Czteroksiąg

Okładka książki Czteroksiąg
Yan Lianke Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Proza Dalekiego Wschodu literatura piękna
380 str. 6 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Proza Dalekiego Wschodu
Tytuł oryginału:
Sishu
Wydawnictwo:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania:
2020-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2020-04-24
Data 1. wydania:
2015-01-01
Liczba stron:
380
Czas czytania
6 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381960694
Tłumacz:
Katarzyna Sarek
Tagi:
literatura chińska literatura obozowa Chiny rewolucja kulturalna głód kanibalizm maoizm obóz pracy wielki skok naprzód
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
8,3 / 10
80 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
396
184

Na półkach: , ,

Yan Lianke „Czteroksiąg”

Taki początek roku to ja rozumiem ,ale tym mam większą satysfakcję, bo Lianke czekał na mnie już dawno, więc tym bardziej mogę się cieszyć, że to ta wyjątkowa książka była nr 1 w 2022 roku.

Jestem więcej niż pewna, że lektura „Czteroksiągu”Lianke przeczołga i zaszokuje niejedną osobę. Przyznam się, że mnie też, ale to było jedno z tych doświadczeń literackich o którym szybko nie zapomnę, i zapewne pobudzi mnie, by sięgnąć po następne dzieła chińskiego pisarza. „Czteroksiąg” to diabelsko inteligentna proza z ogromnym akcentem punktu historycznego i dbałością o staranny język i barwne opisy, jakich ciężko znaleźć w współczesnej literaturze.

Lianke zabierze bowiem nas w mroczną podróż, pełną niedomówień, zgadywanek ale i wysmakowanych odniesień i symboliki – nie tylko historycznych. „Czteroksiąg” to imponujący obraz Chin z czasów Wielkiego Skoku i metaforyczna historia zaserwowana przez Lianke, ale mająca swoje źródło w tym konkretnym wycinku czasowym historii Państwa Środka. Okres lat 1958-1962 to realizacja planu Mao Zedonga, by zmienić Chiny z biednego kraju rolniczego w potentata potęgi przemysłowej. Bez wątpienia to te czasy są osią wydarzeń i koncentrują całą historię obozu pracy osadzonego niedaleko Huang He. Więźniowie to najczęściej osoby, które miały wyższe funkcje, i ich dotychczasowe role i funkcje, w obozie – zostały zmarginalizowane do maksimum. Poprzez reedukację, narzucenie szalonych i nie do zrealizowania norm, wzbudzanie wszechobecnego strach zmieniający się z czasem w donosicielstwo, wzajemne oskarżenia – mieli zmienić się, a także mieć odczucie, że są pod pełną kontrolą.

Czytelnik jest świadkiem historii opowiedzianej z trzech różnych perspektyw, a co za tym idzie – interpretacja poszczególnych zdarzeń jawi się inaczej, gdy spojrzymy na nie. Wydarzenia przerażają, chociaż Lianke ujął je w satyryczny sposób, ale nie mniej czuć grozę tego co opisuje na łamach „Czteroksiągu”. Lektura jeszcze bardziej nas przygnębi, gdy sobie to uświadomimy.

Jestem przekonana, że ta książka zostanie z mną na długo. Dawno bowiem nie czytałam czegoś tak zachwycającego w detalach, skrupulatności opisów, mnogości prawdopodobnych interpretacji i jednocześnie tak zapadającej w pamięć. To była uczta literacka jakich mi mało, na pewno wrócę do lektury Lianke (w planach już są pozostałe książki tego autora) i wydaje mi się, że do samego „Czteroksiagu” również. Pominięcie powrotu do takiego arcydzieła wydaje mi się być ogromnym nietaktem.

Bardzo, bardzo polecam! 10/10

Yan Lianke „Czteroksiąg”

Taki początek roku to ja rozumiem ,ale tym mam większą satysfakcję, bo Lianke czekał na mnie już dawno, więc tym bardziej mogę się cieszyć, że to ta wyjątkowa książka była nr 1 w 2022 roku.

Jestem więcej niż pewna, że lektura „Czteroksiągu”Lianke przeczołga i zaszokuje niejedną osobę. Przyznam się, że mnie też, ale to było jedno z tych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
540
271

Na półkach: ,

Yan Lianke jest niezawodny, Czteroksiąg to zgrabna opowieść o czasach wielkiego głodu w Chinach, początkowo na swój sposób lekka, a na koniec uderzająca czytelnika całym ciężarem swojej tematyki.

Yan Lianke jest niezawodny, Czteroksiąg to zgrabna opowieść o czasach wielkiego głodu w Chinach, początkowo na swój sposób lekka, a na koniec uderzająca czytelnika całym ciężarem swojej tematyki.

Pokaż mimo to

avatar
2569
772

Na półkach: , , , ,

Gdy państwo jest bogiem, a jej urzędnicy synami boga.
Fascynująca książka, ale bardzo wymagająca. Gdybym wcześniej nie przeczytała Jung Chang „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”, byłabym dzieckiem we mgle. Mimo to po przeczytaniu książki dużo szperałam w Internecie, aby lepiej ją zrozumieć wszystkie niuanse tej książki. Yan Lianke jest jednym z najbardziej utalentowanych i najbardziej cenzurowanych współczesnych autorów chińskich. Omijając cenzurę, posługuje się alegorią, absurdem, symbolami, konstruując powieść na wzór świętych ksiąg. Sam tytuł „Czteroksiąg” nawiązuje do „Czteroksięgu konfucjańskiego” – zbioru czterech najważniejszych ksiąg stanowiących wykładnie filozofii konfucjańskiej, a także do czterech Ewangelii. Zresztą w całej książce jest bardzo dużo nawiązań i odniesień do Pisma Św.. Książka jest rozpisana na cztery głosy, które nawzajem się przenikają, gdzie słowo ma moc kreowania rzeczywistości.
Mao Zedonga w 1956 roku wprowadził chwilową odwilż, inicjując „Kampanię stu kwiatów”. Papierowe kwiaty odgrywają ważną rolę w tej powieści. Kampania ta zachęcała intelektualistów do swobodnej dyskusji na temat państwa i nawet jego krytyki. W praktyce Kampania stu kwiatów była pułapką, w którą wielu dało się złapać. Reakcja państwa była szybka i w latach 1957- 1958 rozpoczęła się kampania przeciwko prawicowcom. Wszyscy ci, którzy pozwolili sobie na krytykę systemu, stały się ofiarami tej akcji. W zasadzie wystarczyła jedynie przynależność do warstwy inteligencji, aby zostać uznanym za wroga nowego porządku, dla których jedyną szansą „wyjścia na ludzi” stanowiła ciężka praca fizyczna w obozach reedukacji. Jak wynika z oficjalnych danych statystycznych, około 550 tysięcy osób podano „redukcji przez pracę”, prawdopodobnie tych osób było o wiele więcej. W 1958 roku Mao Zedong zdecydował o wprowadzeniu jeszcze jednej kampanii, tym razem gospodarczej, nazwanej „Wielkim skokiem Naprzód”. Kampania była przeprowadzona w latach 1958-1962 i zakładała szybkie przekształcenie Chin z zacofanego kraju rolniczego w potęgę przemysłową. W ramach tej kampanii zakładano gigantyczny wzrost produkcji rolnej, a także masowe wytapianie stali, aby prześcignąć kraje Zachodu. Do planowania i wykonania wielkiego skoku nie zaangażowano ekonomistów ani specjalistów, ponieważ już wcześniej znaleźli się oni w obozach pracy. Kampania doprowadziła do olbrzymiej klęski głodu (rolnicy musieli wytapiać stal), ruinę gospodarczą ( przetapiano narzędzia i wyposażenia domów na marne żeliwo) i olbrzymią degradację środowiska (degradację ziemi, wycinka większości lasów). Kuriozum było wybijanie wróbli, które doprowadziło do plagi owadów. W tym właśnie okresie toczy się akcja powieści, w jednym z obozów reedukacyjnych.
„Władze powiedziały – niech rozsiani wśród brzegów Żółtej Rzeki ludzie, a także ziemia i oprawy nazywają się Strefą Reedukacji”
Powieść rozpoczyna się od założenia Obozu Pracy numer 99 nieopodal Żółtej Rzeki, czyli Huang He. Zgromadzono w tym obozie naukowców, nauczycieli, pisarzy, muzyków, a nawet teologów, którzy mają przejść reedukację, polegającą na pracy fizycznej, uprawą zboża i wytopem stali. Bohaterowie nie mają imion i nazwisk, gdyż w tym kraju, jak pisze Władimir Majakowski (Włodzimierz Iljicz Lenin) „Jednostka – zerem, jednostka – bzdurą”. Określa się ich przydomkami odnoszącymi się do ich zawodów, aby pamiętali, za jakie błędy trafili do obozu. Bohaterami tej opowieści są: Pisarz, Uczony, Teolog, Technik i Pianistka. Dowódca obozu też nie ma nazwiska, jest dzieckiem tego systemu, dlatego jest „Niebiańskim Dzieckiem”, później „Dzieckiem”, ale dojrzewa i końcowa scena szokuje. Dziecko jest naiwne, pragnie przypodobać się swoim przełożonym, nagrody i pochwały. Dla papierowych kwiatów i obietnic wyjazdu do Pekinu zobowiązuje się, że jego obóz dokona niemożliwego. Posłuch w obozie utrzymuje dzięki swojej bezbronności, ale też sprytowi. Przenosi kwietny system motywacji do obozu. Za każde zachowanie zgodne z myślą Dziecka jest nagroda w postaci kwiatka. Na wolność liczyć może tylko ten, który zbierze odpowiednią ilość kwiatków, kto bardziej się przed nim upokorzy, zaprzeczy swoim wartościom. Aby na nowo stworzyć nowego człowieka, nie wystarczy ciężka praca, trzeba zniszczyć jego człowieczeństwo, upokorzyć, odebrać godność i wtedy przemieni się w marionetkę, którą łatwo sterować. Jakie granice jest zdolny przekroczyć człowiek, aby przeżyć?
Yan Lianke stworzył dzieło wybitne, które porusza, bawi i przeraża. Wspaniały jest język tej powieści miejscami poetycki, a czasami pełen okrucieństwa. Powieść jest niejednoznaczna, operuje na absurdzie, symbolice chrześcijańskie, przerysowaniu, a także na humorze przez łzy. Chiny są dzisiaj w czołówce światowej, a więc czy to jest historia, która minęła? Autor podsuwa odpowiedź, osadzając akcję w Obozie 99. Dziewiątka jest liczbą magiczną z punktu widzenia, oznacza coś długowiecznego, nieskończonego, aż do teraźniejszości. Zresztą do tej pory istnieją w Chinach obozy reedukacyjne. Książka jest w Chinach zakazana.
Niestety mam zastrzeżenia do wydawcy, który nie poprzedził tej książki przemową, która dałaby wskazówki, wyjaśnienia, brakuje też przypisów. W jednej z recenzji sinolog jest pewny, że wiele mu z tej powieści umyka, a co ma powiedzieć czytelnik posiadający przeciętną wiedzę o Chinach. Polecam naprawdę wytrwałym, ale w zamian autor serwuje ucztę literacką.

Gdy państwo jest bogiem, a jej urzędnicy synami boga.
Fascynująca książka, ale bardzo wymagająca. Gdybym wcześniej nie przeczytała Jung Chang „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin”, byłabym dzieckiem we mgle. Mimo to po przeczytaniu książki dużo szperałam w Internecie, aby lepiej ją zrozumieć wszystkie niuanse tej książki. Yan Lianke jest jednym z najbardziej utalentowanych i...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
11
7

Na półkach:

Niesamowita książka przepełniona symboliką, skłaniająca do głębokich refleksji na temat Wielkiego Skoku i życia w obozach reedukacyjnych, ale również chrześcijaństwa. Przed przystąpieniem do lektury warto odświeżyć sobie obraz Chińskiej Republiki Ludowej za rządów Mao Zedong szczególnie w latach 1956-1962, aby w pełni wykorzystać potencjał tego dzieła. Jest to prawdziwa uczta dla czytelnika wyprawiona przez Yan Lianke, obcowanie z tą poruszającą powieścią było czystą przyjemnością, choć momentami brutalną.

Niesamowita książka przepełniona symboliką, skłaniająca do głębokich refleksji na temat Wielkiego Skoku i życia w obozach reedukacyjnych, ale również chrześcijaństwa. Przed przystąpieniem do lektury warto odświeżyć sobie obraz Chińskiej Republiki Ludowej za rządów Mao Zedong szczególnie w latach 1956-1962, aby w pełni wykorzystać potencjał tego dzieła. Jest to prawdziwa...

więcej Pokaż mimo to

avatar
13
13

Na półkach:

„Czteroksiąg” to pełna napięcia książka, opisująca komunistyczny program reedukacji, podczas reżimu pod rządami Mau. Gdzie zesłani do obozów pracy, w tym konkretnym przypadku obozu 99 uczeni, nauczyciele, pisarze, muzycy czy naukowcy maja przejść reedukacje, polegająca na pracy fizycznej i uciśnięciu psychicznym. Autor fenomenalnie opisuje bezimienne postacie, a krajobraz i sceny idealnie pobudzają nasza wyobraźnie. Autor pokazuje nam prawdę o systemie, o ludziach uciśnionych, pozbawionych człowieczeństwa i wiary w lepsze jutro, tu zaczyna się kanibalizm i walka. Walka z nadzorca o symbolicznym imieniu Dziecko, który sam do końca nie wie o co w tym wszystkim chodzi.⁣⁣
⁣⁣
Przełamaniem ciężkich warunków panujących w tamtej społeczności była chociażby kampania stu kwiatów zainicjowana przez Mao Zedonga. Pomimo iż autor prześmiewczo "nabija się" w powieści z tej teorii była to ta część, która najbardziej zapadła mi w pamięć. Dlaczego? Może głównie dlatego że wzbudzała ona w tych ludziach wiarę i nadzieję że z determinacja wspinając się po wyznaczonych celach czasem złych czasem dobrych odzyskaja kiedyś upragniona wolność, że zobaczą znów swoich bliskich,że znów będą żyć jak dawniej⁣....⁣
⁣⁣
Tu wszystko się zgadza absurd, satyra na wstrząsającym poziomie i uniwersalność. Wspaniała książka, warto.⁣⁣
⁣⁣

„Czteroksiąg” to pełna napięcia książka, opisująca komunistyczny program reedukacji, podczas reżimu pod rządami Mau. Gdzie zesłani do obozów pracy, w tym konkretnym przypadku obozu 99 uczeni, nauczyciele, pisarze, muzycy czy naukowcy maja przejść reedukacje, polegająca na pracy fizycznej i uciśnięciu psychicznym. Autor fenomenalnie opisuje bezimienne postacie, a krajobraz i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
313
226

Na półkach: ,

Dziwna książka. Momentami poetycka. Momentami naturalistyczna. Nie znany świat. Nieznane doświadczenia. Ale warto.

Dziwna książka. Momentami poetycka. Momentami naturalistyczna. Nie znany świat. Nieznane doświadczenia. Ale warto.

Pokaż mimo to

avatar
176
8

Na półkach:

Sartre kiedyś powiedział, że jak pisać, to tak, aby wstrząsnąć i zmiażdżyć czytelnika. Zdecydowanie udało się to Yan Lianke.

Sartre kiedyś powiedział, że jak pisać, to tak, aby wstrząsnąć i zmiażdżyć czytelnika. Zdecydowanie udało się to Yan Lianke.

Pokaż mimo to

avatar
284
284

Na półkach: , , ,

OCENA -7/10 BARDZO DOBRA

„CZTEROKSIĄG” Yana Lianke to mocno skomplikowana i trudna w odbiorze książka. Czytając ją czułem się jak rozbitek dryfujący na morzu, pozostawiony samemu sobie z własnymi przemyśleniami oraz interpretacją treści, którą nie ukrywając i tak pochłonąłem z niemałym zainteresowaniem. Czy wszystko w pełni zrozumiałem?, No właśnie, myślę, że nie do końca, dlatego odczuwam pewien niedosyt. Szkoda, że w książce nie ma przedmowy i na próżno szukać jakiś wyjaśnień czy wskazówek, które lepiej pozwoliłaby czytelnikowi zrozumieć tę opowieść. No cóż wydawca o to nie zadbał oraz pominął ten ważny aspekt, który z pewnością wiele by rozświetlił.

Mimo tych oczywistych braków i trudności warto sięgnąć po tę powieść, bo jest niezwykle interesująca z jednej strony bawi z innej szokuje, jeszcze z innej wprawi w konsternację. Czytając ją przeniesiemy się w okres tzn. Wielkiego Skoku Naprzód, który miał miejsce w latach 1958 – 1962 w Chińskiej Republice Ludowej i miał na celu przekształcenie Chin z zacofanego kraju rolniczego w czołową potęgę przemysłową. Jak pamiętamy z historii kampania gospodarcza w ramach realizacji ogłoszonej przez Mao Zedonga polityki trzech czerwonych sztandarów zakończyła się ostatecznie klęską głodu i katastrofą chińskiej gospodarki.

Ta książka przybliża nam ten trudny czas, dzięki niej przeniesiemy się do obozu reedukacji, a tam poznamy cztery spojrzenia otaczającej rzeczywistości widziane oczyma bohaterów tej historii. Powieść szokuje, jest niezwykle wymowna, dosadnie opisuje zniewolenie, upodlenie człowieka, budzi odrazę i przerażenie, ale i bawi w niektórych fragmentach i to jest z pewnością jej fenomen. Narracja na najwyższym poziomie, to moja pierwsza książka tego autora i z pewnością nie ostatnia. Zapraszam do lektury. Pozdrawiam. Jack_

OCENA -7/10 BARDZO DOBRA

„CZTEROKSIĄG” Yana Lianke to mocno skomplikowana i trudna w odbiorze książka. Czytając ją czułem się jak rozbitek dryfujący na morzu, pozostawiony samemu sobie z własnymi przemyśleniami oraz interpretacją treści, którą nie ukrywając i tak pochłonąłem z niemałym zainteresowaniem. Czy wszystko w pełni zrozumiałem?, No właśnie, myślę, że nie do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1005
559

Na półkach:

Jak to zwykle bywa, gdzieś na uboczu głośnych premier, ‘najlepszych powieści 2019 roku zdaniem XYZ’, ‘książek, które koniecznie musisz przeczytać przed śmiercią’ itd., leży sobie nowy tom serii Proza Dalekiego Wschodu. Można się do tego przyzwyczaić, podobny los czeka większość ambitnych książek, do czytania których nie wystarczy dobry humor, ale też włączone myślenie. Sprawy nie ułatwiają też pozory. „Czteroksiąg” niczym wielkim się nie wyróżnia – rozmiary ani pokaźne, ani specjalnie krótkie, okładka typowa dla tej serii, z symbolem jakby żywcem wyciętym z wydanej parę lat temu „Przyduchy” (to bynajmniej nie zarzut), nazwisko autora także przeciętnemu czytelnikowi niewiele powie. Ani on bestsellerowy, ani kryminałów nie pisze, ani nawet Nobla nie dostał. Ba, nawet nikt za bardzo w sieci tej książki nie opisuje, czemu akurat się nie dziwię, ale o tym nieco później.

Załóżmy jednak, że jesteś wybranym, jedną z tych niewielu osób, które decydują się sięgnąć po najnowszą książkę Yana Lianke. Popuśćmy wodzę fantazji i przyjmijmy, że znasz nawet jego dwie poprzednie książki wydane w Polsce. Teoretycznie wiesz już zatem, czego się spodziewać. Domyślasz się, że akcja znowu zostanie osadzona na chińskiej prowincji, że bohaterami będą biedacy, a ich głównym problemem brak środków do życia. I faktycznie, częściowo będziesz mieć rację. Zwracam jednak uwagę na słowo ‘częściowo’, bo tak naprawdę to co otrzymasz, będzie daleko odbiegać od literatury, którą znasz.

Właściwie to nikt nie mógł się spodziewać, że pisarz niewydawany w swoim kraju rodzinnym, napisze taką powieść. Zwróćmy uwagę, że jej premiera miała miejsce raptem 9 lat temu, w 2011 roku. Nie jest to więc żaden klasyk, dzieło wielkiego filozofa sprzed epok. „Czteroksiąg” wydano dokładnie wtedy, gdy Nobla otrzymywał Tomas Tranströmer, triumf w National Book Award przypadł Jasmyn Ward a najlepszą książką według New York Timesa była trylogia „1Q84” Harukiego Murakamiego. Książka jest więc stosunkowo świeża, chociaż co warte odnotowania, pisana z zacięciem i fantazją godną innych czasów. Mam tu na myśli te wszystkie lata, gdy nikomu tak bardzo się nie spieszyło, gdy wydawcy i czytelnicy, nie oczekiwali kolejnego tomu opowieści w ciągu trzech, sześciu czy dziewięciu miesięcy od premiery poprzedniego, a przede wszystkim, gdy można było pisać powieści nie pod konkretny gust czy modę, ale po prostu z serca. Bez troski o koniunkturę, wyniki badań społecznych czy refleksję na temat wartości medialnej powstałego tworu.

Aby „Czteroksiąg” zrozumieć choć na tym podstawowym poziomie, musimy dopowiedzieć sobie parę faktów historycznych. Bez nich nasza lektura byłaby jak błądzenie po lesie, z którego nie ma wyjścia. Cofnijmy się około sześćdziesięciu lat, do ery Wielkiego skoku naprzód. O co chodzi? Wielki skok był celową i przygotowaną kampanią gospodarczą przeprowadzoną w latach 1958–1962 w Chińskiej Republice Ludowej w ramach realizacji ogłoszonej przez Mao Zedonga polityki trzech czerwonych sztandarów. Zakładała szybkie przekształcenie Chin z zacofanego kraju rolniczego w czołową potęgę przemysłową. Brzmi znajomo prawda? Problemy z realizacją tego planu leżały już u samych podstaw. Do jego skonstruowania i realizacji nie zaciągnięto klasy inteligenckiej, dysponującej wiedzą i kwalifikacjami do organizacji tak złożonego procesu. Zgodnie z decyzją Najwyższego, wykształceni obywatele zostali napiętnowani jako wrogowie ludu i zamknięci w obozach. To właśnie tę klasę reprezentują bohaterowie „Czteroksięgu” – Teolog, Uczony czy Pisarz. W czasach Wielkiego skoku największą wagę przywiązywano do wytopu stali, ale przy okazji zakładano też inne, nierealne kalkulacje, jak chociażby gęsty siew na polach. Jaki był efekt tej polityki? Wielki Głód, podczas którego więźniom podawano dania przygotowane z planktonu, trocin czy drzewnej pulpy. Zrozpaczeni i bezsilni chińczycy, nie wzgardzali nawet śmieciami, padliną czy korą drzewną. W akcie desperacji zdarzały się przypadki zjadania trawy a nawet ludzkiego mięsa osób, których nie zdążono jeszcze pochować. Podkreślam te fakty, ponieważ Lianke w swojej książce silnie będzie je wyśmiewał. Zanim jednak przejdę do treści, jeszcze jedna istotna historyczna przesłanka. Kampania stu kwiatów została zainicjowana przez Mao Zedonga w maju 1956. Zasadniczym celem było uwolnienie państwa od monopolu decyzyjnego i otwarcie się na inne idee. Była to specyficzna odwilż, podczas której zachęcano intelektualistów do otwartej krytyki reżimu. W praktyce Kampania stu kwiatów była pułapką, w którą wielu dało się złapać. Masa wrogów reżimu, którzy otwarcie zaczęli krytykować władze, niespełna rok później stało się ofiarami innej akcji – Kampanii przeciwko prawicy. Jak wynika z dostępnych danych statystycznych, około 550 000 osób poddano "reedukacji przez pracę".

Osadziliśmy więc książkę we właściwym okresie historycznym. Czas byłoby przejść do treści. Jak już wcześniej wspomniałem, Lianke zdecydował się na bohatera grupowego, który symbolicznie prezentuje losy całego pokolenia, a, jak postaram się udowodnić nieco później, właściwie nie jednego pokolenia, a całego narodu, tak dawnego, jak i współczesnego. Powieść rozpoczyna się od założenia Obozu pracy nieopodal Żółtej Rzeki, czyli Huang He. Więźniami obozu są wspomniani wcześniej anonimowi intelektualiści, których rozpoznajemy jedynie po ich kompetencyjnych przydomkach. Ich zadaniem będzie praca na rzecz Ojczyzny – wysiewanie pól zbożem oraz wytop stali. Ten, kto najbardziej zasłuży się dla społeczności lokalnej, otrzyma największą liczbę kwiatków, którą później będzie mógł zamienić na rodzinne święta albo wolność. Przynajmniej takie było założenie, które jak już wiemy, nie do końca wyszło. Zamiast swobody przyszedł głód, a wraz z nim potworne sceny, o których nikt z nas nie chce nawet myśleć.

Pozostawiając interpretację „Czteroksięgu” w tym miejscu, mógłbym napisać że jest to poruszająca relacja o błędach totalitaryzmu, o zachłanności władzy, ludzkich skłonnościach do ślepego słuchania idiotycznych poleceń, o poddaniu się, stagnacji i wyparciu człowieczeństwa (chociażby w scenie linczu dokonanego na wychodzącym z obozu intelektualiście). Książka niedosłowna, operująca na wielu przerysowaniach, humorze przez łzy i pięknym języku. Mógłbym na tym szczeblu pozostać, ale wydaje mi się to niesprawiedliwym dla złożoności tego dzieła. Jest tu bowiem bardzo wiele przesłanek sugerujących, że to coś więcej niż rozliczenie się z komunizmem.

Pierwszym elementem, który zwraca naszą uwagę jest postać Dziecka, czyli przywódcy obozu. Lianke nie przez przypadek obsadza w tej roli niedoświadczonego i ograniczonego człowieka. Dziecko patrzy na świat przez pryzmat nagrody i kary. Jest fanatyczny i bezwzględnie posłuszny swojemu Wodzowi, którego imię nie pada w książce ani razu. Bez głębszej refleksji decyduje się na przyjęcie absurdalnych założeń dla pracy swojego ludu. Jego największym marzeniem jest wycieczka do stolicy i poznanie najważniejszych przedstawicieli władz. Dla realizacji tego celu gotowy jest poświęcić wszystko, włącznie z rozdawaniem kwiatków na prawo i lewo, chociażby za donosy na nielegalne związki, czy wyhodowanie pszenicy, o ziarnach większych niż orzechy. Wierzy że nagroda w postaci broni palnej, pozwoli mu wprowadzić do Obozu nowy, lepszy ład. Dziecko jest więc naiwne i puste, w czym nie pomaga też jego tendencja do rekwirowania i palenia książek. Ale Dziecko to nie tylko przywódca. To też metafora. Zwraca uwagę fascynacja postaci rysunkami Maryi, a w finałowej scenie samoukrzyżowanie. W międzyczasie doczekamy się wielu odniesień do Biblii, jak chociażby powracającej jak echo przypowieści o Noem i jego arce. Czy właśnie tym jest dla Dziecka Obóz 99? Arką pośród innych obozów, która opracuje własną metodę wytopu stali z piasku? A może rolą Dziecka jest pojawić się znikąd, wierzyć bezgranicznie w wiarę swojego Najwyższego Ojca i umrzeć za innych na krzyżu? Inną ważną postacią jest tu Teolog. To on przedstawia Dziecku Maryję, do której w skrytości wielokrotnie sam się modlił. Bliskość słowa Bożego pozwala przetrwać mu trudy życia obozowego. Przynajmniej do czasu nadejścia wielkiego głodu. Doprowadzony na skraj swej wytrzymałości, porzuci wiarę, wyprze się jej. Lianke wyraźnie podkreśla, że brak komfortu życia może zmienić bardzo wiele, w podejściu do spraw wiecznych i metafizycznych. Trop Biblijny możemy odnaleźć już w samym tytule. Czym jest bowiem „Czteroksiąg”? Być może chodzi tu o czteroksiąg konfucjański, czyli zbiór czterech najważniejszych ksiąg stanowiących wykładnię filozofii konfucjańskiej, do których zaliczamy Wielka Naukę, Doktrynę Środka, Dialogi Konfucjańskie i Księgę Mencjusza. Wskazywałaby na to stylistyka powieści, oparta na krótkich i często patetycznych zdaniach. Mnie jednak, być może z braku przygotowania sinologicznego, bardziej przekonuje Nowy Testament i składające się na niego Ewangelie Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.

Spojrzenie na „Czteroksiąg” z perspektywy wiary chrześcijańskiej dodaje przypowieści głębi i uniwersalizmu. Zastawione na czytelnika pułapki i możliwości wcale jednak się na tym nie kończą. Spójrzmy teraz na symbolikę liczb, szczególnie istotną dla kultury chińskiej. Akcja osadzona została w Obozie 99. Dziewiątka jest liczbą magiczną z punktu widzenia starożytnego chińskiego wróżbiarstwa. Cyfra ta ma wyjątkowo silną cechę yang, ponieważ jest zbudowana z trójki – cyfry yang – podniesioną do kwadratu. Dziewięć oznacza więc długi, długowieczny, nieskończony. Spojrzenie z tej perspektywy na miejsce akcji, przenosi nasze czytelnicze wyobrażenie do teraźniejszości. Lianke funduje nam alegorię współczesności, sugeruje że ślepota pracowników, nawet tych wykształconych, ciągle ma miejsce, a gotowe na wszystko władze czerpią z tego sowite zyski. Inną ciekawą zależnością jakiej doczekałem się w książce jest symbolika Obozu 98. Ósemka oznacza w Chinach wzbogacenie się. Czyż nie o to właśnie chodziło Pianistce, która wykorzystując swoje walory fizyczne, oddawała swoje działo żołnierzowi w zamian za resztki jedzenia? A to przecież nie koniec tropów. Symbolika przybiera tu dużo szerszą formę i tak naprawdę domaga się oddzielnej pracy naukowej. Wieloznaczność barw, użytych przedmiotów, czy nawet wytopionych gwiazd pokazuje, jak drobiazgowa jest ta narracja. W jednej ze scen Pisarz oddala się od swojego obozu, zamieszkuje samodzielnie i na jałowiej ziemi stara się wyhodować niemożliwie wysokie zboże, Aby osiągnąć ten cel podlewa je każdego dnia własną krwią. Sprzedaje więc to, co ma cenniejsze. W zamian otrzymuje jedynie widmo wolności. W tej scenie Lianke ponownie dotyka problemu dobrze nam znanego ze „Snu wioski Ding” – sprzedaży krwi.

Wieloznaczność „Czteroksięgu” wynika też z przyjętej formy narracji. Lianke prowadzi ją w trzech oddzielnych dziennikach, nie ułożonych w żaden zwarty sposób. Raz przytoczy fragment relacji pierwszoosobowej Dziecka, by za chwilę przenieść się do opowieści Pisarza. Całość wieńczy traktat filozoficzny Nowy Mit Syzyfa, który w oryginalny sposób dotyka mitologicznej kwestii nieustającej pracy i przeznaczenia. Choć wszystkie elementy pasują tu do siebie idealnie, a efekt synergii osiąga niesamowite rozmiary, chciałbym bliżej przyjrzeć się roli Pisarza w dziele Lianke. Podobnie jak inni intelektualiści, został on zamknięty w Obozie i musi pracować dla dobra wspólnego. Jego talent do układania słów zostaje jednak wykorzystany przez Dziecko. Pisarz notuje przykłady wszelkich wykroczeń innych więźniów, jakich się dopatrzy w codziennym funkcjonowaniu. A to zakabluje na czytanie zakazanej lektury, a to na romans, a to znowu na ideologicznie nieposłuszeństwo. Jego pióro jest więc narzędziem zagłady i niesie śmierć, ale może być też odkupieniem dla samego twórcy. Tę postać należy odczytywać przez klucz autobiograficzny. Lianke na początku swojej kariery pisarskiej też tworzył dzieła na zamówienie wojskowe. Pisał raporty propagandowe i podobnie jak jego bohater, przyczyniał się do ślepej wiary w działania aparatu władzy, a co za tym idzie, także do zagłady społeczności. Dziennik zamieszczony w „Czteroksięgu” jest więc trochę spowiedzią i przeprosinami, a także prośbą o zrozumienie.

W mitorealistyczna opowieści Lianke spotykają się religia i poddaństwo, inteligencja i naiwne dzieci, odpowiedzialność pisarza oraz tragedia ludzkości. „Czteroksiąg” jest czymś więcej niż literaturą, którą dobrze znamy. To jedna wielka układanka, w której każde słowo ma wiele znaczeń, a pojedyncze wydarzenie może być jasne tylko z pozoru. Im więcej kontekstów poznamy i głębiej będziemy szukać, tym zaczną nam się otwierać nowe szlaki interpretacyjne. To prawdziwy labirynt, który mam wrażenie, dalej w co najmniej połowie jest dla mnie nieodgadniony. Pięknie napisana książka która jednocześnie bawi i przeraża. Dzisiaj nie jest to żaden klasyk, ale za kilkadziesiąt lat nim będzie. To dokładnie ta sama półka co Kafka, Orwell, Huxley czy Camus. Najwyższa półka. I tylko żal pozostaje, że nie opatrzono jej żadnym posłowiem czy przedmową, żadnym słownikiem pojęć i wyjaśnieniami. Pozostawiono czytelnika samemu sobie. A przecież to książka, która najbardziej domaga się dyskusji i pomocy.

Recenzja ukazała się pod adresem http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2020/06/recenzja-czteroksiag-yan-lianke.html

Jak to zwykle bywa, gdzieś na uboczu głośnych premier, ‘najlepszych powieści 2019 roku zdaniem XYZ’, ‘książek, które koniecznie musisz przeczytać przed śmiercią’ itd., leży sobie nowy tom serii Proza Dalekiego Wschodu. Można się do tego przyzwyczaić, podobny los czeka większość ambitnych książek, do czytania których nie wystarczy dobry humor, ale też włączone myślenie....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
909
328

Na półkach: , , , ,

Nie sądziłam, że jakaś książka zrobi na mnie równie wielkie wrażenie jak "Rok 1984" Orwella. Okazuje się, iż w wielkim byłam błędzie! Yan Lianke stworzył dzieło wybitne, pozostawiające głębokie piętno w duszy czytającego. Autor bawi się odbiorcą niczym kot swą ofiarą, by na koniec złapać ją, przeżuć i wypluć. Wyjątkowo trudna jest ta opowieść, pełna okrucieństwa, niejednoznaczności, symboliki i dosłowności. Jednym słowem, nie obawiam się jej nazwać arcydziełem.

Nie sądziłam, że jakaś książka zrobi na mnie równie wielkie wrażenie jak "Rok 1984" Orwella. Okazuje się, iż w wielkim byłam błędzie! Yan Lianke stworzył dzieło wybitne, pozostawiające głębokie piętno w duszy czytającego. Autor bawi się odbiorcą niczym kot swą ofiarą, by na koniec złapać ją, przeżuć i wypluć. Wyjątkowo trudna jest ta opowieść, pełna okrucieństwa,...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czteroksiąg


zgłoś błąd