Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom

- Kategoria:
- literatura młodzieżowa
- Format:
- papier
- Cykl:
- Spółka Antymagiczna (tom 1)
- Data wydania:
- 2021-11-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-11-24
- Liczba stron:
- 404
- Czas czytania
- 6 godz. 44 min.
- Język:
- polski
WEJDŹ DO ŚWIATA MAGII I ZAPOMNIJ O NUDZIE!
Witajcie w Burzowie, pochmurnej metropolii często nawiedzanej przez istoty nie z tego świata. Gdy miasto dotyka klęska czarnego deszczu, niezbędna okazuje się interwencja łowców upiorów. Alfaen i Darkins, właściciele Spółki Antymagicznej, rozpoczynają śledztwo, które prowadzi ich do ekscentrycznej poetki Ithne nawiedzanej przez demona. Starcie z upiorem kończy się katastrofą, a miastu grozi wielkie niebezpieczeństwo.
Czy pomoc Czarnoksiężnika i jego niezwykłych pupili wystarczy, by wypędzić śmiertelnie groźną istotę? Jakie tajemnice kryje przeszłość Ithne i jej rodziny? Co ma z tym wszystkim wspólnego opuszczony dom w środku lasu? Wyruszcie na przygodę z Alfaenem i Darkinsem, by poznać odpowiedzi na te pytania.
Gabriela Bramska stworzyła świat po brzegi wypełniony magią, zapachem wspaniałych wypieków i świetnym humorem, od którego uśmiech nie opuszcza ust. Spółka Antymagiczna to historia z przekazem oraz emocjonująca przygoda dla każdego. Alfaen i Darkins zapraszają Was do Burzowa, tam zdecydowanie nie ma nudy!
Agata Szopa, @artemiabook
Kup Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom
Poznaj innych czytelników
319 użytkowników ma tytuł Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom na półkach głównych- Chcę przeczytać 165
- Przeczytane 154
- Posiadam 31
- 2021 12
- Fantastyka 7
- Legimi 7
- 2022 6
- 2024 3
- Fantastyka na luzie, lista lektur 2
- Chcę w prezencie 2
Tagi i tematy do książki Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom
- Piel rabatkę, baranie, to koi nerwy.
- To wręcz nie na miejscu - dobiegł go chłodny głos z ogrodu - mówić o czymś tak przyziemnym jak żarcie, kiedy ja cierpię.




























OPINIE i DYSKUSJE o książce Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom
Dość przyjemna opowieść dla młodszej młodzieży. Irytująca infantylością bohaterka i drażniący niedojrzałością, niestabilnością i dziwactwami łowcy. Przerysowany czarnoksiężnik; możliwe że ten zabieg może podobać się starszym dzieciom. Miejscami całkiem do rzeczy humor i ciekawie ukształtowany świat z niezwykłymi stworzeniami; koncepcja smoka naprawdę bardzo ciekawa! Historia też nienajgorsza. Zastanawiam się nad drugim tomem, bo być może bohaterowie dojrzeją.
Dość przyjemna opowieść dla młodszej młodzieży. Irytująca infantylością bohaterka i drażniący niedojrzałością, niestabilnością i dziwactwami łowcy. Przerysowany czarnoksiężnik; możliwe że ten zabieg może podobać się starszym dzieciom. Miejscami całkiem do rzeczy humor i ciekawie ukształtowany świat z niezwykłymi stworzeniami; koncepcja smoka naprawdę bardzo ciekawa!...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Piel rabatkę, baranie, to koi nerwy" to jest mój ulubiony cytat z całej książki. Parsknęłam ze śmiechu XD I to jak głośno XD
Kupiłam tą książkę dla siostry, przez okładkę. Po czym ona stwierdziła, że jest świetna i muszę ją przeczytać i to natychmiast. No i jestem! I muszę potwierdzić, że miała rację. Naprawdę przyjemna książka, z fajnymi bohaterami, którzy spierają się ze sobą i polegają na swoich zdolnościach w przecudowny sposób, oraz z interesującą sprawą, z masą humoru (też was rozbawiła żaba? XD),lecz też i poważniejszymi momentami. Do tego nasz miałczący smok jest taki słodki.
Będę musiała kupić siostrze drugi tom i sama też po niego sięgnę.
"Piel rabatkę, baranie, to koi nerwy" to jest mój ulubiony cytat z całej książki. Parsknęłam ze śmiechu XD I to jak głośno XD
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłam tą książkę dla siostry, przez okładkę. Po czym ona stwierdziła, że jest świetna i muszę ją przeczytać i to natychmiast. No i jestem! I muszę potwierdzić, że miała rację. Naprawdę przyjemna książka, z fajnymi bohaterami, którzy spierają się ze...
Alfaen i Darkins poznali się jakiś czas temu, a to spotkanie zaowocowało stworzeniem Antymagicznej Spółki. Przyjaciele zajmują się różnymi rodzajami problemów magicznych i jak do tej pory radzili sobie ze wszystkim – lepiej lub gorzej. Jednak, kiedy do ich drzwi puka blondwłosa Teris, może się okazać, że pierwszy raz w ich karierze nie będą wiedzieli, co robić.
Smoki, magia i czarnoksiężnicy, a do tego nawiedzone domy! Czyż to nie jest wyśnione połączenie każdego miłośnika fantastyki? Znajdujemy się w pochmurnym Burzowie, gdzie ni z tego, ni z owego z nieba może nagle zacząć padać… błoto. A w oddali na miasto patrzy pewna ponura wieża skrywająca wiecznie zamartwiającego się Czarnoksiężnika. Jest to świat, w którym wszystko wydaje się możliwe, a nasze koszmary senne mogą okazać się bardziej niebezpieczne niż myśleliśmy.
Czujecie się już zachęceni? Mam nadzieję, że tak, ale jeśli nie, to mam jeszcze trochę do powiedzenia! Kto nie lubi dobrze skonstruowanych bohaterów? Mamy tutaj dwójkę przyjaciół różniących się od siebie niczym ogień i woda. Jeden – ponury i narzekający brunet, który jest w stanie zrobić wiele, aby jego plany się powiodły. Drugi to wiecznie uśmiechnięty blondyn, miłośnik krówek gorliwie przestrzegający wytyczonych zasad.
Darkins, ten pierwszy to moim zdaniem najlepsza postać w tej książce – ma swoje demony i mimo tego pozornego niezadowolenia z życia, zależy mu na przyjaciołach i pragnie uratować swoją klientkę przed niebezpieczeństwem, nawet jeśli będzie musiał nagiąć nieco zasady. Jeśli chodzi o Alfaena – moim zdaniem aż się prosiło, żeby został on bardziej rozbudowany. Chcę poznać jego historię i chcę zobaczyć jeszcze więcej emocji tego zjadacza słodyczy.
Czarnoksiężnik był świetnym dodatkiem humorystycznym, razem ze swoimi nietuzinkowymi zwierzętami. Jego zawodowemu zamartwianiu się nie było końca i mimo, że wielu malowało go jako tego złego, wykazał się dołączając do przygód Spółki.
„- Chyba zbliża się mój koniec – stwierdził. – Jak to dobrze, że wasz też.”
- Piel rabatkę, baranie, to koi nerwy…”
Podobało mi się również przedstawienie postaci Ithne i całej jej przeszłości. Pokazuje ona, jak ważna dla nas jest aprobata i wsparcie rodziny oraz co może się stać, kiedy ta rodzina nie dba o nas wystarczająco. Miałam wrażenie, że to, co działo się z dziewczyną było potężną metaforą do życia realnego i zawierała się w tym wielka siła – pokazująca zarówno jak trudna jest walka z depresją, a także, jak dobrze jest się w końcu od niej uwolnić. A znalezienie na swojej drodze właściwych ludzi ma wielką moc.
