Własny pokój

Okładka książki Własny pokój
Sylwia ChutnikKarolina Sulej Wydawnictwo: OsnoVa publicystyka literacka, eseje
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Tytuł oryginału:
A Room of One's Own
Wydawnictwo:
OsnoVa
Data wydania:
2019-03-08
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Data 1. wydania:
2004-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366275010
Tłumacz:
Agnieszka Graff
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
413 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
709
7

Na półkach: ,

... a gdyby Judith Shakespeare żyła dzisiaj to zapewne ojciec namówiłby ją na studia ekonomiczne (bo na co komu jakieś literackie nonsensy, którymi garnka nie napełnisz) i wylądowałaby w jakimś korporacyjnym biurze pomiędzy szklanymi ścianami ....

Od taka myśl jakoś przyszła mi do głowy ;)

A essej całkiem sprawnie napisany i jest dobrą lekturą na jeden wieczór. Chociaż większą przyjemność może sprawić w postaci monologów wygłaszanych w oryginale przez aktorów (istnieją takie nagrania na znanej platformie video)

... a gdyby Judith Shakespeare żyła dzisiaj to zapewne ojciec namówiłby ją na studia ekonomiczne (bo na co komu jakieś literackie nonsensy, którymi garnka nie napełnisz) i wylądowałaby w jakimś korporacyjnym biurze pomiędzy szklanymi ścianami ....

Od taka myśl jakoś przyszła mi do głowy ;)

A essej całkiem sprawnie napisany i jest dobrą lekturą na jeden wieczór. Chociaż...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
1305
52

Na półkach: ,

Esej napisany tak dawno, a wciąż tak bardzo aktualny. I bardzo ważny.

Esej napisany tak dawno, a wciąż tak bardzo aktualny. I bardzo ważny.

Pokaż mimo to

4
avatar
750
130

Na półkach: , ,

Majstersztyk!

Majstersztyk!

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
464
422

Na półkach:

Postać Virginii Woolf ciekawiła mnie od dawna i miałam ochotę przeczytać jakąś jej powieść, by przekonać się, czy jej twórczość trafi do mnie. Nie zależało mi jednak jakoś szczególnie, by poznać jej traktaty feministyczno-filozoficzno-światopoglądowe. Z pewnością nie chciałam od nich zaczynać. Jednak książkę tę dostałam od przyjaciółki – postawiła mnie zatem przed faktem dokonanym. Spróbowałam, przeczytałam, czy mnie jednak czarowała?

Na początek muszę stwierdzić, że współczesne autorki wymienione na okładce w towarzystwie Virginii Woolf, czyli Sylwia Chutnik i Karolina Sulej zastosowały sprytny chwyt marketingowy. Książka bowiem – nomen omen bardzo ładnie wydana – w połowie to rozmowy przeprowadzone przez powyżej wspomniane panie z innymi silnymi kobiecymi osobowościami. Nie wiem czy należy je wszystkie określić mianem feministek – lub nawet wojujących feministek – czy same tak się postrzegają lub czy też lubią, gdy tak się je nazywa. Jednak, bez wątpienia są to silne kobiety, które stawiają na swój rozwój i niejednokrotnie musiały mocno walczyć o swoją pozycję w tzw. męskim świecie.

C.D.: https://czytany-blog.blogspot.com/

Postać Virginii Woolf ciekawiła mnie od dawna i miałam ochotę przeczytać jakąś jej powieść, by przekonać się, czy jej twórczość trafi do mnie. Nie zależało mi jednak jakoś szczególnie, by poznać jej traktaty feministyczno-filozoficzno-światopoglądowe. Z pewnością nie chciałam od nich zaczynać. Jednak książkę tę dostałam od przyjaciółki – postawiła mnie zatem przed faktem...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
554
212

Na półkach: , ,

„Własny pokój” Virginii Woolf, to esej dotyczący kobiet w literaturze. Choć tak naprawdę, poprzez literaturę, świetnie ilustrujący ich sytuację ogólną – życiową. I choć jest to temat ważny, o którym należy rozmawiać, to mnie w tej pozycji fascynuje coś innego. Coś może nawet ważniejszego.

I chodzi tu o sposób rozumowania autorki, schemat prowadzenia myśli, ich głębię. Żyjąc w czasach, gdzie 15-latkowie, w 250 znakach, „wyjaśniają” najbardziej złożone problemy ludzkości, sięgając po rozmyślania Woolf, spada na nas wodospad intelektualnego oczyszczenia. Są to rozmyślania odtrącające uprzedzenia czy pretensje, rozmyślania skupiające się na szukaniu rozwiązań, ale i powodów, rozmyślania starające się uchwycić pełnię możliwych perspektyw i przede wszystkim – rozmyślania nie zapominające o własnych ułomnościach.

I ten spokojny, pełen pokory ton zachęca do dyskusji. Nawet, gdybyśmy mieli, z proponowanymi tezami, się nie zgodzić, to czujemy, że istnieje przestrzeń na dialog, a nie mordobicie. Czujemy, że ów dialog nas wzbogaci, zamiast ubrudzić. Wiemy, że nie będziemy oceniani, bo jedyne co się liczy, to osiągniecie czegoś lepszego niż proponuje teraźniejszość. Nawet gdyby było to tylko częściowe zrozumienie.

I właśnie takie teksty powinny być przerabiane w szkołach. Nie dość, że literacko perfekcyjne (mało kto pisał tak pięknie jak Virginia Woolf), tematycznie ważne, to jeszcze uczące sztuki w życiu najważniejszej. Szacunku do opinii innych oraz chęci pogłębiania swojej własnej.

„Własny pokój” Virginii Woolf, to esej dotyczący kobiet w literaturze. Choć tak naprawdę, poprzez literaturę, świetnie ilustrujący ich sytuację ogólną – życiową. I choć jest to temat ważny, o którym należy rozmawiać, to mnie w tej pozycji fascynuje coś innego. Coś może nawet ważniejszego.

I chodzi tu o sposób rozumowania autorki, schemat prowadzenia myśli, ich głębię....

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
261
12

Na półkach: ,

Pierwsze spotkanie z Virginią Woolf i jakże udane!

Pierwsze spotkanie z Virginią Woolf i jakże udane!

Pokaż mimo to

5
avatar
48
33

Na półkach:

Bardzo wartościowa książka. I do tego intelektualna uczta. A przy tym głos zza grobu, bo Virginia Wolf ma moc, żeby mówić w imieniu tych, którym głos odebrano, albo się odbiera. A jakby tego mało, to klarowny obraz rzeczywistości sprzed 100 lat. Oj, jakby mi nie pozwolono chodzić po trawie, bo jestem kobietą... Oj, to dopiero ten, kto to wymyślił, by miał... A poważnie, to potrzebny nam głos mocnych i poważnych kobiet. Szkoda, że musimy szukać w przeszłości. I szkoda, że właściwie ta walka, do której zagrzewa Virginia Wolf, wcale się nie skończyła. Ciągle trzeba sobie i innym przypominać, że różnorodność jest wartościowa i warto z niej korzystać.

Bardzo wartościowa książka. I do tego intelektualna uczta. A przy tym głos zza grobu, bo Virginia Wolf ma moc, żeby mówić w imieniu tych, którym głos odebrano, albo się odbiera. A jakby tego mało, to klarowny obraz rzeczywistości sprzed 100 lat. Oj, jakby mi nie pozwolono chodzić po trawie, bo jestem kobietą... Oj, to dopiero ten, kto to wymyślił, by miał... A poważnie, to...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
3073
321

Na półkach:

"Skóra mi cierpnie, kiedy ktoś próbuje walczyć o moje prawa" - sentencjonalnie wygłosiła kiedyś moja znajoma (zresztą naukowiec z tej, co ja, uczelni) słysząc o moich feministycznych poglądach. Osoba mająca wykształcenie. Pracująca zawodowo. Mająca prawo do głosowania. Aż mnie korci w takiej chwili, żeby zaproponować: "Ktoś dla Ciebie wywalczył te przywileje - ale przecież możesz honorowo zwrócić dyplomy, wrócić na garnuszek do rodziców lub męża i czekać, co przyniosą wybory polityczne pozostawione wyłącznie mężczyznom." Może jednak szkoda się spalać. Lepiej odesłać (zarówno czytelniczki, jak i czytelników) do eseju "Własny pokój".
Bo oto - tylko i aż - dwa warunki muszą zostać spełnione, żeby kobiety mogły się realizować: powinny mieć swój pokój (przestrzeń do działania, rozumianą też dosłownie) i otrzymywać godne wynagrodzenie. To bardzo aktualne postulaty, o czym wie każda kobieta, która próbowała zająć się czymś więcej niż prowadzenie domu. Nie ważne, czy marzymy o własnych start-upach, stopniach naukowych, twórczości czy prawie do wyjścia na kawę z kim chcemy i kiedy chcemy - brak własnej przestrzeni i własnych (nie wydzielanych przez męża) środków do życia to minimalne warunki. Ich brak przez wieki czynił kobiety zakładniczkami, blokował ich rozwój a w efekcie pozwalał uważać za głupsze, słabsze, pozbawione kreatywności, odwagi i polotu. Virginia Woolf trafia w punkt. Jak to ona.

Cały feminizm to tylko przypisy do Virginii Woolf. Ale nie wszystkie jeszcze odrobiłyśmy lekcje feminizmu, więc wspaniale, że jeden z najsłynniejszych esejów tej autorki został wreszcie wznowiony (w świetnym tłumaczeniu Agnieszki Graf - tłumaczeniu z roku 1997, które nic a nic się nie zestarzało!). Ale to nie tylko prosty przekład - najnowsze wydanie to również nasz polski zbiór przypisów – snutych przez Sylwię Chutnik i Karolinę Sulej opowieści o współczesnych kobietach, które próbują robić swoje. Wśród nich Edyta Bartosiewicz, przez lata nieobecna na scenie, która ostatni album wydała już własnym sumptem, dzięki czemu odżyła. Nie mogło zabraknąć barwnej Katarzyny Kozyry, kultowej postaci polskiej sztuki, swego czasu krytykowanej, lżonej i wyśmiewanej za słynną „Piramidę zwierząt”. Kolejne opowieści (Magdaleny Cieleckiej, Ewy Woydyłło, Joanny Bator) są jak apel do młodych kobiet, żeby nie bały się walczyć o swoje, ale także do mężczyzn, którzy mogliby wreszcie zrobić trochę miejsca, choć wiadomo, jak trudno wyrzec się władzy. Tym samym ta książka traktuje między innymi o budowaniu, konstruowaniu, urządzaniu siebie i zastanawianiu się, na jaką wolność i twórczość nas stać.

Przejmujący jest opis uczty, jakim Autorka zaczyna swój esej. Uczty, na którą stać tylko zamożnych. I jej zestawienie ze skromną kolacją, na jaką pozwolisz sobie, kiedy musisz oszczędzać. Minęło już prawie 100 lat od pierwszej publikacji "Własnego pokoju", a samodzielność finansowa i pieniądze to nadal trudny temat. Nie umiemy negocjować, nie czujemy, że zasługujemy na odpowiednie wynagrodzenie, wstydzimy się zażądać podwyżki. A jeśli zdecydujemy się na twardą postawę w tych kwestiach, zazwyczaj spotkamy się z brakiem akceptacji, nierzadko także ze strony innych kobiet. Może obrazoburczo zabrzmi Woolf, która stwierdza, że być może pieniądze są nawet ważniejsze niż prawa obywatelskie dla kobiet. To mężczyźni nauczyli nas, ze mając pieniądze można gwizdać na prawo. Stać nas wtedy na adwokata, aborcję za granicą, zmianę mieszkania, jeśli mąż okaże się bydlakiem - nie potrzebujemy wtedy opieki państwa, policji, czy łaskawej zgody na dysponowanie własnym ciałem. I wieczne czekanie aż ktoś zauważy nasze potrzeby. Po prostu je zaspokoimy. Tu idee, barykady wzniosłe cele - a tu prymitywna kasa? Owszem, odpowiada Virginia Woolf - kasa prędzej da nam wolność. Mężczyźni dobrze wiedzieli co robią, dając nam prawa wyborcze i zachowując kontrolę nad płacami.

Virginia Woolf jako autorka eseju o kobiecej twórczości miała niekwestionowaną pozycję literacką i nie występowała bynajmniej w roli kobiety wykluczonej ze społecznego i artystycznego życia. Wiedziała, że zawdzięcza to w znacznej części rodzinnemu spadkowi, pisząc ironicznie o swojej sytuacji: Społeczeństwo zaopatruje mnie w kurczaki i kawę, w łóżka i noclegi w zamian za pewną liczbę kawałków papieru, które zostawiła mi moja ciotka, a to z tej tylko przyczyny, że nosimy to samo nazwisko.

Warto sięgnąć po "Własny pokój" także wtedy, kiedy cenisz i lubisz czytywać wielkie XIX-wieczne pisarki, zwłaszcza te, które pisały przed publikacją eseju w 1929 roku. Zyskasz głębsze zrozumienie presji, uprzedzeń i bólu, jakich musiały doznawać, tworząc swoje dzieła. A kobiety z klasy średniej? Przez stulecia nie miały w zasadzie nic do powiedzenia - żadnych wierszy ani listów. Wyłącznie przedstawicielki klas uprzywilejowanych (Lady Winchilsea i Małgorzata, księżna Newcastle) mogły pozwolić sobie na pozostawienie czegoś więcej niż receptury dań. Nieco później Aphra Behn zerwała z tradycją i zarabiała na życie swoimi sztukami i sprytem. Przełom XVIII i XIX wieku przyniósł postaci kobiet, które, o dziwo, przyjęły za swoje nowe medium powieść. Trzy lub cztery samotne panny żyjące na łonie swoich rodzin porzuciły niewolnicze naśladowanie męskich umysłów i naukę oraz cerowanie skarpet i haftowanie monogramów, i patrząc na ograniczoną scenę, która ich dotyczy, zapisały to we własnych kobiecych słowach. Fanny Burney połączyła kobiecy dowcip z poważną twórczością. Za nią podążyła Jane Austen, rodzina Brontës i Marian Evans (panna, która odważyła się żyć z mężem innej kobiety lekceważąc powszechne społeczne oburzenie). Jak argumentowała Rachel Cusk jeszcze w 2009 roku, Własny pokój jest jedną z niewielu książek, które „ukształtowały dyskurs kobiecego pisarstwa XX wieku”.

Jeśli nigdy nie zastanawiałaś się nad ogromnym sukcesem kobiet, pisarek, to "Własny pokój" jest dowodem na to, że takie przywileje nie przychodziły im łatwo. Cierpliwie wydreptywały sobie miejsce wśród twórców, a w tym czasie, jak zawsze, mężczyźni korzystali ze swobody. Laboratoria, kantory, dżungle, budowanie imperiów, zarabianie pieniędzy, kategoryzowanie świata, nadawanie rangi ludziom, przedmiotom i zdarzeniom, tworzenie sztuki i nauki, epopeje, historie i dysertacje; wino, tytoń i spotkania w klubach poza kręgiem rodzinnym, po to, by wymienić męskie doświadczenia i opinie. Dopiero rewolucja przemysłowa wyprowadziła kobiety z pieleszy domowych - potrzebne były każde ręce do pracy, więc- jak w czasie każdej rewolucji - mężczyźni odpuścili, dali im nieco wolności, po to, żeby osiągnąć inne - rzecz jasna ważniejsze - cele. Jak trójgłowe cielę (porównanie Autorki) pojawiają się kobiety kontrolujące własne pieniądze, a po wojnie - nawet kobiety podejmujące męskie zawody.

Woolf nie zachęca do rewanżu ani pogardy wobec płci przeciwnej. Radzi kobietom chwytać za pióra i spokojnie spisywać swoje obserwacje, nie marnując talentu na strach, dyskryminację i nienawiść. Radzi im opisywać rzeczywistość z dowcipem i dystansem. Ale bez wątpienia zachęca je, aby kreowały same siebie i nie pozwoliły innym decydować, jaką role zechcą zagrać we własnym życiu.

"Skóra mi cierpnie, kiedy ktoś próbuje walczyć o moje prawa" - sentencjonalnie wygłosiła kiedyś moja znajoma (zresztą naukowiec z tej, co ja, uczelni) słysząc o moich feministycznych poglądach. Osoba mająca wykształcenie. Pracująca zawodowo. Mająca prawo do głosowania. Aż mnie korci w takiej chwili, żeby zaproponować: "Ktoś dla Ciebie wywalczył te przywileje - ale przecież...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
545
13

Na półkach: , ,

Ta książka to przygoda! Z każdą kartą odkrywam coś nowego. Piękne wydanie, cudne zdjęcia - a co najważniejsze treść. Jedna z tych, które można nazwać „zmieniające życie”, a apogeum to cytat z „Własnego pokoju„: Żadna ludzka istota nie ma prawa zasłaniać nam widoku na świat; jeśli wreszcie spojrzymy w oczy prawdzie, bo taka właśnie jest prawda, że nie istnieje żadne silne ramię, którego można by się uczepić, że zawsze idzie się samotnie i że łączy nas związek ze światem rzeczywistości, nie zaś tylko ze światem innych ludzi”. Jedyne co bym zmieniła to kolejność wywiadów - Esej Virginii Woolf umieściłabym na początku, bo wywiady innych kobiet powołują się na tą treść, a dla osoby która jej nie zna niektóre odniesienia mogą być niezrozumiałe. Niemniej rozumiem ustawienie treści w ten sposób - po wywiadach współczesnych kobiet czytamy „wywiad” Virginii Woolf napisany 100 lat temu, który pokazuje, że problemy są wciąż podobne. Arcydzieło!

Ta książka to przygoda! Z każdą kartą odkrywam coś nowego. Piękne wydanie, cudne zdjęcia - a co najważniejsze treść. Jedna z tych, które można nazwać „zmieniające życie”, a apogeum to cytat z „Własnego pokoju„: Żadna ludzka istota nie ma prawa zasłaniać nam widoku na świat; jeśli wreszcie spojrzymy w oczy prawdzie, bo taka właśnie jest prawda, że nie istnieje żadne silne...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
68
18

Na półkach: , ,

Czytanie tej książki było niesamowitą przyjemnością.

Czytanie tej książki było niesamowitą przyjemnością.

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Virginia Woolf A Room of One's Own Zobacz więcej
Virginia Woolf Własny pokój Zobacz więcej
Virginia Woolf Własny pokój Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd