Królik po islandzku

Okładka książki Królik po islandzku autorstwa Grzegorz Kasdepke, Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Okładka książki Królik po islandzku autorstwa Grzegorz Kasdepke, Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Grzegorz KasdepkeHubert Klimko-Dobrzaniecki Wydawnictwo: Wielka Litera literatura piękna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2022-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2022-06-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380327757
Łajdackie opowieści z żarciem w tle.

Lektura będzie nie lada zaskoczeniem dla czytelników przyzwyczajonych do pióra autorów. Tym razem połączyli siły, talenty, pasję i poczucie humoru, aby stworzyć wartką prozę WYŁĄCZNIE DLA DOROSŁYCH! Anegdoty, wspomnienia i portrety – wszystko opowiedziane językiem lekkim, czasem ironicznym, czasem refleksyjnym, a miejscami nawet zaskakująco sprośnym. Mówią o smakowaniu życia całym sobą i o pierwszych razach doświadczanych wszystkimi zmysłami. Przywołane historie wieńczą przepisy na dania, które kojarzą się Autorom z najważniejszymi momentami w ich życiu.

Podczas lektury „Królika po islandzku” poczujemy smak agrestu na Islandii i pierwszych brzoskwiń w puszce kradzionych podczas pracy w OHP. Wrócimy do barów mlecznych, przejedziemy się autostopem, zachłyśniemy towarami eksportowymi z zachodu, które były jak kolorowe papugi wśród szarych wróbli – zagraniczne papierosy, kolorowy alkohol i pierwsze komercyjne filmy na taśmach VHS. Te opowieści tworzą literacką przystawkę dla dania głównego. A jest w czym wybierać Pierś indyka – director’s cut, Carbonnade a la Flamande, Dziwkarski makaron oraz autorski Hummus z dworca Wien Sudbanhoff. To dla zaostrzenia apetytu czytelników, więcej w „Króliku po islandzku”.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Królik po islandzku w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Królik po islandzku



574 561

Oceny książki Królik po islandzku

Średnia ocen
6,6 / 10
95 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Królik po islandzku

avatar
194
39

Na półkach:

Obaj panowie pisać potrafią, ale ta akurat wspólna książeczka przewrotu w literaturze nie dokona. Dla miłośników książek kucharskich, tak to widzę. Ale mogę się mylić.

Obaj panowie pisać potrafią, ale ta akurat wspólna książeczka przewrotu w literaturze nie dokona. Dla miłośników książek kucharskich, tak to widzę. Ale mogę się mylić.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
589
492

Na półkach: , ,

Tak, ta książka to też nie dla mnie. Zastanawiałam się, dlaczego takie rzeczy się wydaje. Czyjeś wspomnienia, czasem trochę śmieszne, czasem na granicy dobrego smaku, ale na pewno nie wybitne (dla mnie oczywiście).

Tak, ta książka to też nie dla mnie. Zastanawiałam się, dlaczego takie rzeczy się wydaje. Czyjeś wspomnienia, czasem trochę śmieszne, czasem na granicy dobrego smaku, ale na pewno nie wybitne (dla mnie oczywiście).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
309
309

Na półkach:

Luźne i zabawne wspomnienia z życia, napisane naprzemiennie przez dwóch łobuzów autorów. Kanwą każdej historii jest jakieś wspomnienie kulinarne, którego przepis jest podany na końcu opowiadania. Polecam jako dobrą rozrywkę.

Luźne i zabawne wspomnienia z życia, napisane naprzemiennie przez dwóch łobuzów autorów. Kanwą każdej historii jest jakieś wspomnienie kulinarne, którego przepis jest podany na końcu opowiadania. Polecam jako dobrą rozrywkę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

223 użytkowników ma tytuł Królik po islandzku na półkach głównych
  • 115
  • 108
38 użytkowników ma tytuł Królik po islandzku na półkach dodatkowych
  • 14
  • 11
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Królik po islandzku

Inne książki autora

Okładka książki Bielany. Antologia miejskich opowiadań Krzysztof Beśka, Przemysław Borkowski, Michał Dąbrowski, Anna Fryczkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Dawid Kornaga, Marika Krajniewska, Rafał Lasota, Agnieszka Lis, Agnieszka Stabro, Bartłomiej Świderski
Ocena 0,0
Bielany. Antologia miejskich opowiadań Krzysztof Beśka, Przemysław Borkowski, Michał Dąbrowski, Anna Fryczkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Dawid Kornaga, Marika Krajniewska, Rafał Lasota, Agnieszka Lis, Agnieszka Stabro, Bartłomiej Świderski
Okładka książki Wszystkie przygody Bodzia i Pulpeta (na razie!) Grzegorz Kasdepke, Daniel de Latour
Ocena 9,0
Wszystkie przygody Bodzia i Pulpeta (na razie!) Grzegorz Kasdepke, Daniel de Latour
Okładka książki Romans palce lizać Grzegorz Kasdepke, Joanna Rusinek
Ocena 7,0
Romans palce lizać Grzegorz Kasdepke, Joanna Rusinek
Okładka książki Opowieści biblijne Anna Gensler, Grzegorz Gortat, Grzegorz Kasdepke, Maria Ewa Letki, Jarosław Mikołajewski, Joanna Papuzińska, Eliza Piotrowska, Wojciech Widłak, Marcin Wroński
Ocena 7,7
Opowieści biblijne Anna Gensler, Grzegorz Gortat, Grzegorz Kasdepke, Maria Ewa Letki, Jarosław Mikołajewski, Joanna Papuzińska, Eliza Piotrowska, Wojciech Widłak, Marcin Wroński
Okładka książki Wielka księga uczuć Paulina Daniluk, Grzegorz Kasdepke
Ocena 7,6
Wielka księga uczuć Paulina Daniluk, Grzegorz Kasdepke
Okładka książki Bajki mają moc. Wspierające opowiadania dla dzieci i rodziców Sylwia Chutnik, Marta Iwanowska-Polkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Barbara Kosmowska, Aneta Krasińska, Urszula Młodnicka, Ewa Nowak, Joanna Olech, Ewa Świerżewska, Joanna Szulc, Jarosław Żyliński
Ocena 9,3
Bajki mają moc. Wspierające opowiadania dla dzieci i rodziców Sylwia Chutnik, Marta Iwanowska-Polkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Barbara Kosmowska, Aneta Krasińska, Urszula Młodnicka, Ewa Nowak, Joanna Olech, Ewa Świerżewska, Joanna Szulc, Jarosław Żyliński
Grzegorz Kasdepke
Grzegorz Kasdepke
Polski pisarz dla dzieci i młodzieży, autor scenariuszy, dziennikarz. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Były wieloletni redaktor naczelny magazynu dla dzieci „Świerszczyk”. Współpracuje z takimi wydawnictwami, jak: Literatura, Nasza Księgarnia, Egmont, Wydawnictwo Dwie Siostry, Wydawnictwo Literackie, Tamaryn, Agora i Muza. Jest laureatem wielu nagród. W 2016 nie przyjął od ministra Piotra Glińskiego Brązowego Medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Królik po islandzku przeczytali również

Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na Północy Katarzyna Tubylewicz
Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na Północy
Katarzyna Tubylewicz
„Szwedzka sztuka kochania” okazuje się być nie aż tak bardzo odmienna od tego, jak kochają ludzie w innych częściach świata. To, co zdecydowanie odróżnia Szwecję i tak naprawdę jest, moim zdaniem, największą wartością tej książki, to pojawiająca się mimochodem, na drugim planie, opowieść o szwedzkiej tolerancji, dyskrecji i akceptacji prawa do wolności. Jakikolwiek mielibyśmy stosunek do zjawisk, które autorka przedstawia czytelnikowi w kolejnych wywiadach z przedstawicielkami i przedstawicielami różnych miłosnych konstelacji to również naszą akceptację, a nawet pewien podziw może budzić podkreślany przez wszystkich rozmówców przyjazny, a przynajmniej naturalny stosunek Szwedów do ich czasami bardzo niestandardowych związków. Rozmowy o tantrze, poliamorii, queerowych czy tęczowych rodzinach nie są w mojej opinii w najmniejszym stopniu kontrowersyjne. Za to największe zdziwienie i wewnętrzny opór wzbudził we mnie ostatni wywiad, z najbardziej standardową parą osób heteroseksualnych, które poznały się po prostu dość późno – w piątej i szóstej dekadzie życia. W wywiadzie zacytowane zostały ich... listy miłosne. Nie, nie, nie! Tego żadną miarą nie da się zaakceptować! Cała moja pracowicie wypielęgnowana tolerancja dla wszelakiej inności zniknęła w jednej chwili! Listów miłosnych publikować nie wolno! Kropka. :) A reportaże interesujące, zdjęcia trochę banalne, Pani Katarzyna Tubylewicz znakomita jako taktowna, zainteresowana i przyjazna rozmówczyni-wywiadowczyni.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na610 dni temu
Przechodząc przez próg, zagwiżdżę Wiktoria Bieżuńska
Przechodząc przez próg, zagwiżdżę
Wiktoria Bieżuńska
„Przechodząc przez próg, zagwiżdżę” to zdumiewająco udana próba opisania myśli i emocji 4-8-letniego dziecka. Książka napisana jest w pierwszej osobie arcyciekawym językiem; tam gdzie dziecku brakuje słownictwa do nazwania emocji, mówi co widzi, co robi, co mu się kojarzy, ale to wszystko ma stricte emocjonalne konotacje. Dorosły (też czytelnik) rozpoznaje z miejsca te dziecięce „eufemizmy” — „opakowanie zastępcze” — a dosadność opisu Bieżuńskiej czyni w nas lekkie spustoszenie. Zatem książka poraża nie tylko tematyką, ale i sposobem opowiedzenia. Dzięki kondensacji języka — psychologicznie wiarygodnego i niebanalnego — autorka opisała znajomy kawałek traumatycznego dzieciństwa w sposób świeży, przywodzący na myśl odwzorowanie rzeczywistości widziane oczami dziecka na przestrzeni kilku lat od najwcześniejszych wspomnień do ważnego wydarzenia dzieciństwa, jakim jest Pierwsza Komunia. Bieżuńska pisze tak, jakby sięgnęła po zapis z sesji hipnozy skrzywdzonej w dzieciństwie osoby; następnie spisała ciągiem wszystko to co najbardziej dramatyczne, nie zważając na okoliczności łagodzące. Wywołane w transie wspomnienia zioną mocą zniszczenia psychicznego, które w konsekwencji obciążą jednak czytelnika — bo powieść gra na emocjach do końca. Jest rozmyślnie stronnicza — stąd, czytając, bezrefleksyjnie wchodzimy w rolę prokuratora bezapelacyjnie obwiniając bliskich dziecka. Czy słusznie posądzamy o podłe nastawienie rodziców i babcie dziecka? Mierzymy się przecież z obrazem literackim, a nie raportem policyjnym z interwencji w rodzinie. Wiktoria Bieżuńska jest bezbłędna w przytaczaniu wypowiedzi osób z otoczenia dziecka. Genialnie uchwyciła lakoniczny sposób komunikacji w tzw. robotniczych rodzinach oraz żargon podwórka lat 80.-90. Mrozi nas ten język poddany stosunkowo szybkiej transformacji na przestrzeni 2-3 emancypujących się pokoleń. Nie dowierzamy, że można było (wtedy) tak bezprecedensowo np. powiedzieć coś niewłaściwego o dziecku w jego obecności, bądź stosować z miejsca przemoc słowną, nie czyniąc próby tłumaczenia czegokolwiek uprzednio. Jednak chwila refleksji nad książka przywodzi na myśl pewność, że ci odpychający dorośli to najprawdopodobniej również ludzie skrzywdzeni przez los, niedojrzali i „niedokochani”. Nie ma w ich traktowaniu tegoż dziecka premedytacji, perfidii, zła — jest jakaś luka, z którą raczej próbują sobie radzić złością, a czasem wychodzi z nich tylko zwykła ludzka głupota. Przypuszczam, że babcie naszej Małej, musiały zderzyć się z przyspieszonym dojrzewaniem, po wcześniejszym wyrwaniu z wiejskiego domu (wojna, powojnie). Zassane przez obce miasto Gdańsk, ze swoją poniemiecką dzielnicą Wrzeszcz, gdzie dzieje się akcja, skupiły się na tym, by przeżyć, a nie na tym jak dzieci chować. Łatwo osądzać z dzisiejszej perspektywy: wychowanie twardą ręką = brak miłości = krzywda dzieciom (!). Język powinien być mostem, który pomaga zrozumieć się nawzajem, tłumaczyć swoje racje. Ale w rodzinie naszej małej bohaterki język rani i — znów używając współczesnego terminu — obciąża czyimiś emocjami. W „Przechodząc przez próg, zagwiżdżę” poznajemy dość reprezentatywną rodzinę z PRL, która nie wykształciła jeszcze umiejętności opanowania emocji, by nie zadawać bezwiednie bólu, ani nie wychowuje jak nie być ofiarą, by nie musieć uciekać z domu na to (opisane) patologiczne podwórko. Ta rodzina, która niepohamowanym słowem lub miażdżącym milczeniem w innych sytuacjach — rani, krzywdzi, nie daje wsparcia. Nie wychowuje. Ale czy nie kocha mimo wszystko? Dlaczego ten obraz życia rodziny dziecka jest tak selektywny? Dziś świadomość psychologiczna jest powszechna. Potrafimy dostrzec, opisać krzywdę dziecka, szukać rozwiązań, terapie rodzinne idą w sukurs. Ale 40-50 lat temu psychologia rodziny nie opuszczała akademickiego biurka, więc rodziny w swoich ciasnych mieszkaniach radziły sobie same tak jak umiały. Rzecz jasna, lepiej szło tym, co mieli więcej serca. To książka niewątpliwie rozliczeniowa, mająca służyć terapeutycznie. Literacko trzyma wysoki poziom. Ale co najważniejsze: dowodzi talentu, niezwykłego ucha autorki, która jak wierny skaner odtwarza świat poprzez autentyczny język wypowiedzi oraz obrazowo przedstawione emocje. Emocje, które w nieukształtowanym psychicznie człowieku, nie potrafią nabrać formy komunikatu, w którym zawarta jest umiejętność bronienia się, bez powielanie tej złości od pokoleń, bez znienawidzenia. Być może akurat w tej rodzinie wyschło już źródło więzi z Bogiem, który ludzi prowadzi, gdy nie radzą sobie, gdy błądzą. Tego nie zamierzam oceniać, chociaż osobiście uważam, że należy wpuścić iskrę bożą przy opisywaniu historii ludzkich, które wydają się być tak smutne, jakby Bóg ich opuścił.
Hanzadonna - awatar Hanzadonna
oceniła na103 miesiące temu
Osobni Katarzyna Franus
Osobni
Katarzyna Franus
Samotność to stan, w którym czujemy, że straciliśmy cząstkę siebie, że nie jesteśmy kompletni. Bycie samemu to tęsknota za bliskością, za dotykiem czyjejś ręki, za rozmową z kubkiem herbaty po ciężkim dniu. Wielkie miasto, takie jak Warszawa, te emocje jeszcze potęguje. Dlatego chyba tak bardzo od początku polubiłam bohaterów tej powieści. Są tacy, jak większość osób mijanych w metrze. Są podobni, do tych których znam i którzy rozpaczliwie pragną być z kimś, poznać kogoś wyjątkowego, z kim uda im się zbudować coś trwałego. Tym trudniej o to gdy licznik nie wskazuje już nastu lat. Kiedy historia życia naznaczona jest nieudanymi związkami, nieprzepracowanymi dramatami, z którymi trudno się uporać. Autorka @katarzyna.franus przenosi więc dwoje głównych postaci ze stolicy do malowniczych rejonów Beskidu Śląskiego. Cudowne przeniesienie do Rycerskiej, w której się zakochacie ❤️ W otoczeniu przyrody, kontaktu z naturą, spotkają samych siebie, aby potem po odkryciu własnych potrzeb, pragnień i marzeń, móc spotkać tego odpowiedniego, drugiego człowieka. Powieść ujęła mnie swoją wrażliwością na problem starzenia się kobiety, zmieniania się jej fizyczności. To chyba pierwsza książka, w której poruszana jest tematyka menopauzy. Dodatkowo Kinga, redaktorka w wydawnictwie, przypomina mi mnie za kilkanaście lat, niektórych tylko elementach oczywiście. Mateusz, człowiek przygoda, którego kochają kłopoty, to drugi bohater książki. Jego dojrzewanie do bycia prawdziwym mężczyzną powodują, że to sylwetka barwna, której nie sposób nie kibicować. W całkiem przyjemny sposób autorka zachęca czytelników do biegania. Mądra, głęboka, poruszająca duszę. Taka jest właśnie powieść "Osobni", za którą dziękuję wydawnictwu @wydawnictwoczarnaowca ❤️ Polecam każdemu, kto szuka bliskości i bratniej duszy, ale i temu kto znalazł, bo lekcje Siwowłosej dobre są dla każdego. A kim jest owa tajemnicza Siwowłosa? Tego dowiecie się już z kart powieści
Angelika Kawecka - awatar Angelika Kawecka
oceniła na71 rok temu
Żywe morze snów na jawie Richard Flanagan
Żywe morze snów na jawie
Richard Flanagan
„Uratowali ją przed śmiercią, ale tylko po to […], by w nieskończoność przedłużać jej umieranie”. Trudno pogodzić się z odchodzeniem bliskiej osoby, trudno zaakceptować, że wkrótce może jej zabraknąć, trudno pozwolić odejść komuś, kto towarzyszył nam od zawsze. Kiedy osiemdziesięciosześcioletnia Francie po wylewie trafia do szpitala, jej troje dorosłych dzieci postanawia zrobić wszystko, co w ich mocy, by zatrzymać ją przy sobie. Każde z nich inaczej rozumie troskę, inaczej pojmuje miłość i inaczej radzi sobie z lękiem przed nieuchronnym. Jedno wierzy w medycynę i kolejne procedury, drugie w cud, trzecie w to, że najważniejsze jest po prostu być obok – nawet jeśli obecność nie zmieni już biegu wydarzeń. W obliczu choroby matki Anna, Tommy i Terzo zostają zmuszeni do konfrontacji nie tylko z jej słabnącym ciałem, lecz także z własnymi wspomnieniami, dawnymi żalami i pytaniami, których nigdy nie zadali. Każdy dzień przynosi nowe decyzje – coraz trudniejsze, coraz bardziej ostateczne. A jednocześnie – paradoksalnie – zbliża ich do siebie tak, jak nie potrafili zbliżyć się od lat. „Żywe morze snów na jawie” to opowieść o miłości, która czasem przybiera formę walki, a czasem – rezygnacji. O granicy między ratowaniem a uporczywym podtrzymywaniem życia. I o tym, że pozwolenie komuś odejść bywa największym aktem czułości. Właśnie w tym kontekście młoda lekarka, obserwując zachowanie rodziny, wyznaje, że „teraz zaczyna rozumieć, co powiedział jej kiedyś pewien stary lekarz, gdy była jeszcze studentką: że miarą naszej wartości nie jest to, co o sobie mówimy czy myślimy, tylko to, jak się zachowujemy, gdy sprawdza nas cierpienie. A cierpieniom Francie nie było końca. Znalazłszy się w pułapce pomiędzy pragnieniem swego ciała, by umrzeć, a postanowieniem jej […] dzieci, że musi żyć, chora została poddana ekstremalnemu sprawdzianowi bólu”. Język powieści jest gęsty od emocji, a jednocześnie precyzyjny i oszczędny tam, gdzie milczenie mówi więcej niż słowa. Proza Flanagana pulsuje obrazami — chwilami niemal poetyckimi, chwilami brutalnie konkretnymi. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi historię, lecz także zanurza się w niej, odczuwa ją niemal fizycznie. To język, który nie upiększa cierpienia, ale nadaje mu sens, pozwalając dostrzec w nim zarówno dramat, jak i czułość. „Żywe morze snów na jawie” Richarda Flanagana to opowieść o człowieku – o jego kruchości, lękach i pragnieniu zatrzymania tego, co nieuchronnie wymyka się z rąk. To historia odchodzenia – i tych, którzy pozostają. Opowieść, w której życie i śmierć splatają się w mocnym uścisku, tworząc niepokojący, hipnotyczny taniec. Warto przeczytać – polecam! https://eklektycznasiedem.blogspot.com/
Koralina - awatar Koralina
oceniła na81 miesiąc temu
Bella, ciao Piotr Siemion
Bella, ciao
Piotr Siemion
Piotr Siemion, autor głośnych niegdyś Niskich Łąk, powrócił z powieścią, która w założeniu miała być epickim rozliczeniem z polską historią, traumą wojenną i skomplikowanymi losami ludzi rzuconych w wir dziejów. Bella, ciao to książka ambitna, napisana z rozmachem i niewątpliwym talentem stylistycznym, jednak w ostatecznym rozrachunku pozostawia czytelnika z poczuciem niedosytu. Moja ocena to 6/10 – to pozycja solidna, ale momentami zbyt przeestetyzowana, by w pełni poruszyć. Akcja powieści rozgrywa się w dwóch planach czasowych: u schyłku II wojny światowej oraz w latach 90. XX wieku. Siemion splata losy partyzantów, żołnierzy i cywilów, próbując uchwycić moment przejścia między starą a nową Polską. Autor rezygnuje z tradycyjnej martyrologii na rzecz czegoś, co można nazwać „egzystencjalnym westernem”. Jego bohaterowie to ludzie wykorzenieni, cyniczni, zmęczeni ideologiami, którzy w brutalnej rzeczywistości próbują ocalić choćby namiastkę własnej podmiotowości. To spojrzenie na historię bez filtrów, pełne błota, krwi i moralnych dwuznaczności, jest jedną z najmocniejszych stron książki. Warsztat pisarski Siemiona zasługuje na uznanie. Zdania są soczyste, pełne kulturowych odniesień i gęstych opisów, które budują duszną, oniryczną atmosferę. Autor świetnie radzi sobie z kreowaniem obrazów – powojenny Wrocław czy partyzanckie lasy ożywają na kartach powieści z niezwykłą intensywnością. Bella, ciao to proza bardzo „filmowa”, w której rytm narracji dyktowany jest przez dynamiczne sceny i błyskotliwe dialogi. Problemem Bella, ciao jest jej konstrukcja, która momentami sprawia wrażenie zbyt chaotycznej. Przeskoki czasowe i wielość wątków sprawiają, że trudno nawiązać głęboką emocjonalną więź z bohaterami – stają się oni raczej figurami w intelektualnej grze autora niż ludźmi z krwi i kości. Ponadto, Siemion ma skłonność do popadania w manierę; styl, choć efektowny, bywa męczący, gdy każda czynność musi zostać opisana w sposób barokowo skomplikowany. Metaforyka bywa tu tak gęsta, że przysłania samą historię, czyniąc z lektury doświadczenie bardziej estetyczne niż przeżycie literackie. Bella, ciao to książka o końcu pewnego świata i bolesnych narodzinach kolejnego. To ważny głos w dyskusji o polskiej tożsamości, pokazujący, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim chaos, z którego trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Piotr Siemion stworzył dzieło inteligentne i warsztatowo sprawne, ale zabrakło w nim autentycznego ognia, który sprawiłby, że losy bohaterów zostałyby z nami na dłużej. To dobra lektura dla wielbicieli prozy stylistycznie wysmakowanej, ale może rozczarować tych, którzy szukają w literaturze historycznej emocjonalnej prawdy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Córeczka Tamara Duda
Córeczka
Tamara Duda
„Kiedy wojna puka do twoich drzwi, przestajesz być tym, kim byłeś, a stajesz się tym, kim musisz być, by przetrwać” – to brutalne przesłanie wybrzmiewa z każdej strony powieści „Córeczka”. Zawartość tomu autorstwa Tamary Dudy (piszącej pod pseudonimem Tamar Horicha Zernja) to jedna z najważniejszych pozycji literatury ukraińskiej ostatnich lat. To wstrząsający zapis wydarzeń z 2014 roku, kiedy to Donieck stał się areną dramatycznych przemian, a życie zwykłych ludzi legło w gruzach pod gąsienicami czołgów i ciężarem rosyjskiej agresji. Moja ocena tej książki to mocne 8/10. Jest to lektura, która nie pozwala o sobie zapomnieć, oferując rzadki w literaturze wojennej wgląd w kobiecą perspektywę oporu i przetrwania. Największym atutem powieści jest to, jak Tamara Duda kreśli losy tytułowej bohaterki, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne początku wojny w Donbasie. Poznajemy młodą kobietę, artystkę, która z dnia na dzień zamienia swoją pasję na wolontariat i walkę o godność. Autorka z dużą dozą fantazji literackiej (rozumianej tu jako kunsztowna beletryzacja faktów) pokazuje proces transformacji: od zagubienia, przez strach, aż po niewyobrażalną siłę. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością i korzeniami ukraińskiej tożsamości nadaje całości wyjątkowej głębi. To nie jest tylko reportaż z frontu – to głęboka analiza tego, jak konflikt zbrojny redefiniuje pojęcia takie jak dom, rodzina czy ojczyzna. Przede wszystkim doceniam te pozycję za autentyczność emocji. Choć sama historia jest fikcyjna w sensie kompozycji powieściowej, opiera się na rzeczywistych przeżyciach autorki, która sama była wolontariuszką w strefie działań wojennych. Ta autentyczność sprawia, że opisy oblężonego miasta, wszechobecnej zdrady i heroizmu są porażające. Duda unika taniego patosu, stawiając na surowy, momentami wręcz cyniczny humor, który jest jedyną tarczą bohaterów przed szaleństwem. Jedynym powodem, dla którego nie wystawiam pełnej dziesiątki, jest momentami zbyt rwana narracja w drugiej części tomu, gdzie mnogość drugoplanowych postaci i mikro-wątków sprawia, że główny nurt opowieści na chwilę traci swój impet. Mimo tych drobnych technicznych niedociągnięć, „Córeczka” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi, zmuszając czytelnika do konfrontacji z niewygodną prawdą o współczesnym świecie. Autorka stworzyła portret kobiety, która odmawia bycia ofiarą, stając się symbolem cichego, ale nieugiętego zwycięstwa ducha nad brutalną siłą. To książka bolesna, ale i niosąca nadzieję, napisana z rzadko spotykanym temperamentem. Jeśli szukasz literatury, która bez upiększania pokaże Ci, co dzieje się z człowiekiem, gdy jego świat płonie, powieść Tamary Dudy jest pozycją obowiązkową. To głos wolnej Ukrainy, którego nie wolno zignorować.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Królik po islandzku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Królik po islandzku