy włączyć jakiekolwiek wiadomości z kraju i ze świata. W zbiorze pojawiła się usunięta w 1963 r. przez cenzurę bajka "Wielki głód". Czy podpadła u cenzorów przez tytuł kojarzący się ze stalinowskim Hołodomorem, czy z powodu satyrycznego uniwersum ukazującego rządy nieudolnego dyktatora zwanego arcykapłanem i otaczających go pseudonaukowców z ich "rewelacyjnymi" pomysłami na cudowne uleczenie skrzeczącej rzeczywistości. A może jedno i drugie okazało się wtedy nieakceptowalne? Pozornie proste, humorystyczne historie są wielowarstwowymi powiastkami filozoficznymi znacznie odbiegającymi od klasycznych pierwowzorów: utworów Ezopa, Ignacego Krasickiego czy Jeana de La Fontaine`a, w których podział na to, co godne pochwały i zasługujące na naganę, był bardzo oczywisty. Po przeczytaniu “13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych" mam tylko jedno życzenie: żeby dla wszystkich to, co na dole było na dole, a co na górze niech pozostanie również dla wszystkich na górze. Tego właśnie nam wszystkim życzę. WYZWANIE CZYTELNICZE - SIERPIEŃ 2025 - PRZECZYTAM KSIĄŻKĘ Z LICZBĄ W TYTULE. (9)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na87 miesięcy temu
Drań na kanapie czyli co 27 mężczyzn myśli o miłości, rozstaniach, ojcostwie i wolności Daniel Jones
Drań na kanapie czyli co 27 mężczyzn myśli o miłości, rozstaniach, ojcostwie i wolności
Daniel Jones
XXI w. – czas, kiedy przychodzi nam zmierzyć się z konsekwencjami walk feministek o równouprawnienie. O noszenie spodni, karierę zawodową i równe z mężczyznami zarobki. Ale co z tradycyjną rolą kobiet? Co z zajmowaniem się domem, opieką nad dziećmi, sprzątaniem czy gotowaniem? Kto w sytuacji, kiedy matka realizuje się zawodowo, przejmuje obowiązki, o których nie da się przecież zapomnieć? Mężczyźni? Ojcowie? A i owszem, coraz częściej możemy zaobserwować nowy model rodziny – kobieta w pracy, a mąż w domu. Zamiana ról niewątpliwie ma swoje konsekwencje – panie zamieniają się w jędze, które biorą na siebie zbyt wiele zobowiązań, a panowie? Tytułowi dranie na kanapie? Miałam okazję czytać „Jędzę w domu” Cathi Hanauer, w której wypowiadały się współczesne kobiety, które zmagają się z nowym modelem rodziny, który coraz częściej możemy zaobserwować w społeczeństwie. Raz za razem ktoś decyduje się na związek partnerski, równe dzielenie obowiązków zawodowych i tych związanych z domem i dziećmi. Czasem rozwiązanie to wypala, czasem nie, co mogliśmy zauważyć w „Jędzy w domu”. Ale co z mężczyznami? Jak oni zapatrują się na ten nowy model, który zaczyna spychać ich do dziecięcych pokoi i kuchni wypełnionej brudnymi garami i bulgoczącą na kuchence zupą? Właśnie dlatego powstał ciąg dalszy, a raczej przeciwieństwo „Jędzy…”, czyli „Drań na kanapie”, w którym to mężczyźni zabierają głos w tej jakże istotnej sprawie. Tym razem spotykamy się z 27 facetami, którzy wypowiadają się nie tylko na temat nowego modelu rodziny, ale również wolności, ojcostwa, zdrady i rozwodów. Myśląc stereotypowo, wydaje nam się, że to niemożliwe, żeby mężczyźni otwierali się przed publicznością ukazując swoje głęboko skrywane emocje. Przecież faceci są prości jak budowa cepa, więc gdzie tu opcja na gadanie o uczuciach? Oj, mylicie się w swoim bardzo błędnym myśleniu. To, że na co dzień mężczyźni się nie uzewnętrzniają, nie znaczy to, że nie myślą i nie czują. Tutaj mamy świetny dowód na to, że jednak tak jest, bo wypowiadający się w publikacji mężczyźni opowiadają o swoim życiu z niebywałą szczerością i wrażliwością, która zaskakuje. Mój ulubiony tekst, który zadziwił mnie męską uczuciowością, był tekst Elwooda Reida „Nie chciała Wrażliwego Faceta New Age – chciała mnie”. Jednakże znów pojawia się ten sam problem, który pojawił się w przypadku „Jędzy w domu”. Otóż trudno odnieść realia przedstawione w książce, do tych naszych polskich, zupełnie odmiennych. Bo po pierwsze, model rodziny, w którym to kobieta zarabia, a mężczyzna zajmuje się domem, wciąż jest naprawdę rzadki, przede wszystkim przez to, że nie możemy sobie pozwolić na to, by tylko jeden małżonek pracował – większości społeczeństwa nie stać na taki luksus. A po drugie, w książce w głównej mierze wypowiadają się reporterzy, redaktorzy i freelancerzy, którzy mogą pozwolić sobie na pracę w domowym zaciszu (bądź chaosie) – ilu Polaków pracuje w domu, zarabiając na zleceniach, które napływają nieregularnie? Jak na moje oko, niewielu, przynajmniej w moim bliższym i dalszym otoczeniu. To trochę ujmuje na wartości publikacji, gdyż nie jesteśmy w stanie odnieść jej do własnego życia i do polskich realiów. Tak więc czyta się przyjemnie, owszem, ale z chęcią przeczytałabym takie publikacje, zarówno wypowiedzi kobiet, jak i mężczyzn, w wersji polskiej – może wtedy łatwiej byłoby nam się utożsamić z bohaterami czy wypowiadającymi się osobami. W żadnym wypadku nie żałuję, że przeczytałam zarówno „Jędzę…”, jak i „Drania…”, bo były to naprawdę wartościowe teksty, dzięki którym poznałam instytucję małżeństwa i rodziny z trochej innej perspektywy – w głównej mierze takiej, której sama nie chciałabym w swoim życiu spotkać, więc teraz wiem, czego się wystrzegać i do czego nie dążyć. Polecam, jako przyjemną, często pełną humoru i wzruszeń, ciekawostkę.
Kamila - awatar Kamila
oceniła na613 lat temu
Słowo jest w człowieku. Poradnik językowy Jan Miodek
Słowo jest w człowieku. Poradnik językowy
Jan Miodek
Słowo jest w człowieku, zatem słowo żyje, ewoluuje podlega zmianom. To jest podstawowy wniosek, jaki wyciągnęłam z lektury. Moim zdaniem wybrano bardzo trafny tytuł. Z jednej strony, książka prof. Miodka to rzeczywiście poradnik językowy, jednak napisany w sposób zrozumiały dla ogółu społeczeństwa, swobodnym, dowcipnym stylem, znanym z telewizyjnych programów prowadzonych przez autora. Z drugiej strony czytelnik zaznajamiany jest z mechanizmami ewolucji języka. Może się dowiedzieć, jak powstają i utrwalają się nowe wyrazy, prześledzić, jak, na przestani wieków zmieniało się brzmienie i znaczenie słów oraz rozumieć, dlaczego wiele z nich bezpowrotnie zniknęło ze słowników. Lektura jest przyjemna, łatwo się czyta. Niektóre z omawianych przykładów wywołują mimowolny uśmiech, inne sprawią, że podrapiecie się po głowie, lub otworzycie oczy ze zdumienia. Mnie najbardziej zaskoczyło, że „opcja” to nie to samo (ani nawet prawie to samo),co „możliwość”. Inną ciekawostką jest fakt, że do roku 1936 wyrazy takie jak żuraw, chrust, nuta, but, rura i inne pisało się przez „ó”. Przekonałam się też, że nawet polonista może się czasem pomylić (dla zainteresowanych chodzi o rozdział „Pracownice i miłośniczki”),a Rada Języka Polskiego zmienia zdanie prawie tak często, jak politycy(rozdział: „Jastrzębie – jak Turze i Koźle”). Po lekturze postanowiłam częściej szukać synonimicznych określeń, i jak to mówią „dbać o piękno mowy ojczystej”. Zauważyłam jednak, że sam autor też szczególnie upodobał sobie pewne słowo, a chodzi mi o przymiotnik „manieryczny”. Książkę napisano w taki sposób, by można ją było czytać „na wyrywki”. Z tego powodu, czytając wszystko, od początku do końca, natraficie na powtarzające się przykłady. Z początku może to nieco irytować. Po jakimś czasie przestaje przeszkadzać. Ogółem opinia pozytywna. Duży plus dla pana profesora, za otwartość na zmiany zachodzące w języku polskim. Polecam szczególnie tym, którym zasady rządzące językiem wydają się nielogiczne i bezpodstawne.
Milka - awatar Milka
oceniła na912 lat temu

Cytaty z książki 20 tysięcy godzin w budzie

Więcej
Andrzej Samson 20 tysięcy godzin w budzie Zobacz więcej
Andrzej Samson 20 tysięcy godzin w budzie Zobacz więcej
Andrzej Samson 20 tysięcy godzin w budzie Zobacz więcej
Więcej