Accelerando

Okładka książki Accelerando
Charles Stross Wydawnictwo: Mag Seria: Uczta Wyobraźni fantasy, science fiction
412 str. 6 godz. 52 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału:
Accelerando
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2009-01-14
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-14
Liczba stron:
412
Czas czytania
6 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374801157
Tłumacz:
Wojciech Próchniewicz
Tagi:
sfinks s-f
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
346 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1025
232

Na półkach:

Zaczęło się całkiem nieźle. Pomysł rozdawania praw autorskich, które w rzeczywistości są blokadą postępu albo piractwem intelektualnym. Jednak to tylko pierwsze wrażenie. Im dalej w tekst tym mniej oryginalnie, bo nie jest oryginalnością zarzucenie czytelnika naukowym bełkotem często bez pomysłu na choćby prawdopodobieństwo naukowe. S-f dale olbrzymie możliwości prezentacji złożoności człowieka, społeczeństwa, systemów politycznych i czego tam jeszcze, w odrealnionej rzeczywistości. Jednak opisywanie jedynie tych odrealnieni jest brakiem szacunku dla czasu czytelnika. Tu mamy do czynienia z taką twórczością.

Zaczęło się całkiem nieźle. Pomysł rozdawania praw autorskich, które w rzeczywistości są blokadą postępu albo piractwem intelektualnym. Jednak to tylko pierwsze wrażenie. Im dalej w tekst tym mniej oryginalnie, bo nie jest oryginalnością zarzucenie czytelnika naukowym bełkotem często bez pomysłu na choćby prawdopodobieństwo naukowe. S-f dale olbrzymie możliwości prezentacji...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1
1

Na półkach:

Coś genialnego co spotkałem po raz pierwszy odkąd obraziłem się na klasykę SF!
Dziwię się, że nikt jeszcze nie kupił praw autorskich do filmu!
To wręcz się prosi o efekty specjalne!
Chociaż napisać scenariusz to wyzwanie.
Tam jest wszystko - podróże w czasie, przestrzeni, cyborgi, sztuczna inteligencja, polityka, ekonomia aż w końcu samo/świadomość do/celowa/przypadkowa/pomyłkowa? A może ewoluująca?

Zażenowany jestem opisem bo:
1. recenzent przeczytał jeden rozdział.
2. książek się tak nie da sprzedać.

Autor to Największy futurysta XX wieku.
Nie wiem co się stanie w XXI, ale jak do tej pory niepojęte!

Coś genialnego co spotkałem po raz pierwszy odkąd obraziłem się na klasykę SF!
Dziwię się, że nikt jeszcze nie kupił praw autorskich do filmu!
To wręcz się prosi o efekty specjalne!
Chociaż napisać scenariusz to wyzwanie.
Tam jest wszystko - podróże w czasie, przestrzeni, cyborgi, sztuczna inteligencja, polityka, ekonomia aż w końcu samo/świadomość...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
2646
109

Na półkach: ,

Swego czasu najtrudniej dostępna pozycja z Uczty Wyobraźni Przykład tego że czasem nie warto zaczynać swojej wizji najbliższej przyszłości w konkretnym roku. Poza tym widać już jeszcze tam trochę większy optymizm wobec przyszłości obecny te kilkanaście lat temu

Swego czasu najtrudniej dostępna pozycja z Uczty Wyobraźni Przykład tego że czasem nie warto zaczynać swojej wizji najbliższej przyszłości w konkretnym roku. Poza tym widać już jeszcze tam trochę większy optymizm wobec przyszłości obecny te kilkanaście lat temu

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
522
8

Na półkach:

Autor miał pomysł na cały cykl, ale wykorzystał go w jednym tomie. Coś mi zgrzyta z chronologią, mam wrażenie że to się powinno dziać za 200-300 lat, a dzieje się prawie współcześnie (albo ja czegoś tu nie zrozumiałem). Zaczyna się robić ciekawie, gdy w przestrzeni międzygalaktycznej ludzkość odkrywa ślady procesów obliczeniowych jakiejś niewyobrażalnie rozwiniętej cywilizacji, czytelnik może się czuć poinformowany przez autora, bo potem niewiele z tego wynika. Na końcu robi się trochę magicznie, narracja w nienachalny sposób przyjmuje nieco baśniowy charakter (z kotem w roli głównej), w pewnym momencie poczułem nawet lekki powiew Bułhakowa, ale to raczej taki ozdobnik.

Mimo wszystko polecam cieplutko. :-)

Autor miał pomysł na cały cykl, ale wykorzystał go w jednym tomie. Coś mi zgrzyta z chronologią, mam wrażenie że to się powinno dziać za 200-300 lat, a dzieje się prawie współcześnie (albo ja czegoś tu nie zrozumiałem). Zaczyna się robić ciekawie, gdy w przestrzeni międzygalaktycznej ludzkość odkrywa ślady procesów obliczeniowych jakiejś niewyobrażalnie rozwiniętej...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
477
213

Na półkach: , ,

Idealny przykład książki (hard) sf, która zupełnie do mnie nie trafia.

Jedyny sens powstania książki, to fantasmagorie autora (skądinąd ciekawe), ale nie poparte niczym więcej. Literacko - kiepskie. Główny bohater - nudny.
Brak pomysłu na spójną powieść rekompensuje brak pomysłu na dość luźno połączone opowiadania, które fabularnie wypadają gorzej niż jakieś remotkowe odcinki Star Treka.
Na dodatek główny bohater to mocno niewyraźny 'geniusz', który wciela w życie idee komunizmu idealnego.

Brak tu czegokolwiek co mogło dać pretekst na kontynuowanie czytania. Intrygi tutaj nie ma. Typowej dla hard sf zagadki o naturze wszechświata - brak...

Rozczarowanie

Idealny przykład książki (hard) sf, która zupełnie do mnie nie trafia.

Jedyny sens powstania książki, to fantasmagorie autora (skądinąd ciekawe), ale nie poparte niczym więcej. Literacko - kiepskie. Główny bohater - nudny.
Brak pomysłu na spójną powieść rekompensuje brak pomysłu na dość luźno połączone opowiadania, które fabularnie wypadają gorzej niż jakieś remotkowe...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
207
69

Na półkach:

Ja naprawdę lubię hard SF, ale tutaj autor juz naprawdę przegiął z iloscią fachowego języka specjalistycznego.
Ślepowidzenie Wattsa przy tym, to elementarz dla 6cio latka.
Jeśli jednak jestes informatykiem lub masz rozległą wiedzę na ten temat, ta książka definitywnie sprawi, że będziesz mieć twardo bądź mokro (zależnie od płci).
Świetna, dosyć realistyczna wizja przyszlości napisana raczej w ciemnych barwach.
W ciekawy sposób wyjaśnia paradoks fermiego, a także, nad czym warto się zastanowić, ukazuje życie biologicze jako bardzo malutki, nic nie znaczący fragment skomplikowanego, rozległego i dominującego procesu jakim jest ewolucja samej materii.

Ja naprawdę lubię hard SF, ale tutaj autor juz naprawdę przegiął z iloscią fachowego języka specjalistycznego.
Ślepowidzenie Wattsa przy tym, to elementarz dla 6cio latka.
Jeśli jednak jestes informatykiem lub masz rozległą wiedzę na ten temat, ta książka definitywnie sprawi, że będziesz mieć twardo bądź mokro (zależnie od płci).
Świetna, dosyć realistyczna wizja...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
395
330

Na półkach: , , , , , ,

Nie lubię, gdy ludzie lub rzeczy udają coś, czym nie są, a ogólnie pojęta sztuczność jest dla mnie jedną z najgorszych możliwych cech. Dlaczego o tym piszę? Bo "Accelerando" Charlesa Strossa roztoczyło przede mną wizję ludzkości hołdującej posthumanizmowi, w której technologia rozwiązuje odwiecznie towarzyszące człowiekowi problemy, jak choćby choroba, starość czy nawet śmierć. Wizja o tyleż cudowna, co kompletnie fałszywa. Myślałby kto, że wraz z tak ogromnym rozwojem nauki i techniki, zmieni się też ludzka kultura, normy etyczne, sposób zachowywania się. Niestety, Stross serwuje nam bohaterów prymitywnych, ograniczonych, myślących wiecznie o seksie czy pustych rozrywkach.

W międzyczasie jak z kapelusza autor wtrąca do tego (nie wiem po co) różne wyznania religijne, w wyniku czego jedna z głównych bohaterek przyjmuje sunnicki szariat, a potem dziwi się, jak jakiś imam próbuje ingerować w jej życie rodzinne. Biorąc pod uwagę, że ta sama bohaterka jest członkiem wyprawy, której celem jest pierwsze spotkanie obcej rasy w kosmosie, "statek" kosmiczny ma formę bryły nanokomputerów wielkości puszki coli, a załoga to tak naprawdę neuronowe symulacje transferów osobowości, to te wszystkie typowo ziemskie problemy jak przestrzeganie religii pasują tutaj jak wół do karety.

Jak autor zdołał połączyć tak świetne pomysły naukowe z nieciekawymi postaciami, prymitywnymi zachowaniami i kompletnym brakiem jakiegokolwiek rozwoju na gruncie czy to indywidualnym, czy społecznym, jest poza moją zdolnością pojmowania. Jeśli "Accelerando" próbuje śpiewać pieśń przyszłości, to jest to wyjątkowo fałszywe rzępolenie. Przyznaję uczciwie, że nie doczytałam książki do końca, z malejącym zapałem dotarłam do połowy powieści, a potem już tylko kartkowałam z mieszanką nudy i irytacji. A szkoda, bo niektóre z idei przedstawionych przez autora, jak np. zakończenie ery gospodarki jaką znamy obecnie i tego konsekwencje, byłyby warte dalszego rozwinięcia. Ja jednak do lektury "Accelerando" wracać już nie zamierzam.

Nie lubię, gdy ludzie lub rzeczy udają coś, czym nie są, a ogólnie pojęta sztuczność jest dla mnie jedną z najgorszych możliwych cech. Dlaczego o tym piszę? Bo "Accelerando" Charlesa Strossa roztoczyło przede mną wizję ludzkości hołdującej posthumanizmowi, w której technologia rozwiązuje odwiecznie towarzyszące człowiekowi problemy, jak choćby choroba, starość czy nawet...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
122
4

Na półkach: ,

Na wstępie zacznę, że jest to pozycja obowiązkowa dla osób zainteresowanych różnymi spekulatywnymi historiami dotyczącymi technologii, ekonomii, ekologii, prawa czy polityki. Szczególny ubaw będą mieli zwolennicy różnych nurtów wolnościowych (od lewicowych anarchistów po prawicowych libertarian), ponieważ autor do absurdu wręcz doprowadza różnego rodzaju ideologie postępu i reakcji. Komponent science w tym sci-fi jest poprowadzony na rzadko spotykaną szeroką skalę, sięgając do całej gamy nauk, od przyrodniczych, przez techniczne, społeczne, aż po zainteresowanie prawem i religią (szczególnie ciekawy jest styk religii i prawa).

Fabułę można by łatwo streścić, a samą książkę łatwo przez to skrytykować, lecz to jak zatrzymać się w pół drogi. Historia jest właściwie pretekstowa, co istotnie można potraktować jako wadę, i co w rzeczy samej potrafi odrzucać od lektury. Mój kontakt z tą książką był wyjątkowy, jako że trudno czytało mi się ją w miejscu. Prawie całą przeczytałem w przeróżnych środkach transportu, co także skłania mnie do uznania, że nie o fabułę tu chodzi, a o historię, a właściwie mnogość historii, które są przedstawione w świecie akceleracji. I właśnie przez tę akcelerację, postęp, rozwój, zapętlanie, rozrost, prędkość i zwielokrotnianie lekturze sprzyja poruszanie się. I zwracanie uwagi na pomysły, koncepty, a nie jedynie na bohaterów, którzy mogą równie dobrze okazać się widmowi, a cała fabuła precesją symulakrów.

Na wstępie zacznę, że jest to pozycja obowiązkowa dla osób zainteresowanych różnymi spekulatywnymi historiami dotyczącymi technologii, ekonomii, ekologii, prawa czy polityki. Szczególny ubaw będą mieli zwolennicy różnych nurtów wolnościowych (od lewicowych anarchistów po prawicowych libertarian), ponieważ autor do absurdu wręcz doprowadza różnego rodzaju ideologie postępu i...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
310
47

Na półkach:

Tego dnia zamierzałem sobie spokojnie kontynuować lekturę Accelerando. Pogoda na Pomorzu, jak to zwykle bywa, szczerze okrutna (choć nadszedł wreszcie i dzień ze słońcem - prawdopodobnie chmury poddały się w końcu pod naporem moich przekleństw, ale niekoniecznie, a o tym dalej), zatem wychodzenie poza swój pokój ograniczone tylko do łazienki i kuchni. Po wykonaniu wszystkich czynności, które zwykłem robić po wstaniu rano (czyli: przeciągnięcie się - choć to jak wiadomo robią kobiety, bo nie mogą się podrapać... no, pozostańmy przy kulturalnej wersji; oraz innych, których przytaczać już nie będę), chwyciłem w szpony (obcinam paznokcie, nadawałem dramatyzmu) swą ukochaną książeczkę, Accelerando właśnie.

Kiedy jednak wyjrzałem za okno, oczom moim ukazał się widok niecodzienny. Okazało się, że nie jestem już na pierwszym piętrze, a pewnie grubo ponad setnym, a okoliczne bloki stały się diamentowo-szklanymi drapaczami chmur. Nawet chmury nie były już tym co zwykle - szara maź, okazała się być milionami samoreplikujących się nanorobotów, konsumujących w zastraszającym tempie najwyższe piętra budynków. Nie czekając aż moje piętro zostanie rozłożone na atomy, udałem się zaskakująco szybką windą na dół.

Tam zobaczyłem dziwadła większe, niż podczas obrad sejmu w telewizji. Istoty choć humanoidalne, nie do końca przypominały już ludzi. Na wpół komputerowe cyborgi, często bez interfejsów do komunikacji głosowej. Trafiłem jednak na pewnego starca, który nie poddał się biegowi w przyszłość i zachował swoje pierwotne ludzkie ciało. Doprowadził mnie do Biura Obsługi Klienta, zajmującego się również takimi jak ja. Widząc, że do otaczającego mnie świata nigdy się nie dostosuję, poprosiłem o transfer mej osobowości do świata komputerowego, ale podobnego do tego z początku XXI wieku.

Świat wykreowano na podstawie moich wspomnień, więc następnego dnia obudziłem się w swoim łóżku. Z jedną różnicą - świeciło słońce. Od tamtej pory nie wiem, czy to wszystko było tylko snem, czy może jestem jedynie swoją symulacją w czymś na kształt matriksa, a moje białkowe ciało zostało dawno rozłożone na atomy i skonsumowane przez komputery przyszłości. Niektóre książki, stawiają przed nami pytania, na które sami nie znajdziemy odpowiedzi. Zdarzają się przypadki iście... fantastyczne.

Tego dnia zamierzałem sobie spokojnie kontynuować lekturę Accelerando. Pogoda na Pomorzu, jak to zwykle bywa, szczerze okrutna (choć nadszedł wreszcie i dzień ze słońcem - prawdopodobnie chmury poddały się w końcu pod naporem moich przekleństw, ale niekoniecznie, a o tym dalej), zatem wychodzenie poza swój pokój ograniczone tylko do łazienki i kuchni. Po wykonaniu...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar

Porządna "dawka" hard-sf, polecam zwłaszcza fanom tego gatunku fantastyki.

Porządna "dawka" hard-sf, polecam zwłaszcza fanom tego gatunku fantastyki.

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Charles Stross Accelerando Zobacz więcej
Charles Stross Accelerando Zobacz więcej
Charles Stross Accelerando Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd