rozwiń zwiń

Spalić paszport

Okładka książki Spalić paszport
Bogusław Kalungi Dąbrowski Wydawnictwo: Zysk i S-ka reportaż
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2017-01-17
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-17
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365676474
Tagi:
Afryka Uganda misja misjonarz
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
691
687

Na półkach:

Słuchając audiobooka przeniosłam się do Afryki. Tak sugestywnie jest napisana książka.Wyśmienita reportersko-duchowa podróż. Jestem zadowolona.Jedynie mi żal zdjęć,które w wersji papierowej bym posiadała...Tak czy siak polecam do słuchania lub czytania.

Słuchając audiobooka przeniosłam się do Afryki. Tak sugestywnie jest napisana książka.Wyśmienita reportersko-duchowa podróż. Jestem zadowolona.Jedynie mi żal zdjęć,które w wersji papierowej bym posiadała...Tak czy siak polecam do słuchania lub czytania.

Pokaż mimo to

17
avatar
294
138

Na półkach: ,

Dobra książka, napisana przystępnym językiem, piękne zdjęcia. Opisuje prawdziwe, niełatwe życie polskiego misjonarza, bez koloryzowania. POLECAM

Dobra książka, napisana przystępnym językiem, piękne zdjęcia. Opisuje prawdziwe, niełatwe życie polskiego misjonarza, bez koloryzowania. POLECAM

Pokaż mimo to

0
avatar
500
415

Na półkach: , , , ,

Książka średnia, opisy codzienności mnie zaciekawiły, natomiast historia Ugandy i plemion lekko mnie zniechęciła do czytania - chwilami nie wiedziałam co dokładnie czytam.

Książka średnia, opisy codzienności mnie zaciekawiły, natomiast historia Ugandy i plemion lekko mnie zniechęciła do czytania - chwilami nie wiedziałam co dokładnie czytam.

Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
347
340

Na półkach: ,

Książka pt. "Spalić paszport" Bogusława Kalungi Dąbrowskiego wzbogaciła moją biblioteczkę po wizycie franciszkanina w mojej parafii kilka lat temu. Pracuje on w misji Kagooge (niedaleko Kampali) w Ugandzie, gdzie planuje się założyć zakon franciszkański. Książka jest zapisem 15 lat pracy w Afryce.

Bogusław Dąbrowski nie jest człowiekiem potulnym i daleko mu do stereotypu zakonnika. Nazywa siebie buntownikiem, wspomina nieco awanturnicze życie w czasie nauki w technikum budowlanym. Powołanie odezwało się w nim po maturze, kiedy zafascynowała go postać św. Maksymiliana Marii Kolbego i odbywał rozmowy o sensie życia z franciszkaninem Markiem Fiałkowskim. 15 lat później wyjechał współtworzyć misję w Ugandzie.

Mimo wielu przygotowań Afryka okazała się dla o. Dąbrowskiego zaskakująca. Z jednej strony zainteresowała go historia kraju, zwyczaje tutejszej ludności, szanowanie krów (nawet takich, które zjadają dach kaplicy) zgoda na to, by pszczoły pracowały pod dachem kościoła i zachwycała go przyroda w porze deszczowej lub widoki gór (np. Góry Księżycowe Rwenzori). Z drugiej zaś strony - denerwował brak myślenia tubylców o zabezpieczeniu przyszłości, powolna praca "na odwal się" czy wszechobecne owady.

Autor opowiada o budowaniu budynków w misji (tu przydało się jego doświadczenie z polskiej budowlanki), swoich atakach malarii (w ciągu pierwszego roku przebył ją 10 razy), efektach ugańskiego jedzenia, problemach z nauką miejscowego języka luganda. Nie kryje też swoich zwątpień w sens mieszkania w Afryce. Uprzedzano go, że kryzys zawsze przychodzi i nie ominął on też autora książki "Spalić paszport". Autor ujawnia przed czytelnikiem furię, w którą wtedy wpadał i frustracji, które mu towarzyszyły. O. Dąbrowski miał nawet bilet powrotny do Polski, ale okazało się, że skorzystał z niego ktoś bardziej potrzebujący i w rezultacie o. Kalungi został w misji, a w znalezieniu sensu pomogły rekolekcje prowadzone metodą ignacjańską.

Lekturę książki urozmaicają piękne zdjęcia z archiwum autora i autorstwa Tadeusza Zyska.

Polecam tę szczerą książkę inspirowaną doświadczeniem życia w dalekim kraju, na obcym kontynencie, w ubóstwie, bez stałego źródła prądu i wody. Nie jest to książka o wierze, czy próbująca nawracać. To raczej literatura o szukaniu swojej drogi życia, chodzeniu po niej mimo wielu uciążliwości, kryzysie duchowym, mierzeniu się z codziennymi trudnościami, zwalczaniu pokus (o tak, zakonnicy też ich doświadczają) i kształtowaniu samodyscypliny, ale też o ciężkiej pracy fizycznej i wyzwaniach związanych z mentalnością tubylców. Nie należy się jednak obawiać wywodów psychologiczno-filozoficznych. Książka napisana jest łatwym językiem, przeplatana anegdotami i okraszana poczuciem humoru.

Książka pt. "Spalić paszport" Bogusława Kalungi Dąbrowskiego wzbogaciła moją biblioteczkę po wizycie franciszkanina w mojej parafii kilka lat temu. Pracuje on w misji Kagooge (niedaleko Kampali) w Ugandzie, gdzie planuje się założyć zakon franciszkański. Książka jest zapisem 15 lat pracy w Afryce.

Bogusław Dąbrowski nie jest człowiekiem potulnym i daleko mu do stereotypu...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
53
16

Na półkach: , ,

Szczerość to słowo, które podsumowuje tę książkę najlepiej. Autor nie owija w bawełnę. Opowiada nie tylko o powołaniu, pięknie pomocy innym, ale także o zwątpieniu i trudach związanych z prowadzeniem misji.

Szczerość to słowo, które podsumowuje tę książkę najlepiej. Autor nie owija w bawełnę. Opowiada nie tylko o powołaniu, pięknie pomocy innym, ale także o zwątpieniu i trudach związanych z prowadzeniem misji.

Pokaż mimo to

4
avatar
1151
898

Na półkach: ,

Całkiem ciekawa książka podróżnicza. Największą jej zaletą jest fakt, że autor nie narzuca swoich poglądów na sprawy które opisuje. Jest to w pewnym sensie emocjonalny reportaż, ale tylko w odniesieniu do zdziwienia autora i porównywania do podobnych sytuacji w Europie. Polecam.

Całkiem ciekawa książka podróżnicza. Największą jej zaletą jest fakt, że autor nie narzuca swoich poglądów na sprawy które opisuje. Jest to w pewnym sensie emocjonalny reportaż, ale tylko w odniesieniu do zdziwienia autora i porównywania do podobnych sytuacji w Europie. Polecam.

Pokaż mimo to

43
avatar
1887
1835

Na półkach: ,

Bardzo długo przyzwyczajałam się do głosu lektora. Na dobrą sprawę nie mogę powiedzieć, że udało mi się to zrobić. Specyficzny timbre głosu, stawianie kropki w miejscu przecinka, niezwykły sposób wymawiania anglojęzycznych słów, przez chwilę zastanawiałam się czy lektorem nie jest autor, na tyle trudny był w odbiorze. No, dobrze, a co z treścią, zapytacie? Ciekawa, lecz chaotyczna. Sporo wspomnień z pracy misjonarza w Ugandzie, wiele informacji o tym kraju i jego mieszkańcach, lecz wszystko to upchnięte do jednego worka i wymieszane. Jeśli ktoś chciałby uzyskać z lektury uporządkowane wiadomości etnograficzne, to się srodze zawiedzie. Również anegdotki raczej marne. Zwłaszcza w wykonaniu lektora. Jeżeli czytać, to koniecznie wersję papierową. Zapewne przyjemność z lektury będzie większa.

Bardzo długo przyzwyczajałam się do głosu lektora. Na dobrą sprawę nie mogę powiedzieć, że udało mi się to zrobić. Specyficzny timbre głosu, stawianie kropki w miejscu przecinka, niezwykły sposób wymawiania anglojęzycznych słów, przez chwilę zastanawiałam się czy lektorem nie jest autor, na tyle trudny był w odbiorze. No, dobrze, a co z treścią, zapytacie? Ciekawa, lecz...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
545
226

Na półkach:

Jak przyjemnie mi się ją czytało.
Prawdziwa (w końcu na faktach), nie naciągana, bez wywyższania autora, taka ludzka po prostu.
Pełna relacji, zdjęć, afrykańskiego życia.

Polecam. :)

Jak przyjemnie mi się ją czytało.
Prawdziwa (w końcu na faktach), nie naciągana, bez wywyższania autora, taka ludzka po prostu.
Pełna relacji, zdjęć, afrykańskiego życia.

Polecam. :)

Pokaż mimo to

10
avatar
2964
179

Na półkach: , , ,

Opowiedziane bez upiększeń. Codzienność polskiego misjonarza: ciężka praca fizyczna; próby nauczenia się języka plemienia, wśród którego żyje; zmagania z chorobami (w pierwszym roku pobytu w Afryce ojciec Bogusław aż 10 razy przechodził malarię); niezwykle trudna do zaakceptowania mentalność tubylców; zwątpienia i kryzysy duchowe, zmagania psychiczne z samym sobą; budowa kościoła, kaplic i szkół; ewangelizowanie; nawrócenia; śluby, pogrzeby, chrzty i... krowa, która podczas Mszy zjada połowę liściastego dachu nad kaplicą. I to oczywiście nie wszystko.
Warto poznać tę opowieść. Barwną, przeplataną śmiechem, wzruszeniem, budzącą nierzadko przerażenie, złość i smutek - opowieść szczerą.

Opowiedziane bez upiększeń. Codzienność polskiego misjonarza: ciężka praca fizyczna; próby nauczenia się języka plemienia, wśród którego żyje; zmagania z chorobami (w pierwszym roku pobytu w Afryce ojciec Bogusław aż 10 razy przechodził malarię); niezwykle trudna do zaakceptowania mentalność tubylców; zwątpienia i kryzysy duchowe, zmagania psychiczne z samym sobą; budowa...

więcej Pokaż mimo to

39
avatar
225
31

Na półkach: , , ,

Niesamowicie pozytywne zaskoczenie. Zabierając się do niej, można się spodziewać katolicyzmu wypływającego z każdej strony, ponieważ autor jest chrześcijańskim duchownym. Tymczasem tutaj nic takiego nie występuje. Bogusław Dąbrowski opisuje rzeczywistość tak, jak widzi: bez zadęcia, nawracania i gloryfikowania.

Autor wspomina nie tylko o dobrych stronach pracy misjonarza, ale wielokrotnie opisuje chwile słabości, własne błędy i wady. Robi to z zadziwiającą otwartością.

Bogusław Dąbrowski opowiada mnóstwo anegdot, historii, ale jest też miejsce dla faktografii. Podana jest ona jednak w sposób wyjątkowo przystępny.

Dodatkowo książka jest świetnie zredagowana, zilustrowana i wydana.

Jak dotąd moje największe pozytywne zaskoczenie roku.

Niesamowicie pozytywne zaskoczenie. Zabierając się do niej, można się spodziewać katolicyzmu wypływającego z każdej strony, ponieważ autor jest chrześcijańskim duchownym. Tymczasem tutaj nic takiego nie występuje. Bogusław Dąbrowski opisuje rzeczywistość tak, jak widzi: bez zadęcia, nawracania i gloryfikowania.

Autor wspomina nie tylko o dobrych stronach pracy misjonarza,...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Spalić paszport


Reklama
zgłoś błąd