rozwińzwiń

Fisharmonia. Snówpowiązałka

Okładka książki Fisharmonia. Snówpowiązałka autora Hubert Klimko-Dobrzaniecki, 9788373928572
Okładka książki Fisharmonia. Snówpowiązałka
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2023-10-04
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-04
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373928572
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fisharmonia. Snówpowiązałka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Fisharmonia. Snówpowiązałka



książek na półce przeczytane 2032 napisanych opinii 1113

Oceny książki Fisharmonia. Snówpowiązałka

Średnia ocen
7,2 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fisharmonia. Snówpowiązałka

avatar
194
39

Na półkach:

Klimko-Dobrzaniecki w doskonałej formie, jak zawsze. Nie przegapiam żadnej jego książki.

Klimko-Dobrzaniecki w doskonałej formie, jak zawsze. Nie przegapiam żadnej jego książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1395
1111

Na półkach:

Oryginalny tytuł i oryginalna książka. ,, Fisharmonia. Snówpowiązałka '' to opowieść o pewnej rodzinie, której korzenie wywodzą się z Rumunii, a tytułowa fisharmonia to pamiątka rodzinna przekazywana z pokolenia na pokolenie. Hubert Klimko - Dobrzaniecki napisał książkę o życiu i o śmierci, o trudnych relacjach rodzinnych , o miłości i jej braku, o smutkach i radościach .....Książka na pewno nie spodoba się wszystkim, jest dosyć specyficzna, ale trzeba się w nią ,, wgryźć ''. Autor funduje nam całą gamę różnorodnych emocji, książka momentami bawi, za chwilę smuci, miejscami szokuje. Na mnie ,, Fisharmonia.....'' zrobiła duże wrażenie , warto dać jej szansę i przeczytać.Polecam.

Oryginalny tytuł i oryginalna książka. ,, Fisharmonia. Snówpowiązałka '' to opowieść o pewnej rodzinie, której korzenie wywodzą się z Rumunii, a tytułowa fisharmonia to pamiątka rodzinna przekazywana z pokolenia na pokolenie. Hubert Klimko - Dobrzaniecki napisał książkę o życiu i o śmierci, o trudnych relacjach rodzinnych , o miłości i jej braku, o smutkach i radościach...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
441
394

Na półkach:

Klimko-Dobrzaniecki nie wymaga dodatkowych opinii. CZYTAC go, do cholery! :)

Klimko-Dobrzaniecki nie wymaga dodatkowych opinii. CZYTAC go, do cholery! :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

134 użytkowników ma tytuł Fisharmonia. Snówpowiązałka na półkach głównych
  • 100
  • 34
19 użytkowników ma tytuł Fisharmonia. Snówpowiązałka na półkach dodatkowych
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Bangsi Marcin Dopieralski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Ocena 7,0
Bangsi Marcin Dopieralski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Okładka książki Królik po islandzku Grzegorz Kasdepke, Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Ocena 6,6
Królik po islandzku Grzegorz Kasdepke, Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Okładka książki Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Ocena 7,2
Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Teolog, filozof i filolog islandzki. Pisarz, poeta, scenarzysta, filmowiec. Emigrant, podróżnik, obserwator. Był nominowany do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, Nagrody Literackiej Nike oraz do Nagrody Mediów Publicznych „Cogito", a w 2007 roku znalazł się na liście kandydatów do Paszportów „Polityki". Aktualnie mieszka w Wiedniu. Pracuje nad filmem na podstawie jednej ze swych powieści i pisze, ciągle pisze.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ciało huty Anna Cieplak
Ciało huty
Anna Cieplak
Powieść Anny Cieplak, „Ciało huty”, to gęsta, wielowarstwowa opowieść o tożsamości miejsca i ludzi, których życie nierozerwalnie splotło się z rytmem wielkiego przemysłu. Autorka, znana z wrażliwości na kwestie społeczne, tym razem zabiera nas do Dąbrowy Górniczej, kreśląc obraz miasta żyjącego w cieniu giganta – Huty Katowice. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura ważna i potrzebna, choć wymagająca od czytelnika dużej uważności. Cieplak konstruuje narrację wokół metafory ciała – huta nie jest tu jedynie tłem, zimną konstrukcją z betonu i stali, lecz żywym, pulsującym organizmem, który karmi, ale i powoli trawi swoich mieszkańców. Śledzimy losy bohaterów z różnych pokoleń: od tych, którzy budowali kombinat z entuzjazmem socjalistycznego czynu, po współczesnych trzydziestolatków, próbujących odnaleźć się w postindustrialnej rzeczywistości. Autorka po mistrzowsku pokazuje, jak „ciało huty” przenika do ciał ludzi – poprzez choroby zawodowe, zmęczenie, ale także specyficzny hart ducha i lokalną dumę. To historia o tym, jak wielka polityka i ekonomia odciskają piętno na najbardziej intymnych sferach życia: związkach, macierzyństwie i marzeniach. Co przyciąga do tej publikacji? Największym atutem książki jest jej autentyczność i bezkompromisowość. Cieplak nie upiększa Śląska i Zagłębia, unikając jednocześnie taniej martyrologii. Przyciąga nas: Socjologiczne zacięcie: Autorka genialnie oddaje niuanse klasowe i napięcia między „starym” a „nowym” światem. Język: Styl jest surowy, niemal fizyczny, co doskonale koresponduje z tematyką ciężkiego przemysłu. Lokalny patriotyzm bez patosu: Książka daje głos regionowi, który w literaturze głównego nurtu wciąż bywa traktowany peryferyjnie. Mimo wysokiej noty, „Ciało huty” może być dla niektórych lekturą trudną. Wielowątkowość i spora liczba bohaterów sprawiają, że początkowo łatwo pogubić się w koligacjach i ramach czasowych. Momentami narracja staje się tak ciężka od nagromadzonych problemów społecznych, że brakuje w niej oddechu czy choćby odrobiny światła, co może przytłaczać. Nie jest to książka do „szybkiego czytania” – wymaga ona pełnego skupienia, by nie uronić żadnego z subtelnych znaczeń ukrytych między wierszami. Podsumowując, Anna Cieplak stworzyła przejmujący portret transformacji, która nigdy się nie kończy. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć współczesną Polskę przez pryzmat jej przemysłowych korzeni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Burgundowe Wdowy Marta Knopik
Burgundowe Wdowy
Marta Knopik
🌫️🌫️ Burgundowe Wdowy autorstwa Marty Knopik to opowieść jak mgła unosząca się nad starym parkiem – gęsta, nastrojowa, niepokojąco piękna. Nie jest to książka dla tych, którzy oczekują wartkiej akcji i prostych rozwiązań. To historia, która wciąga powoli, cierpliwie rozplatając kolejne warstwy sensów i niedopowiedzeń. Trzy kobiety mieszkające w jednej willi – stara pisarka, młoda pasjonatka literatury i tajemnicza gosposia – stają się osią narracyjną tej pełnej symboliki baśni dla dorosłych. A między nimi – coś jeszcze, nienazwane, przenikające przez przestrzenie i sny. 🌫️🌫️ Edeltrauda Schwarz to postać pełna paradoksów – z jednej strony ekscentryczna i wycofana, z drugiej świadoma końca i pragnąca ostatecznego uporządkowania własnego dziedzictwa. Jej przeszłość przesiąknięta jest historią, literaturą i cieniem tragicznych decyzji. To nie tyle bohaterka, co medium – kanał, przez który przepływają wspomnienia, opowieści i niedopowiedziane traumy. Jej relacja z Zilką jest centralnym punktem powieści – dynamiczna, pełna nieufności, ale też subtelnego zrozumienia, jakiego doświadczają tylko dusze zanurzone w słowie pisanym. Ich rozmowy to nie tylko dialogi, ale rytuały odkrywania. 🌫️🌫️ Zilka, młoda dziewczyna, która trafia do willi, to więcej niż narratorka czy bierna obserwatorka. To lustro dla czytelnika, osoba, która z czasem przechodzi wewnętrzną transformację. Z początku onieśmielona, z czasem coraz bardziej wchodzi w rolę nie tylko archiwistki cudzych myśli, ale i poszukiwaczki własnego głosu. Sny, które zaczynają ją nawiedzać, to nie tylko echa domu – to metafory dojrzewania, intuicyjnego rozpoznawania prawdy i siły, jaka drzemie w opowieści. Jej droga to nie jest klasyczna przemiana bohaterki – to raczej proces budzenia się ze snu w sen jeszcze głębszy, bardziej realny niż jawą. 🌫️🌫️ Knopik stworzyła tekst szkatułkowy – opowieść wewnątrz opowieści, miejsce, w którym przeszłość i teraźniejszość pulsują równocześnie. Czas traci tu liniowy sens. Wydarzenia przemykają jak cienie, często zostawiając więcej pytań niż odpowiedzi. Willa, biblioteka, grube tomy, zakurzone notatki – wszystko to nie tylko dekoracje, ale symbole. Czytając, miałam wrażenie, że sama unoszę się gdzieś nad podłogą tej starej posiadłości, chłonąc zapachy starych papierów i słuchając ciszy, która mówi więcej niż tysiąc słów. To książka, która działa nie na poziomie akcji, ale nastroju, podskórnego napięcia i migotliwego piękna. ㅤ 🌫️🌫️ Nie sposób nie wspomnieć o języku autorki – subtelnym, poetyckim, chwilami niemal hipnotyzującym. To nie jest proza, którą się pochłania w pośpiechu. Każde zdanie jest jak zaklęcie, które trzeba smakować. Knopik świetnie operuje obrazem, tworząc z każdej sceny niemal osobną grafikę utkanej z emocji i symboli. Niektóre momenty przypominają senny majak, inne są boleśnie realne. Ten balans między magią a rzeczywistością jest tym, co wyróżnia Burgundowe Wdowy i czyni je niepowtarzalnymi. Choć historia może się wydawać chaotyczna, jej fragmenty układają się w końcu w całość – nieoczywistą, ale spójną. ㅤ 🌫️🌫️ Burgundowe Wdowy to książka, która nie poddaje się łatwej klasyfikacji. Ani to klasyczna powieść obyczajowa, ani czysta literatura oniryczna. To raczej rodzaj duchowego doświadczenia – spotkania z literaturą, która wymaga, by zatrzymać się, przemyśleć i pozwolić słowom działać. Nie każdemu przypadnie do gustu – dla jednych będzie arcydziełem, dla innych tylko zbiorem zagadkowych metafor. Dla mnie była przypomnieniem, że literatura potrafi być formą magii – takiej, która nie potrzebuje czarów, by przemieniać. Ciche, eleganckie i wyjątkowe – to powieść, którą się czuje, nie tylko czyta.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na79 miesięcy temu
Zsyp Iwa Pezuaszwili
Zsyp
Iwa Pezuaszwili
Książka młodego gruzińskiego autora otrzymała nagrodę, która mnie zaintrygowała. Po pierwsze książkę przeczytało przede mną wielu recenzentów i tą nagrodą przekazano wiadomość: warto "Zsyp" przeczytać. Po drugie Nagrodę Literacką Unii Europejskiej przyznaje się autorom za książkę, która w wyróżniający sposób opowie historię lokalnej społeczności, przedstawi losy swojego narodu, bo celem kapituły EUPL jest zwrócenie uwagi na różnorodność kultową, na przenikanie kultur ponad granicami krajów, pokazanie (i promowanie) świeżego ujęcia jakiegoś aspektu losów swojego narodu. Mając na uwadze ten kierunek oceny, książka wpisuje się w literackie wyróżnienie doskonale — słowem słusznie przyznana nagroda. Spójrzmy na tę niewielką książkę debiutującego prozaika (wcześniej wydał jedynie opowiadania) także przez pryzmat cech jakimi powinna odznaczać się twórczość literacka, by osiągnęła wartość w swoim gatunku. Oryginalność formy — po przeczytaniu zaledwie kilku kartek można zorientować się, że Iwa Pezuaszwili miał pomysł na konstrukcję książki i sposób narracji. Ale dopiero po przeczytaniu całej książki zauważyłam, że obrana forma świetnie służy przekazywaniu treści. Pod lekko i dowcipnie opowiedzianą historią autor, strona po stronie, pogłębia tok opowieści o subtelnie ujęty kontekst historyczny oraz niewymuszony, a trafny rys psychologiczny postaci. Głębsze oddziaływanie formy przekraczające funkcje jedynie rozrywkową czy użytkową — tak, tę cechę również spełnia książka doskonale. Uważny i cierpliwy czytelnik, który doczyta do końca — a nie ukrywam, gdyby nie ta nagroda, to nie wiem czy nie porzuciłabym czytania gdzieś wpół książki — zauważy, że ta wesołkowata opowieść ma głębsze dno. Uważam, że uproszczenia, lekko protekcjonalny ton przyjęty w opisie postaci i konwencja żartu w opowiadaniu o poważnych sprawach —- tak naprawdę służą wydobyciu cech charakteru ludzi żyjących obecnie w Gruzji. Książka opowiada historie czteroosobowej rodziny, gdzie każdy z jej członków to ciekawie opisany reprezentant swojego pokolenia i środowiska. Poprzez losy tych postaci dotykamy trudnej historii postsowieckiej Gruzji, wynikającej z katastrofalnych skutków inwazji Sowietów na 70 długich lat w ubiegłym stuleciu. Iwa Pezuaszwili w sposób nienachalny naszkicował strategie jakie obierają ludzie, którym przyszło żyć w czasach zawieruch wojennych, licznych przetasowań społecznych wynikających ze zmian władzy, systemów politycznych, gospodarczych kryzysów oraz współżycia ludzi różnych narodowości. Autorowi udało się w tej niewielkiej prozie nawiązać do wydarzeń istotnych, tzw. dziejowych, które mają wpływ na kształtowanie się charakteru człowieka. Czas i miejsce wikła człowieka z historią, na którą nie ma się wpływu, a jedyny wybór to poddać się walce o swoje, by przeżyć. Walka wpisana jest w krwioobieg Geny, Mili, Zemy i Łazarza. Każdy z nich obiera inne taktyki przetrwania, ale żadnego z nich nie opuszcza nienawistna konfrontacyjność, która pozostaje na długo w zniewolonym i poddanym sowietyzacji narodzie. Nie da się uniknąć pewnych powtórek w myśleniu, działaniu, w przekonaniach kolejnych pokoleń — dopóki los (narodu ?) nie wypełni się. Wreszcie: innowacyjne użycie języka — i tu zdecydowanie czuje się nowatorskie podejście. Jeśli jesteśmy ciekawi jak młode pokolenie patrzy na rzeczywistość i jakim językiem mówi — jakie stosuje skróty myślowe, jak rozlicza starsze pokolenie — to tu mamy książkę, która nam to ukaże w pełnej krasie, naprawdę ciekawie. Iwa Pezuaszwili w książce „Zsyp” harmonijnie połączył treść z formą. Ciekawie splótł wątki, stworzył literackie paralele, oddał emocje i duch czasu, a wszystko osadził pomysłowo