Rzeszot

Okładka książki Rzeszot
Bartosz Sadulski Wydawnictwo: Książkowe Klimaty literatura piękna
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Książkowe Klimaty
Data wydania:
2021-06-16
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-16
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366505285
Tagi:
Galicja XIX wiek przemysł naftowy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki HERITO nr 44 / 2021 Tania Malarczuk, Weronika Murek, Martin Pollack, Jacek Purchla, Redakcja kwartalnika HERITO, Bartosz Sadulski
Ocena 7,0
HERITO nr 44 /... Tania Malarczuk, We...
Okładka książki HERITO nr 40 / 2020 Mindaugas Kvietkauskas, Thomas Mann, Adam Mazur, Piotr Paziński, Redakcja kwartalnika HERITO, Bartosz Sadulski, Maciej Topolski, Miłosz Waligórski
Ocena 7,5
HERITO nr 40 /... Mindaugas Kvietkaus...
Okładka książki HERITO nr 36 / 2019 Andrzej Dybczak, Andrij Lubka, Bogumił Luft, Maciej Pinkwart, Redakcja kwartalnika HERITO, Bartosz Sadulski, Wojciech Stanisławski, Nick Thorpe
Ocena 7,0
HERITO nr 36 /... Andrzej Dybczak, An...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
57 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
371
348

Na półkach: ,

Ależ to było dobre. Pan Podedworny taki polski zuchwalec, awanturnik, marzyciel i romantyk.

Ależ to było dobre. Pan Podedworny taki polski zuchwalec, awanturnik, marzyciel i romantyk.

Pokaż mimo to

1
avatar
868
842

Na półkach: ,

„Trzeba się przyzwyczaić do takiej Polski , jaka jest, czyli jakiej nie ma, być może lepsza być nie może. Może lepiej mieć Polskę nieistniejącą, ale dobrze, niż istniejącą źle” – to według mnie najcelniejszy cytat, wart przytoczenia i przemyślenia.

Daje on dobre pojecie o językowych umiejętnościach Autora, które w pełni tu rozwija (niczym paw – podpowiada mi recenzyjny diabełek…).

Pomijając sferę leksykalną. czegoś tu jednak za dużo a zarazem czegoś jakby brakowało. W każdym razie to coś (lub brak tego czegoś) uwiera mnie w tej dobrze przecież napisanej książce.

Na pewno nie jest to brak pana Podedwornego, którego historia czemuś mnie kompletnie nie porwała (jeśli zaś coś, to opowieść Czarnotównej - oddanie głosu ludowi prostemu, a biednemu, na dodatek w krakowskim błocie – cóż za perfidna metafora! - utopionemu) . A jeśli w samym Podedwornym coś mnie ujmuje, to nienawiść do nieznośnych walczyków Straussa, którą w pełni podzielam. Wzrusza zaś skarga: „literatom, autorom za prace pożyteczną nie tylko nikt jak należy nie płaci, ale nawet uznania nie daje i szacunku odmawia”,

To może chodzi o uderzający nadmiar szczegółów o osobach i wydarzeń z nimi związanych? Bo research Autor zrobił tu zaiste imponujący. Przeczytał wszystko co mógł, czy nawet musiał, aby erudycyjnie nam ukazać np. prawdziwe elementy stroju Słowackiego czy cesarzowej Sisi wraz z setkami innych detali, które po pewnym czasie zaczynają niestety nudzić.

O, już wiem, jaki nadmiar mam na myśli! Swój własny bagaż lektur nt. CK Monarchii, wdzięcznego od dawna tematu dla pisarzy i historyków, a jednego z moich ulubionych .Tyle już książek mu poświęconych przeczytałem, że muszę zdobyć się na odwagę i napisać: jak się już poznało dzieła Josepha Rotha (złośliwy przypis Autora!) , Franza Kafki, Roberta Musila, Arthura Schnitzlera, Stefana Zweiga, Sandora Maraia, Eliasa Canettiego, Gregora von Rezzori, Thomasa Bernharda, Józefa Wittlina, Andrzeja Kuśniewicza, Henryka Wereszyckiego, Stanisława Grodziskiego i innych, to jakby rzecz cała bledsza się wydaje…

„Trzeba się przyzwyczaić do takiej Polski , jaka jest, czyli jakiej nie ma, być może lepsza być nie może. Może lepiej mieć Polskę nieistniejącą, ale dobrze, niż istniejącą źle” – to według mnie najcelniejszy cytat, wart przytoczenia i przemyślenia.

Daje on dobre pojecie o językowych umiejętnościach Autora, które w pełni tu rozwija (niczym paw – podpowiada mi...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
465
27

Na półkach:

Ciekawy pomysł na powieść, dobry research, ale napisana trochę nudno.

Ciekawy pomysł na powieść, dobry research, ale napisana trochę nudno.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
342
240

Na półkach:

Brawurowa, porywająca opowieść, z protagonistą wcielającym ducha narodu ze wszelkimi jego zaletami i przywarami (pozostającymi w określonych, niezbyt tajemnych proporcjach), z zamkniętą w pigułce historią trudów i opresji, spisana piękną frazą, z formalnymi niespodziankami. Bawi się autor przednio, ale niżej podpisany, choć bawił się również, to nie zawsze przednio, bo nie ma tu miejsca na oddech ani przestrzeni na czytelnicze dopowiedzenie. Syndrom Forresta Gumpa krzyżuje się z natłokiem historycznych, geograficznych, topograficznych, technicznych itp. szczegółów, jakby Sadulski za wszelką cenę pragnął dowieść skrupulatności swego researchu, gdy tymczasem, jak uczą wielcy, z jego rezultatami należy obchodzić się znacznie oszczędniej. Tak więc „Rzeszot”, jakkolwiek w wysmakowany sposób rozbrajający jeden po drugim nasze tyle wzniosłe, co fałszywe polskie mity, cierpi jednocześnie od namiaru słów i zdań, informacji i epitetów, co rodzi podejrzenia, że w procesie wydawniczym zabrakło bardziej zdecydowanej redakcji. Literatura polega bowiem na współpracy autora z czytelnikiem; jeśli ten pierwszy za bardzo stara się rozwinąć i wyeksponować skrzydła, temu drugiemu pozostają jeno przykurcz i połamane pióra.

Brawurowa, porywająca opowieść, z protagonistą wcielającym ducha narodu ze wszelkimi jego zaletami i przywarami (pozostającymi w określonych, niezbyt tajemnych proporcjach), z zamkniętą w pigułce historią trudów i opresji, spisana piękną frazą, z formalnymi niespodziankami. Bawi się autor przednio, ale niżej podpisany, choć bawił się również, to nie zawsze przednio, bo nie...

więcej Pokaż mimo to

244
avatar
1133
914

Na półkach: , ,

Oczy na debiut.

Wiadomo, że debiuty idealne nie są i ten też nie jest, ale ma to, co najważniejsze. Przynosi spore nadzieje na przyszłość. Ale po kolei. Bartosz Sadulski autor powieści „Rzeszot” zabiera nas w podróż do przeszłości. Powołuje do życia postać pana Podedwornego, który brał udział w powstaniach z lat 30. XIX wieku. Jak wiemy z historii nie było to pasmo sukcesów. Więc nasz bohater osiada w końcu w Galicji i bierze się za biznes związany z wydobyciem nafty. Aha, no i mamy do czynienia z bohaterem wielu mitów: albo towarzyszył Kościuszce przy umieraniu, albo spotykał się z Mickiewiczem lub Słowackim. Sporo tego jak na jeden żywot.

Z Mickiewiczem łączyć go będzie jeszcze jeden przedmiot: szpileczka, z którą będzie obnosił się wszędzie i wszędzie będzie zaświadczał o jego autentyczności. Reszta jego „przygód” jest równie ciekawa i interesująca. Tym bardziej, że Sadulski poprzestawiał kilka akcentów z naszej narodowej martyrologii i samozadowolenia. Pewnie, że ze swej historii „Rzeszot” czerpie swą siłę, ale również i ze stylu, który zmienia się dość często.

Losy bohatera widzimy oczami choćby małej galicyjskiej dziewczynki. Przy okazji możemy prześledzić losy ludowych bohaterów zaraz po zniesieniu pańszczyzny. Jest również zmiana narracji, która powieść zmienia w wymianę listów. Takich zabiegów jest jeszcze kilka i wszystkie inteligentnie wmontowane w całą opowieść. Największym „wygranym” powieści jest wiek XIX, którego zbiór zdarzeń pokazuje, że to żyzna gleba dla pisarzy być może.

Jednak „Rzeszot” nie jest pozbawiony wad. Największą jest jego dosadność. Autor pilnuje, żeby czytelnik nie zgubił przesłania, ani nie stracił z oczu wycyzelowanych zdań. Dba pieczołowicie o tło historyczne i tempo narracji. Niewiele w tym miejsca dla czytelnika, który może nie znaleźć dla siebie zbyt wiele miejsca. Ale „Rzeszot” czyta się bardzo dobrze. Jest to bardzo inteligentnie napisana powieść, miejscami brawurowa i warto ją przeczytać.

Oczy na debiut.

Wiadomo, że debiuty idealne nie są i ten też nie jest, ale ma to, co najważniejsze. Przynosi spore nadzieje na przyszłość. Ale po kolei. Bartosz Sadulski autor powieści „Rzeszot” zabiera nas w podróż do przeszłości. Powołuje do życia postać pana Podedwornego, który brał udział w powstaniach z lat 30. XIX wieku. Jak wiemy z historii nie było to pasmo...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1626
753

Na półkach:

A ja znów w komentatorskim rozkroku. Z jednej strony w zachwycie nad kipiącym od bogactwa językiem Autora, z drugiej udręczona wielością wątków i postaci, które nijak nie dają odpocząć i prawdziwie męczą, zagracając fabułę, czyniąc ją mniej mi bliską i przeżywalną.

Tytułowy rzeszot byłby tu na miejscu, zadbałby o odsianie nadprogramowych informacji, bo przecież w prostocie siła.

Rozumiem potrzebę rozwijania pawiego ogona językowego talentu, onieśmielania czytelnika inwencją twórczą, inteligencją i pomysłowością, szatkowaniem, mieszaniem i ugniataniem konwencji, wspaniałym dystansem i ukochaną moją ironią. Rozumiem. Prawdziwie rozumiem.

Potrzebne jest jeszcze miejsce na ciszę, pauzę i refleksję czytelnika. U Sadulskiego tak wiele się dzieje na wszystkich dostępnych płaszczyznach, że nie zostawia on nawet kawałka przestrzeni dla nas, czytających.

Fikcyjne postaci (począwszy od bezimiennego Pana Podedwornego, spiritus movens całej historii) występują naprzemiennie/symultanicznie/i jak tam jeszcze chcecie wraz z tymi historycznymi, którym przypisywane są pewne zdarzenia i przeżycia ubarwione i wykreowane przez Autora. Przyznam szczerze, bywał ten zabieg momentami nieznośny, stąd przetrwanie pierwszego rozdziału było dla mnie wyzwaniem. Na szczęście później nastąpił drugi, mniej wykreowany, pozbawiony wielkoświatowych pierwiastków rozdział, w ktróym za serce chwyta opowieść chłopskiej córki. Świat widziany oczyma dziewczynki jest dużo prostszy, wolniejszy, bardziej zrozumiały niż wydumane, przekłamane, wyolbrzymione słowa Podedwornego, który był sprawcą niemal całej historii świata.

I, mimo całej tej teatralnej otoczki jaka dzieje się coraz mocniej i bardziej intensywnie na naszych oczach prawdziwą wartością jest historia (choć opowiadziana a rebours). Dotyka ona wydobycia ropy naftowej w Galicji. Daleko jej do amerykańskich historii w rodzaju: od zera do milionera. Raczej na zerze poprzestańmy. Awanse społeczne, emigracje, pojedynki, ucieczki, bieda piętrowa, dziedziczona, a także tworzenie własnego mitu, jakże korzystnego dla przyszłych decyzji i koncekcji (od rzekomej przyjaźni z Mickiewiczem, Słowackim czy Dickensem po współpracę z Łukaszewiczem).

Pojawia się też pytanie o samą ropę, troski jakie generuje. Coraz większe, prawda?

A ja znów w komentatorskim rozkroku. Z jednej strony w zachwycie nad kipiącym od bogactwa językiem Autora, z drugiej udręczona wielością wątków i postaci, które nijak nie dają odpocząć i prawdziwie męczą, zagracając fabułę, czyniąc ją mniej mi bliską i przeżywalną.

Tytułowy rzeszot byłby tu na miejscu, zadbałby o odsianie nadprogramowych informacji, bo przecież w prostocie...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
1009
327

Na półkach: ,

Przerwa w pracy. Zachwyt w pracy. Nad zmienną narracją, kunsztem języka i umiejętnością snucia opowieści. Ciekawy głos w polskiej prozie. Opis już znacie, dlatego zaserwuję raptem fragment:

„Wieś nasza Zmyślona liczyła kilkanaście numerów, oddalonych od siebie tak, że jeden drugiego prawie nie widział, ale też nie było na co patrzeć, czasem tylko może ucha się nadstawiało, żeby podsłuchać, czy u sąsiadów, Głodów albo Raków, bieda też była taka, że aż piszczało. I piszczało, nie jak niemowlę czy zwierzę małe piszczy, ale piszczało tak, jak tylko bieda potrafi piszczeć. U nas bieda piszczy cichutko, coraz ciszej, nie przenikliwie, żeby drażnić, ale przechodząc w syk, jakby powietrze uchodziło, stopniowo milknie. Bieda nie piszczy, żeby przywołać do siebie, jak to robi głodne dzieciątko zawieszone na szmatach albo ranne zwierzę. Bieda piszczy, bo nie umie żadnej melodii zagrać, piszczy, jak piszczą piszczałki, kiedy się w nie dmuchnie: w biednej chacie wiatr i oddech grają swoją melodię, coraz ciszej, bo znikają kolejne instrumenty.”

Przerwa w pracy. Zachwyt w pracy. Nad zmienną narracją, kunsztem języka i umiejętnością snucia opowieści. Ciekawy głos w polskiej prozie. Opis już znacie, dlatego zaserwuję raptem fragment:

„Wieś nasza Zmyślona liczyła kilkanaście numerów, oddalonych od siebie tak, że jeden drugiego prawie nie widział, ale też nie było na co patrzeć, czasem tylko może ucha się nadstawiało,...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
30
29

Na półkach:

Historia i fikcja, prawda i fałsz, człowiek i fantom w genialnej "biografii" Pana Podedwornego. Literacka mieszanka konwencji, która przynosi efekt re-we-la-cyj-ny. Koniecznie.

Historia i fikcja, prawda i fałsz, człowiek i fantom w genialnej "biografii" Pana Podedwornego. Literacka mieszanka konwencji, która przynosi efekt re-we-la-cyj-ny. Koniecznie.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Bartosz Sadulski Rzeszot Zobacz więcej
Bartosz Sadulski Rzeszot Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd