Brzoskwinie dla księdza proboszcza

Okładka książki Brzoskwinie dla księdza proboszcza
Joanne Harris Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Cykl: Vianne Rocher (tom 3) literatura piękna
592 str. 9 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Cykl:
Vianne Rocher (tom 3)
Tytuł oryginału:
Peaches for Monsieur le Cure
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Data wydania:
2020-03-03
Data 1. wyd. pol.:
2013-03-19
Liczba stron:
592
Czas czytania
9 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381692588
Tłumacz:
Anna Bańkowska
Tagi:
Paryż czekolada Vianne Rocher
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
355 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
952
661

Na półkach: , , ,

Może dlatego, że lato, może dlatego, że dzieją się zmiany, tak czy inaczej, ostatnio ogromną przyjemność sprawia mi literatura kobieca. W dobrym tego słowa znaczeniu. Taka, która rozumie kobiety, nie upiększa i nie ubarwia, taka, która nie jest banalna, ale kojąca i przytulna, chociaż bywa i trudna, przynajmniej emocjonalnie. I dokładnie takie są "Brzoskwinie dla księdza proboszcza". Trzecia część "Czekolady" podobała mi się o niebo bardziej niż pierwsza i właściwie na równi z drugą. Sporo tu smaków, zapachów, zmysłów. Sporo emocji, tych pozytywnych i tych nieco mniej. Joanne Harris ma dar do tworzenia prozy bardzo plastycznej, magicznej, tworzącej bardzo charakterystyczny klimat w powieści. I jest to ogromna zaleta. "Brzoskwinie..." czytają się praktycznie same, wystarczy pozwolić autorce zaprosić się do środka, bez uprzedzeń i krytykanctwa. Wtedy zostaniemy porwani do kolorowego świata, którego chce się doświadczać i w nim uczestniczyć. Lektura tej książki to bardzo cenne doświadczenie. Pozwala dotknąć magii życia. Wystarczy tylko chcieć.

Może dlatego, że lato, może dlatego, że dzieją się zmiany, tak czy inaczej, ostatnio ogromną przyjemność sprawia mi literatura kobieca. W dobrym tego słowa znaczeniu. Taka, która rozumie kobiety, nie upiększa i nie ubarwia, taka, która nie jest banalna, ale kojąca i przytulna, chociaż bywa i trudna, przynajmniej emocjonalnie. I dokładnie takie są "Brzoskwinie dla księdza...

więcej Pokaż mimo to

avatar
574
469

Na półkach: , , ,

Po raz pierwszy „Brzoskwinie dla księdza proboszcza” zostały wydane w roku 2013. Wtedy jej nie przeczytałam, natomiast bardzo dobrze pamiętam część pierwszą „Czekolada”. Pamiętam jak bardzo mnie zauroczyła i książka, i film na jej podstawie. Choć szczegóły mocno zatarły mi się w pamięci, to atmosferę książki pamiętam do teraz. Dlatego, kiedy dostałam od wydawnictwa egzemplarz „Brzoskwiń…” bardzo się ucieszyłam, ale też trochę się obawiałam. Czy autorce uda się po raz kolejny wciągnąć mnie w swoją opowieść, czy będzie tak jak wtedy, czy będę czuła zapach czekolady? Tym razem było inaczej, co nie znaczy, że było gorzej. Powiedziałabym nawet, że było dużo lepiej, poważniej, bo problemy poruszone w tej części również są poważne.

Vianne po latach nieobecności w Lansquenet, za sprawą listu od dawno nieżyjącej przyjaciółki, postanawia wraz z córkami powrócić do tego małego miasteczka. Ponoć, wierząc przeczuciom Armande, mieszkańcy potrzebują jej pomocy. Wiele się zmieniło od czasu wyjazdu Vianne. Do miasteczka przybyli muzułmańscy emigranci, tworząc swoją społeczność, budując domy swojej wiary i, co można przewidzieć, doprowadzają do rozłamu w dotychczas dosyć hermetycznej społeczności. Oczywiście, nie należy generalizować, znajdują się w tej społeczności osoby bardzo proeuropejskie, próbujące żyć trochę swobodniej niż nakazują im sztywne ramy wiary. Dotyczy to zwłaszcza dzieci, integrujących się z lokalną społecznością. Niestety, są wśród tej społeczności osoby zatwardziałe, mające za nic kulturę i obyczaje kraju czy miasteczka, w którym są gośćmi. Bardzo boleśnie odczuje to Proboszcz Reynaud, który kiedyś doprowadził do wyjazdu Vianne z Lansquenet. Zdaje się teraz potrzebować jej pomocy, chociaż sam nigdy by tego nie przyznał. Nawet przed samym sobą. Czy Vianne uda się ponownie pogodzić dwie strony konfliktu? Czy miasteczko znowu stanie się przyjaznym miejscem? Czy brzoskwinie, słodkie, soczyste i pełne słońca złagodzą trochę obyczaje? Ja Wam na to pytanie nie odpowiem, ale jeśli zapytacie mnie, czy warto tę książkę przeczytać, to odpowiem krótko: TAK.

„Brzoskwinie dla księdza proboszcza” pomimo niełatwego tematu, jest opowieścią bardzo subtelną i ciepłą. Ja kocham takie książki, ładnie napisane, mądrze skrojone, po prostu dobre.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za egzemplarz i możliwość powrotu do Lansquenet.

Po raz pierwszy „Brzoskwinie dla księdza proboszcza” zostały wydane w roku 2013. Wtedy jej nie przeczytałam, natomiast bardzo dobrze pamiętam część pierwszą „Czekolada”. Pamiętam jak bardzo mnie zauroczyła i książka, i film na jej podstawie. Choć szczegóły mocno zatarły mi się w pamięci, to atmosferę książki pamiętam do teraz. Dlatego, kiedy dostałam od wydawnictwa...

więcej Pokaż mimo to

avatar
559
529

Na półkach: ,

rozpiszę się nieco...

Już na samym początku budzi się w głowie pytanie - kim jest Vianne Rocher? Co nie dziwi w przypadku takich osób, które od „Brzoskwiń...” zaczynają swoją znajomość zarówno z bohaterami, jak i z uroczym miasteczkiem Lansquenet. Vianne znamy bowiem z „Czekolady”, fenomenalnie napisanej i odurzającej zapachem kakao książki, która miała swoją „słodką premierę” kilka lat temu. Vianne ma duszę wędrowca, ale to także ciepła mama Anouk i niesamowicie zdolna cukierniczka, która pewnego dnia zapuszcza korzenie właśnie w … Jednak na chwilę, a więc chwilo trwaj, chwilo kuś, kuś zapachem kakao, czekolady, prażonych orzechów, wiśni, czy karmelu. Chwilo kuś i prowadź po ścieżkach rozkoszy, po słodkim raju. Wódź na pokuszenie mieszkańców o słabej, acz przed Bogiem – silnej woli. Bo jest akurat czterdziestodniowy okres postu, gdy nad miasteczkiem unosi się wszędobylski, rozkoszny i ściągający grzechy aromat słodkich – zakazanych – pokus. Pokus dla oczu, duszy i rozkoszy podniebienia. Vianne to szarlatanka i grzesznica – według bogobojnych, a czarodziejka wedle pokornych serc. Jej słodycze budzą żądze, wracają młodość i wigor, które zwalczają choroby. Jedna czekoladka potrafi odmienić człowieka o trzydzieści (bagatela) lat. Magia, czy zaklęcia?
Słodycze Vivienne sprawiają, że z ludzi wychodzą zaściankowość, gnuśność i upartość. Dlatego nie może tu zostać na stałe.
Któregoś dnia wiatr wróży coś złego...

I ten sam wiatr, wiatr ramadanu, po ośmiu latach ponownie przypomniał sobie o nich. Pewien przypadek sprawia, że kobietki wracają do Lansquenet. Tym razem Vianne bierze Anouk i Rosette, drugą córkę. Wracają do miasteczka, które je wygnało, ale które teraz nie jest już to samo. W przeciwieństwie do ludzi, którzy... Żyją wedle „świętych zasad” burmistrza i kazań, jakie co niedziela spadają na ich głowy z kościelnej ambony. Hierarchia władz jest nadal ta sama – burmistrz, proboszcza Reynaudem, potem długo, długo nikt, a gdzieś przy końcu oni, ludzie. Oni – zastraszane dusze szybko schodzące na złe drogi życia.

Jak wielkim zaskoczeniem okazuje się pojawienie nowych twarzy. W miasteczku osiedlili się Arabowie i narzucają swoje obyczaje obecnym tu kobietom. Chcą aby chodziły pozakrywane od stóp do głów, by wyznawały ich wiarę, zachowały wstrzemięźliwość ciał. I nie byłoby w tym nic obraźliwego, gdyby nie ich upartość i złość. Budzi się gniew wobec mieszkańców Lansqenet i dochodzi do wypadków, które ruszają lawinowo. Głowa rodziny arabskiej decyduje o wszystkim, mając kobiety za nic. Gardzi nimi, jak i rzeczywistością tak dla niego hermetycznie niedostępną. Siłą próbuje wywrzeć presję kosztem....

W powieści Joanne Harris porusza ważne – i jakże aktualne – zagadnienia rasizmu, niezgody i wykluczenia. Na stronach powieści ścierają się dwie nacje religijne i milion ludzkich charakterów. Najłatwiej o konflikt, dlatego podjęcie tego tematu w książce stanowi pewne ryzyko. I od razu nasuwa się pytanie, jak się mają słodycze Vianne do owych ludzi i tego zatargu? Czy ponownie odurzające aromaty cukiernictwa komuś pomogą? I w ogóle, czy Vianne uda się wszystko poukładać i sprawić by życie miasteczka wróciło na normalne tory?

Autorka zręcznie prowadzi nas poprzez strony „Brzoskwiń...”. Odurza magią pięknej Francji, fascynuje ludźmi,a wszystko to otula niebiańskimi cudami, jakie piecze Vianne. Słodkości, bo one są tu motywem, one są tu istotą dobra i ratunku, ratunku na wszystko, nawet na samego siebie. Bo słodkie przełamuje bariery – najszybciej te w ludziach. „Brzoskwinie...” to dobra powieść dla wrażliwych dusz, dla tych co szukają spokoju w powieściach, ale spokoju z dreszczykiem, jak i dla tych, którzy lubią dobrze skonstruowane historie. A gdy owe historie odurzają aromatem, od którego dostaje się ślinotoku, to już... jakże słodki efekt uboczny...

Za książkę dziękuję sztukater.

rozpiszę się nieco...

Już na samym początku budzi się w głowie pytanie - kim jest Vianne Rocher? Co nie dziwi w przypadku takich osób, które od „Brzoskwiń...” zaczynają swoją znajomość zarówno z bohaterami, jak i z uroczym miasteczkiem Lansquenet. Vianne znamy bowiem z „Czekolady”, fenomenalnie napisanej i odurzającej zapachem kakao książki, która miała swoją „słodką...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
496
132

Na półkach: ,

Ta książka przeleżała na półce kilka lat czekając na swą kolej. Pojęcia nie mam dlaczego kupiłam książkę tak nachalnie adresowaną do określonego czytelnika (czytelniczki). Teraz z pewnością nie kupiłabym książki wydanej w tej konwencji. Tym większym okazała się zaskoczeniem. Okazuje się, że nawet w tak "lekkiej" formule można zawrzeć ważniejsze treści, takie jak tolerancja, akceptacja inności kulturowej czy wyznaniowej.
Całkiem dobra powieść, by odpocząć, przenieść się w świat francuskiej prowincji, z odrobiną magii i pachnący czekoladą.
Przecież również po to się czyta, dla przyjemności czytania.

Ta książka przeleżała na półce kilka lat czekając na swą kolej. Pojęcia nie mam dlaczego kupiłam książkę tak nachalnie adresowaną do określonego czytelnika (czytelniczki). Teraz z pewnością nie kupiłabym książki wydanej w tej konwencji. Tym większym okazała się zaskoczeniem. Okazuje się, że nawet w tak "lekkiej" formule można zawrzeć ważniejsze treści, takie jak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
321
194

Na półkach:

Najlepsza jak dotąd część o Vianne

Najlepsza jak dotąd część o Vianne

Pokaż mimo to

avatar
208
137

Na półkach: , ,

Przecudna książka!
Za kontynuację,, Czekokady" wzięłam się zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu i jestem pod ogromnym wrażeniem. Książka opowiada o dalszych losach Vianne, która za sprawą Armande musi wrócić do Lansquenet, gdyż zdaniem przyjaciółki ksiądz Reynauld potrzebuje pomocy. I chyba tak naprawdę tych dwoje bohaterów nawzajem potrzebowało swojej pomocy (taki jest mój wniosek po przeczytaniu,, Brzoskwiń..."). I mogę to powiedzieć, że losy tych dwojga bohaterów potoczą się w zaskakujący sposób, co bardzo czytelnika pociąga. Chociaż muszę przyznać, że przez początek książki trochę ciężko jest przebrnąć to potem zostaje to zrekompensowane przez zwroty akcji. Trzeba też podkreślić, że ten tom podejmuje ważne tematy jak inność i wzajemny szacunek i opisane są one w tak w przepiękny sposób, że to zostaje to z czytelnikiem na długo. W ogóle język w tej książce jest przepiękny, co jest kolejnym walorem i też bardzo ważnym, bo nadaje jej charakter.
Ja polecam! Wciągnęłam się w magię tej książki i już mi jest smutno, bo został mi jeszcze do przeczytania jeden tom zatem moja przygoda z Vianne niedługo się skończy. Jedno jest jednak pewne, na pewno będę do tej historii wracać.

Przecudna książka!
Za kontynuację,, Czekokady" wzięłam się zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu i jestem pod ogromnym wrażeniem. Książka opowiada o dalszych losach Vianne, która za sprawą Armande musi wrócić do Lansquenet, gdyż zdaniem przyjaciółki ksiądz Reynauld potrzebuje pomocy. I chyba tak naprawdę tych dwoje bohaterów nawzajem potrzebowało swojej pomocy (taki jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
266
248

Na półkach:

Nietuzinkowa mieszanina ludzkich bolączek, lokalnych problemów i unoszącego się z każda stroną aromatu brzoskwiń <3

Nietuzinkowa mieszanina ludzkich bolączek, lokalnych problemów i unoszącego się z każda stroną aromatu brzoskwiń <3

Pokaż mimo to

avatar
762
139

Na półkach: , ,

Ja uwielbiam dalsze losy bohaterów z "Czekolady". Dla mnie to jest podróż po Francji, po jej smakach, zapachach i kolorach. To jest przyjemna podróż, którą zawsze chcę odbywać. Bez końca.
"... jedzenie to jakby uniwersalny paszport. Bez względu na ograniczenia językowe, kulturowe czy geograficzne, jedzenie pokonuje wszystkie granice. Poczęstunek jest jak przyjaźnie wyciągnięta ręka; przyjęcie go to przepustka do najbardziej zamkniętych społeczności."
"... ludzie wszędzie są jednakowi. Zeskrobiesz farbę i pod spodem masz to samo, nieważne, jak daleko zaszedłeś."

Ja uwielbiam dalsze losy bohaterów z "Czekolady". Dla mnie to jest podróż po Francji, po jej smakach, zapachach i kolorach. To jest przyjemna podróż, którą zawsze chcę odbywać. Bez końca.
"... jedzenie to jakby uniwersalny paszport. Bez względu na ograniczenia językowe, kulturowe czy geograficzne, jedzenie pokonuje wszystkie granice. Poczęstunek jest jak przyjaźnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
108
11

Na półkach: ,

Bardzo dobra książka na obecne czasy, o tolerancji, akceptacji i różnokulturowości.

Bardzo dobra książka na obecne czasy, o tolerancji, akceptacji i różnokulturowości.

Pokaż mimo to

avatar
683
274

Na półkach:

Joanne Harris jest niedościgniona. Jej wyobraźnia oraz poetyka stylu i języka nie mają sobie równych.

Joanne Harris jest niedościgniona. Jej wyobraźnia oraz poetyka stylu i języka nie mają sobie równych.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Joanne Harris Brzoskwinie dla księdza proboszcza Zobacz więcej
Joanne Harris Brzoskwinie dla księdza proboszcza Zobacz więcej
Joanne Harris Brzoskwinie dla księdza proboszcza Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd