Jak zrumunizowała się Rumunia

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Rumunia Dzisiaj
- Tytuł oryginału:
- Cum s-a românizat România
- Data wydania:
- 2018-10-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-10-26
- Liczba stron:
- 117
- Czas czytania
- 1 godz. 57 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324234325
- Tłumacz:
- Joanna Kornaś-Warwas
Ceniony i poczytny rumuński historyk Lucian Boia proponuje nowe spojrzenie na relacje Rumunów z innymi narodami. Każda nacja ma własne doświadczenia z Innymi, jednak tylko nieliczne doświadczyły ich obecności w takim stopniu i z podobną intensywnością co Rumuni. Aktualny obszar państwa rumuńskiego na przestrzeni dziejów stykał się z wieloma etnicznymi i kulturowymi wpływami oraz zaznał dominacji ze strony różnych kultur i narodów. Lucian Boia ukazuje, jak – począwszy od drugiej wojny światowej, a następnie w okresie komunizmu i później – ta różnorodność zanikała. Rumunia jest dziś bardziej rumuńska niż kiedykolwiek. Niestety, jak udowadnia autor, także Rumuni zrumunizowali się, zrywając, w znacznym stopniu za sprawą praktykowanego przez reżim komunistyczny izolacjonizmu, z wartościami kultury zachodniej, na której zbudowano współczesną Rumunię.
Lucian Boia (ur. 1944) – rumuński historyk i publicysta, profesor Uniwersytetu Bukareszteńskiego, autor ważnych prac z zakresu historii idei i wyobraźni, bada mechanizmy powstawania rozmaitych mitologii, od życia pozaziemskiego po mitologię nacjonalizmu, komunizmu, demokracji. Opublikował także nowatorskie interpretacje historii Zachodu. Książka Rumuni, świadomość, mity, historia (wydanie polskie 2003) wzbudziła w Rumunii wiele dyskusji i pozostaje do dziś ważnym punktem odniesienia w kwestii redefiniowania narodowej historii. Książki Boi osiągają na rumuńskim rynku status bestsellerów. Również nakład polskiego wydania książki Dlaczego Rumunia jest inna? (2016) wyczerpał się w kilka miesięcy od premiery.
Kup Jak zrumunizowała się Rumunia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Jak zrumunizowała się Rumunia
Poznaj innych czytelników
73 użytkowników ma tytuł Jak zrumunizowała się Rumunia na półkach głównych- Chcę przeczytać 43
- Przeczytane 28
- Teraz czytam 2
- Posiadam 5
- Historia 3
- Rumunia 3
- 2021 1
- Literatura faktu, reportaż 1
- Uzupełnić księgozbiór 1
- Reportaże 1







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Jak zrumunizowała się Rumunia
2/130/2025
Jak widzę tytuł w stylu "jak się coś zadziało" (na moje oko, nieuzbrojone w znajomość rumuńskiego, tytuł oryginału też jest taki),to sobie wyobrażam opis procesu, analizę przyczyn i rozważania dotyczące skutków. Lucian Boia to "ceniony i poczytny rumuński historyk", a historia-nauka kojarzy mi się z historią-opowieścią. Bo przecież przede wszystkim tym jest. Opowiadaniem o zdarzeniach minionych i próbą wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Na coś takiego miałam chrapkę, a tymczasem... dupa. I to polska, nie rumuńska [tak mi właśnie błysnęło wspomnienie Girl guide, filmu polskiego, chociaż z tytułu nie wynika :-)].
Tymczasem dostałam wyliczankę liczb i procentów. Tyle było Żydów / Niemców / Węgrów / Austriaków / Rosjan / Polaków tu w tym roku, a tyle ich było w innym roku tam. Ale skąd się wzięli, to już autor nie napisał. A, pardąsik, liznął trochę tej kwestii we wstępie. Liznął jakby oblizywał strychninę. Czyli w ilości laboratoryjnej wielce.
Najlepszy jest trzeci rozdział ("Komunizm i postkomunizm"),bo więcej w nim opowieści, a mniej statystyk. Dumna jestem z siebie, ze do niego dociągnęłam. Z drugiej strony, książka ma w sumie niecałe 110 stron i dość mały format, więc nie był to wielki wyczyn. Ale nawet ten w miarę przyzwoity trzeci rozdział nie uzasadnia czytania całości.
Do tego nie ma ani kawalątka mapy! Wiem, że można sobie w necie sprawdzić, gdzie leży Dobrudża czy Bukowina, a także Siedmiogród czy Besarabia (chociaż te dwie ostatnie krainy wydają mi się łatwiejsze do identyfikacji topograficznej, w szczególności osławiona ojczyzna Drakuli),a ja mam nawet atlas historyczny do szkoły podstawowej (bardzo przydatny! Lubię się w niego wgapiać znacznie bardziej niż w geograficzny...),ale, psiamaćka, byłoby jednak wygodniej, gdyby ze trzy mapki się w książce objawiły. Z głównymi miastami i podziałem administracyjnym...
2/130/2025
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak widzę tytuł w stylu "jak się coś zadziało" (na moje oko, nieuzbrojone w znajomość rumuńskiego, tytuł oryginału też jest taki),to sobie wyobrażam opis procesu, analizę przyczyn i rozważania dotyczące skutków. Lucian Boia to "ceniony i poczytny rumuński historyk", a historia-nauka kojarzy mi się z historią-opowieścią. Bo przecież przede wszystkim tym jest....
Jest to pozycja, która ma w sobie coś. Analizy i wnioski autora wydają się być trafne. Ciężko jest mi jednak zrozumieć, czemu ta książka musiała wyglądać akurat tak, jak wygląda, czyli mnóstwo podanych w tekście ciągłym statystyk. Do tego ciągłe rozważanie czy to tylko większość względna, czy już bezwzględna, tak jakby miało to kluczowe znaczenie. Może gdyby bardziej matematycznie próbować ujmować te statystyki można by utworzyć ciekawe parametry. Miałoby więcej sensu, gdyby te dane zostały podane w tabelach czy wykresach opatrzonych komentarzami. A tak jest chyba to co szeptał sobie autor w trakcie zbierania materiału.
Jest to pozycja, która ma w sobie coś. Analizy i wnioski autora wydają się być trafne. Ciężko jest mi jednak zrozumieć, czemu ta książka musiała wyglądać akurat tak, jak wygląda, czyli mnóstwo podanych w tekście ciągłym statystyk. Do tego ciągłe rozważanie czy to tylko większość względna, czy już bezwzględna, tak jakby miało to kluczowe znaczenie. Może gdyby bardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo krótka pozycja - mnóstwo danych statystycznych i opis jak je rozumieć. Moim zdaniem czyta się ciężko, nie abym dyskredytował pozycję ale proszę traktować jako pewne ostrzeżenie :-).
Niestety do zrozumienia autora jest potrzeba dość dobrej znajomości historii Rumunii XIX-XXI wieku (np. jak rozumieć pojęcie Mołdawia historyczna vs. Besarabia vs. obecna Republika Mołdawii).
Zaskakujące jest stwierdzenie autora, że likwidacja problemów narodowościowych (np. Szeklerzy) może odbyć się tylko w ramach Unii Europejskiej funkcjonującej jako jedno państwo - czyli rozmycie się narodowości w masie unijnej.
Bardzo krótka pozycja - mnóstwo danych statystycznych i opis jak je rozumieć. Moim zdaniem czyta się ciężko, nie abym dyskredytował pozycję ale proszę traktować jako pewne ostrzeżenie :-).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety do zrozumienia autora jest potrzeba dość dobrej znajomości historii Rumunii XIX-XXI wieku (np. jak rozumieć pojęcie Mołdawia historyczna vs. Besarabia vs. obecna Republika...
Książka pod dość przewrotnym tytułem. Autor, śledząc historię od roku 1859 do 2015 opisuje historię definiowania Rumunii jako kraju narodowego oraz walki z mniejszościami. Kiedy państwo powstawało jako zlepek księstw (hospodarstw) Mołdawii i Wołoszczyzny, ilość Rumunów w nim wynosiła niewiele poniżej 90%, co jednak nie w pełni oddawało jego charakter. Znaczna część ludności tzw. obcej, przede wszystkim Żydów, mieszkała bowiem w Rumunii bez obywatelstwa. Tworząc po I wojnie światowej tzw. Wielką Rumunię (przyłączenie Siedmiogrodu, Banatu, Kriszany i Maramureszu oraz Bukowiny i Besarabii, a jeszcze wcześniej Dobrudży)spowodowano, że rdzenni Rumunii spadli do poziomu 75% ludności kraju (i tak lepiej niż II Rzeczpospolita, gdzie Polacy nigdy nie doszli do 70% ogółu populacji). Do tego Niemcy, Żydzi i Węgrzy stanowili mniejszości o wyższym stopniu wykształcenia niż rdzenni Rumunii, a ponadto wskutek wielowiekowej dominacji politycznej i społeczno-gospodarczej (nie dotyczy to oczywiście Żydów) stanowili w dalszym ciągu miejskie warstwy uprzywilejowane i silniejsze ekonomicznie.
W sferach politycznych Królestwa Rumunii istniał consensus co do tego, że należy ten stan zmienić, korzystając z władzy politycznej. Spory dotyczyły tempa i formy zmian. Oczywiście faszystowska, skrajnie prawicowa Żelazna Gwardia postulowała po prostu fizyczną eliminację mniejszości. Autor przy okazji przytacza jako ciekawostki fakt, że wielu spośród tak twierdzących Rumunów miała przodków wywodzących się z zupełnie innych nacji,np. Greków, Francuzów czy Albańczyków.
I – zupełnie jak w Polsce – rozwiązaniem problemów – ale na krótką metę – okazał się komunizm. Po swoim krótkim internacjonalistycznym epizodzie (do 1952 roku) zyskał on twarz „narodowego komunizmu”, coś jak u nas po 1968 roku. Z tym że przy okazji towarzyszyło temu uniezależnienie się od ZSRR, a u nas było na odwrót. Autor opisuje ile tysięcy osób spośród Żydów, Niemców Węgrów a nawet Turków, tatarów i Bułgarów wyjechało po wojnie z Rumunii i na jakich zasadach. Zatem w „zrumunizowaniu” kraju komuniści okazali się skuteczniejsi od nacjonalistów, a nawet faszystów. Ale tak jak i u nas po upadku „jedynie słusznego ustroju” odrodziły się upiory nacjonalizmu, mimo coraz mniejszej ilości mniejszości narodowych, a nawet wyznaniowych (po przymusowej likwidacji w latach czterdziestych rumuński kościół grecko-katolicki odrodził się z kilkakrotnie mniejszą ilością wiernych).
Jeszcze większym nieszczęściem komunizmu okazało się odcięcie Rumunii o zachodnioeuropejskiej kultury, z którą – przede wszystkim francuską – ten kraj był tradycyjnie związany. W tym zakresie Rumunia się zderomanizowała.
Na szczęście autor widzi i tu przysłowiowe światło w tunelu. W 2014 roku (a potem pięć lat później),w powszechnych wyborach Rumuni wybrali na prezydenta kraju Niemca i do tego protestanta, Klausa Iohannisa, burmistrza Sibiu (Sybina),miasta posiadającego do I wojny światowej większość niemiecką. Oczywiście ta mniejszość budzi w kraju najmniej negatywnych emocji (najwięcej Węgrzy),tym niemniej nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w Polsce.
Krótka, ale bardzo ciekawa pozycja.
Książka pod dość przewrotnym tytułem. Autor, śledząc historię od roku 1859 do 2015 opisuje historię definiowania Rumunii jako kraju narodowego oraz walki z mniejszościami. Kiedy państwo powstawało jako zlepek księstw (hospodarstw) Mołdawii i Wołoszczyzny, ilość Rumunów w nim wynosiła niewiele poniżej 90%, co jednak nie w pełni oddawało jego charakter. Znaczna część ludności...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to