i opisał wartkim, świeżym językiem. Jeśli uda nam się wejść w konwencje zaakceptujemy charakterystyczne długie podrzędnie złożone zdania, to możemy mieć satysfakcje z przeczytania tej książki. Bo najciekawszy w książce jest właśnie pomysł, który nadaje książce dynamikę i obrazowość. Zaryzykuję stwierdzenie, że książka „Zsyp” to udana próba przełożenia scenariusza na prozę (I. Pezuaszwili ma już doświadczenie w pisaniu scenariuszy). Wszelkie zabiegi literackie — te właśnie długie zdania pisane potocznym, nacechowanym językiem — to nic innego jak obraz w filmie czyli rozpisanie na ujęcia, sekwencje i kadrowanie scen pod rezolutny film o współczesnej Gruzji. Kiedy rozsmakujemy się w tym stylu opowiadania — to staje nam przed oczami naprawdę niezłe kino. Nie zdziwię się, jeśli ten film kiedyś powstanie.
Hanzadonna - awatar Hanzadonna
oceniła na101 miesiąc temu
Moje głupie pomysły Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły
Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły jest trafnym i gorzkim podsumowaniem losów głównego bohatera. Każdy wybór Archy’ego niesie konsekwencje, których nie da się cofnąć ani zneutralizować. Próba kradzieży jajek kończy się kalectwem. Zdobycie ukochanej fortelem prowadzi do relacji, której nie potrafi udźwignąć ani ochronić. Planowany zamach na syna owocuje odwetem -przemoc rodzi przemoc, nawet jeśli intencją było przetrwanie. Powieść Zannoniego pokazuje bezduszne prawa natury, którym - wbrew pozorom - podlegają również ludzie. Matka Archy’ego zostaje porzucona przez ojca. Czym to właściwie różni się od mężczyzn, którzy odchodzą i nie płacą alimentów? Z czasem wiąże się z nową kuną i stopniowo zapada w zapomnienie o własnych dzieciach - ile matek zatraca się emocjonalnie w relacji z konkubinem, zaniedbując wcześniejsze więzi? Świat zwierząt nie jest tu bardziej okrutny niż ludzki; jest po prostu uczciwszy w swojej bezwzględności. Archy od początku czuje, że nie pasuje do świata. Podważa jego sens, próbuje przechytrzyć los, a nawet samą śmierć, jakby nadając znaczenie ciężkiej egzystencji mógł ją unieważnić. W tym sensie jest postacią głęboko ludzką - kimś, kto nie akceptuje ograniczeń własnych zasobów, kto buntuje się przeciw słabości i przypadkowości istnienia. Dopiero z czasem ta historia odsłania się jako metafora dorastania: bolesnego dojrzewania do uznania, że nie jesteśmy wszechmocni, że nie wszystko da się naprawić, a śmierć jest nie tyle porażką, co nieuniknioną częścią życia. Dlatego ta powieść może być szczególnie dotkliwa dla osób, które zaznały żałoby. Nie oferuje pocieszenia.. Zmusza raczej do konfrontacji z brakiem - z tym, że miłość, strata i przemijanie nie zawsze prowadzą do katharsis. Ta historia przywodzi mi na myśl słowa Mariny Diamandis: "I envy the birds high up in the trees They live out their lives so purposefully I envy the spiders, the squirrels and seeds They all find their way automatically" Zazdrość wobec istot, które nie muszą pytać o sens swojego istnienia, staje się jednym z najbardziej bolesnych tematów tej książki. Moje głupie pomysły to nie opowieść o zwierzętach, lecz o uniwersalnym doświadczeniu życia - o próbach nadania mu znaczenia mimo ograniczeń, błędów i nieuchronnego kresu.
Strapiony Marzyciel - awatar Strapiony Marzyciel
ocenił na62 miesiące temu
Odwiedziny Isaac Bashevis Singer
Odwiedziny
Isaac Bashevis Singer
Isaac Singer zaiste płodnym pisarzem był. Ta powieść nie była tłumaczona z jidysz za życia autora na angielski. Polskiemu czytelnikowi dane było ją czytać dopiero niedawno. Rzecz jasna, „Odwiedziny” wpisują się w charakterystyczny styl i charakterystyczną wymowę utworów Singera. Znów mamy akcje umiejscowiona w dawnej Warszawie, po rewolucji 1905 roku, ale przed I wojną światową. Opis życia przede wszystkim na ulicy Krochmalnej, która była zamieszkała przez żydowski półświatek, ale i w innych rejonach żydowskiej dzielnicy, a nawet poza jej granicami (Hotel Bristol, Miedzeszyn, Starówka). Postaci nieustannie jeżdżą dorożkami, co stanowi okazje do opisów topografii miasta w szerszej perspektywie. Miasta, którego już nie ma, ale żyje na kartach powieści Singera. Widać, że autor dobrze pamięta tamtą scenerię i tamte klimaty. Akcja „Odwiedzin” jest wręcz sensacyjna, czyta się szybko, mamy tu i zbrodnię, i handel żywym towarem, i rewolucjonistów (tu: anarchistów) przygotowujących zamach, i ucieczki przed policją, i śmierć. Chociaż w gruncie rzeczy powtarza się motyw znany z innych dzieł Singera: grzech, wyrzuty sumienia, pokuta (no, powiedzmy),a na końcu kara za grzechy. Mimo że bohaterowie, Maks, Mejer, Lea, Flora i inni dalecy są od świętości i uprawiają różne przestępcze procedery, autor ogranicza się do opowiadania o nich i do zapisywania ich moralnych rozterek, kłamstw i kłamstewek, wyrzutów sumienia, przygotowań do takich czy innych procederów. Unika moralizowania i wartościowania, bohaterów przedstawia wręcz z sympatią. Nie rozgrzesza ich oczywiście, ale opisuje ich jako osoby niepozbawione umiejętności odróżniania dobrego od złego. Toteż klimat tej łotrzykowskiej prozy jest bardzo barwny, obfituje w niespodziewane zwroty akcji i bliższy jest na przykład „Opowiadaniom odeskim” Izaaka Babla czy Francois Villonowi niż „Sztukmistrzowi z Lublina” i innym singerowskim moralitetom. Polecam!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na725 dni temu
Granice wojny Marcin Pilis
Granice wojny
Marcin Pilis
Lena Wodzańska, przed laty ocalona z rzezi wołyńskiej, mieszka w ukraińskiej Połapie. Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę sprawia, że kobieta wraca wspomnieniami do swojej młodości, gdy utraciła całą rodzinę i przeżyła nieszczęśliwą miłość do członka UPA. Pewnego dnia do domu Leny trafia Sasha, młoda Ukrainka, która pragnie uciec do Polski przekonana, że rosyjscy żołnierze ją śledzą. Książka jest swego rodzaju kontynuacją ,,Ciszy w Pogrance”, którą czytałam całkiem niedawno i która zrobiła na mnie duże wrażenie, mimo że raczej unikam fabularyzowanych książek o II wojnie światowej. Spodziewałam się, że tutaj temat Wołynia też będzie na pierwszym planie, ale autor zamiast tego skupił się na obecnej wojnie w Ukrainie. Co więcej, forma jest dość nietypowa, bo mamy tu kilka linii czasowych, z czego jedna dzieje się w przyszłości, już po zakończeniu wojny, choć nie poznajemy szczegółów zawarcia pokoju. Część fragmentów jest też pisana z perspektywy rosyjskiego żołnierza mającego obsesję na punkcie Sashy oraz… samego Vladimira Putina. To, jak autor nakreślił rosyjskie społeczeństwo oraz prezydenta, pokrywa się z tym, co czytałam w literaturze faktu albo słuchałam z ust rzetelnych dziennikarzy, ale przyznam, że mam mieszane uczucia do tego zabiegu. Myślę, że minęło za mało czasu, by spojrzeć na tę wojnę z dystansu i ubrać ją w ,,szaty fikcji”, dlatego bardzo cenię książki, które dzieją się w przeszłości, ale mówią nam też coś o teraźniejszości. Niemniej jeśli Wam to nie przeszkadza, to ,,Granice wojny” nadal są w pełni godne polecenia. Tak jak pierwsza część pokazywała, że nawet oprawcy są ludźmi, których do zbrodni doprowadziły pewne przeżycia i dlatego każdy z nas musi się pilnować, by sam nie zagubić swojej moralności, tak tutaj dostajemy pytanie, kogo można obwiniać za zło. Czy naprawdę winni są tylko politycy, czy mamy prawo oczekiwać od społeczeństwa buntu? A jeśli tak, to jak w ten sposób nie winić całego narodu? Pilis podchodzi do sprawy z dużą empatią, oddaje głos wielu stronom, pozwala na drugą szansę, ale jednocześnie pokazuje, że pewnych spraw nie da się odkupić i trzeba uciekać od niektórych ludzi dla własnego dobra. Z wyczuciem i wrażliwością, bez moralizatorstwa zostały także ukazane relacje polsko-ukraińskie, reakcje na wybuch wojny, ale też sytuacja Kresowiaków zmagających się z rozdarciem między obecną i przeszłą ojczyzną. Forma i zamysł na tę książkę nie będzie dla każdego, ale jeśli czujecie, że temat Was zaciekawił, spróbujcie. Zdecydowanie też po raz kolejny polecam ,,Ciszę w Pogrance”. ,, (…) nie narody ulegają manipulacji, tylko jednostki. Każda z osobna. I każda z osobna decyduje sama za siebie, czy pociągnie za spust.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na74 miesiące temu
Pocztówka Anne Berest
Pocztówka
Anne Berest
Są książki, które zaczynają się od jednego, niepozornego przedmiotu, by ostatecznie stać się monumentalną rekonstrukcją historii. W przypadku „Pocztówki” Anne Berest tym zapalnikiem jest anonimowa kartka znaleziona w skrzynce pocztowej w 2003 roku. Widnieją na niej jedynie cztery imiona: Ephraïm, Emma, Noémie i Jacques – przodkowie autorki, którzy zginęli w Auschwitz. Przyznając tej powieści ocenę 8/10, doceniam jej niezwykłą strukturę, która łączy rodzinny pamiętnik z trzymającym w napięciu śledztwem historycznym. Anne Berest nie pisze kolejnej typowej sagi o Holokauście. Jej podejście jest znacznie bardziej nowoczesne i osobiste. Autorka, początkowo zdystansowana do swoich żydowskich korzeni, pod wpływem pytania córki o to, dlaczego nie są „tacy jak inni”, postanawia odkryć prawdę o nadawcy tajemniczej pocztówki. To, co następuje później, to fascynująca podróż przez wiek XX – od Rosji połączonej z marzeniami o rewolucji, przez Palestynę, aż po przedwojenny Paryż, który dla rodziny Rabinovitchów miał być bezpieczną przystanią, a stał się śmiertelną pułapką. Najmocniejszym punktem książki jest ukazanie powolnego, niemal niezauważalnego procesu osaczania żydowskiej inteligencji we Francji. Berest z chirurgiczną precyzją opisuje, jak biurokracja, sąsiedzka zawiść i administracyjna obojętność doprowadziły do tragedii ludzi, którzy czuli się przede wszystkim Francuzami, a dopiero potem Żydami. Opis losów Noémie i Jacques’a jest rozdzierający nie dlatego, że epatuje przemocą, ale dlatego, że pokazuje straconą młodość, niespełnione talenty i brutalnie przerwaną codzienność. Książka jest również autoportretem samej autorki. Berest zastanawia się, co oznacza bycie Żydówką dzisiaj, w świecie, w którym antysemityzm wciąż przybiera nowe formy, a pamięć o Zagładzie powoli staje się jedynie muzealnym eksponatem. To zderzenie perspektywy historycznej ze współczesnym życiem w Paryżu nadaje „Pocztówce” uniwersalny wymiar. To opowieść o tożsamości, którą dziedziczymy wraz z traumami naszych przodków, nawet jeśli nikt o nich w domu nie opowiadał. Ocena osiem odzwierciedla uznanie dla ogromu pracy badawczej i literackiej sprawności autorki. „Pocztówka” czyta się jak najlepszy kryminał, mimo że finał historii jest nam z góry znany. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami, zwłaszcza w środkowej części opisującej dzieje przodków w Rosji i Palestynie, narracja staje się nieco zbyt gęsta od faktów historycznych, co na krótką chwilę osłabia tempo opowieści. Są to jednak drobne mankamenty w obliczu potęgi emocjonalnej finału. Podsumowanie „Pocztówka” Anne Berest to literacki triumf nad zapomnieniem. To książka, która udowadnia, że dopóki zadajemy pytania o naszych zmarłych, dopóty ich historia pozostaje żywa. Berest udało się stworzyć dzieło, które jest jednocześnie hołdem dla ofiar, rodzinnym rozliczeniem i fascynującą zagadką. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze prawdy ubranej w najwyższej próby formę beletrystyczną. To opowieść o tym, że każda rodzina ma swoją „pocztówkę” – pytanie, na które boimy się odpowiedzieć, a które definiuje to, kim jesteśmy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na825 dni temu
Szklany ogród Tatiana Țîbuleac
Szklany ogród
Tatiana Țîbuleac
„Szklany ogród” to książka, która może nie od razu powala, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilowe wrażenie. Poznajemy historię dziewczynki – Łastoczki, wykupionej z sierocińca i zabranej do nowego domu. Już sam ten początek jest mocny, bo od razu czujemy, że to nie będzie łatwa ani lekka opowieść. Patrzymy na świat jej oczami – dziecka, które bardzo chce zaufać, ale jednocześnie boi się wszystkiego, co nowe. I razem z nią przechodzimy przez dorastanie w rzeczywistości, która nie daje poczucia bezpieczeństwa. Tłem tej historii jest Mołdawia w czasie przemian – moment, kiedy wszystko się zmienia, ale nic tak naprawdę nie jest pewne. I to czuć w tej książce cały czas. Chaos, strach, brak stabilizacji… ale też jakaś cicha nadzieja, że może jednak da się z tego wszystkiego wyjść. To nie jest historia pełna wielkich zwrotów akcji. Raczej taka, która płynie spokojniej, ale zostawia miejsce na myślenie. Na zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie, jak bardzo środowisko, w którym dorastamy, wpływa na to, kim się stajemy. Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta bohaterka chce mieć swoje miejsce. Kogoś, komu może zaufać. I jak trudne to jest, kiedy od początku życia uczysz się raczej nie ufać nikomu. To książka o dorastaniu, o tożsamości, o szukaniu siebie gdzieś pomiędzy językami, kulturami i oczekiwaniami innych ludzi. Momentami niełatwa, momentami trochę ciężka w odbiorze, ale jednocześnie bardzo prawdziwa. Dla mnie to taka „cicha” książka — nie krzyczy emocjami, ale gdzieś tam powoli wchodzi pod skórę. Całkiem dobra historia, która zostawia po sobie refleksję.
Antares - awatar Antares
ocenił na73 dni temu
Humbug Mateusz Jańta
Humbug
Mateusz Jańta
Jakub jest kilkunastoletnim, żydowskim chłopcem. Dotąd jego życie płynęło wolnym, spokojnym rytmem. Jedna noc zmieniła wszystko. Gdy w pogromie zginął ojciec Jakub wraz z matką i siostrą za ostatnie pieniądze kupują miejsca na statku płynącym do Londynu. Świat za morzem rodzi nadzieję na lepsze życie, jednak już pierwsze chwile po zejściu z parowca pozbawiają emigrantów wszelkich złudzeń. Londyn epoki wiktoriańskiej jest brudny i cuchnie, a bieda wygląda z każdego kąta. To miejsce gdzie człowiek zredukowany roli śmiecia, larwy nużącej się w smrodzie i szlamie, której zarówno życie jak i śmierć nie mają żadnego znaczenia. Jakub wbrew wszystkiemu postanawia walczyć o przeżycie dla siebie i swojej rodziny. Czy ta walka przyniesie jakikolwiek skutek? "Humbuk" to książka, w której nigdy nie świeci slońce. Czytając można odnieść wrażenie że brodzi się po pas w cuchnącym szlamie i trujących kloacznych wyziewach. Tragiczne wydarzenia odmalowane są przez autora z makabryczną surowością przez co ich siła rażenia jest jeszcze większa. Nikt tu nad nikim nie płacze, nikomu nie współczuje. Nie ważne czy to dręczenie psa czy śmierć bezimiennego dziecka. "Humbug" to historia, która skłania do zadania sobie pytania co stanowi o naszym człowieczeństwie i jak niewiele potrzeba by je zupełnie zatracić. Osobiście powiem, że to jedna z lepszych książek jakie czytałam w tym roku. Zdecydowanie polecam!
madame_lichon - awatar madame_lichon
ocenił na102 lata temu

Cytaty z książki Fisharmonia. Snówpowiązałka

Więcej
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Fisharmonia. Snówpowiązałka Zobacz więcej
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Fisharmonia. Snówpowiązałka Zobacz więcej
Hubert Klimko-Dobrzaniecki Fisharmonia. Snówpowiązałka Zobacz więcej
Więcej