Złodzieje bzu

Okładka książki Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Noir sur Blanc
Data wydania:
2019-09-18
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-18
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373926622
Tagi:
literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
155 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
749
694

Na półkach: , , , ,

Współczesna powieść o życiu na Kresach i Ziemiach Odzyskanych. Rzekomo miało być jak w filmach Kolskiego lub w „Konopielce”. Nic z tych rzeczy. Koło dzieła Redlińskiego ta książka nawet nie stała a i porównywanie do produkcji Kolskiego obraża tego ostatniego.
Po pierwsze język. Nieudolnie stylizowany na wypowiedź niby chłopskiego, kresowego prostaczka, który jednak kończy wyższe studia i zdobywa nie byle jakie stanowisko. A wyraża się jak niewykształcony cwaniak, wcale nie wiejski, tylko jakiś taki wymyślony. Zero nawiązań do dialektu kresowego, w którym do bądź co bądź miał się wychować. A i z gwarą wiejską i jej słownictwem wypowiedzi narratora nie mają nic wspólnego. Ot taka nieudolna stylizacja na polskiego Forresta Gumpa.
Także styl myślenia ludzi pochodzących ze wsi nie został właściwie oddany. Brak odniesień do „gospodarki”, tego co zaprzątało ich myśli, do sposobu życia. Chłopi Dobrzanieckiego są jak bohaterowie polskich współczesnych filmów – zajmują ich tylko gorzała, polityka i oczywiście seks, wcale nie po wiejsku zwulgaryzowany.
Po drugie fabuła. Przewidywalna do bólu. Wiemy jaką rolę odegra rodzina Andrija, co się stanie z organistą, z Sabine, Zosią czy Jolą już od chwili ich pojawienia się na kartach książki. Nic nie zaskakuje. Wiadomo też, które z żeńskich bohaterek wskoczą narratorowi do łóżka, a które komu innemu, na długo, zanim to się stanie. Baryccy przez całą komunę kupują i sprzedają, nie wiedzą co to kłopoty finansowe, jak zresztą wszyscy w książce.
Wreszcie erotyka. Pisana przez człowieka sporo po pięćdziesiątce (to chyba wiele tłumaczy), byłego zakonnika. W książce prezentowana wręcz obsesyjnie. Słowo „mięso” występuje częściej niż nazwisko narratora oraz imiona jego i całej rodziny. I za każdym razem czytelnicy po raz kolejny muszą poznać szczegóły jego „twardnienia” etc. Autor jednym zdaniem potrafił opisać kilka czy kilkanaście lat historii naszego kraju tudzież żywota narratora lub jego ojca. Za to masturbację Antka Baryckiego musiał podawać czytelnikom długo i ze szczegółami. Podobnie jak i to, co wszystkie kolejne partnerki bohatera robiły z jego „mięsem”.
Nawet „geografia” powieści nie jest konsekwentna. Rodzinna wieś w ogóle nie jest nazwana (to tak, jakby Kargul i Pawlak zapomnieli o Krużewnikach), zaś nazwa dolnośląskiego miasta pojawia się tylko raz. Na szczęście to krótka książka, co stanowi jej największą zaletę.
A jak ktoś chce przeczytać coś na temat ludności wiejskiej z Kresów, niech lepiej sięgnie chociażby po „Nadberezyńców” Floriana Czarnyszewicza.
Przeczytane w ramach kwietniowego wyzwania LC – książka z kwiatem w tytule lub na okładce.

Współczesna powieść o życiu na Kresach i Ziemiach Odzyskanych. Rzekomo miało być jak w filmach Kolskiego lub w „Konopielce”. Nic z tych rzeczy. Koło dzieła Redlińskiego ta książka nawet nie stała a i porównywanie do produkcji Kolskiego obraża tego ostatniego.
Po pierwsze język. Nieudolnie stylizowany na wypowiedź niby chłopskiego, kresowego prostaczka, który jednak kończy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
101
78

Na półkach:

Byłoby nieźle gdyby nie ta wulgarność…
Jakoś tak się porobiło, że wcześniej czy później z literata wyłażą jakieś kompleksy i skrywane marzenia natury erotycznej, które no musi przelać na papier. No nie da rady sklecić fabuły, czyli ująć w zajmujący sposób jakiejś historii bez wulgarnych wtrętów erotycznych. Tak więc od połowy książki regularnie co kilka stron to o mięsie, to o gównie.
Choć do Chmielarza mu daleko - skutecznie mnie zniechęcił do sięgnięcia po inne swoje pozycje.
Potrzebna ta erotyka w takim ujęciu jak - parafrazując autora - dupie zęby.

Masz co czytać - nie trać czasu na tą książkę.

Byłoby nieźle gdyby nie ta wulgarność…
Jakoś tak się porobiło, że wcześniej czy później z literata wyłażą jakieś kompleksy i skrywane marzenia natury erotycznej, które no musi przelać na papier. No nie da rady sklecić fabuły, czyli ująć w zajmujący sposób jakiejś historii bez wulgarnych wtrętów erotycznych. Tak więc od połowy książki regularnie co kilka stron to o mięsie,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1603
380

Na półkach: ,

Skrzyżowanie „Konopielki” i „Awansu” z „Sami swoi”. Chłopska filozofia, chłopski spryt i zdolność dostosowania się do każdej sytuacji i czerpania z niej korzyści. Od biedy na Kresach Wschodnich do poniemieckiego dostatku na Ziemiach Odzyskanych. Od małorolnego niepiśmiennego chłopa do prominentnego inteligenta. Bohater Antek Barycki początkowo budził moją sympatię i współczucie, jednak w miarę awansu stawał się coraz bardziej odpychający w swoim egoizmie. Rzecz jest świetnie napisana, niejednoznaczna, z przewrotnym humorem. To XX-wieczna historia Polski w pigułce. Polecam.

Skrzyżowanie „Konopielki” i „Awansu” z „Sami swoi”. Chłopska filozofia, chłopski spryt i zdolność dostosowania się do każdej sytuacji i czerpania z niej korzyści. Od biedy na Kresach Wschodnich do poniemieckiego dostatku na Ziemiach Odzyskanych. Od małorolnego niepiśmiennego chłopa do prominentnego inteligenta. Bohater Antek Barycki początkowo budził moją sympatię i...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
130
116

Na półkach:

Ciekawy obraz awansu społecznego i przemiany chłopa w inteligenta plus kilka prawd życiowych.A że język nie taki bo nie na modłę narodowo katolicką i słowa krytyczne pod adresem kościoła to tym lepiej.

Ciekawy obraz awansu społecznego i przemiany chłopa w inteligenta plus kilka prawd życiowych.A że język nie taki bo nie na modłę narodowo katolicką i słowa krytyczne pod adresem kościoła to tym lepiej.

Pokaż mimo to

avatar
184
184

Na półkach:

Wzruszająca historia rodziny mieszkającej na Kresach, napisana gawędziarsko, z głębią, wielką wrażliwością i poczuciem humoru. Szczera i prosta narracja. Urocza!

Wzruszająca historia rodziny mieszkającej na Kresach, napisana gawędziarsko, z głębią, wielką wrażliwością i poczuciem humoru. Szczera i prosta narracja. Urocza!

Pokaż mimo to

avatar
176
14

Na półkach:

Cytując klasyka: "Matko Bosko, co tu się stanęło?!".

Zachęcił mnie opis i wysoka średnia ocen, początek też był obiecujący, pierwszy zgrzyt przyszedł, gdy ordynarnie wjechało "mięso", a im bardziej się panoszyło na stronach książki, tym mocniej zgrzytało, pod koniec także ja sama, zębami. Niby "życiowa" historia, ale zarazem miałka, los żadnego z bohaterów mnie nie przejął, kwadrans od zamknięcia książki na amen ledwo pamiętam, o czym była. Jak dla mnie sama postać bohatera, droga jego kariery, a nawet obsesja "męskości" (rozumianej dosłownie, jako narząd) to zrzynka z "Bękarta" Rafała Szamburskiego - tylko że na ubogo, zarówno pod względem sprawności językowej/stylistycznej, jak i charakterologii postaci.

Cytując klasyka: "Matko Bosko, co tu się stanęło?!".

Zachęcił mnie opis i wysoka średnia ocen, początek też był obiecujący, pierwszy zgrzyt przyszedł, gdy ordynarnie wjechało "mięso", a im bardziej się panoszyło na stronach książki, tym mocniej zgrzytało, pod koniec także ja sama, zębami. Niby "życiowa" historia, ale zarazem miałka, los żadnego z bohaterów mnie nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
968
608

Na półkach: ,

Na taką powieść czekałam, na taką szczerość.
Najkrócej: to co proste - jest proste, to co trzeba przetrawić, przeżyć – jest do przeżycia i uporania się, a potem trzeba iść dalej.
Antek obserwuje, wyciąga wnioski, uczy się, słucha innych głosów, cierpi, trawi, pożąda, płynie z nurtem, pamięta o rodzinie, ulega wpływom i swoim potrzebom, realizuje zamierzenia, robi karierę, zarabia. Dojrzewając zyskuje, niemal wszystko. Trochę gmatwa, trochę prostuje swoje ścieżki. Jak każdy.
Kiedyś, duże wrażenie na mnie zrobiła książka „Całe życie” Roberta Seethalera, a teraz po lekturze „Złodziei bzu” przypominają mi się tamte wrażenia. Jak to człowiek jest maleńką cząstką, która tworzy swój świat.
Świat, jako całość w ogóle i w powieści, jest bezwzględny, chory na punkcie władzy i posiadania, dyktatury mocniejszego, podzielony na swój – obcy . To boli. Niewoli w stereotypach. Autor potrafił jednak tak wypośrodkować i dobrać słowa, żeby wyszło bez zadęcia, bez moralizowania.
Jeszcze raz powtórzę, że ta szczerość opowiadania mnie uwiodła.

Słowo o wydawnictwie: książka jest przyjaźnie wydana, okładka sugeruje reportaż (tak mi się zdawało, jak fajnie, że się na nią złapałam – bo to muszę przyznać!), a całość tak leży w dłoniach, że nie chce się odkładać.

Na taką powieść czekałam, na taką szczerość.
Najkrócej: to co proste - jest proste, to co trzeba przetrawić, przeżyć – jest do przeżycia i uporania się, a potem trzeba iść dalej.
Antek obserwuje, wyciąga wnioski, uczy się, słucha innych głosów, cierpi, trawi, pożąda, płynie z nurtem, pamięta o rodzinie, ulega wpływom i swoim potrzebom, realizuje zamierzenia, robi karierę,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
612
413

Na półkach: ,

Antek Borycki - narrator, opisuje w tej książce swój życiorys. Od urodzenia mieszka w małej wiosce niedaleko Lwowa, a więc w przedwojennej małopolsce wschodniej.
W opowieści chłopcq, szczerej a zarazem przewrotnej humor miesza się ze smutnym rozrzewieniem.
Odmienność etnicza i światopoglądowa ustawia optykę zależności społecznych. Swój-obcy.

Autor jak w soczewce skupia banalną codzienność i wielką politykę. Oczyma Antka widzimy dwie okupacje, sowiecką i niemiecką a w ich tle rodzący się nacjonalizm ukraiński. Odbierający polakom wszelkie prawa. Kulminacją tego stanu rzeczy staje się widmo krwawych, okrutnych rzeźi - los ten nie omija rodziny Boryckich.
Kończy się wojna i wraz z nią "tamtem świat". Spowodowany regulacją granic chaos rzuca ojca i syna na obcą nieznaną i nierozumianą "ziemię odzyskaną". Mimo ogromnej traumy udaje im się odnaleźć i zaadoptować w "tym świecie" pośród takich samych życiowych rozbitków i autdajderów.
To, że u Boryckich powoli zmienia się optyka "swój-wróg" wymownie świadczy ich zaangażowanie uczuciowe.

Dużym walorem powieści jest niewątpliwie obyczajowość, a właściwie jej opisywanie przez właściciela.
Mamy więc: odchodzenie od religii, trwania w ścierających się światopoglądach, odkrywanie seksualności, bezpruderyjne, szczere, czasani humorystyczne, groteskowe. Również ojciec pozbywa się archaicznych zachowań.
Do osiągnięcia dobrej "czytalności", posłużył się autor językiem. Zarówno dialogi jak i opisy mogą się podobać przez ciepłą prostotę, czasami rubaszność, cięty humor, malowniczą plastyczność.

Reasumując w czasie ostrych sporów historycznych, światopoglądowych, tożsamościowych, książka jest nowym spojrzeniem na te kwestie.

Antek Borycki - narrator, opisuje w tej książce swój życiorys. Od urodzenia mieszka w małej wiosce niedaleko Lwowa, a więc w przedwojennej małopolsce wschodniej.
W opowieści chłopcq, szczerej a zarazem przewrotnej humor miesza się ze smutnym rozrzewieniem.
Odmienność etnicza i światopoglądowa ustawia optykę zależności społecznych. Swój-obcy.

Autor jak w soczewce skupia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
535
321

Na półkach:

Pięknie napisana, językiem już niespotykanym książka przedstawiająca tak wiele z naszej polskiej historii. Bo mamy tutaj bohatera, który wychowany na terenach dzisiejszej Ukrainy w obwodzie lwowskim, których matkę i rodzeństwo spalili w stodole Ukraińcy, po wojnie w akcji Wisła został przesiedlony wraz z ojcem na tereny odzyskane - na Dolny Śląsk. Historia ta nie kończy się na tym, ale opisuje życie w PRL, wśród socjalistów i komunistów, a zakończenie książki dotyka pierwszych wolnych wyborów i życia w nowym demokratycznym kraju.
Książka bardzo dobra i przejmująca, trochę ksenofobiczna i piętnująca naród Ukraiński, ale też piętnująca władze partyjne i PRL jako całość. Mi się bardzo podobała i przeczytałem ją z wielką przyjemnością.

