Historia antykultury

Okładka książki Historia antykultury
Krzysztof Karoń Wydawnictwo: Wydawnictwo Własne popularnonaukowa
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Własne
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-01
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395195204
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
186 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
4
4

Na półkach:

Bardzo wartościowa treść, ale książka napisana w taki sposób, że ciężko przez nią przebrnąć.

Bardzo wartościowa treść, ale książka napisana w taki sposób, że ciężko przez nią przebrnąć.

Pokaż mimo to

1
avatar
1010
144

Na półkach:

Chaotycznie napisana, czasami ciężko się czyta, jednakże uważam że książka jest godna uwagi i każda osoba która ma poglądy lewicowe powinna ją przeczytać.

Chaotycznie napisana, czasami ciężko się czyta, jednakże uważam że książka jest godna uwagi i każda osoba która ma poglądy lewicowe powinna ją przeczytać.

Pokaż mimo to

0
avatar
52
41

Na półkach:

Zobaczcie na opinie tych zwierząt z lewicy i zrozumiecie, że książka jest warta przeczytania i jest dobra jak wszystko co wywołuje ich histeryczne spazmy. Ta książka to zrozumienie historii tych pasożytòw ,zboczeńców i nosicieli chorób wenerycznych.

Zobaczcie na opinie tych zwierząt z lewicy i zrozumiecie, że książka jest warta przeczytania i jest dobra jak wszystko co wywołuje ich histeryczne spazmy. Ta książka to zrozumienie historii tych pasożytòw ,zboczeńców i nosicieli chorób wenerycznych.

Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
1326
182

Na półkach: , ,

Bardzo polecam. Szczególnie tym, którzy chcą wiedzieć coś więcej o ostatnich 100 latach, trendach politycznych i kulturowych, lewicy, marksizmie kulturowym itp itd.
Świetnie napisana, jasno, klarownie, dobrze się czyta. Rewelacyjna końcówka o idei Unii Europejskiej, jej prawdziwych korzeniach i celach.
Jak chcesz zrozumieć zachodni świat - musisz przeczytać.

Bardzo polecam. Szczególnie tym, którzy chcą wiedzieć coś więcej o ostatnich 100 latach, trendach politycznych i kulturowych, lewicy, marksizmie kulturowym itp itd.
Świetnie napisana, jasno, klarownie, dobrze się czyta. Rewelacyjna końcówka o idei Unii Europejskiej, jej prawdziwych korzeniach i celach.
Jak chcesz zrozumieć zachodni świat - musisz przeczytać.

Pokaż mimo to

5
avatar
415
368

Na półkach:

Zacznę atypowo, czyli od kogoś, kogo niezupełnie w prawdzie poważam, lecz jak przypuszczam, wyjątkowo trafił w sedno:
„Jak każdy amator udający kogoś kim w istocie nie jest Karoń usiłuje połączyć swój literacki debiut z literackim opus magnum. (...) nie mając żadnego pojęcia o literaturze przedmiotu – od razu zaczyna swoją gawędę od czasów najdawniejszych, stawiając siebie samego w rzędzie wielkich "syntetyzatorów dziejów" (...) mamy spis treści i on jest po prostu wstrząsający. Ja może zacytuję część tego spisu, moim zdaniem najbardziej komiczną. (...)
Człowiek tworzy – sztuka paleolityczna 137
Człowiek się modli – architektura mezolityczna 140
Człowiek pracuje – rewolucja neolityczna 143
Człowiek kradnie – pierwsze mury obronne 150
Człowiek organizuje kradzież – imperia 151
Wieki ciemne 162
Starożytność klasyczna – od oikos do imperium 163
Starożytność późna – upadek imperium 172
Wczesne średniowiecze – odtwarzanie imperium 183
Podział i upadek cesarstwa Franków 188
Odbudowa cesarstwa rzymskiego 189
Cesarstwo a kościół 189
(...) Mam wrażenie, że brakuje tu tylko jednego rozdziału – człowiek wita kosmitów przybyłych z systemu Syriusza. Zacząć od paleolitu i na 32 stronach doczołgać się do średniowiecza to jest moim zdaniem wyczyn. Tym większy, że Karoń nie mając żadnej styczności ze światem akademickim próbuje ten świat naśladować, a także poprawiać.”
za: https://coryllus.pl/tales-z-miletu-sedes-z-ebonitu-karon-z-neolitu/

I oczywiście garść tendencyjnie dobranych cytatów:
kulawy-laik
„ta książka to dramat.... dowód że i śpiewać każdy może, i książkę o naukach społecznych też każdy wydać może”
Luteq
„To jakiś niebywały upust radosnego ignoranta i pieniacza z nadpobudliwością motoryczną i niespożytą energią psychotyka o skłonnościach hunwejbina rewolucji kulturalnej w Chinach. Tak niedorzeczne, że aż zabawne.” Nic ująć.
Wojciech N
„Ta książka jest totalną stratą czasu, ewentualnie można ją czytać dla "beki", jej wartość poznawcza jest żadna.” Dokładnie.
greg500
„Karoń ma mało wymagających odbiorców i tylko ich jest w stanie ta książka zadowolić. Książka nie opatrzona przypisami pomimo, że lubi wkładać, w czyjeś usta, treści nieoczywiste. Język niezwykle niechlujny, kolokwialny i nieliteracki. Z trudem było przebrnąć przez całość książki plus uzupełniający dodatek.”
Grimar
„Książka jest przekłamana już na poziomie podstawowej faktografii. Nie bez powodu Krzysztof Karoń nie umieszcza ŻADNEGO przypisu do źródeł”
PawelWojczak
„Gniot bez wartości poznawczych. Autor nie ma podstawowej wiedzy.”
klaudulab
„miałam nieodparte wrażenie, że pisał to pod wpływem substancji psychoaktywnych. Zdania wielokrotnie złożone z wieloma trudnymi słowami siląc się na elokwencję przeplatał z powtórzeniami i gramatycznymi potworkami.”
Aleksandra
„"Historia antykultury" powinna stanowić antyprzykład dla wszystkich przygotowujących pracę zaliczeniową, dyplomową czy po prostu realizujących się w nauce. Nie znam pozycji, która zawierałaby więcej błędów logicznych.”
lyckantropen
„kompletnie bezwartościowa naukowo i popularyzatorsko (...) Trzeba Karoniowi oddać, że myślał nad tematem początku cywilizacji o wiele więcej niż się powinno i stworzył całkiem spójną teorię, skonstruowaną głównie wokół dziur w jego wiedzy. Jego wiedza jest bardzo duża, ale podjął się zadania niemożliwego i nie wykazał się przy jego realizacji skromnością.”
Peter TFardovsky
„Minusów jest znacznie więcej. Pierwszy to dość chaotyczne prezentowanie zjawisk i tematyki.”
Philemonos
„spore rozczarowanie”
Sofiofilia
„Kradzież jest łatwa, więc gdyby każdy miał możliwość to by to robił (ta bzdura jest wręcz obraźliwa). (...) Bitcoin to wielki system kradzieży, bo "nie jest to żadna wartościowa usługa". Ręce opadają. (...) Żonglowanie pojęciami jak mu wygodnie i obalanie własnoręcznie ustawionych chochołów.”

Po raz pierwszy przeczytałam w
https://kompromitacje.blogspot.com/2019/03/karon-demaskuje-marksizm.html
i odnoszę wrażenie, iż tak wybitny znawca jak Ebenezer zbyt łagodnie podchodzi do sprawy. Po wyśmianiu Karonia za „Hypatię jako przyjaciółkę Orygenesa” (Orygenes żył jakieś 200 lat wcześniej), za ignorancję w sprawie teorii względności, czy za przekręcanie cytatów z Freuda czy Marksa (jakoby „Marks twierdzi, że jeśli w całych swych dziejach ludzkość przeszła drogę od szczęśliwej wspólnoty pierwotnej do kapitalizmu, to jedyną metodą odzyskania stanu tej pierwotnej szczęśliwości jest przejście tej samej drogi w odwrotnym kierunku” [s. 343] jednak „W rzeczywistości Marks pisze coś dokładnie odwrotnego”) Ebenezer zauważa jedynie „Trzeba nie mieć wstydu, by brać pieniądze za roboczą wersję książki składającej się w znacznej mierze ze zlepku wiadomości, które Wikipedia udostępnia za darmo, w większości merytorycznie zbędnych, a po części - jak pokazałem - powierzchownych i bałamutnych, na dokładkę zaś jeszcze gęsto upstrzonych drobnymi błędami, literówkami i gramatycznymi potknięciami (...) są to przeraźliwe nudy typu: Jądro ciemności Conrada to nie "zbiór opowiadań" (Karoń, s. 64), ale jedno opowiadanie; nie "Grateful Death" (Karoń, s. 414), ale Grateful Dead” itd.

A tymczasem jest się z czego pośmiać. Przyznaję, do książki nie udało mi się dotrzeć, znalazłam natomiast stronę, na której wypisuje swe mądrości (po cytatach można sobie wyszukać, jeśli to kogo ciekawi). Po jej zmęczeniu wiem, co ma do napisania.
Przypomina „Encyklopedię białych plam”, mnóstwo oczywistości (opisanych tak, jakby chodziło o coś po raz pierwszy ujawnionego) przemieszanych z twierdzeniami wziętymi z sufitu.
Zacznę od niewolnictwa.
„Wg szacunkowych obliczeń” czyich?
„w końcu IV w. BC w Atenach obok 31 000 wolnych (obywateli i metojków) żyło 20 000 zdolnych do walki niewolników, a w Italii za czasów cesarza Augusta z ogólnej liczby ok. 7,5 miliona mieszkańców 3 miliony stanowili niewolnicy. Spory o dokładne dane nie mają znaczenia” to po co w ogóle o tym pisze?
„ponieważ istotne jest to, że w obydwu państwach powszechny dobrobyt obywateli wynikał z pracy niewolników.”
Skąd wytrzasnął „powszechny dobrobyt?” Jak była mowa przy drugiej części „Historii starożytnych Greków” znaczna część obywateli Aten była zbyt uboga, by mieć swoich niewolników i zmuszona była utrzymywać się z własnej pracy, stąd dla ubogich istniały diety za udział w Zgromadzeniu i zasiłek teatralny (θεωρικόν). W Rzymie też było rozdawnictwo zboża (chociaż igrzyska inaczej wyglądały...), chyba, żeby zredefiniować pojęcie dobrobytu. Trudno by wszystko sprowadzać do niewolnictwa, Ateny część bogactw czerpały od sprzymierzeńców (Tukidydes VII, 28, 4, w czasie Wojny Peloponeskiej wprowadzono „w miejsce bezpośredniej daniny podatek pośredni w wysokości jednej dwudziestej wartości wszystkich rzeczy przywożonych morzem. Sądzili, że w ten sposób ściągną więcej” tłum. Kazimierz Kumaniecki), Rzym w jeszcze większym stopniu z ucisku ludności prowincji (Géza Alföldy „Historia społeczna starożytnego Rzymu”).
Tzw. wniosek - bez niewolnictwa ani rusz „jeśli gdziekolwiek realizowana jest rzeczywiście zasada demokracji, to dotyczy ona wyłącznie tej grupy, na której dobrobyt musi pracować grupa niewolników”. Co za głębia.

„W 1987 r. kataloński filozof Louis Sala-Molins (1935) opublikował pełny tekst tzw. Code Noir (Czarny kodeks) pt. "Code Noir albo Kalwaria kanaanejska". Code Noir to wydany w 1685 r. z inicjatywy J.B. Colberta dekret Ludwika IV regulujący zasady handlu niewolnikami we francuskich koloniach.” Ludwika XIV jeśli już.
„Książka nawiązuje do opublikowanego w 1788 r. raportu angielskiego wyzwoleńca Quobna Ottobah Cugoano (1757-1801) (z Ghany) opisującego doświadczenia z handlarzami niewolników uzasadniającymi swój proceder historią Kanaanitów. W ich legendzie czarni byli potomkami syna Noego Chama i ciemnoskórych Kuszytów, których Martin Luther określał jako "Mohren".”
A co akurat Luter (to chyba o nim mowa) ma do sprawy zarządzenia króla Francji czy wyzwoleńca z XVIII wieku ?
„W księdze Genesis opisana jest Ziemia Obiecana, którą miał zdobyć Josua, likwidując Kanaanitów razem z niemowlętami, kobietami i starcami.”
Znów, co to ma do sprawy? Wytępienie to było to z pewnością orientalną przesadą, zwłaszcza, że po nakazie wytępienia w Pwt 7,2 (nie w Genesis) widać zakaz utrzymywania stosunków z wytępionymi, księga zaś spisana została dużo po zdarzeniach, które jakoby przedstawia (Roman Krawczyk „Stary Testament - Biblia chrześcijanina dzisiaj” 1985, s. 45).
„Wykluczenie czarnych z ludzkiego gatunku miało długą historię, poczynając od Herodota, który twierdził, że nasienie czarnych ludzi jest czarne.”
Niby gdzie Herodot kogo wyklucza ?
Zabawne to zdanie brzmi „ich nasienie (γονὴ) ... nie jest białe, jak u innych ludzi, lecz czarne, podobnie jak barwa skóry (οὐ κατά περ τῶν ἄλλων ἀνθρώπων ἐστὶ λευκή, ἀλλὰ μέλαινα κατά περ τὸ χρῶμα)” (księga 3, rozdział 101, tłum. Seweryn Hammer). „Jak u innych ludzi”, nie „jak u ludzi”, chyba, że to nazbyt logiczne ...
„W tej atmosferze wydany w 1685 r. Code Noir utrzymał się przez 163 lata i zniesiony został dopiero w 1848 r. Czołowi przedstawiciele Oświecenia: Condorcet, Diderot, Montesquieu, Raynal, Rousseau, Voltaire – nie domagali się jego zniesienia, przyznając jedynie prawo do stopniowego wydobywania ze stanu degeneracji ku doskonałości i zdobycia nieokreślonej przyszłości godności człowieka. W czasie Rewolucji Francuskiej podjęto wprawdzie postanowienie o zniesieniu niewolnictwa, ale pozostało ono pustym dokumentem, podczas gdy niewolnicy zatrudniani byli na plantacjach trzciny cukrowej, a uprawiające je francuskie firmy wspomagane były ulgami podatkowymi.”
W najlepszym razie półprawda.
Reżim jakobiński, cokolwiek o nim powiedzieć, 4 lutego 1794 zakazał niewolnictwa, pozostało to na papierze, głównie dlatego, że zamorskie posiadłości Francji były zajęte przez Anglię. 20 maja 1802 odzyskawszy je Napoleon przywrócił zarządzenie z 1685.
„Niewolnictwo akceptowali również wszyscy wybitni przedstawiciele Oświecenia (z wyjątkiem La Fayette’a).”
Towarzystwa Abolicjonistyczne kogoś chyba zrzeszały. Z bardziej znanych we Francji należał do nich Jacques Pierre Brissot, w Ameryce Benjamin Franklin i Tomasz Jefferson.
„W 1775 r. powstały trzy ważne dla przyszłości antropologii teksty. Jednym była praca anatoma Johanna Blumenbacha pt. De Generis Humanis Varietate Nativa, w której wyróżnił on cztery ludzkie rasy, przyznają wyższość białej rasie kaukaskiej, a pozostałe traktując jako wynik degeneracji.”
Według niemieckiej Wiki : Blumenbach zbadał anatomiczne i morfologiczne odmiany człowieka. Doszedł do wniosku, że te odmiany mają po pierwsze charakter zewnętrzny i nie mają znaczenia dla zdolności intelektualnych ludzi, a po drugie reprezentują ciągłe spektrum, tak że nie jest możliwe wytyczenie ścisłych granic między różnymi populacjami ludzkimi.
„Drugim była praca Immanuela Kanta pt. Über die verschiedenen Rassen der Menschen (O różnych rasach ludzkich). Kant przedstawił hierarchię czterech ras, od najwyższej rasy białej, przez rasę żółtą (Indowie), czarną (Murzyni) do najniższej rasy czerwonej (amerykańscy Indianie).”
Znów półprawda, Kant bowiem wychodził ze słusznego założenia o jedności gatunku ludzkiego, której dowodzi możność mieszania odmian białej, czarnej itd.
„Trzecim tekstem była przygotowana przez wielkiego demokratę i właściciela ponad setki niewolników Thomasa Jeffersona Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki, w której stwierdzono: "Uważamy /…/, że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi prawo do życia, wolność i dążenia do szczęścia." Tych tekstów pogodzić się nie da i od nich zaczęła się antropologiczna schizofrenia.”
Skoro już o tym wspomina, powinien dodać choć z pół zdania, o tym jak Jefferson próbował umieścić w Deklaracji (z 4 lipca 1776, nie 1775) kilka zdań o niewolnictwie jako „okrutnej wojnie przeciw samej naturze ludzkiej” (cruel war against human nature itself) i „gwałceniu jej najświętszych praw do życia i wolności” (violating its most sacred rights of life and liberty). Jednak, jak pisał Jefferson we wspomnieniach, przedstawiciele Karoliny Południowej i Georgii doprowadzili do wykreślenia tego zarzutu, kierowanego do rządu królewskiego vide https://www.loc.gov/exhibits/declara/ruffdrft.html
Chociaż Jefferson był przekonany o „wrodzonej niższości” czarnoskórych, jednak zawsze uważał ich za ludzi. Jako prezydent w orędziu do Kongresu z 2 grudnia 1806 w związku z nadciągającą konstytucyjną możliwością wprowadzenia zakazu morskiego obrotu ludzkim towarem napisał „Gratuluję wam, współobywatele, nadchodzącego czasu, w którym możecie konstytucyjnie wpłynąć na waszą władzę, aby wycofać obywateli Stanów Zjednoczonych z wszelkiego dalszego udziału w tych pogwałceniach praw człowieka, które tak długo trwają na niewinnych mieszkańcach Afryki” (to withdraw the citizens of the United States from all further participation in those violations of human rights which have been so long continued on the unoffending inhabitants of Africa). Kongres skorzystał z możliwości i uchwalił ustawę o zakazie 2 marca 1807 z ważnością od 1 stycznia 1808.
Karoń utrzymuje jakoby papieże walczyli z niewolnictwem, jednak pomija pismo Św. Oficjum z 20 czerwca 1866 nr 1293 wydane w odpowiedzi na zapytania Williama Massaia (1809 - 1889) wikariusza apostolskiego w Etiopii (1846 - 1880) : „servitus ipsa per se et absolute considerata iuri naturali et divino minime repugnat, pluresque adesse possunt iusti servitutis tituli quos videre est apud probatos theologos sacrorumque canonum interpretes.” (Niewolnictwo samo w sobie jest w swej zasadniczej naturze nie jest sprzeczne z prawem przyrodzonym i boskim, a może być kilka uzasadnionych powodów niewolnictwa, a te są określane przez zatwierdzonych teologów i komentatorów świętych kanonów.)

A teraz jeszcze lepiej:
„Anaksagoras (510-428 BC) został wygnany z Aten za twierdzenie, że Słońce nie jest bogiem, ale gorącym kamieniem. Protagorasowi (490-411 BC) wytoczono proces nie za to, że wątpił w istnienie bogów, ale że odmawiał publicznego ich czczenia, Alcybiadesa oskarżono o drwiny z Demeter i Kory, a Andokidesa za oczernianie misteriów eleuzyńskich. Sokrates został skazany na śmierć za ‘demoralizację” młodzieży i ignorowanie świętości.”
Pisane z takim znawstwem, iż może się udzielić.
A wszystko bez źródeł.
Gdy bowiem zajrzeć do nich, okaże się, iż :
Diogenes Laertios podaje cztery wersje o Anaksagorasie, bez rozstrzygnięcia, którą należy uznać za najbardziej prawdopodobną. Według Sotiona (III/II wiek p.n.e.) Anaksagoras miał być oskarżony przez Kleona o ἀσέβεια, a broniony przez Peryklesa, po czym miał zostać skazany na wygnanie z Aten oraz grzywnę w wysokości 5 talentów.
Według Satyrosa (III wiek p.n.e.) miał zostać oskarżony przez Tukidydesa (polityka, nie historyka) o ἀσέβεια i medyzm (sprzyjanie Persji), po czym zaocznie skazano go na śmierć.
Według Hermipposa ze Smyrny (III/II wiek p.n.e.), Anaksagoras przebywał już w więzieniu, ale Perykles namówił lud na Zgromadzeniu, żeby zwolnić filozofa, ten jednak na wolności popełnił samobójstwo, nie mogąc znieść zniewagi.
Wreszcie Hieronim z Rodos (III wiek p.n.e.) twierdził, że osłabionego chorobą filozofa sędziowie puścili wolno z litości. Po przedstawieniu wszystkich wersji Diogenes pisze, że koniec życia spędził Anaksagoras w Lampsakos, gdzie zmarł, a mieszkańcy tamtejsi wyprawili filozofowi uroczysty pogrzeb.
W sprawie Protagorasa jest pięć rozbieżnych opowieści, pochodzących od pisarzy paręset lat późniejszych. Źródła współczesne, jak Platon czy Tukidydes o tym prześladowaniu milczą. Alcybiadesa posądzono o coś poważniejszego niż drwiny, bo o zniszczenie posągów Hermesa. I tak dalej. Szczegółowo opisane w „Ateńskich procesach o bezbożność” https://depot.ceon.pl/handle/123456789/14323 i
https://depot.ceon.pl/handle/123456789/14322
O Sokratesie można w jednym zdaniu „Został on skazany na śmierć oficjalnie za to, że "deprawował młodzież", w rzeczywistości wyrok wydano raczej za "kontakty" z wrogami politycznymi demokracji ateńskiej” (Ludwik Zajdler „Atlantyda” rozdział 1), przed sądem zaś podobno zachowywał się tak, jakby chciał, by go skazano.

O atomach
„Odrębne przedmioty, takie, jak np. betonowa ściana czy ludzkie czoło nie są zbudowane z „materii”, ale są ogromnymi strukturami pustych atomów mających ładunki elektryczne i zachowujących się jak małe magnesy. Atomy pierwiastków przyciągają się tworząc cząsteczki (związki chemiczne), a cząsteczki przyciągają się tworząc bardziej skomplikowane i znacznie większe struktury. Struktury te mają już wymiary w skali makro (czyli naszego zmysłowego świata) i możemy je widzieć, odczuwać i nazywać przedmiotami.” (początek dłuższego wywodu)
Jaki ma to związek z historią kultury czy czymkolwiek?
„Tales za praelement uznał wodę, Anaksymenes powietrze, ale w obydwu przypadkach mogły one zmieniać stan skupienia i ich substancjalność nie budziła wątpliwości. Demokryt doszedł do wniosku, że materia jest nieciągła i zbudowana z niepodzielnych elementów nazwanych atomami. Ale atom Demokryta był najmniejszą cząstką materialnej substancji. Gdyby filozofowie wątpliwi w jej materialność, mogli walnąć czołem w betonową ścianę przeprowadzając dowód jej konkretności (beton = ang. concrete). Takie wyobrażenie materii utrzymało się przez ponad dwa tysiące lat i obowiązywało jeszcze na początku XX wieku. W 1904 r. brytyjski fizyk Joseph J. Thomson (1856-1940) przedstawił złożony model atomu nazywany „ciastem z rodzynkami”. W 1910 r. angielski fizyk Ernest Marsden (1889-1970) odkrył istnienie jądra atomowego.”
Jak poprzednio, co ma to do kultury czy „antykultury” (cokolwiek to miałoby znaczyć)?

„Wiedza o faktach składających się na historię kultury jest wprawdzie łatwo dostępna, ale brakuje kryteriów porządkujących ten chaos, umożliwiających dostrzeżenie tego, co ważne.” Jakież zatem są kryteria?
„Niniejsze opracowanie jest próbą naszkicowania rzetelnej, ale i czytelnej historii kultury.”
Aha ...
„reformy gregoriańskie wprowadzone zostały za pontyfikatu Grzegorza VII (1073-1085). Reformy miały cele praktyczne i perspektywiczne. Chodziło o likwidacje symonii, wprowadzenie celibatu i uniezależnienie Kościoła od władzy świeckiej (inwestytura). W płaszczyźnie ideologicznej chodziło o stworzenie społeczeństwa chrześcijańskiego, czyli realizującego wartości chrześcijańskie. (...) (Uwaga: kalendarz gregoriański wprowadził inny papież, Grzegorz XIII w 1582 r.).”
No, bezcenna wiadomość, poważnie. Jeszcze brakuje objaśnienia, że chorał gregoriański pochodzi od papieża Grzegorza I (ok. 600 r.).
Jedną z tych reform było bezżeństwo.
„Celibat ma długą historię, ale jego cel jest jasny. Dla człowieka mającego rodzinę i dzieci interes tej rodziny jest interesem najważniejszym. Taki jest prawo natury i ono jest siłą napędzającą ludzkie działania. Jednak ta siła skłania człowieka również do działań niemoralnych, społecznie szkodliwych. Duchowny mający rodzinę jest mniej zainteresowany w realizacji celów Kościoła i bardziej podatny na korupcję. To celibat decyduje o organizacyjnej zwartości Kościoła i dlatego jest atakowany przez jego przeciwników. To też jest zrozumiałe. Oczywiście próby przywrócenia celibatu musiały napotkać na opór duchowieństwa.”
Bez urazy, to już Paweł z Tarsu był przeciwnikiem Kościoła? „Biskup więc po­winien być bez zarzutu, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, z całą godnością trzymający [swoje] dzieci w uległości. z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? (...) Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami" (1 Tm 3,2 - 5, 12). „[Prezbiterem może zostać], jeśli ktoś jest bez zarzutu, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące, nie obwiniane o rozpustę lub niekarność” (Tt 1, 5 - 6).

Tworzy Karoń połączenia w rodzaju „ANTYCZNY HUMANIZM – OFIARY Z LUDZI”
i do jednego worka z rzeczywistością wrzuca mity „Równie prawdopodobny jest związek z rzeczywistymi rytuałami mitycznych przekazów greckich (ofiarowanie przez Agamemnona córki Ifigenii dla przebłagania bogini Artemidy). Wiarygodna wydaje się również informacja Pliniusza z Historii naturalnej o tym, że w 97 r. BC rzymski senat zmodyfikował Prawo Dwunastu Tablic zabraniając składania ofiar z ludzi.”
Odpowiedni tekst „Historia naturalis” (30, 12) brzmi „Zapewne i u narodów italskich znajdują się ślady magii na dwunastu tablicach naszych i innych dziełach, które w jednej z poprzednich ksiąg wyłożyłem. Dopiero roku 657 miasta, za konsulatu Kn. Korneliusza i P. Licyniusza Krassa wydał senat uchwałę, aby żaden człowiek nie był na ofiarę poświęcany, a zatem, aż do tego czasu odprawiano publicznie takowe potworne ofiary.” (tłum. Józef Łukaszewicz) chodzi chyba o dwie różne sprawy.
Tekst Prawa Dwunastu Tablic zachował się częściowo, istotnie zabrania uprawia magii: „Qui fruges excantassit” (kto by zauroczył plony) i „Qui malum carmen incantassit” (kto by śpiewał szkodliwe pieśni). W Rzymie nadal były rozliczne krwawe „obrzędy” (triumfy, igrzyska gladiatorów, Rex Nemorensis, chłosta westalki i temuż podobnież).
„W starożytnej Grecji oczyszczającą ofiarę z ludzi nazywano pharmakós. Najwcześniejsze świadectwa takich rytuałów pochodzą z okresu VI - IV w. BC, z pism Hipponaksa z Kolofonu, Arystofanesa, Lizjasza i Demostenesa. Wspominają o nich Kallimachos, Strabon i Plutarch, a także łacińscy autorzy, jak Wergiliusz, Owidiusz czy Petroniusz. (...) We wszystkich kulturach pogańskich ofiary z ludzi były normą.”

Jak opisuje Plutarch (Αἴτια Ἑλληνικά 38) w Orchomenos, starożytnym mieście w Beocji, leżącym blisko miejsca jego urodzenia mieszkała rodzina, w której mężczyźni znani byli jako Psoloeis Ψολόεις (powalani sadzą), a kobiety jako Oleae ᾿Ολεῖαι (niszczycielki). „Każdego roku z okazji święta Agrionii (Ἀγριωνίοις) odgrywana jest ucieczka i pogoń za nimi kapłana Dionizosa uzbrojonego w miecz. Może on zabić tę, którą złapie. I za naszych czasów (ἐφ´ ἡμῶν) zabił jedną kapłan Zoilos (Ζωίλος) nic jednak dobrego z tego nie wynikło, gdyż zachorowawszy na wrzód, który długo ropiał, Zoilos zmarł. Orchomeńczyków zaś czekały liczne ataki i oskarżenia. W końcu odebrali funkcję kapłańską temu rodowi i wybrali do jej pełnienia najlepszego spośród siebie.” (tłum. Beata Spieralska, cyt. za: Rafał Rosół, „Plutarch i ofiary z ludzi” s. 87)

Widać tu jakby sprzeczność.

„Plutarch twierdzi, że jeśli kapłan złapie jedną z kobiet, może ją zabić, ale wydaje się, że zna tylko przypadek Zoilosa. Dlatego biorąc pod uwagę, że Agrionia odbywała się co drugi rok, kapłani Dionizosa ogólnie wydawaliby się być bardzo powolni lub nieumiejętni w posługiwaniu się mieczem. Ale z pewnością był to udawany pościg i kobiety miały uciec. Że Zoilos faktycznie zabił należy przypisać wypadkowi (co mogło być dość niebezpiecznym przedstawieniem), ewentualnie rozgorączkowaniu chwili lub religijnej gorliwości tego kapłana. Ale najwyraźniejszą wskazówką, że kapłan nie miał złapać i zabić żadnej z kobiet, jest fakt, że podjęto niezwykły krok w celu odsunięcia dziedzicznego kapłaństwa od Zoilosa i jego rodziny.”
(Dennis D. Hughes, „Human Sacrifice in Ancient Greece” s. 131n tłum. Piratka)

Podobnie Herodot „Gdy Kserkses przybył do Alos w Achai, opowiedzieli mu przewodnicy, chcąc mu wszystko możliwe wyjaśnić, lokalne podanie, odnoszące się do świątyni Zeusa z Lafystion: że Atamas, syn Ajolosa, porozumiawszy się z Ino, gotował śmierć Friksosowi i że potem Achajowie wedle orzeczenia wyroczni jego potomkom takie czynili trudności. Kto jest najstarszy z tego rodu, temu nakazują trzymać się z dala od ratusza (Achajowie nazywają ratusz Leiton), przy czym sami stoją na straży; jeżeli mimo to wejdzie, nie może już wyjść, lecz musi być złożony w ofierze. Nadto jeszcze opowiadali, że wielu już z tych, co mieli być ofiarowani, z obawy uciekło do innego kraju; jeżeli zaś po jakimś czasie wrócili i zostali schwytani po wejściu do ratusza, to okrytych na całym ciele wieńcami ofiarnymi wyprowadzano w uroczystej procesji i zabijano na ofiarę. To spotyka potomków Kytissora, syna Friksosa, dlatego, że wówczas, gdy Achajowie z wyroku boskiego przeznaczyli Atamasa, syna Ajolosa, na ofiarę oczyszczalną za swój kraj i zamierzali go zabić, ocalił go przybywający z Azji kolchidzkiej ów Kytissoros, który tym czynem ściągnął na swoich potomków gniew boga. Słysząc to Kserkses, gdy doszedł do gaju, sam trzymał się z dala od niego i przykazał to całemu wojsku; a zarówno dom, jak i obwód świątynny potomków Atamasa otaczał czcią.” (VII, 197)
„Ten fragment jest trudny i zagmatwany z wielu powodów. Sam tekst jest w kilku miejscach niepewny i zepsuty, podejrzewano interpolację. Osobliwością jest również to, jak Herodot postanawia opisać rytuał odprawianego na Alos dwoma różnymi mitami. Zaczyna od historii ofiary Fryksosa, ale pomija uratowanie go na Złotym Baranie. Następnie, podążając za swoim opisem obrzędów, opowiada nam, jak sam Atamas miał zostać złożony w ofierze, ale został uratowany przez swojego wnuka Kytissorosa. Oba mity podaje Herodot jako aitia (przyczyny) rytuału. Jest możliwe, że te dwa mity były w jakiś sposób połączone (...) wydaje się, że Atamas musiał zostać poświęcony jako kara za usiłowanie złożenia ofiary ze swoich dzieci (...). Ale Herodot nie wyjaśnia tego związku. (...) Jeśli najstarszym Atamantidom zabroniono wstępu do budynku prytanów, dlaczego próbowali tam wejść? Pewnie byli do tego zobowiązani przez religijny obowiązek. Ale jeśli budynek był strzeżony, jak weszli? Przebrani? Ukradkiem? Czy strażnicy byli nieuważni czy pozwolili im wejść? A jeśli próba wejścia była ich religijnym obowiązkiem, dlaczego w takim razie - teraz najwyraźniej uchylając się od obowiązku - próbowali uciec? I znowu, jak tak wielu uniknęło strażników? A jeśli uciekli ze strachu przed złożeniem w ofierze (jak to wyjaśnia Herodot), to dlaczego, na litość boską, wrócili?
Ponownie jedyną odpowiedzią wydaje się być to, że mieli religijny obowiązek powrotu i próby ponownego wejścia do budynku.” (Hughes, s. 93n)
O innych podobnych sprawach też są wątpliwości, czy był to obrzęd czy mit.
Polecam tę książkę
https://www.academia.edu/7705209/D_D_Hughes_Human_Sacrifice_in_Ancient_Greece_London_1991
Podobnie, choć mniej konsekwentnie, pisze W. Lengauer w „Religijności starożytnych Greków”.

Cóż jeszcze odkrył Karoń?

„Stosunkowo najmniej wiadomo o greckich misteriach (a każdym razie niewiele się na ten temat publikuje).”
Czyli, panie dzieju, wiadomo, tylko jest to zatajane ...
„Herodot opisuje w Dziejach grób Ozyrysa w Sais: Na tym jeziorze kapłani wykonują w nocy symboliczne przedstawienia cierpienia tego boga, które Egipcjanie nazywają misteriami. Ale o nich, jakkolwiek znam ich szczegóły, wolę zachować milczenie”.
Cytat poprawny z II, 171. Coś mnie ominęło czy też miało być o Grecji i greckich misteriach? Gdzie tam coś o Grecji? Karoń wie gdzie był Sais? Wyraźnie napisane „Egipcjanie”, prawda? Ozyrys był bogiem egipskim, coś się zmieniło?
Cóż, nie dowiadujemy się, czemu wplątał Egipcjan.
„Gdy Pauzaniasz wspominał w Wędrówkach po Helladzie o misteriach eleuzyńskich "powstrzymało go widzenie senne, więc przeszedł do opisu tego, o czym godzi się pisać dla wszystkich".” Dokładnie brzmi to „Gdym zamierzał dalej iść w rozważaniu tegoż tematu i wyjaśnić wszystko w związku z przybytkiem w Atenach zwanym Eleuzynion, powstrzymało mnie widzenie senne, więc przechodzę do opisu tego, o czym godzi się pisać dla wszystkich” (I, 14, 3) bądź „Co zaś jest wewnątrz ścian budowli, tego zabronił mi ujawniać sen. Niewtajemniczeni, rzecz oczywista, nie mają nawet prawa pytać o to, czego widok jest im wzbroniony” (I, 38, 7) tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska.
No i ?
„Ujawnienie tajemnic misteryjnych zagrożone było karą śmierci, sprawa dotyczyła więc tabu, a tabu w dawnych kulturach obejmowało zwykle kwestie seksu i wyjątkowego okrucieństwa.”
Wymieniony wcześniej artykuł „Ateńskie procesy o bezbożność” pokazuje, że jest za mało danych o karaniu za ujawnienie, wzmianki są późne i anegdotyczne. Wniosek o „seksie i okrucieństwie” znów wzięty z powietrza.
Lecz to jeszcze nic. Karoń bowiem odkrył
„Z kolei z tekstów angielskiego antropologa Jamesa Frazera (1854-1941) analizującego w książce "Złota gałąź" starożytne obyczaje można wnioskować, że ich częścią były ofiary z ludzi i kanibalizm dokonywany w orgiastycznym szale, być może wspomaganym odurzeniem narkotycznym (wyrocznie).”
Z czegóż to „wywnioskował” ? I czemu wplątał do tego wyrocznie?
Frazer napisał „W wielkich misteriach eleuzyńskich, które odbywały się we wrześniu, związek boga niebios Zeusa z boginią zboża Demeter bywał, jak się zdaje, przedstawiany w postaci związku hierofanta z kapłanką Demeter, którzy odgrywali role boga i bogini. (In the great mysteries solemnised at Eleusis in the month of September the union of the sky-god Zeus with the corn-goddess Demeter appears to have been represented by the union of the hierophant with the priestess of Demeter, who acted the parts of god and goddess.) Stosunek ich jednak był jedynie symboliczny względnie dramatyczny, ponieważ hierofant chwilowo pozbawiał się męskości zażywając cykuty. (But their intercourse was only dramatic or symbolical, for the hierophant had temporarily deprived himself of his virility by an application of hemlock.) Po wygaszeniu pochodni para schodziła do ciemnego miejsca, a wierni czekali w pełnym obawy napięciu na wyniki mistycznego związku, od którego, jak wierzyli, zależało ich zbawienie. (The torches having been extinguished, the pair descended into a murky place, while the throng of worshippers awaited in anxious suspense the result of the mystic congress, on which they believed their own salvation to depend.) Po pewnym czasie hierofant ukazywał się z powrotem i w oślepiającym blasku pokazywał zebranym kłos zboża, owoc boskiego związku, po czym głośno oznajmiał: “Królowa Brimo spłodziła świętego chłopca Brimosa”, co oznaczało: “Potężna spłodziła potężnego”. (After a time the hierophant reappeared, and in a blaze of light silently exhibited to the assembly a reaped ear of corn, the fruit of the divine marriage. Then in a loud voice he proclaimed, “Queen Brimo has brought forth a sacred boy Brimos,” by which he meant, “The Mighty One has brought forth the Mighty.”) W istocie Matka Zboża urodziła potomka, zboże, a w świętym dramacie odgrywano cierpienia połogu. (The corn-mother in fact had given birth to her child, the corn, and her travail-pangs were enacted in the sacred drama.) Ukazywanie zebranym kłosa było, jak się zdaje, punktem szczytowym misteriów. (This revelation of the reaped corn appears to have been the crowning act of the mysteries.) Tak oto zza uroków, którymi w następnych stuleciach otoczyły obrządki te poezja i filozofia, wyziera, jak skąpany w słońcu odległy krajobraz zza mgły, zwykła wiejska uroczystość, której celem było sprowadzenie bogatych plonów na rozległą dolinę eleuzyńską przez zaślubienie bogini zboża bogu niebios, który spragnioną ziemię użyźnia dobroczynnymi deszczami. (Thus through the glamour shed round these rites by the poetry and philosophy of later ages there still looms, like a distant landscape through a sunlit haze, a simple rustic festival designed to cover the wide Eleusinian plain with a plenteous harvest by wedding the goddess of the corn to the sky-god, who fertilised the bare earth with genial showers.)” („Złota Gałąź” rozdział „Święte małżeństwo” tłum. Henryk Krzeczkowski, na wszelki wypadek dodaję oryginał).

Gdzie tu coś o ludożerstwie czy czymś choćby zbliżonym?
A może facet jakiegoś innego Frazera czytał?

Należałoby oczywiście zajrzeć do źródła, chyba że to zbyt wielki wysiłek dla niektórych.
Źródłem jest „Refutatio omnium haeresium” (Κατά πασών αιρέσεων έλεγχος, odpieranie wszelkich błędnych nauk) Hipolita z Rzymu (II/III w. n.e.) księga V, rozdział 3: „W Eleusis nocą hierofant, nie wykastrowany jak Attis, ale bezsilny od cykuty (οὐκ ἀποκεκομμένος μὲν, ὡς ὁ Ἄττις, εὐνουχισμένος δὲ διὰ κωνείου) i oderwany od całej jego materialnej istoty, celebrujący wielkie, niewysłowione tajemnice pod wielkim ogniem wykrzykuje donośnym głosem: Pani urodziła świętego syna, Brimo urodziła Brimosa! to znaczy: Potężna urodziła Potężnego” (ἱερόν ἔτεκε Πότνια κοῦρον Βριμώ Βριμόν, τουτέστιν Ισχυρά Ισχυρόν).” (tłum. Krzysztof Bielawski)
Współczesny Hipolitowi Klemens z Aleksandrii (Protrepticus 2, 21, 2) przekazał słowa wypowiadane przez wtajemniczonych :
„ένηστευσα, επιον τον κυκεωνα, ελαβον έκ κίστης, έργασάμενος άπεθέμην είς κάλαθον και έκ καλάθου είς κίστην” (Pościłem, wypiłem kykeon, wyjąłem to z przykrytego kosza, natrudziłem się i odłożyłem to z powrotem do wysokiego kosza, a stamtąd do skrzynki).
„Kykeon był rodzajem kleiku sporządzanego z jęczmienia (piła go wedle mitu Demeter, gdy w Eleusis zgodziła się przerwać post). Na ogół sądzi się, że przedmioty wkładane do kosza i skrzyni to przedstawienia organów seksualnych: pudenda kobiece i fallos, manipulowanie nimi przez uczestników miałoby symbolizować akt płciowy prowadzący do powtórnych narodzin z łona bogini.” (B. Bravo, E. Wipszycka „Historia starożytnych Greków” tom I, s. 333)

Zatem gdzie ów kanibalizm?
Należy oczywiście zapytać, na ile miarodajny może być opis misteriów pochodzący od chrześcijańskich apologetów? Z pewnością dołożyliby starań, by odmalować bałwochwalcze ceremonie możliwie ciemnymi barwami. A skoro jakoś milczą o mniemanym kanibalizmie, to skąd wziął go Karoń?

Do tego, jak pisałam, doczepił „wyrocznie”. Podobno Pytie wieszczyły pod wpływem jakichś środków odurzających (Stefan Oświecimski „Zeus daje tylko znak, Apollo wieszczy osobiście” 1989) tylko, co ma wspólnego z ludożerstwem?

Można by tak jeszcze długo wyliczać ...

Zacznę atypowo, czyli od kogoś, kogo niezupełnie w prawdzie poważam, lecz jak przypuszczam, wyjątkowo trafił w sedno:
„Jak każdy amator udający kogoś kim w istocie nie jest Karoń usiłuje połączyć swój literacki debiut z literackim opus magnum. (...) nie mając żadnego pojęcia o literaturze przedmiotu – od razu zaczyna swoją gawędę od czasów najdawniejszych, stawiając siebie...

więcej Pokaż mimo to

20
avatar
68
66

Na półkach:

Kupiłem i przeczytałem zaraz po pojawieniu się na rynku "wersji roboczej". Pewnym minusem jest fakt, że to cegła, autor ma dość ciężkie pióro. Plusy: sporo informacji o historii idei i skutkach danych idei ujawniających się po latach czy pokoleniach i fakt, że autor nie ucieka od krytyki i uwag czytelników, obecnie dostępne wydanie jest w porównaniu do "wersji roboczej" poważnie uzupełnione i poprawione.

Kupiłem i przeczytałem zaraz po pojawieniu się na rynku "wersji roboczej". Pewnym minusem jest fakt, że to cegła, autor ma dość ciężkie pióro. Plusy: sporo informacji o historii idei i skutkach danych idei ujawniających się po latach czy pokoleniach i fakt, że autor nie ucieka od krytyki i uwag czytelników, obecnie dostępne wydanie jest w porównaniu do "wersji...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
6
3

Na półkach:

Książka niełatwa w odbiorze jednak wybitna. Takich pozycji jak na lekarstwo więc do lektury!

Książka niełatwa w odbiorze jednak wybitna. Takich pozycji jak na lekarstwo więc do lektury!

Pokaż mimo to

4
avatar
298
14

Na półkach:

Opinia będzie krótka: "Historia antykultury" powinna stanowić antyprzykład dla wszystkich przygotowujących pracę zaliczeniową, dyplomową czy po prostu realizujących się w nauce. Nie znam pozycji, która zawierałaby więcej błędów logicznych.

Opinia będzie krótka: "Historia antykultury" powinna stanowić antyprzykład dla wszystkich przygotowujących pracę zaliczeniową, dyplomową czy po prostu realizujących się w nauce. Nie znam pozycji, która zawierałaby więcej błędów logicznych.

Pokaż mimo to

2
avatar
902
63

Na półkach:

Krzysztof Karoń to znana postać polskiej blogosfery. Wiele jego internetowych wykładów i głos w sprawie neomarksizmu, erozji państw narodowych czy wreszcie niszczenia cywilizacji odbił się szerokim echem i mocno spolaryzował odbiorców.

Książka jest zwieńczeniem jego wszystkich wystąpień, stanowiąc jednocześnie kwintesencję głównej tezy autora na temat, postępującego regresu kultury, struktur Uni Europejskiej i jej fundamentów, czy w końcu neomarksizmu. Wprawdzie autor nie ustrzegł się od błędów, i niektóre poruszone kwestie tworzą znaczne pole do polemiki, to jednak pisze on książkę ważną. Główną wartością tej publikacji jest szerokie wachlarz odbiorców i możliwość zakotwiczenia świadomości przedstawicieli młodego pokolenia, w fakcie dewastacji współczesnej cywilizacji, co w tym przypadku jest niezwykle ważne bo taki właśnie cel przyświecał autorowi.

Krzysztof Karoń to znana postać polskiej blogosfery. Wiele jego internetowych wykładów i głos w sprawie neomarksizmu, erozji państw narodowych czy wreszcie niszczenia cywilizacji odbił się szerokim echem i mocno spolaryzował odbiorców.

Książka jest zwieńczeniem jego wszystkich wystąpień, stanowiąc jednocześnie kwintesencję głównej tezy autora na temat, postępującego...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
20
19

Na półkach:

Książka ważna i potrzebna. Czyta się niełatwo, ale to nie jest pozycja dla każdego. Wymaga skupienia, trochę pojęcia o świecie i zastanowienia nad każdym zdaniem.
Polecam.

Książka ważna i potrzebna. Czyta się niełatwo, ale to nie jest pozycja dla każdego. Wymaga skupienia, trochę pojęcia o świecie i zastanowienia nad każdym zdaniem.
Polecam.

Pokaż mimo to

9

Cytaty

Więcej
Krzysztof Karoń Historia antykultury Zobacz więcej
Krzysztof Karoń Historia antykultury Zobacz więcej
Krzysztof Karoń Historia antykultury Zobacz więcej
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

Niepełnosprawne dzieci wywożono do lasów pod pozorem „wycieczek”. Dorosłych mordowano drewnianymi pałkami lub strzałem w tył głowy....
awatar
Dariusz Kaliński
Czytaj więcej
XIX wiek | 2022-05-22
Katastrofa tunguska
30 czerwca 1908 roku nad Syberią miała miejsce potężna eksplozja. Do dziś nie wyjaśniono jej przyczyny. Co udało się ustalić na...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Historia najnowsza | 2022-05-21
Społeczność amiszów
Kojarzą się nam z mężczyznami noszącymi szerokie kapelusze, kobietami w długich, purytańskich sukniach, drewnianych konstrukcjach...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
W jednej z jaskiń w Laosie odnaleziony został ząb trzonowy, który prawdopodobnie należał do dziewczynki żyjącej być może nawet 164...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Starożytność | 2022-05-20
Syrakuzja. Titanic starożytności
Syrakuzja zbudowana przez Archimedesa w III wieku p.n.e. była prawdziwym cudem techniki. Co stało się z największym statkiem...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Nowożytność | 2022-05-19
Procesy o czary w Polsce
„Procesy o czary to był istotny element codzienności Polaków” – mówi prof. Wijaczka. Właśnie ukazała się jego książka „Czarownicom...
awatar
Anna Baron-Jaworska
Czytaj więcej
Historia najnowsza | 2022-05-18
Kradzież scytyjskiego złota
Rosjanie ukradli przedmioty ze starożytnego scytyjskiego złota i inne artefakty, mające sporą wartość historyczną i kulturową,...
Procesy o czary w Polsce w XVII-XVIII wieku. Wyjątkowa pozycja na temat procesów czarownic w Polsce!
„Obłęd na krańcu świata. Wyprawa statku Belgica w mrok antarktycznej” nocy to w równej mierze marynistyczny thriller, jak i...
zgłoś błąd