Utopek

Okładka książki Utopek
Leszek Libera Wydawnictwo: Od do literatura piękna
262 str. 4 godz. 22 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Od do
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
262
Czas czytania
4 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394686062
Tłumacz:
Sława Lisiecka

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
23
3

Na półkach:

Dobra szajba

Dobra szajba

Pokaż mimo to

avatar
954
929

Na półkach:

Olśniewające zjawisko językowe, które jednak nie każdemu przypadnie do gustu, nie tylko z powodów czysto estetycznych. „To, co brzydkie, jest piękniejsze niż to co piękne, dlatego że piękno przeważnie jest oszustwem, a brzydota prawdą, ja natomiast zawsze opowiadałem się za prawdą” – deklaruje narrator i doprawdy trudno mu nie przyznać racji.

Rzecz jest niemal tak dobra, jak porównywalne z nią arcydzieła gatunku „Blaszany bębenek” czy „Cholonek" - równie mocno jak one ośmiesza upraszczające wszystko nacjonalistyczne klisze . I tak jak one - przeznaczona tylko dla koneserów innej perspektywy losu na mieszanych terenach, o oczywistej odrębności. Wyznawców zasady „my im tak, jak oni nam!” uprasza się zatem o rezygnację z lektury – dla własnego dobra, choć (jak u Gogola) „dostaje się wszystkim”. Plebejsko skatologiczny humor też może odstraszać – choć nie mnie.

Ten swoisty śląski „realizm magiczny” obejmuje m.in. gadającą beczkę po kiszonej kapuście („śniło mi się, że beczce zabrakło piątej klepki”) , do której chowa się nieletni narrator przed odmalowaną mocno czarnym kolorem matką i wiele innych spraw możliwych i niemożliwych do pomyślenia czy wymyślenia.

Świat wydaje się tu bardzo wrogi rodzajowi ludzkiemu, ale jeszcze bardziej nieprzyjazna jawi się sama historia, mocno zagęszczona, dlatego Utopek opowiada swoją, do bólu autentyczną, a zarazem i fantastyczną.

Wszechobecna jest tu przemoc, także seksualna, wszelka „mowa nienawiści”, znęcanie się nad słabszymi wraz z pokorną usłużnością wobec silniejszych. A teraz, po 1945 r., „ubermenszami” są "Poloki", a „untermenszami” – nie zgadliście: wcale nie Niemcy, którzy zapisują się do ORMO i służą nowej władzy - tylko Cyganie (takiego dawnego określenia używa bardzo niepoprawny politycznie narrator) i w ogóle osoby wykluczone społecznie tak, jak nasz bohater.

W posłowiu mowa m.in. o tym, jak bardzo „Utopek” jest zakorzeniony w literaturze, na czele z arcydziełem „Gargantua i Pantagruel”, mało komu znanym, a m.in. ukazującym miliardy lat świetlnych, dzielących nie tylko w czasie i przestrzeni literaturę francuską od polskiej. Sprawdźcie, kiedy Rabelais to napisał, a też się smętnie zadumacie….

Jako miłośnika różnorodności we wszystkim co ludzkie, a zarazem przeciwne jakiemukolwiek ujednoliceniu, cieszy mnie zwłaszcza, że tu Śląsk mówi swoim głosem - ani czysto polskim ani czysto niemieckim, tylko własnym, czyli właśnie prawdziwym. A przypominam, że z ostatniego spisu narodowego wynika, iż ślązacy – o pardon: Ślązacy - są dziś największą (800 tys. osób) autochtoniczną mniejszością, czy to narodową, etniczną czy tylko kulturową w Polsce. Tego twardego faktu nie zakrzyczy nikt, choćby co dzień bredził o ”ukrytej opcji niemieckiej”….

I jeszcze jedno: po lekturze myśli się także o tym, by „odzyskać” niemieckiego poetę z 19. wieku z tamtych stron Josepha von Eichendorffa, który od dziecka mówił także i polsku… Ale dwujęzyczność czy wiekulturowosc jest solą w oku każdego zapiekłego nacjonalisty z dowolnego narodu.

Parę cytatów, tych bardziej cenzuralnych:

…Kiedy się obudziłem, nie było wojny ani u nas, ani gdzie indziej. Niemcy były kaputt...

…Obcy ludzie ciągnęli zewsząd, sprawiając że miasto stawało się obce...

…Ludzie dłubali w ziemi, która pragnęła gnoju. Wlewali potem w jej rozoraną paszczę wszelkiego rodzaju gówno (…) A potem z tej masy gówna wychodziły najrozmaitsze rzeczy, które jedzono, żeby znowu mogło powstać mnóstwo gówna.
Szczególnie cenione: gówno krów koni świń
Mniej cenione: gówno psów kotów kóz
Bezwartościowe: gówno ludzkie….

…Połowa ludzi uciekła albo została wygnana, wierna historii, powoli myśląca już o miastach partnerskich, łykająca aspirynę. Inni zostali, aby stać się Polakami, bo byli wierni ziemi i gównu. Żeby potem składać wnioski, żeby ich wypędzili. Wnioski przeważnie odrzucano, bezprawie czyhało….

- Ty faszysto - wrzasnął Anton Pijafka, który mógłby dodać do swojego imienia tylko „i”, żeby stać się absolutnym Polakiem.
- Polskie świnie! – ryknął rozeźlony Benno Deutscher.
- Niemiecka świnia – odparował Anton Pijafka.
A potem wszyscy pospołu się pobili. Z powodu tej bójki wezwano polską milicję. Przyjechali, przyznali rację Antonowi….

…Historia utknęła w sieciach swej głupoty. Odra śmierdziała, jakby wszyscy czarci cierpieli na sraczkę, odór Odry i moje zatrucie prawi przerosły moje siły… (zaiste proroczy to obraz!!!)

…Mężczyźni rozmawiali o nowej wojnie, cieszyli się na myśl o niej, ja też się cieszyłem, ale żadna nowa wojna nie chciała wybuchnąć, nic się nie działo...

…A potem był jakiś fuehrer, który po polsku krzyczał w radio rzęził bełkotał podniecony i ogłupiały, że Odra jest rzeką pokoju (…) ten człowiek straszliwie krzyczał a miał na nazwisko Gomułka i kazał się nazywać ministrem Śląska…

…Gołąb został wybrany przez ludzi na ptaka pokoju, chociaż jest leniwy, złośliwy i lubi srać…

…Wśliznąłem się do dziupli, przepędziwszy wpierw starego puchacza – niech takie bydlę też doświadczy, co znaczy „wypędzenie” – pomachał skrzydłami zahuczał odfrunął ogłupiały, a potem roztrzaskał się o inny prastary dąb, bo dobrze widział tylko w nocy…

...Zamek, zaniedbany jak cała historia, dawno opuszczony przez słowiańskich Piastów, jako że ci początkowo wspaniali książęta z biegiem czasu zmarnieli i nędznie powymierali albo zubożeli i stali się Niemcami, co było jeszcze gorsze (…) Dla motłochu zamek stał się sralnią…

…Słuchali Głosu Ameryki w języku polskim i dowiedzieli się, że sytuacja polityczna w kraju się zaostrzyła. Potem dowiedzieli się, że Armia Krajowa walczy w podziemiu (…), że ukraińska organizacja UPA pustoszy miasta i wsie w Bieszczadach (...) miałem nadzieję, że przynajmniej ludzie z AK i bohaterowie z UPA zrobią kiedyś krótki wypad na Śląsk…

...Śpiewali też Heimatlieder, czyli piosenki patriotyczne, z których połowa była niemiecka, a druga połowa polska, czego zresztą wcale nie zauważali…

Olśniewające zjawisko językowe, które jednak nie każdemu przypadnie do gustu, nie tylko z powodów czysto estetycznych. „To, co brzydkie, jest piękniejsze niż to co piękne, dlatego że piękno przeważnie jest oszustwem, a brzydota prawdą, ja natomiast zawsze opowiadałem się za prawdą” – deklaruje narrator i doprawdy trudno mu nie przyznać racji.

Rzecz jest niemal tak dobra,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
73
19

Na półkach:

Książka posiada niezwykłe walory artystyczne. Nakierowuje, jak można rozumieć współczesny Górny Śląsk. Warto przeczytać razem z komentarzem Jürgena Joachimsthalera

Książka posiada niezwykłe walory artystyczne. Nakierowuje, jak można rozumieć współczesny Górny Śląsk. Warto przeczytać razem z komentarzem Jürgena Joachimsthalera

Pokaż mimo to

avatar
19
14

Na półkach:

Cudowne językowo. Cudowne obrazy ludzkich osobowości. Cudowne poczucie humoru i oddanie śląskiej duszy. Majstersztyk zasługujący na nagrody.

Cudowne językowo. Cudowne obrazy ludzkich osobowości. Cudowne poczucie humoru i oddanie śląskiej duszy. Majstersztyk zasługujący na nagrody.

Pokaż mimo to

avatar
200
28

Na półkach: ,

Odjechana proza.
Miejscami obskurna, wulgarna, obrzydliwa i obrazoburcza, a jednocześnie tak bardzo wciągająca i intrygująca. Z dużą dawką turpizmu, specyficznego poczucia humoru. Nie będziecie się nudzić czytając Utopka.

Odjechana proza.
Miejscami obskurna, wulgarna, obrzydliwa i obrazoburcza, a jednocześnie tak bardzo wciągająca i intrygująca. Z dużą dawką turpizmu, specyficznego poczucia humoru. Nie będziecie się nudzić czytając Utopka.

Pokaż mimo to

avatar
321
234

Na półkach: ,

dobre! jeśli chcesz wiedzieć jak to jest połknąć kaktusa, czy księżniczki mają puloka, co się stało z krową Czogały, kim są untermesze i jak się siedzi w beczce - to warto czytać.

dobre! jeśli chcesz wiedzieć jak to jest połknąć kaktusa, czy księżniczki mają puloka, co się stało z krową Czogały, kim są untermesze i jak się siedzi w beczce - to warto czytać.

Pokaż mimo to

avatar
632
87

Na półkach: ,

" Utopek" Przedziwna opowieść kogoś/czegoś co jest utopkiem , nieznana mi postać z żadnych legend ni baśni. Ten przedziwny narrator opowiada nam , w sposób wyjątkowo specyficzny, powojenne dzieje Górnego Śląska. Dziwnym wymieszanym polsko- -niemieckim językiem, albo jeszcze innym opowiadają on i beczka po kapuście , w której lubi siedzieć. Mimo , że jest to wyjątkowy styl i nie wszystko jest zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika , to wciągnęło mnie do czytania , do samego końca. Posłowie na końcu wiele wyjaśnia.

" Utopek" Przedziwna opowieść kogoś/czegoś co jest utopkiem , nieznana mi postać z żadnych legend ni baśni. Ten przedziwny narrator opowiada nam , w sposób wyjątkowo specyficzny, powojenne dzieje Górnego Śląska. Dziwnym wymieszanym polsko- -niemieckim językiem, albo jeszcze innym opowiadają on i beczka po kapuście , w której lubi siedzieć. Mimo , że jest to wyjątkowy styl i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1066
31

Na półkach: , ,

Na szczęście jest literatura. Bo tyle się dziwnego, niedobrego dzieje, że trzeba mieć gdzie uciec. W literaturę najlepiej. Zwłaszcza jak się ucieka w coś tak soczystego, fenomenalnego jak "Utopek" Libery. To powojenna historia Górnego Śląska, po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej, opowiedziana w taki sposób, że głowa mała. Tu się dzieje w każdej warstwie, w każdym elemencie. To czyste szaleństwo językowe, formalne - specyficzna interpunkcja, braki przeciwników, urywane zdania nadają opowieści rytm. A raczej opowieściom, bo historia goni tu historię, narrator - utopek Buks Molenda - co rusz zmienia tor opowieści, urywa je, wraca do nich. Jego perspektywa - obcego, ale też dziecka - wpływa na kształt opowiadania o wysiedleniach, przesiedleniach, prześladowaniu. Germanizacja, polonizacja, wszelkie nacjonalizmy, całe zło wojny i powojnia, nowej rzeczywistości politycznej - to wszystko tu jest, ale to historia tworzona, przetworzona przez utopka, więc to, co tu się wyprawia, jest nie do opisania. To trzeba przeczytać. I to tłumaczenie Sławy Lisieckiej! Jakże ja się cieszę, że na "Utopku" się nie kończy, że to trylogia. To jest tak dobre. Zazdroszczę Górnemu Śląskowi takiej literatury.

Na szczęście jest literatura. Bo tyle się dziwnego, niedobrego dzieje, że trzeba mieć gdzie uciec. W literaturę najlepiej. Zwłaszcza jak się ucieka w coś tak soczystego, fenomenalnego jak "Utopek" Libery. To powojenna historia Górnego Śląska, po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej, opowiedziana w taki sposób, że głowa mała. Tu się dzieje w każdej warstwie, w każdym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
24
22

Na półkach:

Najwybitniejsza powieść ostatnich lat. W mojej hierarchii stoi obok manierycznego, smutnego "Dracha" Twardocha, Buks Molenda, utopek szczerząc głupkowaty uśmiech, trzyma ręce w galotach i bawi się pulokiem, a historie tężeją w dłoni. To nie tylko górnośląska, polsko-niemiecka opowieść dla rozdrapywaczy ojczyźnianych ran. Libera zrobił coś innego, nowego. Odmienność tę widać za sprawą wykpienia poważnego i zabawnego zarazem, prześmiewczego, ale nie gorzkiego zaklinania ducha miejsca (a la Janosch, ale z warsztatem filologa i literaturoznawcy, smakosza dobrych narracji), nowego, autorskiego ujęcia historiozofii (a la "Ferdydurke" Gombrowicza, autonomizacja części ciała w procesie historycznym), symbolicznych alegorii urastającej do filozoficznych chwytów. Książka narracyjnie, ideowo, estetycznie - majstersztyk. Niedoceniona a ze wszech miar warta czytania.

Najwybitniejsza powieść ostatnich lat. W mojej hierarchii stoi obok manierycznego, smutnego "Dracha" Twardocha, Buks Molenda, utopek szczerząc głupkowaty uśmiech, trzyma ręce w galotach i bawi się pulokiem, a historie tężeją w dłoni. To nie tylko górnośląska, polsko-niemiecka opowieść dla rozdrapywaczy ojczyźnianych ran. Libera zrobił coś innego, nowego. Odmienność tę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
545
276

Na półkach: ,

Przedziwna książka... Początkowo zdaje się zbieraniną bezsensownych wstawek (zwłaszcza o naturze fizjologicznej) i właściwej historii. Ostatecznie jednak okazuje się, że jest jakiś szerszy zamysł.

Konieczność dziejowa i związane z tym zmiany pokazane są w sposób ciekawy, a z uwagi na narrację celowo pozbawioną kontekstu - wręcz zabawny.

Przedziwna książka... Początkowo zdaje się zbieraniną bezsensownych wstawek (zwłaszcza o naturze fizjologicznej) i właściwej historii. Ostatecznie jednak okazuje się, że jest jakiś szerszy zamysł.

Konieczność dziejowa i związane z tym zmiany pokazane są w sposób ciekawy, a z uwagi na narrację celowo pozbawioną kontekstu - wręcz zabawny.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Leszek Libera Utopek Zobacz więcej
Leszek Libera Utopek Zobacz więcej
Leszek Libera Utopek Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd