Transatlantyk 2010

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- audiobook
- Tytuł oryginału:
- Transatlantyk 2010
- Data wydania:
- 2023-12-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-12-01
- Liczba stron:
- 140
- Czas czytania
- 2 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9798871403860
To opowieść, którą wydaje Ci się, że znasz. A jednak wchodzisz w świat nieznany i przerażający.
To książka o demiurgu, chcącym kontrolować wszystko i wszystkich, nawet śmierć. Uniwersalna historia o tym, jak oblicze polityki jest kształtowane przez kłamstwa, cynizm i manipulację. Ukazuje brutalne chwyty ideologiczne, zdezorientowane społeczeństwo żyjące w erze postprawdy, oraz trudności w rozróżnianiu tego, co prawdziwe od tego, co fałszywe.
Kup Transatlantyk 2010 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Transatlantyk 2010
Poznaj innych czytelników
17 użytkowników ma tytuł Transatlantyk 2010 na półkach głównych- Chcę przeczytać 9
- Przeczytane 8
Tagi i tematy do książki Transatlantyk 2010
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Transatlantyk 2010
(...)Czy to przypadek, że odwracasz wzrok, przechodząc obok lustra? Zastanawiasz się, jak bardzo się zestarzałeś przez ostatnie tygodnie. Nie chcesz o tym myśleć, to przecież wszystko nieprawda. Nie ma widm, nie ma starości. Jesteś ty, kot, miska i lustro, na które nie chcesz patrzeć. Nie ma nic więcej".



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Transatlantyk 2010
Powieści na jej temat w końcu doczekała się jedyna persona polskiej polityki, która zasługuje na miano postaci literackiej (czy autor tej myśli kryje się pod pseudonimem Sary Różewicz? Kto wie...). Oniryczny, polityczny dreszczowiec, który stara się być osadzonym w realnych warunkach Smoleńska, wyborów prezydenckich w 2010 roku i towarzyszących im wydarzeń - zwłaszcza pewnej równie brawurowej co dramatycznej mistyfikacji. Kto jednak tamte chwile dobrze pamięta, sporo o nich poczytał bądź nawet był ich naocznym świadkiem, może być nieco zawiedziony, bo powieść sili się na realizm, który gubi osadzenie w faktach w dziwny sposób, nie wygląda to bowiem na element fikcjonalizacji, a raczej na pewien rodzaj niedbałości. Historia ta bowiem jest oczywiście bardzo sfikcjonalizowana, co pozwala uwydatnić jej egzystencjalną i humanistyczną głębię, której nie da się jej odmówić, chociaż punkt wyjścia ma głęboko osadzony w prawdzie - co czyni ją poruszającą i frapującą. Rzemieślniczo język powieści jest prosty, wręcz minimalistyczny, chwilami jest to drażniące bo zakrawa wręcz na czytankowość, ale atutem jest to, że na pewno nie mamy tu do czynienia z egotycznym przerostem formy, który mógłby zabić taką historię. Kontekst gombrowiczowskiego "Transatlantyku" jest interesująco uchwycony i bardzo wprawnie wkomponowany w całą konstrukcję i sprawia, że "Transatlantyk 2010" jest książką naprawdę ciekawą, która eksploruje temat o dużym literackim potencjale, za który w końcu ktoś się zabrał. Ukrywający się pod pseudonimem autor nie popada też na szczęście w politykierstwo bądź liberalne histeryzowanie, choć momentami daje upust swojej pogardzie do pierwowzoru głównego bohatera, co nieco wytrąca z równowagi, ale na szczęście nie rzutuje na wymowę całej powieści. Na plus również interpretacja audio Jacka Braciaka - zawsze dobrze go posłuchać i cieszy, że będzie on centralną postacią ekranizacji. Jeszcze przy tej okazji o "Transatlantyku 2010" zapewne sporo usłyszymy.
Powieści na jej temat w końcu doczekała się jedyna persona polskiej polityki, która zasługuje na miano postaci literackiej (czy autor tej myśli kryje się pod pseudonimem Sary Różewicz? Kto wie...). Oniryczny, polityczny dreszczowiec, który stara się być osadzonym w realnych warunkach Smoleńska, wyborów prezydenckich w 2010 roku i towarzyszących im wydarzeń - zwłaszcza...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzesłuchałem audiobooka, brawurowo czytanego przez Jacka Braciaka. Nie znałem go jako lektora, a wypada naprawdę znakomicie.
Przesłuchałem na jeden raz, bo po pierwsze nie jest to bardzo długi utwór, a po drugie po prostu trudno się oderwać. Rozumiem, czemu Transtatlantyk 2010 ukazuje się akurat teraz, bo można tę historię wpisać w kontekst przedwyborczych przepychanek, ale tak naprawdę to bardzo uniwersalna historia, wyrastająca wprost z Szekspira. Świetny materiał na film. Koniecznie z Braciakiem w głównej roli!
Przesłuchałem audiobooka, brawurowo czytanego przez Jacka Braciaka. Nie znałem go jako lektora, a wypada naprawdę znakomicie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzesłuchałem na jeden raz, bo po pierwsze nie jest to bardzo długi utwór, a po drugie po prostu trudno się oderwać. Rozumiem, czemu Transtatlantyk 2010 ukazuje się akurat teraz, bo można tę historię wpisać w kontekst przedwyborczych przepychanek,...
Miałem przyjemność czytania przedpremierowo i muszę przyznać, że cieżko było. Z kilku względów. Po pierwsze: początek. Dużo w nim błędów językowych i przede wszystkim pomieszany narrator. Łatwe do poprawienia i mam szczerą nadzieję, że do premiery zostaną wszystkie te błędy wyłapane i poprawione.
Po drugie: imiona głównych bohaterów. Zupełnie mi nie pasujące do fabuły i przede wszystkim kłócące się z moim światopoglądem. Natomiast coś co mnie irytowało stawiało też ważne pytania; i tu dochodzimy do trzeciego punktu dlaczego ciężko się to czytało. Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Typowa wojna na fake newsy. Od niemal 14 lat jesteśmy okłamywani. Jedyna słuszna partia przyjęła jedyną słuszną hipotezę. A lektura w tym miejscu stawia mnóstwo pytań zaczynających się od "a co jeśli...."
Wracając do samej fabuły. Brawa za pomysł. Fikcja w nieco zabawny ale przede wszystkim logiczny, przemyślany sposób łączy się z prawdziwymi wydarzeniami. Wiele detali które nie tylko są odzwierciedleniem rzeczywistości, ale również niejako drogowskazami dla dalszej części lektury.
Osobiście, najbardziej podobały mi się fragmenty ukazujące polskie elity. Zawsze gotowe do działania, stawiające Naród na pierwszym miejscu. Oczywiście pod warunkiem, że nie trzeba rezygnować z wygody, panienek i chlania.
Podsumowując, uważam, ze jest to obowiązkowa pozycja dla każdego dorosłego Polaka, troszczącego się o losy Ojczyzny. Pozycja, która nie jest łatwa, choć pisana dość prostym jezykiem, ale jest bardzo ważnym głosem. I chyba najważniejsze, pozycja pokazująca, że nie każdy dał się stłamsić, zagłuszyć, zastraszyć i zbałamucić świcie najczcigodniejszych mędrców mego Narodu.
Miałem przyjemność czytania przedpremierowo i muszę przyznać, że cieżko było. Z kilku względów. Po pierwsze: początek. Dużo w nim błędów językowych i przede wszystkim pomieszany narrator. Łatwe do poprawienia i mam szczerą nadzieję, że do premiery zostaną wszystkie te błędy wyłapane i poprawione.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo drugie: imiona głównych bohaterów. Zupełnie mi nie pasujące do fabuły i...
Wciągnęło mnie na statek.... Moje oczy coraz bardziej się otwierały, aby na końcu mną wstrząsnąć. Polityka, władza - osiągnąć wszystko, choćby po trupach..... Koniecznie przeczytaj!
Wciągnęło mnie na statek.... Moje oczy coraz bardziej się otwierały, aby na końcu mną wstrząsnąć. Polityka, władza - osiągnąć wszystko, choćby po trupach..... Koniecznie przeczytaj!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPora, aby Polacy wreszcie się tego dowiedzieli: W KWIETNIU 2010 ROKU LECH KACZYŃSKI NIE ZGINĄŁ W ŻADNEJ KATASTROFIE. Lech Kaczyński, wskutek wybuchu islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull, musiał wracać z podróży do Brazylii transatlantykiem, a podróż ta, niezwykle nużąca i długa, sprawiła, że prezydent do dziś nie dotarł do kraju...
Brzmi jak słaby i bardzo spóźniony żart, prawda? Tymczasem trzy wydania Rzeczpospolitej z wiosny 2010 roku donoszą na swoich łamach dokładnie o tym, co powyżej. Trzy wydania, które Jarosław Kaczyński kazał specjalnie sfałszować i przyniósł swojej matce, Jadwidze Kaczyńskiej, która 10 kwietnia 2010 roku leżała ciężko chora w szpitalu. Prezydencki statek to oczywiście w tej historii fikcja, trzy fałszywe wydania ogólnopolskiego dziennika dla matki Kaczyńskich, choć brzmią równie nieprawdopodobnie - już nie.
Bajka o podróży Kaczyńskiego z Brazylii stała się kanwą dla krótkiej powieści "Transatlantyk 2010", sygnowanej przez Sarę Różewicz. Miałem niezwykłą przyjemność realizować u siebie w studio tę książkę, którą mistrzowsko przeczytał Jacek Braciak. Czytając "Transatlantyk 2010", pracując nad nim, miałem cały czas poczucie, że leży przede mną tekst wybitny, tekst, który wreszcie wymknął się rozważaniom godnym felietonów czy reportaży, uciekł od bieżącej polityki, przedwyborczych rozgrywek, powyborczych rozliczeń i zupełnie na nowo zadał pytanie: co stało się 10 kwietnia 2010 roku?
Sposób, w jaki to pytanie jest zadane, poszukiwania odpowiedzi na nie i związane z owymi poszukiwaniami literackie obrazowanie są w "Transatlantyku 2010" absolutnie piorunujące. Od czasu katastrofy smoleńskiej nie czytałem i nie słuchałem niczego, co choćby zbliżyło się poziomem artystycznym i językowym do tej lektury. Lech, Jarosław, Jadwiga i pozostali bohaterowie, rozmowy, które toczą, konteksty, które ich otaczają - wszystko to wychodzi spod pióra mistrzyni, która nie tylko stara na nowo zrozumieć i przyswoić wydarzenia ze smoleńskiego lotniska, ale stara się wprowadzić je naprawdę i na dobre do najnowszej polskiej literatury, kultury w ogóle i do naszej tożsamości.
Trudno przewidywać przyszłość tej książki, ale szczerze jej życzę szybkiego i spektakularnego wejścia do kanonu polskiej literatury. Wierzę, że stanie się punktem odniesienia dla jakiejkolwiek poważnej dyskusji o katastrofie smoleńskiej, toczonej odtąd zupełnie inaczej i w jakimś sensie - naprawdę. W skupieniu, z oszczędnością słów właściwą pewnej dojrzałości, bez łatwych ocen, bez nieznośnego ciężaru bieżącej polskiej polityki. Tak, jak powinien taką dyskusję toczyć naród, który jest gotów z czymś prawdziwie i skutecznie się mierzyć.
Zawrzeć tak opowiedzianą historię na stu stronach, osadzić ją przy tym mocno w tradycji polskiej literatury, nie popaść w banał, w politykierstwo, publikować ją przed kolejnymi wyborami, kiedy panoszą się gazeciarskie teksty zupełnie innego rodzaju - uważam to wszystko za dokonania arcydzielne i przełomowe dla polskiego myślenia o kwietniu 2010 roku. Czekam na film lub spektakl na podstawie tej książki. Właściwie to ich żądam, jeśli powstaną oba - żadną miarą się nie obrażę. Póki co koniecznie przeczytajcie "Transatlantyk 2010" lub posłuchajcie, jak czyta go Jacek Braciak.
Nie wiem, jak jeszcze mógłbym opisać tę książkę i ją Wam polecić. Po prostu po nią sięgnijcie, bo powiedzieć, że warto, to nie powiedzieć nic.
Pora, aby Polacy wreszcie się tego dowiedzieli: W KWIETNIU 2010 ROKU LECH KACZYŃSKI NIE ZGINĄŁ W ŻADNEJ KATASTROFIE. Lech Kaczyński, wskutek wybuchu islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull, musiał wracać z podróży do Brazylii transatlantykiem, a podróż ta, niezwykle nużąca i długa, sprawiła, że prezydent do dziś nie dotarł do kraju...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrzmi jak słaby i bardzo spóźniony żart,...