rozwińzwiń

Ninefox Gambit

Okładka książki Ninefox Gambit
Yoon Ha Lee Wydawnictwo: Solaris Books Cykl: Mechanizmy Imperium (tom 1) fantasy, science fiction
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Mechanizmy Imperium (tom 1)
Data wydania:
2016-06-14
Data 1. wydania:
2016-06-14
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
angielski
ISBN:
9781781084496
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ninefox Gambit w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ninefox Gambit



książek na półce przeczytane 803 napisanych opinii 718

Oceny książki Ninefox Gambit

Średnia ocen
7,6 / 10
5 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ninefox Gambit

avatar
434
26

Na półkach:

Pisane pod serię książek, nie można tego traktować jako osobny byt.

Pisane pod serię książek, nie można tego traktować jako osobny byt.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
71
71

Na półkach: ,

Kolejny kolaps wiary we własny intelekt.
Dla mnie dramat niezrozumienia.
Gdyby nie UW to poszłoby na podpałkę do kominka.
Nie rozumiem po co, dlaczego i dla kogo.
Nie dla mnie, dlatego +1 za okładkę.
Boję się drugiego tomu.

Kolejny kolaps wiary we własny intelekt.
Dla mnie dramat niezrozumienia.
Gdyby nie UW to poszłoby na podpałkę do kominka.
Nie rozumiem po co, dlaczego i dla kogo.
Nie dla mnie, dlatego +1 za okładkę.
Boję się drugiego tomu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1159
192

Na półkach:

Nie wiem czemu, ale ta ksiązka przypomina mi "Pamięć zwana Imperium"Arkady Martine. Podobny scenariusz - bohaterka ma dzieki technologii dawno zmarłego mentora, którego tylko ona słyszy. Dzieki temu moga przeciwstawic sie przeciwnością losu. Całkiem solidne SF. Wartka akcja. Troche mało przekonujący swiat. Dla fanów gatunku.

Nie wiem czemu, ale ta ksiązka przypomina mi "Pamięć zwana Imperium"Arkady Martine. Podobny scenariusz - bohaterka ma dzieki technologii dawno zmarłego mentora, którego tylko ona słyszy. Dzieki temu moga przeciwstawic sie przeciwnością losu. Całkiem solidne SF. Wartka akcja. Troche mało przekonujący swiat. Dla fanów gatunku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

482 użytkowników ma tytuł Ninefox Gambit na półkach głównych
  • 351
  • 127
  • 4
101 użytkowników ma tytuł Ninefox Gambit na półkach dodatkowych
  • 61
  • 10
  • 9
  • 7
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki The Cursed Carnival and Other Calamities J.C. Cervantes, Sarwat Chadda, Roshani Chokshi, Yoon Ha Lee, Carlos Hernandez, Graci Kim, Kwame Mbalia, Tehlor Kay Mejia, Rick Riordan, Rebecca Roanhorse
Ocena 9,7
The Cursed Carnival and Other Calamities J.C. Cervantes, Sarwat Chadda, Roshani Chokshi, Yoon Ha Lee, Carlos Hernandez, Graci Kim, Kwame Mbalia, Tehlor Kay Mejia, Rick Riordan, Rebecca Roanhorse
Okładka książki Silk & Steel Claire Bartlett, Yoon Ha Lee, Ellen Kushner, Django Wexler, Neon Yang, Aliette de Bodard
Ocena 0,0
Silk & Steel Claire Bartlett, Yoon Ha Lee, Ellen Kushner, Django Wexler, Neon Yang, Aliette de Bodard
Yoon Ha Lee
Yoon Ha Lee
Yoon Ha Lee − amerykański pisarz science fiction koreańskiego pochodzenia, najbardziej znany z trylogii The Machineries of Empire. Jest twórczość skupia się przede wszystkim na koreańskich opowieściach ludowych, na których się wychował. Jest autorem powieści Smocza Perła oraz jednego z opowiadań zamieszczonych w The Cursed Carnival and Other Calamities: New Stories About Mythic Heroes, opublikowanych pod patronatem Rick Riordan Przedstawia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ptaki, które zniknęły Simon Jimenez
Ptaki, które zniknęły
Simon Jimenez
To był debiut? DEBIUT?! Dobrze, że nie piszę książek, bo od razu bym się poddała. Oficjalnie Pan Jimenez wchodzi do grona moich ulubionych autorów. Witam. Gratuluję. Mogę panu wysłać ciasto pod wskazany adres. Ta książka jest świetna! Nie spieszy się, ale przedstawia historię ciągnącą się setki lat w zwięzły i angażujący sposób. Bohaterowie są świetni. Jest ich sporo, więc nie dostają jakoś wiele "czasu antenowego", a mimo tego wszyscy są JACYŚ (to serio nie jest w książkach takie oczywiste, ilość kartonowych wycinków zamiast ludzi jest zatrważająca). Nawet nie umiem powiedzieć, który z bohaterów podobał mi się najbardziej. Dzięki temu, że są to postacie tak różne - z odmiennych planet, kultur, momentów w czasie, backgroundów - to nie ma tu momentów nudy. A równocześnie nie ma też czegoś takiego, że czytając czyjeś POV czekasz aż się skończy, bo już jesteś zaangażowany w losy kogoś innego. W niektórych rozdziałach perspektywa skacze niemalże z akapitu na akapit, ale zamiast chaosu mamy tu bardziej spójny wielogłos, który sprawia, że opowieść równomiernie się wypełnia. O fabule niczego wam nie powiem, bo najlepiej jest wejść w historię z zerowym pojęciem o tym, co nas czeka. Zresztą opis książki jest taki, że niczego nie zdradza. Wiedzcie tylko, że na końcu płakuniałam jak bóbr. A teraz czekam na kolejną powieść Jimeneza. Ale niech się nie spieszy. Ja poczekam. Żeby jego kolejne powieści trzymały taki poziom jak te dwie, które przeczytałam.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na911 dni temu
Objawicielka Daryl Gregory
Objawicielka
Daryl Gregory
"Objawicielka" sprawia, że na pewno przyjrzę się innym książkom z oferty wydawnictwa MAG. To niepokojąca opowieść, która przenosi nas do czasów przed- i powojennej Ameryki. Do Tennessee. Mamy tu dwie osie czasowe. Jedna zahacza o lata 30., druga o końcówkę lat 40 XX wieku, prezentując losy Stelli, która w miarę szybko zyskała moją sympatię. Jako młódka zostaje oddana pod opiekę babci, Motty. Jak się szybko okazuje, będzie pełniła ważną rolę w swojej małej społeczności, która wyznaje nieznaną innym religię. W jaskini nieopodal bowiem znajduje się pewna istota, którą nazywają Duchoojcem. Byt powiązany jest w jakiś sposób z rodziną Stelli, a ona będzie łącznikiem pomiędzy 'wyznawcami', a ich bogiem... Już samo to, że młode dziewczyny jako jedyne mogą się porozumiewać z kreaturą, nasuwa pewne pytania. Oczywiście zagadkowych kwestii pojawi się więcej. Skąd to się wzięło? Czym jest? I co ma wspólnego z dziwną przepowiednią, która obiecuje odrodzenie? Co stoi za takim, a nie innym zachowaniem stwora? Pytań jest wiele, a Gregory dawkuje odpowiedzi w dobrym tempie, trzymając mocno uwagę czytelnika. Nie jest to długa opowieść, ale nie ma tu też zbędnych dłużyzn. Mamy za to ładnie zarysowane kwestie religijne małej społeczności, której wiara jest dosyć młoda/zapalczywa, momentami nieco zahaczając o fanatyzm. Jednocześnie widzimy aktualne wydarzenia, kiedy dorosła Stella wraca w rodzinne strony, zaalarmowana śmiercią Motty. Jej babcia miała przecież kolejną wychowankę przy spódnicy, jeszcze nie na tyle dojrzałą, aby mieć kontakt z bóstwem. Szkopuł w tym, że nieprzychylni członkowie rodzinki mają inne plany. Dla nich kontakt ze swoim bogiem jest ponad wszystko, bez względu na to ile będzie to kosztowało Objawicielkę... Cała intryga ma odczuwalne napięcie, a im bliżej finału, tym robi się upiorniej. Moim jedynym zarzutem jest fakt, że Gregory nieco zawiódł mnie w finale. Końcówka jest przewidywalna, a i 'największy' twist jest na tyle mocno zasygnalizowany, że czułem mocne rozczarowanie na ostatniej stronie. Niemniej losy Stelli to kawał dobrej historii.
Chris Grabovsky - awatar Chris Grabovsky
ocenił na87 miesięcy temu
Potwory północnoamerykańskich jezior Nathan Ballingrud
Potwory północnoamerykańskich jezior
Nathan Ballingrud
Całe szczęście, że nie zasugerowałem się opiniami na portalu. Opowiadania bardzo dobre. O złamanych ludziach, ich traumach, cieniach, wątpliwościach, mentalnych pułapkach, dylematach, problemach najbardziej osobistej natury, często w ich ekstremach. Wszystko przedstawione w bardzo drobiazgowy sposób. W krótkich portretach psychologicznych dostrzegamy ludzi z krwi i kości, a wątki fantastyczne (które są zdecydowanie na dalekim planie każdej historii) są symboliczną personifikacją ich wewnętrznych kryzysów. Z bólem się czytało opinie o tych tekstach, że niby są bez puenty. W każdym opowiadaniu jakaś jest, tyle że nie na ostatniej stronie - puenta tkwi w całości. Są to wycinki życia osób pełnych żalu i rozczarowań. Mają oni problemy z alkoholem, w małżeństwie, w macierzyństwie, często czują do siebie wstręt, nienawiść, przepełniają ich wyrzuty sumienia. Wiedzą jak bardzo są popieprzeni, starają się jakoś nawigować w chaosie życia, by ostatecznie i tak polec bądź też dostać to czego chcieli, lecz nie to, czego faktycznie potrzebowali. Lubimy czytać o ludziach, którzy w jakiś sposób pokonują swoje słabości, ograniczenia, ale niestety w prawdziwym życiu to nie zawsze tak wygląda, nie wszyscy wychodzą cało w starciu z samym sobą. I o tym jest ta książka. Znakomicie napisana, porównania Ballingruda są czystą przyjemnością. To wielka rzadkość, aby zabawa słowem była u pisarza tak imponująca, a jednocześnie zupełnie nie wydawała się efekciarską próbą zrobienia wrażenia na czytelniku. Odnosiłem wrażenie, że autorowi każda fraza przychodziła równie lekko jak oddychanie. I tak jak wspominałem - każda nadprzyrodzona obecność to symbolika, nieszczególnie trudna do rozszyfrowania dla kogoś, kto zastanawiał się czasem, co autor miał na myśli. Ulubionych opowiadań nie mam, wszystkie mnie wciągnęły, bo zaglądanie w umysł ludzi skrzywdzonych to jest ciekawe doświadczenie antropologiczne. Skoro samego siebie mam za w miarę poukładanego gościa, to interesująco jest czasem wejść w skórę kogoś desperacko potrzebującego pomocy. Dygresja: największą krzywdę tej serii zrobiło wydawnictwo nie nadając jej nazwy. Jakiś czytelnik wrzucił roboczy tytuł z zaginionej biblioteki "seria horrorów bez nazwy" przez co zaczęła przyciągać czytelników, których nigdy przyciągnąć nie powinna. To nie jest książka stworzona dla dreszczyku, lecz znakomite studium psychologiczne, biorąc pod uwagę krótką formę, gdzie w każdym zdaniu można odnaleźć wzbogacający całość detal. Jest to niemal proza głównonurtowa, fantastyki jest tu może 5%. To jedna z tych pozycji o kondycji ludzkiej - więc jeśli to sformułowanie zwykle Cię odstrasza w marketingu książek, to nie będzie to pozycja dla Ciebie. Mówią, że "diabeł tkwi w szczegółach" i tak samo jest z doskonale naszkicowanym człowieczeństwem.
Jacob94 - awatar Jacob94
ocenił na78 miesięcy temu
Gra środkowa Seanan McGuire
Gra środkowa
Seanan McGuire
Roger urodził się z niezwykłym talentem do słów, Dodger – do matematyki. Para bliźniąt, sztucznie stworzona przez alchemików pragnących przejąć władzę nad światem, została rozdzielona po urodzeniu. Ich umysły wiedzą jednak, jak się odnaleźć. Seanan McGuire dała mi się poznać jako interesująca pisarka, dlatego „Gra środkowa” pojawiła się w mojej książkowej kolekcji. I absolutnie tego nie żałuje. Z jednej strony powieść ta ma w sobie coś z innego cyklu tej autorki, „Zbłąkanych dzieci”, a jednocześnie buduje unikatowy i nieco dziwny świat, który kojarzy mi się trochę z „The Umbrella Academy”. Choć początek powieści jest nieco chaotyczny, tak ja od razu wsiąknęłam w styl McGuire. Tak jak i w „Zbłąkanych dzieciach”, tak i tu autorka sprawnie buduje dość mroczny (ale nie przesadnie) klimat, pełen magii i swego rodzaju dziwności. Zasady które rządzą światem przedstawionym są często lekko absurdalne, narracja często odwołuje się do różnorodnej symboliki, literatury, czy Tarota, a negatywne postacie są mocno przerysowane, ale w taki sposób, który mi jak najbardziej odpowiada. Rozumiem, że ten klimat i brak pewnej klarowności może niektórym przeszkadzać: mi absolutnie nie. Ta autorka pokazała mi już, że potrafi w sprawny sposób budować postacie i relacje między nimi. I w tej powieści też mi to udowodniła. Relacja Rogera i Dodger jest naprawdę interesująca. To duet, który pozostanie zupełnie się od siebie różni, ale jednocześnie - wzajemnie dopełnia się w działaniach. Kiedy na rynku dominują książki skupiające się na romansie, historia o rodzeństwie jest miłą odmianą. I to nie tak, że postacie w relacje romantyczne nie wchodzą. Wchodzą, ale po prostu narracja się na tym nie skupia. Co ważne, w przeciwieństwie do wcześniej już wspomnianego cyklu, „Gra środkowa” nie jest powieścią młodzieżową. Postacie poznajemy w bardzo młodym wieku, jednak pod koniec powieści są już dorosłymi, dojrzałymi ludźmi. Powieść jest też dość brutalna i choć może ogrywa to w sposób raczej komiksowy, nie jest nadmiernie dosadna, to warto mieć to na uwadze, kiedy się po tę historię sięga. Jak zwykle mam problem z dziwnością i absurdem tak u McGuire naprawde mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Uważam, że taki wybór na kreację świata dopełnia całej opowieści. Miałam poczucie, że to nie jest dziwność-byle-być-dziwna, że w tym wszystkim jest konkretny zamysł i system magiczny, tylko po prostu: nie było (jeszcze) potrzeby, aby wszystko dokładnie wyjaśnić. Mamy tu więc raczej okrutną alchemię, której stosowanie często wiąże się z okrucieństwem i jest bardzo bliska nekromancji. Mamy wyjątkowe dzieci, których umiejętności nie są do końca zbadane. Mamy i zmienianie czasu, które działa, bo narracja nie próbuje nam dokładnie wyjaśniać jego mechanizmów. Nie da się ukryć: niełatwo jest dokładnie i dobrze opisać podróży w czwartym wymiarze. Warto tu zwrócić uwagę na to, że ta powieść nie jest akcyjniakiem. Najważniejszy jej element to RELACJA Rodgera i Dodger. To u te postacie w dużej mierze chodzi. Więc jeśli ktoś poszukuje w powieściach fantasy wyłącznie przygody, z klarownie opisanym światem, który nie pozostawia złudzeń co do zasad, jakie rządzą danym uniwersum: to nie jest ta książka. Jeśli jednak ktoś podziela moją miłość do intrygujących światów, niekoniecznie oczywistych historii oraz dobrze napisanych relacji to myślę, że „Gra środkowa” może zwrócić Waszą uwagę.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na84 miesiące temu
Góra pod morzem Ray Nayler
Góra pod morzem
Ray Nayler
Czasem zastanawiam się, co kryją podmorskie tonie. Wiecie, że według różnych szacunków zbadane zostało mniej niż 5% całego światowego oceanu? Ray Nayler zadaje kilka zasadnych pytań w swojej książce. Po pierwsze – czy istoty rozumne i mające możliwość komunikacji mogłyby rozwinąć się w oceanie? Pomysł zasadza się na rozwoju ośmiornic, które powszechnie znane są ze swojej inteligencji i próbie kontaktu korporacji DIANIMA z zamieszkującymi u wybrzeży Wietnamu głowonogami. Świat przedstawiony przez autora to jednocześnie wizja postapokaliptyczna – kraje zostały strawione przez wojnę, jednocześnie do tego dochodzi szybki postęp technologiczny – przede wszystkim związany z cybernetyką i androidami. I to drugi problem, który jest w centrum zainteresowania. Pojawiają się powszechnie spotykane w literaturze sf pytania: czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Kiedy tworzy się świadomość? Jak ją określić? Chociaż wiele pomysłów, które przedstawia autor są ciekawe, to potknął się w kilku miejscach i trochę odebrało mi to przyjemność z odbioru tej lektury. Po pierwsze – stateczność akcji. Nayler de facto bawi się kilkoma konwencjami – thrillerem, hard sf, elementami szpiegowskimi – ale nie potrafi tego amalgamatu złożyć w jedno. W książce występują trzy wspólne wątki, które tylko pobieżnie się ze sobą schodzą i chociaż wszystkie są rozwiązywane, to równie dobrze mogłyby funkcjonować oddzielnie. Mało tego, usuwając którykolwiek z nich nie stracimy w zasadzie płynności narracji. Po drugie – płytkość zadanych pytań. Nie zrozumcie mnie źle, wiele z aspektów poruszonych przez autora jest ciekawych i istotnych, tylko były one już realizowane przez wielu autorów w wielu książkach na przestrzeni kilkudziesięciu lat – ale przede wszystkim było to robione lepiej. I po trzecie – strasznie mi się ta książka dłużyła.Nie wiem, czy wynikało to z tłumaczenia czy z formy oryginału. W ostatecznym rozrachunku książka była po prostu ok. Kilka pytań było istotnych ale wykonanie było poprawne. Czy to źle? Nie. Ale trochę za mało na zachwyt.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na62 miesiące temu
Urządzenie Centauryjskie Michael John Harrison
Urządzenie Centauryjskie
Michael John Harrison
Im więcej czytam SF, tym bardziej pluję sobie w brodę, że jeszcze tyle mam do nadrobienia!🥹 Wzięłam się pod koniec zeszłego roku za "Urządzenie Centauryjskie" Harrisona, kupione kiedyś pod wpływem nagłego impulsu, który poczułam przechodząc obok pewnej księgarni. I wiecie, co? Jaka to była szalona jazda przez Galaktykę!☄️ John Truck, nasz bohater czy też raczej antybohater jako kapitan statku błąka się po galaktyce. Chichot losu sprawia, że John ze względu na burzliwy życiorys, mając za uszami handel narkotykami niczym marionetka zostaje uwikłany w dziwne, polityczne sprawy, które sam ledwo rozumie, a wszystko przez odkryte na Centauri enigmatyczne tytułowe urządzenie... Ścigany przez militarne supermocarstwa, które walczą o kontrolę nad Ziemią, a co za tym idzie i całą Galaktyką... Cóż takiego ma John, co sprawia, że go tak poszukują?👀 Uwielbiam tę wizję świata nakreślonego przez Harrisona. Jest owiana międzygwiezdnym mrokiem, pełno kosmicznych śmieci, dryfujące chromowane trumny. Megaporty z zapomnianymi bunkrami, magazynami czy opustoszałymi stacjami rakietowymi. Multikulturowa przyszłość, w której snują się barwne, groteskowe postaci ogarnięte degrengoladą, wszelakie szumowiny, portowe panie lekkich obyczajów, handlarze narkotykami, rebelianci ukrywających się na rubieżach wszechświata. Nocne, undergroundowe imprezy w stroboskopowym świetle i narkotyki... To wszystko jest takie ponure i nihilistyczne. To taka dziwna, psychodeliczna, momentami pełna komizmu historia. Plątanina scifi z przygodą awanturniczą i domieszką cyberpunka. Bawiłam się przy tym wybornie!
katooola - awatar katooola
oceniła na83 miesiące temu

Cytaty z książki Ninefox Gambit

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ninefox Gambit