Pojawiło się tutaj również kilka moich ulubionych motywów, na przykład ten tytułowy nawiedzony dom. Były także ilustracje, pomagające jeszcze lepiej wejść w ten fantastyczny świat. W książce wszystko miało ręce i nogi, a akcja pędziła przed siebie dość szybko, aczkolwiek w taki sposób, że czytelnik bez problemu mógł za nią nadążyć. Humorystyczne wstawki oraz mroczne elementy spowodowały, że historia była wciągająca, a pod koniec trudno było pożegnać się z bohaterami. Mi pozostaje sięgnąć po następny tom, a was bardzo zachęcam do czytania tego, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście!
„Oni widzą w tobie tylko zło, które mają w sobie. Są za słabi, żeby się z nim zmierzyć, więc zrobili z ciebie kozła ofiarnego. Bo tak jest im łatwiej.”
Alfaen i Darkins poznali się jakiś czas temu, a to spotkanie zaowocowało stworzeniem Antymagicznej Spółki. Przyjaciele zajmują się różnymi rodzajami problemów magicznych i jak do tej pory radzili sobie ze wszystkim – lepiej lub gorzej. Jednak, kiedy do ich drzwi puka blondwłosa Teris, może się okazać, że pierwszy raz w ich karierze nie będą wiedzieli, co robić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSmoki,...
Na mą rozpacz! Cóż za niesamowita przygoda - jednocześnie swojska, lekka i przyjemna, a z drugiej strony - owiana grozą, głęboka i erudycyjna. Autorka, mimo młodego wieku, ofiaruje czytelnikom dopracowaną, do ostatniej linijki, lekturę z kategorii literatury YA. Początkowo, miałam lekkie obawy czy powieść sprawdzi się dla starszych odbiorców, czy raczej pozostanie w kręgu zainteresowań młodszych czytelników, natomiast teraz mogę śmiało powiedzieć, że książka jest uniwersalna pod wieloma względami. Fakt, dla mniej dojrzałych adresatów, będzie to na pewno przyjemna, momentami zabawna, a momentami mroczna powieść Fantasy; natomiast będąc starszym czytelnikiem (co więcej, zainteresowanym sferą psyche) można odczytać całkiem inne imię grozy, które jest ukryte wśród barwnych postaci, sensualnych opisów scenerii i niebagatelnych wątków. Pisarka świetnie zadbała o metaforyczne podejście do rozterek duszy człowieka, okraszając wszystko przytulną otoczką magicznego świata głównych bohaterów. Dla mnie była to niezwykła podróż, w której mogłam analizować tajemnice, wewnętrzne przemiany i symbolikę ludzkiej mentalności. Z przyjemnością mogę polecić, wszystkim miłośnikom Fantasy, debiut Gabrieli!
Na mą rozpacz! Cóż za niesamowita przygoda - jednocześnie swojska, lekka i przyjemna, a z drugiej strony - owiana grozą, głęboka i erudycyjna. Autorka, mimo młodego wieku, ofiaruje czytelnikom dopracowaną, do ostatniej linijki, lekturę z kategorii literatury YA. Początkowo, miałam lekkie obawy czy powieść sprawdzi się dla starszych odbiorców, czy raczej pozostanie w kręgu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem pozytywnie zaskoczony lekturą. Choć zacznę od uwag: z początku widoczna infantylność i duża niedojrzałość bohaterów, brak przedstawienia świata, niektóre, niepotrzebne tudzież kiepskie sceny, to jednak później będę już tylko chwalił. Z biegiem stron czuć wzrost pewności siebie autorki i pewne okrzepnięcie z piórem - bohaterowie zrzucają skórę i zaczynają pasować do powierzonych im ról, zdarzenia nabierają charakteru. Od początku za to, wszechobecny jest tu humor, który jednoznacznie kojarzy mi się z Terrym Pratchettem, z tą tylko różnicą, że u Gabrieli Bramskiej bywa zabawny (u Pratchetta niekoniecznie).
Podkreślę też, bardzo lekki (w mojej opinii) i przyjemny styl.
Kończąc lekturę miałem nadzieję na kolejną wizytę w Burzowie co jak widzę wkrótce nastąpi :)
Jestem pozytywnie zaskoczony lekturą. Choć zacznę od uwag: z początku widoczna infantylność i duża niedojrzałość bohaterów, brak przedstawienia świata, niektóre, niepotrzebne tudzież kiepskie sceny, to jednak później będę już tylko chwalił. Z biegiem stron czuć wzrost pewności siebie autorki i pewne okrzepnięcie z piórem - bohaterowie zrzucają skórę i zaczynają pasować do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo fajnie się zaczyna. Nie ma tutaj czasu na powolne rozkręcanie się akcji, tylko od razu zaczyna się coś dziać. Nie sprawia to jednak żadnego problemu w zrozumieniu i rozeznaniu się w przedstawionym świecie. Wszystko wprowadzane jest z należytą starannością, a my czujemy się dobrze zaopiekowani.
Bohaterowie są wyraziści, a lekarstwem na wszystko są słodycze. Nasi bohaterowie niemal nałogowo jedzą czekoladę, krótki, ciastka i ciasta. Tutaj akurat mogłabym im przybić piątkę, bo mam dokładnie takie samo zdanie - słodycze są dobre na wszystko.
Mamy w opowieści również smoki, które przypominają koty. Jeżeli więc jesteś sympatykiem kotów i smoków, myślę, że był(a)byś usatysfakcjonowany(a). Mi się te stworki bardzo spodobały.
Niestety mam też minus w tej historii. Według mnie była ona za długa i w pewnym momencie zaczęło mi się dłużyć i wyczekiwałam końca. Trochę autorka przekombinowała. Myślę, że gdyby opowieść trochę skrócić, byłaby o wiele lepsza.
Książka bardzo fajnie się zaczyna. Nie ma tutaj czasu na powolne rozkręcanie się akcji, tylko od razu zaczyna się coś dziać. Nie sprawia to jednak żadnego problemu w zrozumieniu i rozeznaniu się w przedstawionym świecie. Wszystko wprowadzane jest z należytą starannością, a my czujemy się dobrze zaopiekowani.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie są wyraziści, a lekarstwem na wszystko są słodycze....
Książka Gabrieli Bramskiej jest napisana w sposób przystępny dla czytelnika, dzięki czemu szybko się ją czyta 🙂
Autorka w ciekawy sposób wplotła ważne wątki psychologiczne do świata fantastyki.
Fabuła książki jest wciągająca, ciekawa, pomysłowa. Każda z postaci posiada inną osobowość, dzięki czemu bohaterowie ksiązki są postaciami barwnymi, kazda jest jedyna w swoim rodzaju. 🙂
Gorąco polecam zapoznanie się z tą pozycją! 😊
Książka Gabrieli Bramskiej jest napisana w sposób przystępny dla czytelnika, dzięki czemu szybko się ją czyta 🙂
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka w ciekawy sposób wplotła ważne wątki psychologiczne do świata fantastyki.
Fabuła książki jest wciągająca, ciekawa, pomysłowa. Każda z postaci posiada inną osobowość, dzięki czemu bohaterowie ksiązki są postaciami barwnymi, kazda jest jedyna w swoim...
Krótka recenzja:
„Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom” jest kolejnym, nieudanym polskim debiutem. Książka ma swoje nieliczne zalety, całkiem dobry pomysł na siebie, ale wykonanie wszystko rujnuje.
Do tego dochodzi problem grupy odbiorczej. Powieść nie jest dla dzieci (6-10 lat) przez poruszaną tematykę, chociaż została tak napisana. Z drugiej strony mamy młodzież i dorosłych, którzy docenią poruszane motywy, ale zanudzi ich fabuła. Temat rozwinę w długiej recenzji, do której serdecznie zapraszam. Jeżeli ktoś szuka odpowiedzi, czy warto przeczytać Spółkę Antymagiczną, odsyłam do podsumowania.
Długa recenzja:
Mam coraz większy problem z polskimi pisarzami. Ilekroć słyszę o polskim debiucie w fantastyce, to staram się go kupić i przeczytać. Powoli zaczynam się zastanawiać, czy nie powinienem zrobić sobie przerwy od polskiej fantastyki. Spółka Antymagiczna sprawiła, że przy ostatnich zakupach książek nie zamówiłem ani jednej polskiej powieści.
Kiedy trafiam na naprawdę złą książkę pod kątem treści i wykonania, to mam sporą motywację, aby lekturę dokończyć, a następnie zjechać ją w recenzji. Tego typu powieścią był „Dziewiąty dom” Bardugo.
Niestety polscy autorzy mają wybitny talent do pisania powieści słabo wykonanych i nijakich fabularnie. Czytanie Spółki Antymagicznej mogę porównać do jedzenia samej kaszy na obiad. No niby nie jest to złe, człowiek się naje, ale jednak czuje niedosyt, bo tylko przeżuwał jednolitą papkę. Jakbym dostał ewidentnie źle ugotowany, skomplikowany obiad, to przynajmniej mógłbym go spektakularnie wypluć i zwyzywać kucharza. Może się nie najadłem, ale jednak obiad wzbudził we mnie jakieś emocje.
Spółka Antymagiczna mogłaby służyć za synonim nudy i monotonii. 90% objętości książki zajmuje obgadywanie tematu oraz dyskusje przy jedzeniu lub na jego temat. Fabuła to po prostu nieśmieszny żart w wykonaniu autorki.
Ponadto nie rozumiem z jakiego w powodu, Gabriela Bramska zdecydowała się opowiedzieć historię o traumie młodej dziewczyny i błędach wychowawczych w takiej formie. Z jednej strony stoi przesłanie książki, a z drugiej 95% wątku fabularnego.
Spółka Antymagiczna ma straszny problem z tożsamością. Autorka wzięła do kotła i wrzuciła razem: idiotyczny humor (na plus),bajkowe tło i nabijanie się z postaw paru osób. Jednocześnie do tego zestaw dodała: opętanie przez ducha, rodzinne patologie i sceny rodem z horroru. Mamy tutaj do czynienia ze strasznie kontrastującym światem, ale został on źle użyty.
Autorka mogła pójść w dwie strony:
– Maksimum humoru doprawione mrokiem (coś jak książka „Baśniobór” lub film „Charlie i fabryka czekolady” z 2005 roku)
– Horror z bajkowym tłem (coś jak film „Koralina”, książki nie czytałem)
Tymczasem Spółka Antymagiczna stoi pośrodku tych dwóch rozwiązań i nie może zdecydować się, czym tak naprawdę jest. Widać, że Gabriela Bramska miała dobre, bardzo skrajne pomysły, ale postanowiła je złagodzić. Rozumiem tą decyzję, jednak przez nią powstała nijaka papka.
Czy w takim wypadku Spółka Antymagiczna jest okropną, nudną powieścią, która niczego nie robi dobrze? Nie. Przede wszystkim udały się żarty większego kalibru – kiedy się pojawiają, to naprawdę bawią.
Do tego autorka stworzyła bardzo wyraziste postacie. Każdy jest inny i zachowuje się adekwatnie do własnej kreacji. Na szczególną pochwałę zasługuje Czarnoksiężnik i Darkins, chociaż ten nie przypadł mi do gustu. Generalnie dialogi polegające na dogryzaniu sobie części postaci wypadają naprawdę cudownie, ale nawet w połączeniu z wyrazistymi bohaterami nie dają rady udźwignąć ciężaru książki.
Oprócz tego najlepszą częścią Spółki Antymagicznej jest lekko zarysowane, bajkowe tło. Nie będę wymieniał tutaj poszczególnych pomysłów, bo nie ma ich wielu, ale łatwo w nich wyczuć pomysłowość autorki. Szkoda, że zabrakło jej przy kreacji fabuły.
PS: Rozdziały i sceny w książce są strasznie długie. Wiem, że niektórych to drażni.
Podsumowanie:
„Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom” ma problem z własną tożsamością. Z tego powodu nie potrafię jej nikomu polecić. Fabuła kuleje, mocnego humoru jest za mało, a kilka dobrych scen nie uzasadnia dla mnie czasu potrzebnego na poświęcenie lekturze.
Powieści daję 2,5/10, bo jest nieco lepsza od „Drogi do Wyraju” Szczubałek, ale ze względu na skalę ocen, jak zwykle zaokrąglam ocenę w górę.
Dodane na początku 2023: Książka otrzymuje ode mnie nagrodę najgorszej książki jaką przeczytałem w 2022 roku. Jednocześnie dostaje nagrodę za największą liczbę scen jedzenia w powieści (i to nie licząc procentowego udziału). Więcej jedzenia to ja widziałem tylko w książce kucharskiej.
Krótka recenzja:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Spółka Antymagiczna i nawiedzony dom” jest kolejnym, nieudanym polskim debiutem. Książka ma swoje nieliczne zalety, całkiem dobry pomysł na siebie, ale wykonanie wszystko rujnuje.
Do tego dochodzi problem grupy odbiorczej. Powieść nie jest dla dzieci (6-10 lat) przez poruszaną tematykę, chociaż została tak napisana. Z drugiej strony mamy młodzież i...
Spółkę antymagiczną współtworzą Alfaen i Darkins tzw. łowcy duchów. Zupełnie inni od siebie, dokuczają sobie szczególnie słownie praktycznie w każdej sytuacji, coś w stylu kto się lubi ten się czubi 😁 Jednak gdy sytuacja tego wymaga są w stanie skoczyć za sobą w ogień, wspierając się dzięki temu są mimo wszystko naprawdę zgraną drużyną.
Sprawa, która tym razem im przypadła zaczyna się od brudnego deszczu. Okazuję się, że to dotyczy Ithany, która straciła radość życia prawdopodobnie przez Mera czy aby napewno?
Zdecydowanym plusem jest słodki smok Czaruś, który miauczy 🙂 sympatucznr postacie jednak nie do końca porwała mnie sprawa prowadzona przez łowców. Jeśli pojawi się kolejna część będę chciała zobaczyć naszych bohaterów w innym zadaniu.
Spółkę antymagiczną współtworzą Alfaen i Darkins tzw. łowcy duchów. Zupełnie inni od siebie, dokuczają sobie szczególnie słownie praktycznie w każdej sytuacji, coś w stylu kto się lubi ten się czubi 😁 Jednak gdy sytuacja tego wymaga są w stanie skoczyć za sobą w ogień, wspierając się dzięki temu są mimo wszystko naprawdę zgraną drużyną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSprawa, która tym razem im przypadła...
Dzisiaj dzień dziecka, więc przychodzę do was z książką skierowaną typowo do młodszej młodzieży😊
Niestety "Spółka antymagiczna i nawiedzony dom" wynudziła mnie strasznie. Rzadko nie podobają mi się książki z literatury dziecięcej, ta jest chyba pierwszą, która w ogóle nie przypadła mi do gustu.
Nie podobał mi się wątek ciągłego jedzenia w książce. Główni bohaterowie ciągle głodni, myślący tylko o ciastach i czekoladzie. Fabuła wlecze się niemiłosiernie. Na plus fajna okładka i rysunki w książce🙂
Dzisiaj dzień dziecka, więc przychodzę do was z książką skierowaną typowo do młodszej młodzieży😊
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety "Spółka antymagiczna i nawiedzony dom" wynudziła mnie strasznie. Rzadko nie podobają mi się książki z literatury dziecięcej, ta jest chyba pierwszą, która w ogóle nie przypadła mi do gustu.
Nie podobał mi się wątek ciągłego jedzenia w książce. Główni bohaterowie...