Pięknie napisana, językiem już niespotykanym książka przedstawiająca tak wiele z naszej polskiej historii. Bo mamy tutaj bohatera, który wychowany na terenach dzisiejszej Ukrainy w obwodzie lwowskim, których matkę i rodzeństwo spalili w stodole Ukraińcy, po wojnie w akcji Wisła został przesiedlony wraz z ojcem na tereny odzyskane - na Dolny Śląsk. Historia ta nie kończy się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
182
179

Na półkach:

Moją podróż na Kresy kontynuuję wraz z książką "Złodzieje bzu" Huberta Klimko - Dobrzanieckiego. Dzięki tej książce poznajemy Kresy widziane oczyma chłopskiej rodziny żyjącej wśród wielokulturowej, polsko - ukraińskiej społeczności. Mieszkająca na Kresach polska rodzina Baryckich wiedzie spokojne choć pełne skrajnych namiętności życie. W ich prostą, wiejską codzienność wkracza zawierucha drugiej wojny światowej, okupacja sowiecka i niemiecka oraz nieustające próby odzyskania przez Ukraińców niepodległości.
Losy rodziny Baryckich poznajemy dzięki narracji kilkuletniego Antka Baryckiego. Antek to wiejski chłopak, który pomaga rodzicom w gospodarstwie, bawi się ze "swoimi" kolegami, unikając kontaktów z ukraińskimi rówieśnikami. Na wsi istnieje ścisły podział na nasze, "lepsze" i obce, "gnuśne", ukraińskie. Podział ten kultywują obie strony, Polska i Ukraińska. Najbliższymi sąsiadami Baryckich są Ukraińcy. Obie rodziny konkurują ze sobą w każdej możliwej dziedzinie życia. Symbolem wzajemnych animozji jest tytułowy krzak bzu, który u sąsiadów Baryckich jest większy, okazalszy i przez to jest powodem wielu sąsiedzkich konfliktów. Konfliktów, które zostają w sposób symboliczny zwieńczone wymordowaniem części rodzin Antka. Chłopiec wraz z ojcem uchodzą z życiem z ukraińskiej rzezi. Noc w której ginie matka i rodzeństwo Antka, to początek jego wielkiego exodusu do Polski, na ziemie odzyskane.
Antek i jego rodzina przez całe życie walczą o przetrwanie. Kiedy oboje, ojciec i syn, przenoszą się do Polski, również muszą zdobyć dla siebie swoje miejsce do życia, swój nowy dom i kawałek ziemi. Muszą zaakceptować powojenną rzeczywistość i zdefiniować swoją rolę w nowym powojennym ładzie. Antek prosty chłopak ze wsi ma szansę zmienić swoje życie. W "nowej" Polsce przechodzi swoistą metamorfozę i z biednego, sponiewieranego przez wojnę chłopca przeistacza się w krezusa, chłopo-inteligenta na stanowisku, który czerpie z życia całymi garściami. "Złodzieje bzu" to nieco ironiczna opowieść o ludziach, którzy potrafią odnaleźć się w każdej sytuacji, którzy niezależnie od tego co niesie im los, zawsze dopatrzą się pozytywów i będą potrafili dla siebie wyciągnąć jakieś korzyści. Historia Antka to niepozbawiona czarnego humoru, opowieść o amerykańskim mice kariery od pucybuta do milionera w realiach powojennej, komunistycznej Polski. Książka Huberta Klimko - Dobrzanieckiego to z pewnością pozycja godna polecenia. Przeczytajcie koniecznie.

Moją podróż na Kresy kontynuuję wraz z książką "Złodzieje bzu" Huberta Klimko - Dobrzanieckiego. Dzięki tej książce poznajemy Kresy widziane oczyma chłopskiej rodziny żyjącej wśród wielokulturowej, polsko - ukraińskiej społeczności. Mieszkająca na Kresach polska rodzina Baryckich wiedzie spokojne choć pełne skrajnych namiętności życie. W ich prostą, wiejską codzienność...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Złodzieje bzu Zobacz więcej
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Złodzieje bzu Zobacz więcej
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Złodzieje bzu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd