Rzeka Bogów

Okładka książki Rzeka Bogów
Ian McDonald Wydawnictwo: Mag Seria: Uczta Wyobraźni fantasy, science fiction
524 str. 8 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału:
River of Gods
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2010-01-15
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-15
Liczba stron:
524
Czas czytania
8 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374801546
Tłumacz:
Wojciech Próchniewicz
Tagi:
technologia Indie science fiction
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
302 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
794
406

Na półkach: , , ,

Imponująca. Warstwa fantastyki naukowej spleciona z egzotyką kultury Indii dała mi 500 stron nieustannego szoku poznawczego. I było to przyjemne, tak stać, rozglądać się, a nic wokół nie wydawało się znajome.
Ekranizacja byłaby spektakularna.

Imponująca. Warstwa fantastyki naukowej spleciona z egzotyką kultury Indii dała mi 500 stron nieustannego szoku poznawczego. I było to przyjemne, tak stać, rozglądać się, a nic wokół nie wydawało się znajome.
Ekranizacja byłaby spektakularna.

Pokaż mimo to

avatar
435
423

Na półkach:

Feeria barw, zapachów, smaków i - wyobraźni.

Zasadniczo niezbyt lubię literaturę s-f, jeśli nie stoi za nią głębia filozoficzna, ponadczasowe przesłanie (większość literatury s-f ze względu na "techniczną" stronę opisów starzeje się błyskawicznie) i błyskotliwy, bogaty język.

W "Rzece bogów" spotykamy oryginalną scenografię (rzecz dzieje się w Indiach), wiele lokalnych kolorytów i ciekawe, czasami zabawne, pomysły autora, które można wyinterpretować na zupełnie poważny sposób.

To bagactwo tropów, słów, figur i barw, a także - sytuacji i postaci, sprawia, że akurat tę powieść Iana Mcdonalda trzeba czytać jak literaturę piękną: powoli, smakując sceny i słowa, zapamiętując postaci. Inaczej można się zgubić w tym iście karawałowym marszu.

Feeria barw, zapachów, smaków i - wyobraźni.

Zasadniczo niezbyt lubię literaturę s-f, jeśli nie stoi za nią głębia filozoficzna, ponadczasowe przesłanie (większość literatury s-f ze względu na "techniczną" stronę opisów starzeje się błyskawicznie) i błyskotliwy, bogaty język.

W "Rzece bogów" spotykamy oryginalną scenografię (rzecz dzieje się w Indiach), wiele...

więcej Pokaż mimo to

avatar
794
499

Na półkach:

Kolejna pozycja z "Uczty wyobraźni" przy której odpadłam niestety w połowie. Bardzo się starałam, bardzo chciałam dotrwać do końca, ale nie dałam rady. Za dużo postaci, za dużo obco brzmiących nazw i pojęć, ogólnie świat zbyt obcy mojemu pojmowaniu. Żałuję, bo spodziewam się, że rozwiązanie fabuły musi być fantastyczne, a język miejscami zachwyca plastycznością, ale jednak po kilku tygodniach męczenia się postanowiłam odpuścić.

Kolejna pozycja z "Uczty wyobraźni" przy której odpadłam niestety w połowie. Bardzo się starałam, bardzo chciałam dotrwać do końca, ale nie dałam rady. Za dużo postaci, za dużo obco brzmiących nazw i pojęć, ogólnie świat zbyt obcy mojemu pojmowaniu. Żałuję, bo spodziewam się, że rozwiązanie fabuły musi być fantastyczne, a język miejscami zachwyca plastycznością, ale jednak...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
364
59

Na półkach: ,

Napisane z rozmachem s-f bliskiego zasięgu. Styl, bohaterowie, wizja przyszłości, pieczołowicie nakreślony setting, pomysł na kolejne przeplatające się ze sobą sekwencje i wątki - ukłony dla McDonalda, wszystko jest tutaj na najwyższym poziomie. Jedna z najmocniejszych pozycji w UW.

Napisane z rozmachem s-f bliskiego zasięgu. Styl, bohaterowie, wizja przyszłości, pieczołowicie nakreślony setting, pomysł na kolejne przeplatające się ze sobą sekwencje i wątki - ukłony dla McDonalda, wszystko jest tutaj na najwyższym poziomie. Jedna z najmocniejszych pozycji w UW.

Pokaż mimo to

avatar
23
1

Na półkach:

Świetna !

Świetna !

Pokaż mimo to

avatar
1395
759

Na półkach:

Czytałem jakieś 2-3 miesiące, z przerwami, po jednym rozdziale, czasem kilka. Pierwsze trzysta stron nudziłem się niemożebnie, autor nijak nie mógł wzbudzić mojego zainteresowania. Byłem przekonany, że na koniec wystawię bardzo marną ocenę, być może nie dociągnę do końca (zdarzyło się kilka momentów, gdy byłem bliski rzucenia książki w kąt). No ale warsztat grzeczny, napisane bardzo ładnie, są pomysły, rzeczywistość koherentna, nie ma się w zasadzie do czego przyczepić. Poza tym, że nudne ale może byłem zmęczony. Zaciskałem zęby i brnąłem. Circa zaraz po trzechsetnej stronie zacząłem się w lekturę wciągać i czytać z prawdziwym zainteresowaniem.

Zaletami powieści są:
- elegancki warsztat literacki,
- plejada, świetnie skonstruowanych, krwistych, jędrnych bohaterów,
- przemyślanie i efektownie zbudowany świat bliskiego zasięgu - zmiany środowiska naturalnego, polityczne, społeczne, obyczajowe, technologiczne, z człowiekiem który jest taki jaki był zawsze,
- interesujący pomysł na fizykę
- oraz chyba najistotniejsza, koncepcja rozwoju AI, oryginalna, nieszablonowa.

Rzeczywiście uczta wyobraźni. Ostatecznie nie żałuję lektury.
8/10

Czytałem jakieś 2-3 miesiące, z przerwami, po jednym rozdziale, czasem kilka. Pierwsze trzysta stron nudziłem się niemożebnie, autor nijak nie mógł wzbudzić mojego zainteresowania. Byłem przekonany, że na koniec wystawię bardzo marną ocenę, być może nie dociągnę do końca (zdarzyło się kilka momentów, gdy byłem bliski rzucenia książki w kąt). No ale warsztat grzeczny,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
343
107

Na półkach:

Zmagania ludzi ze sztucznymi inteligencjami w podzielonych Indiach 2047.

Ciężko się to czytało. Fabuła jest poszatkowana na rozdzialiki traktujące naprzemiennie o kilku postaciach. Przebrnięcie przez pierwsze sto stron to prawdziwa męka, bo epizody poszczególnych bohaterów nijak nie wciągają. W środku zaczyna być trochę lepiej, bo postacie zaczynają się spotykać i wchodzić ze sobą w jakieś anemiczne interakcje. Czytelnik udzielający autorowi kredytu zaufania zacznie mieć nadzieję, że dalej losy wszystkich w jakiś kunsztowny i istotny dla fabuły sposób się splotą. Taki czytelnik okaże się naiwniakiem, bo większość z nich nie będzie miała żadnego istotnego znaczenia dla głównej intrygi. Posłużą tylko jako statyści zaludniający wizję przyszłości Indii równo sto lat od uzyskania niepodległości i podziału. Według McDonalda, pod ciężarem antagonizmów, Indie rozpadną się jeszcze bardziej, na mniejsze zwaśnione kraje.

Niestety – dla mnie Indie (wraz z Pakistanem i Bangladeszem, które kiedyś były ich częścią) to jeden z najmniej sympatycznych czy atrakcyjnych zakątków na ziemi. Nieuchronnie wpłynęło to odbiór tej książki. W wizji przyszłości też nie udało mi się znaleźć żadnych powabów, bo – poza jeszcze beznadziejniejszą polityką i klimatem – chyba niespecjalnie różni się czymkolwiek istotnym od mało powabnej teraźniejszości.

Przez całą książkę intryga ze sztucznymi inteligencjami tli się niemrawo, by dopiero na ostatnich stronach wybuchnąć trzęsieniem ziemi. Po którym uznaję cały pomysł za... trywialną bzdurkę, podpartą marną pseudonauką. Godną może krótkiego opowiadania, ale nie męczącej orki przez ponad 500 stron, która niczego nie wynagradza.

Tekst roi się od wtrąceń hinduskich słów. Może połowę z nich da się wyszukać w słowniczku zamieszczonym na końcu. Jest tam też posłowie tłumacza wyjaśniającego, dlaczego przyjął takie a nie inne konwencje. Mnie nie wytłumaczył choćby "fatfata" – który w całej reszcie Azji jest "tuk-tukiem" – wszędobylskim podwozidełkiem, czy "tlenku tlenu [!!!] i pokładów węgla" zabijających wirtualny komputerowy świat (epizodyczny i bez znaczenia – jak wszystko).

Zmagania ludzi ze sztucznymi inteligencjami w podzielonych Indiach 2047.

Ciężko się to czytało. Fabuła jest poszatkowana na rozdzialiki traktujące naprzemiennie o kilku postaciach. Przebrnięcie przez pierwsze sto stron to prawdziwa męka, bo epizody poszczególnych bohaterów nijak nie wciągają. W środku zaczyna być trochę lepiej, bo postacie zaczynają się spotykać i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
133
16

Na półkach:

Niezwykłe science-fiction, którego akcja dzieje się w Indiach przyszłości. Było to moje pierwsze spotkanie z Ucztą Wyobraźni i do dziś żałuję, że o twórczości McDonalda jest stosunkowo cicho w naszym kraju. Ta książka zasługuje na gigantyczną uwagę, nie tylko wylądowanie w serii "dla koneserów".

Niezwykłe science-fiction, którego akcja dzieje się w Indiach przyszłości. Było to moje pierwsze spotkanie z Ucztą Wyobraźni i do dziś żałuję, że o twórczości McDonalda jest stosunkowo cicho w naszym kraju. Ta książka zasługuje na gigantyczną uwagę, nie tylko wylądowanie w serii "dla koneserów".

Pokaż mimo to

avatar
140
24

Na półkach:

Świetny autor (moim zdaniem trochę niedoceniony przez polskich fanów fantastyki) i świetna, osadzona w dalekowschodnich realiach powieść s-f. Warto, chociażby ze względu na "egzotyczną" dla polskiego czytelnika tematykę.

Świetny autor (moim zdaniem trochę niedoceniony przez polskich fanów fantastyki) i świetna, osadzona w dalekowschodnich realiach powieść s-f. Warto, chociażby ze względu na "egzotyczną" dla polskiego czytelnika tematykę.

Pokaż mimo to

avatar
1499
641

Na półkach: , ,

W irlandzkiej edycji wyzwania Book Trotter zdecydowałem się na przeczytanie i zrecenzowanie dwóch książek, Ian McDonald jest Brytyjczykiem, pochodzenie Irlandzko –Szkockie, z Belfastu, a ponieważ na szczęście ustalono, że pod Irlandię, wchodzi również Irlandia Północna, będąc częścią Wielkiej Brytanii. Ian McDonald jest twórczą książek z gatunku fantasy i science fiction. Parę lat temu czytałem książkę zatytułowaną „Serca, dłonie, głosy”, która w sposób wybitny, przy zastosowaniu schematu dla typowego dla książek fantasy zajmuje się sprawą irlandzką. Fascynujące jest to, że autor poszedł za ciosem i zajął się w swojej twórczości krajami trzeciego świata. Nie zapominajmy mówimy o twórcy prozy typowo fantastycznej, autor udowodnił, że da się, napisać rewelacyjne science fiction o podzielonych Indiach w r. 2040, w książce zatytułowanej „Rzeka Bogów” .Nie trudno się domyśleć, że chodzi o rzekę Ganges, która jest dla hindusów tym czym dla Egipcjan jest Nil, jest w pewnym sensie rzeką świętą.

Autor mam wrażenie chce powiedzieć swoim czytelnikom oraz innym twórcom sf, żeby nie upraszczali swoich koncepcji sf, sprowadzając świat wykreowany do świata typowo zwesternizowanego, niezależnie czy akcja jest na Ziemi czy w kosmosie. Oczywiście nie jest tak, że cały gatunek science fiction sprowadza się tylko do tego typu uproszczeń, bo u naprawdę wielu twórców natrafić można na ciekawe, oryginalne interesujące koncepcje. Chociażby u Herberta, mieszkańcy milionów planet mówią galahem, językiem anglo – słowiańskim, a życiu fremenów z Diuny, niemal przypomina życie społeczności arabskich i to nie tylko ze względu na pustynny klimat planety, ale też pod kątem kulturowym. Natomiast u Simmonsa np. istnieje planeta, której zamieszkują tylko Żydzi, a na drugiej, tylko muzułmanie, tak jakby Żydzi od Silverberga z książki „Roma Eaterna” jednak znaleźli swoją planetę obiecaną. Sam Silverberg w „Kronikach Majipooru” przepięknie pisze o różnorodności ludzi i nieludzi, że na olbrzymiej planecie Majipoor jest miejsce dla wszystkich. Kim Stanley Robinson stworzył wręcz koncepcję, że za 200 lat cała Ziemia będzie trzecim światem, a rolę Zachodu w dzisiejszym tego sposobie rozumienia przejmie Mars i inne kolonie w Układzie Słonecznym, co spowoduje te same tarcia między światami, w tym problem z terroryzmem, które mamy w dzisiejszych czasach. Jednak można odnieść wrażenie, że sporo twórców, zdaje się upraszczać problem uznając, że wszyscy przyjmą za dogmat koncepcję Fukuyamy, że świat uzna za jedyne słuszne koncepcje Zachodu i po problemie. Możliwe, że będzie trzeba uznać kiedyś konieczność zaistnienia jednego państwa globalnego, bo zaistnieje szereg problemów, znanych i niewyobrażalnie nieznanych, i to w wielu koncepcjach się pojawia, i to jest ciekawe na jakich zasadach coś takiego powinno funkcjonować. Jestem przekonany, że to jest ważny problem dla tego gatunku literackiego, bo może się kiedyś okazać, że nie będzie wyjścia, i trzeba stworzyć wszystko na nowo, jedną mitologię państwotwórczą, narodowej, ani religijnej się nie da z wiadomych powodów, ale trzeba stworzyć poczucie ziemskiej wspólnoty i tożsamości.

Tak czy inaczej Ian McDomald przekonuje nas, że trzeci świt nie wyparuje, będzie miał nadal swoje problemy, może nawet pojawią się nowe. Nie znaczy to tylko, że dotyczyć będą one różnych deficytów, problemów finansowych, bo tu autor pisze wyraźnie też o ludziach którzy mają aspiracje intelektualne, biznesowe, dobrze sobie radzą na zachodzie, ale z jakiegoś powodu wybierają swój młody kraj, istniejący od 7 lat Bharat, mamy rok 2047, ze stolicą w Abdullahbadzie. Miejsce akcji miasto Varenesi, istnieje tam Uniwersity od Bharat, gdzie prowadzone są skomplikowane badania naukowe, które dotyczą sztucznej inteligencji. Oczywiście jest tym zainteresowany biznes, bo ludzie rządzący korporacjami zdają sobie sprawę, że to spowoduje liczne zmiany i kolejne zapotrzebowanie na nowe technologie, a dla firm strumienie dolarów. Bharat prowadzi wojnę z sąsiednimi krajami o wodę, a jakże, nie ma dobrego science fiction bez motywu ekologicznego. I to nie są żarty kraj jest na granicy bliskiej unicestwienia. Właściwie nie jest sprecyzowane dlaczego wrogowie się wycofują, przypuszczać można, że była dyplomatyczna interwencja ONZ.

Postaci w książce są bardzo dobrze wykreowane, jest to wręcz bardzo bliskie powieści obyczajowej. Bohaterów jest dziewięciu i na kartach powieści czytelnik poznaje ich bardzo dobrze, jacy są zawodowo i prywatnie, jak funkcjonują w rodzinach, jak wygląda ich życie, relacje damsko –męskie, itp. Akcja trafia też w kosmos, kiedy Lisa Durnau trafia na orbitę. Pojawia się motyw bardzo dużych kontrastów między biedą a olbrzymim bogactwem, dla nikogo nie jest niespodzianką, że niebawem pojawią się bilionerzy i ta wąska grupa będzie skupiać będzie jeszcze większe aktywa globu, może będzie to nawet porównywalne z państwami. Wszak w niektórych wizjach nie ma państw jako takich, tylko coś w rodzaju korpopaństw. Na pewno perspektywa jest zbyt krótka, żeby autor skłaniał się wyraźnie za tą opcją, ale też zdecydowanie jej nie zaprzecza. Czyżby to była odpowiedź na pytania kim będą Wielcy bracia u Orwella, Huxleya i innych autorów?

Książka jest bardzo ciekawa. Zdecydowanie polecam.

W irlandzkiej edycji wyzwania Book Trotter zdecydowałem się na przeczytanie i zrecenzowanie dwóch książek, Ian McDonald jest Brytyjczykiem, pochodzenie Irlandzko –Szkockie, z Belfastu, a ponieważ na szczęście ustalono, że pod Irlandię, wchodzi również Irlandia Północna, będąc częścią Wielkiej Brytanii. Ian McDonald jest twórczą książek z gatunku fantasy i science fiction....

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rzeka Bogów


Reklama
zgłoś błąd