
21 lekcji na XXI wiek

- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- 21 Lessons for the 21st Century
- Data wydania:
- 2018-10-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-10-31
- Liczba stron:
- 456
- Czas czytania
- 7 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788308074619
- Tłumacz:
- Michał Romanek
Jakie wyzwania stawia przed ludzkością teraźniejszość?
Yuval Noah Harari, słynny izraelski historyk i wizjoner, w swej najnowszej książce skupia się nie na przeszłości ani na możliwej przyszłości gatunku ludzkiego, lecz na problemach, w obliczu których stoimy obecnie.
„21 lekcji na XXI wiek” to zaproszenie czytelnika do wzięcia udziału w debacie na temat naszych czasów. Harari z właściwą sobie lekkością, w krótkich rozdziałach, omawia i analizuje zjawiska, które dziś definiują cywilizację homo sapiens i wpływają na jej losy.
Donald Trump, Brexit, fake newsy, biotechnologia, sztuczna inteligencja, rozszerzona rzeczywistość, dewastacja środowiska naturalnego, kryzys uchodźczy, terroryzm, schyłek liberalizmu. Co te zjawiska naszej codzienności mówią o człowieku i współczesnym świecie?
Harari, jak zwykle, stawia prowokacyjne pytania, ale i udziela błyskotliwych odpowiedzi, dzięki którym nasz coraz bardziej rozpędzony XXI wiek wydaje się choć trochę pojmowalny przez ludzki rozum.
„Książka »21 lekcji na XXI wiek« zamyka hat trick Harariego... Jak zawsze jego tekst jest niezwykle elegancki, ludzki, ujmujący, a często też ironiczny”.
– Caroline Sanderson, „The Bookseller”
Kup 21 lekcji na XXI wiek w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki 21 lekcji na XXI wiek
Powtórka przed kartkówką
„21 lekcji na XXI wiek” jest, drodzy Państwo, moim drugim starciem z Yuvalem Noahem Hararim, co nie jest złym wynikiem, jeśli wziąć pod uwagę, że tylko trzy spośród jego sześciu książek kierowane są do szerszej publiczności (pozostałe to zabawa dla zawodowców zajmujących się historią wojskowości). Pierwsze, którym było „Homo Deus”, okazało się satysfakcjonującą przygodą, więc długo się nie wahałem. Może powinienem.
Przypomnę może, co czyniło z poprzedniej książki izraelskiego pisarza taką gratkę: holistyczne spojrzenie na ludzkość – nie tylko na jej przyszłość – podane w sposób lekki i przyjemny. Właśnie owe lekkość i przyjemność „Homo Deus” wyróżniały; Harari pisał o sprawach poważnych, nieraz kontrowersyjnych czy przygnębiających, ale w taki sposób, że od lektury nie sposób było się oderwać. I, uspokajam fanów, tak samo jest w „21 lekcjach” – autor ponownie mierzy się z poważnymi tematami, takimi jak: postęp techniczny, nowoczesne oblicze prywatności czy groźba globalnego bezrobocia, a jednocześnie pozostaje błyskotliwy i przystępny jak w pierwszego sortu felietonach. Z pewnością jest to spora czytelnicza przyjemność. W końcu jednak intelekt i spostrzegawczość, tak często wywoływane przez Harariego do tablicy – najczęściej poprzez apostrofy, dają o sobie znać delikatną irytacją: czy to wszystko nie nazbyt lekkie? Czy tego typu literatura nie powinna jednak mieć pewnego ciężaru, który umysł powinien by dźwignąć?
Najszybciej rozczarowanie może dotknąć, co za paradoks, tych, co zdążyli się już Izraelczykiem zachwycić przy okazji jego wcześniejszych prac. A to dlatego, że ten zwyczajnie się powtarza. Nie wymagam od niego, żeby w ciągu dwóch lat w jego światopoglądzie doszło do jakichś wielkich przewartościowań, ale Harari sam wpakował się na minę: w „Homo Deus” próbował przedstawić swoją ogólną wizję przyszłości, bez przerwy odnosząc się do teraźniejszości, więc w książce komentującej teraźniejszość po prostu wraca do wcześniejszych myśli. Szkoda tylko, że rzadko kiedy je rozbudowuje; ba, trend jest raczej odwrotny. To powtarzanie się najbardziej boli w przykładach, bo ich siła tkwi w tym właśnie, że są chwytliwe – a jeśli chwytliwe, to się je pamięta. W związku z tym, gdy czytelnik już raz przyjął, iż ludzkość zaczęła się formować w narody z powodu zadań przekraczających zdolności pojedynczych plemion, a potem powiązał to – za sugestią Harariego – z uregulowaniem brzegu Nilu, to będzie zwyczajnie znudzony, kiedy autor użyje tego samego przykładu w innej pracy.
Oczywistą sprawą jest to, że w książce popularnonaukowej, w dodatku odnoszącej się do kwestii tak ogólnej jak „teraźniejszość” (o ile samo to pojęcie można uznać za cokolwiek jednorodnego),uproszczenia są na porządku dziennym. W drugiej książce (żeby nie być złośliwym i nie nazwać „21 lekcji na XXI wiek” drugim czytaniem „Homo Deus”) jednak wszystkie te skróty myślowe oraz nieścisłości zdecydowanie łatwiej wyłapać. Już na samym początku zaskakuje założenie o politycznej neutralności oraz braku świadomości własnych działań u korporacji oraz badaczy. A więc elity biznesowe i naukowe nie kalkulują własnych działań? No cóż. Przy okazji Harari nazywa współczesnego człowieka produktem przemysłu, gdy jednoznacznie pisze o nim jako o zasobie. Nieco zaskakująca jest także nerwowość – w sensie myślowym i literackim – jaką budzi w Izraelczyku technika. Twierdzi, że ta odcina człowieka od zmysłów, podczas gdy lata temu sformułowane zostały pierwsze tezy, według których jest dokładnie odwrotnie (w skrócie: to kultura pisma wymusza na ludzkości działanie przeciw własnej naturze, czyli dekodowanie znaczeń, podczas gdy nowoczesne media oferują bezpośredni przekaz postrzeganej rzeczywistości),każe zachować ostrożność wobec współczesnej cywilizacji, choć w innym miejscu głosi odważne twierdzenia o braku wolnej woli i powtarza twierdzenia o powszechnym przetwarzaniu danych jako jedynym celu istnienia, formułuje zaskakującą (i rzuconą od niechcenia, nieuargumentowaną) refleksję o wzroście znaczenia ekonomicznego mas dopiero po rewolucji przemysłowej (a co z przedindustrialnym rolnictwem?). Nie potrafi wreszcie chłodno potraktować własnego ateizmu – bagatelizuje religię i stara się ją na każdym kroku racjonalizować, odrzucając wszelką tajemnicę, choć to przecież ona jest rdzeniem całego zagadnienia. Zirytował tym niżej podpisanego, też ateistę, więc coś na rzeczy jest.
Dużo w powyższej recenzji narzekań, które nie oznaczają jednak, że czas poświęcony na lekturę „21 lekcji na XXI wiek” uważam za zmarnowany. Wręcz przeciwnie: to, iż wzbudziła we mnie sporo wątpliwości, jest dowodem na towarzyszące czytaniu refleksje – a o to przecież w tego typu literaturze chodzi!
Bartosz Szczyżański
Opinia społeczności książki 21 lekcji na XXI wiek
O tym, jak fenomenalną manipulacją marksistowską jest ta książka, to świadczą choćby wysokie oceny czytelników. Nie mam zdrowia do komentowania tej pracy szczegółowo, bo obawiam się, że szlag mnie przy tym trafi, a to i tak nic nie pomoże zmarksizowanej większości, która łyka głupstwa marksistowskie, jak pelikany. Najpierw język: autor używa marksistowskich pojęć określonych czymś, co frankfurtczycy nazywali „zwrotem lingwistycznym”. Trzeba tak zmienić rozumienie wyrazów, żeby używając ich zamieszać ludziom w głowach. Czymże jest owa „równość” deklarowana, jako podstawowa wartość moralna w pierwszej części książki? Czy ludzie są równi? Czy nieuk jest równy geniuszowi? Może chodzi o równość względem prawa? Czyli ideolog marksistowski nie mający pojęcia o fizyce ma prawo żądać tytułu profesora fizyki na katedrze fizyki powołując się na równość? Jest to typowe marksistowskie pojęcie odwołujące się do najniższych instynktów najgłupszych ludzi, a marksistom chodzi o wylansowanie swojej kasty żołnierzy, którą frakkfurtczycy zdecydowali się wybrać spośród osób o odmiennych orientacjach seksualnych. Niestety tych żołnierzy wciąż jest za mało, więc trzeba ich sztucznie doprodukować wymyślając na przykład ideę gender. Marksiści wciąż poszukują „poszkodowanych społecznie”, by zaprząc ich do swojej rewolucji. Nie będę tu tego rozwijał, odsyłam do „Historii antykultury” Karonia. Druga „najważniejsza” wartość - wolność. Czym jest owa marksistowska wolność? Jest ona w istocie określona „Prawem do lenistwa” w książce marksisty Paula Lafargue'a. Wolności nie zdobywamy pracą, która przecież służy temu, by powiększać obszar własnej wolności: wolność należy się każdemu pasożytowi, który ma prawo do nierobienia nic. Autor martwi się o to, że nie będzie pracy. A marksiści hodują całe rzesze pasożytów niezdolnych do pracy i nieodpowiedzialnych. Będzie dużo pracy, ale ludzi zdolnych do pracy coraz mniej. Tego problemu autor jednak nie rusza w ten sposób. Mamy w książce deklarację, że każda ideologia i religia jest taka, jak jej wyznawcy, ale autor wali selektywnie w katolicyzm, jak w łysą kobyłę, choć katolicy, ateiści, nawet komuniści bywali różni. Natomiast to, co dana ideologia proponuje w założeniu, ma ogromny wpływ na kierunek, w który dana ideologia dryfuje. Marksizm, którym się autor tak zachwyca, do tego dość jawnie - wszędzie doprowadził do zbrodni. W jednych miejscach do mniejszych, w innych do większych. Ale zawsze do zbrodni. I do tego w czasach nowożytnych. Dlaczego? Bo zbrodnia jest zawarta w samej ideologii. Tak jak w nazizmie. Nie da się wychować „dobrych”nazistów, bo sama ideologia jest skażona. Tak samo, jak „dobrych marksistów”. Zrównanie różnych religii i włożenie ich do tego samego worka, to żenada. Jak można porównywać założyciela religii, który był pedofilem i masowym mordercą z kimś, kto zakładając własną religię nakazał miłość nieprzyjaciół? A że było to w czasach, gdy Aborygeni się zjadali, ludzie składali ofiary ze swoich pobratymców bożkom, władcy określali się Bogami pod karą śmierci, a podstawową metodą postępowania administracyjnego były tortury, to potrzebny był czas, by to zmienić. Autor z samozadowoleniem porównuje tamte czasy z obecnymi. Piękna manipulacja. Najwyższą zasadą etyczną autora, którą deklaruje, jest dążenie do unikania cierpienia, nie powodowanie cierpienia. Jeśli nie sprowadzam na nikogo cierpienia, to jestem cacy. Rozszerzając to na zwierzątka oraz owady, bo jak wiadomo życie człowieka jest tak samo wartościowe, jak karalucha. Zatem pamiętajcie drodzy czytelnicy zachwyceni tą książką: jak będziecie mieli chęć zamordować własnego dziadka, albo całą rodzinę, której nie lubicie, to użyjcie azotu, gdy będą spali. Człowiek umiera wówczas bez świadomości umierania i bez cierpienia, więc wypełnicie zasadę moralną tego autora. Nie będę komentował trafnych spostrzeżeń obecnych w książce (a jest ich bardzo dużo mimo wszystko),bo zasadą tej książki jest wymieszanie rzeczy napisanych trafnie i inteligentnie z ideologią służącą do prania waszych mózgów. Po przeczytaniu tej książki myślałem przez trzy dni, co tu napisać. W mojej głowie pojawiło się tyle spraw, że musiałbym napisać jakąś pracę. Dlatego postanowiłem tylko zasygnalizować, czym ta pozycja w istocie jest. Czy warto tę książkę przeczytać? Oczywiście, że tak. A potem długo i starannie nad nią porozmyślać i starać się zrozumieć, w jakim kierunku jesteśmy pchani przez nowych marksistów.
Oceny książki 21 lekcji na XXI wiek
Poznaj innych czytelników
17171 użytkowników ma tytuł 21 lekcji na XXI wiek na półkach głównych- Chcę przeczytać 8 908
- Przeczytane 7 532
- Teraz czytam 731
- Posiadam 1 438
- 2019 162
- Ulubione 108
- Chcę w prezencie 106
- 2021 88
- 2020 79
- Audiobook 72


























































Opinie i dyskusje o książce 21 lekcji na XXI wiek
Lekkostrawna, przystępna i pobudzająca myślenie abstrakcyjne o otaczającym nas świecie książka. Czytając kolejne rozdziały, czułem się, jakbym „oglądał” interesujący podcast prof. Matczaka. W recenzjach ludzie zarzucali tej książce, że to taka filozofia 101 for dummies, ale to akurat zaleta w przypadku, gdy ktoś chce spojrzeć na świat z innego punktu widzenia, a nie ma zaplecza filozoficznego — czyli tak jak w moim przypadku.
Przeczytałem ją łącznie ze 3 razy i nadal lubię otworzyć losowy rozdział i przeczytać go przed snem. Genialny rozdział o wolnej woli i filozofii libertariańskiej, świetny rozdział o opowieściach, dzięki którym ludzkość dokonywała wielkich przemian i budowała nowe społeczeństwa, świetny rozdział o nacjonalizmie i o tym, do czego był i jest potrzebny. Nie sądzę, że książka jest zbiorem prawd objawionych, ale jej siłą jest pobudzanie do myślenia i zadawania sobie pytań, których bez niej bym sobie nie zadał.
Znalazłem krytyczną recenzję jednego z wykopków z 2019 roku. Cytując niedokładnie: Mirek wyśmiewał ideę przedstawioną w książce, że ludzie będą głównie konsumentami algorytmów, bo np. biznes Google’a jest oparty na reklamach — i to według tej recenzji miała być naiwna wizja. Inna recenzja wyśmiewała wizję AI zastępującego ludzi.
Mamy 2026 rok i co — czy te wizje są odległe? Strony internetowe, treści na YouTubie i shortsy są tworzone tak, żeby zaspokoić wymagania algorytmu, a niekoniecznie ludzi. Pośrednio oczywiście te treści zaspokajają potrzeby ludzi, ale twórcy przede wszystkim starają się wpasować w algorytm. AI w bardzo krótkim czasie mocno wpłynęło na branżę IT i sposób, w jaki tworzy się treści, szuka informacji czy korzysta z technologii na co dzień. Tak więc wystarczyło około 5 lat, żebyśmy z totalnej abstrakcji i, wydawałoby się, bajki przeszli do konkretnej implementacji tych „bajek”, która ma wpływ na nasze codzienne życie.
Czy to oznacza, że autor miał rację i wygrał dyskusję z mirkami na tagu? Nie wiem, wydaje mi się, że celem autora nie było „przewidzieć przyszłości”. Sądzę, że autor nie mógł jej przewidzieć, ale dobrze nakreślił abstrakcyjny problem, abstrakcyjne rozwiązanie oraz jego konsekwencje, a ktoś w końcu zaimplementował AI i algorytmy, które stały się naszą codzienną rzeczywistością, i rewolucja dzieje się na naszych oczach. Społeczeństwo i świat już są przez to inne niż chociażby 5 lat temu.
Polecam! Świetny punkt wyjścia do dyskusji i rozważań o kierunki zmian naszej cywilizacji.
PS. Wiem, że autor napisał przed nią 2 inne pozycje z tego cyklu - Homo Deus i Homo Sapiens, które na pewno chciałbym przeczytać w przyszłości.
Lekkostrawna, przystępna i pobudzająca myślenie abstrakcyjne o otaczającym nas świecie książka. Czytając kolejne rozdziały, czułem się, jakbym „oglądał” interesujący podcast prof. Matczaka. W recenzjach ludzie zarzucali tej książce, że to taka filozofia 101 for dummies, ale to akurat zaleta w przypadku, gdy ktoś chce spojrzeć na świat z innego punktu widzenia, a nie ma...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość nudna książka niestety. Środkową część pominąłem, bo mi szkoda było czasu, a tematy niezbyt mnie interesujące. Czytając komentarze stwierdzam, że i tak niewiele straciłem, bo jego opinie w tych kwestiach zdążyły się już przedawnić. Po tytule sądziłem i liczyłem na to, że wyciągnę z tej książki jakieś lekcje warte zaimplementowania w swoim życiu, ale niestety się rozczarowałem. Był to tylko przydługi tekst i narzekania autora na religie, nacjonalizm i tożsamości ludzi, wielokrotnie powtarzane pod różnymi płaszczykami. Jedynie końcówka o medytacji lekko potrafiła przykuć uwagę, ale taki temat trudno zepsuć. Niestety mało wartościowej treści w części, którą przeczytałem
Dość nudna książka niestety. Środkową część pominąłem, bo mi szkoda było czasu, a tematy niezbyt mnie interesujące. Czytając komentarze stwierdzam, że i tak niewiele straciłem, bo jego opinie w tych kwestiach zdążyły się już przedawnić. Po tytule sądziłem i liczyłem na to, że wyciągnę z tej książki jakieś lekcje warte zaimplementowania w swoim życiu, ale niestety się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNic konkretnego się nie dowiedziałam.
Nic konkretnego się nie dowiedziałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka którą warto, by każdy przeczytał. Nie dowiecie się wielu rzeczy, ale otworzy wam głowę na bardzo dużo tematów. Autor porusza takie zagadnienia jak sens czy religia, w dosyć szeroki sposób. Jednakże czasami czuć jego polityczne zapędy, dlatego warto potraktować książkę jako motor napędowy do prywatnych rozmyśleń
Książka którą warto, by każdy przeczytał. Nie dowiecie się wielu rzeczy, ale otworzy wam głowę na bardzo dużo tematów. Autor porusza takie zagadnienia jak sens czy religia, w dosyć szeroki sposób. Jednakże czasami czuć jego polityczne zapędy, dlatego warto potraktować książkę jako motor napędowy do prywatnych rozmyśleń
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje drugie spotkanie z twórczością Harariego i niestety wypadło słabiej niż poprzednie. Książka okazała się dla mnie trudniejsza w odbiorze i mniej angażująca. Owszem, autor porusza ważne, aktualne tematy i zadaje trafne, prowokujące do myślenia pytania dotyczące współczesnego świata, polityki, technologii czy tożsamości. Skłania do refleksji nad własnym życiem i kierunkiem, w którym zmierza globalne społeczeństwo.
Problem pojawia się jednak przy rozwinięciu tych zagadnień. Miałam wrażenie, że odpowiedzi bywają zbyt ogólne albo mocno przesiąknięte subiektywnymi opiniami autora. Momentami brakowało mi większego obiektywizmu i oparcia w twardszych danych, a wywód tracił na sile przez nadmiar interpretacji.
Druga kwestia to aktualność – część analiz zdążyła się już zestarzeć w obliczu wydarzeń takich jak wojna w Ukrainie czy sytuacja w Izraelu. Oczywiście trudno mieć do autora pretensje o to, że nie przewidział przyszłości, ale pokazuje to, jak dynamicznie zmienia się rzeczywistość i jak szybko dezaktualizują się nawet świeże diagnozy.
Mimo wszystko nie uważam czasu spędzonego z tą książką za całkowicie stracony. To pozycja, która może być wartościowa jako punkt wyjścia do dalszych przemyśleń i dyskusji, choć mnie osobiście nie przekonała tak bardzo, jak się spodziewałam.
To moje drugie spotkanie z twórczością Harariego i niestety wypadło słabiej niż poprzednie. Książka okazała się dla mnie trudniejsza w odbiorze i mniej angażująca. Owszem, autor porusza ważne, aktualne tematy i zadaje trafne, prowokujące do myślenia pytania dotyczące współczesnego świata, polityki, technologii czy tożsamości. Skłania do refleksji nad własnym życiem i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgając po „21 Lekcji… „ obawiałem się, że po takiej książce jak „Sapiens”, trudno będzie autorowi napisać coś równie dobrego. I właśnie takie mam odczucia po lekturze książki. Spora część treści powtarza się – jest tylko opakowana / zdefragmentowana w formie tytułowych lekcji. Kilka tematów stało się nieaktualnych, zwłaszcza tych z obszaru geopolityki. Miałem wrażenie, że Harari najlepiej czuje się w tematach odtwarzających historię czy opisujących kulturę. Czym bliżej współczesności tym jego lekcje zdawały się coraz bardziej wymuszone. A obraz mediów społecznościowych, które mogą wpłynąć pozytywnie na ludzkie życie brzmią dziś wręcz naiwnie.
Podsumowując. Dla kogoś, kto nie czytał poprzednich książek autora, jest to lektura warta przeczytania. Tyle tylko, że jak można przeczytać coś lepszego, to może lepiej sięgnąć po wcześniejsze pozycje Harariego?
Sięgając po „21 Lekcji… „ obawiałem się, że po takiej książce jak „Sapiens”, trudno będzie autorowi napisać coś równie dobrego. I właśnie takie mam odczucia po lekturze książki. Spora część treści powtarza się – jest tylko opakowana / zdefragmentowana w formie tytułowych lekcji. Kilka tematów stało się nieaktualnych, zwłaszcza tych z obszaru geopolityki. Miałem wrażenie, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze napisana. Polecam!
Dobrze napisana. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka o tym, że mamy ogromną władzę technologiczną i zerową jasność, co z nią zrobić.
To książka o tym, że mamy ogromną władzę technologiczną i zerową jasność, co z nią zrobić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dużo rzeczy przestało być aktualnych. Izrael i Rosja nikogo nie zaatakują, bo to się nie opłaca. Heheh…
Bardzo dużo rzeczy przestało być aktualnych. Izrael i Rosja nikogo nie zaatakują, bo to się nie opłaca. Heheh…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMało nowości w stosunku do wcześniejszych pozycji (można to też nazwać spójnością ;) . Zadaje ciekawe pytania, ale nie zawsze ciekawie odpowiada.
Mało nowości w stosunku do wcześniejszych pozycji (można to też nazwać spójnością ;) . Zadaje ciekawe pytania, ale nie zawsze ciekawie odpowiada.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to