Sarajewskie Marlboro

Okładka książki Sarajewskie Marlboro autorstwa Miljenko Jergović
Okładka książki Sarajewskie Marlboro autorstwa Miljenko Jergović
Miljenko Jergović Wydawnictwo: Wydawnictwo Akademickie SEDNO literatura piękna
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2020-06-17
Data 1. wyd. pol.:
2020-06-17
Data 1. wydania:
1997-01-01
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379630882
Tłumacz:
Miłosz Waligórski, Magdalena Petryńska, Maciej Czerwiński
Zbiór „Sarajevski Marlboro” ukazał się w 1994 roku, w trzecim roku oblężenia Sarajewa. Książka od razu otrzymała najważniejszą nagrodę literacką dla prozy (im. Ksavera Šandora Gjalskiego) i wkrótce została przełożona na kilka języków, a Jergović stawał się coraz bardziej znany w Europie. Mieszkał już wówczas w Zagrzebiu, debiutował jednak w Bośni kilka lat wcześniej (1988) tomikiem poezji „Opservatorija Varšava” i przed „Marlboro” wydał jeszcze parę zbiorów poezji. Tytułowy wiersz tego tomu, „Obserwatorium Warszawa”, opowiada o pogodnym zmierzchu ostatniego dnia sierpnia 1939 roku i profesorze astronomii, który cieszy się z warunków odpowiednich do badań. Wiersz ma podtytuł „Nie czekając na barbarzyńców”. Myślę, że tak jak profesor astronomii Jergović nie czekał na barbarzyńców, ale się ich spodziewał. Tym czekaniem-nieczekaniem i jakąś zapowiedzią kończy się pierwsze opowiadanie (jedyne w części pierwszej) „Sarajewskiego Marlboro”. Mówi ono o wycieczce (i taki ma tytuł) z matką i kończy się tym, co zobaczył, kiedy nocą wracali do miasta: „niebo czerwone jak płonący dach nad światłami Sarajewa”.

Druga część, „Rekonstrukcja wydarzeń”, to 27 krótkich opowiadań z oblężonego, ostrzeliwanego i rażonego ogniem miasta. Ale pisarza interesuje tu nie sama wojna, tylko życie ludzi i ich losy w tej wojnie. Każde opowiadanie pokazuje jeden konkret, jeden szczegół, w którym zawiera się los człowieka. Tym, co u Jergovicia i w tych opowiadaniach, i w następnych książkach jest najistotniejsze, to relacja z codzienności, wyczucie osobności Sarajewa, wrażliwość, a przede wszystkim zrozumienie wielonarodowego miasta, o czym autor mówi przekonująco, ale bez deklaracji i ideologii. W opowiadaniu List, który do przyjaciela Bośniaka pisze czarnoskóry absolwent sarajewskiej uczelni, to on mówi o praktycznej, codziennej stronie tej wielokulturowości, której nie znalazł nigdzie indziej. Jest w tej książce także humor, niekiedy ironia, ale przede wszystkim głęboki smutek człowieka świadomego nieodwracalności wojennego spustoszenia, które jednych wygnało z kraju, innych zmieniło, zmusiło do samotności, w różny sposób okaleczyło albo pozbawiło życia.

Ostatnia część, „Who will be the fitness”, zawierająca – tak jak część pierwsza – tylko jedno opowiadanie zatytułowane „Biblioteka”, mówi o domowych bibliotekach, o książkach, z którymi się dojrzewało, które się pamięta, do których się wraca, i tych, po które nie sięgnie się nigdy, o nieoddanych właścicielom, niepodarowanych, o wszystkich domowych bibliotekach, które strawił ogień – albo ten, na którym ludzie gotowali jedzenie i który dawał im ciepło, albo największy, symboliczny, który strawił sarajewską bibliotekę. Ostatnie zdanie pierwszej prozatorskiej książki Jergovicia brzmi tak: „Jako płomień wszystkich płomieni i ogień wszystkich ogni, jako ostateczny mityczny proch i popiół zapamiętany będzie los sarajewskiej biblioteki uniwersyteckiej, sławnej Vjećnicy, której książki płonęły cały dzień i noc. Poprzedziły to huk i eksplozja, dokładnie rok temu. Może tego samego dnia i miesiąca, kiedy to czytasz. Pogłaskaj delikatnie swoje książki, cudzoziemcze, i pomyśl, że są prochem”.

Ogień zaczął i ogień kończy tę książkę.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sarajewskie Marlboro w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sarajewskie Marlboro



141 137

Oceny książki Sarajewskie Marlboro

Średnia ocen
7,1 / 10
208 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Sarajewskie Marlboro

avatar
178
91

Na półkach:

Opowiadania.

Opowiadania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
239
87

Na półkach:

Who will be the witness... Nikt, bo takie są reguły wojny i mroku, który pogrąża świat kiedy salwy armatnich dział zaczynają siać spusztoszenie i śmierć.

Opowiadania Miljenko Jergovića w zbiorze "Sarajewskie Marlboro" pokazują w bardzo subtelny sposób okrucieństwo wojny. Nie ma tutaj masowych mordów, gwałtów, rzeźi ludności cywilnej. Jest za to obraz jutra, które nigdy nie nadejdzie, a jeśli dla niektóyrch nadzejdzie to stanie się ono całkowicie inną rzeczywistością - śmierć za życia.

To hołd dla ludzi zwykłych, takich jak my, którzy zostali wplątani przez możnych tego świata w wir wojny, gdzie zwyczajni ludzie giną i mordują się wzajemnie w imię "ich intersów". To książka ponadczasowa, bo opowiadająca nie tylko o Sarajewie i Bośni na początku lat 90 XX wieku, ale odnosząca się do każdego dnia naszego życia. W ten sam sposób mogą opowiadać dzisiaj mieszkańcy Charkowa czy Strefy Gazy. Od zakończenia II Wojny Światowej na świecie nie było, ani jednego dnia pokoju.

Who will be the witness... Nikt, bo takie są reguły wojny i mroku, który pogrąża świat kiedy salwy armatnich dział zaczynają siać spusztoszenie i śmierć.

Opowiadania Miljenko Jergovića w zbiorze "Sarajewskie Marlboro" pokazują w bardzo subtelny sposób okrucieństwo wojny. Nie ma tutaj masowych mordów, gwałtów, rzeźi ludności cywilnej. Jest za to obraz jutra, które nigdy nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
637
474

Na półkach: , , ,

„Sarajewskie Marlboro”, zbiór opowiadań wydany w 1994 roku to prozatorski debiut Miljenko Jergović’a, bośniacko – chorwackiego pisarza, który zapewnił mu międzynarodowy rozgłos i uznanie czytelników w całej niemal Europie. To również zapowiedź wielkiego talentu literackiego, który kilka lat później rozbłyśnie w jego kolejnych powieściach.

Milenko Jergović, urodzony i wychowany w Sarajewie, gdzie ukończył filozofię i socjologię na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu w Sarajewie, jest uznawany za pierwszego z chorwackich pisarzy, tworzących w latach 90-tych, który wykorzystał prawdziwe wydarzenia jako materiał do twórczości literackiej.

„Sarajewskie Marlboro”, zbiór kilkudziesięciu opowiadań z oblężonego Sarajewa jest tego najlepszym przykładem.

Po rozpadzie Jugosławii na początku lat 90-tych całe niemal Bałkany stanęły w ogniu. Coś, co wydawało się niemożliwe w Europie po zakończeniu II Wojny Światowej stało się rzeczywistością.

Milenko Jergović w tych kilkudziesięciu niewielkich, króciutkich opowiadaniach stara się opisać traumę mieszkańców oblężonego miasta. Miasta, w którym przed wojną żyli obok siebie mieszkańcy różnych narodowości i religii a które wraz z jej wybuchem stało się pułapką.

To kronika cierpienia, bólu i straty zwykłych ludzi. Saksofonisty z kawiarni Beograd, Saliha F., któremu czetnicy na jego oczach zamordowali żonę i córkę, pana Ivo, który wodą ze swojej studni dzielił się z sąsiadami z ulicy. I wielu, wielu innych. To ludzie tacy sami jak my czy nasi sąsiedzi.

Sarajewo tętniące życiem, wielokulturowe, w opowiadaniach Jergović’a odchodzi w niepamięć, pustoszeje, wymiera. Nie już miejsca na radość, śmiech i opowiadanie niezwykłych bałkańskich historii. To walka o przeżycie kolejnego dnia.

Proza Milenko Jergović’a jest skromna, niemal ascetyczna lecz paradoksalnie wręcz zwiększa to jej siłę oddziaływania. To proza pełna smutku człowieka który uświadamia sobie nieodwracalność wojennego spustoszenia. Wojna zmienia wszystko.

Znakomita.

„Sarajewskie Marlboro”, zbiór opowiadań wydany w 1994 roku to prozatorski debiut Miljenko Jergović’a, bośniacko – chorwackiego pisarza, który zapewnił mu międzynarodowy rozgłos i uznanie czytelników w całej niemal Europie. To również zapowiedź wielkiego talentu literackiego, który kilka lat później rozbłyśnie w jego kolejnych powieściach.

Milenko Jergović, urodzony i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

535 użytkowników ma tytuł Sarajewskie Marlboro na półkach głównych
  • 281
  • 247
  • 7
83 użytkowników ma tytuł Sarajewskie Marlboro na półkach dodatkowych
  • 47
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Sarajewskie Marlboro

Inne książki autora

Miljenko Jergović
Miljenko Jergović
Bośniacki pisarz i publicysta. Obecnie mieszka i pracuje w Zagrzebiu w Chorwacji. Urodził się i wychował w Sarajewie, gdzie ukończył filozofię i socjologię na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Sarajewskiego. Zadebiutował w 1988 tomem wierszy "Opservatorija Varšava". W roku 1992 rozpoczął współpracę jako dziennikarz i wydawca z tygodnikiem "Nedjeljna Dalmacija". W roku 1993 przenosi się do Zagrzebia. Jego pierwszy i najbardziej znany zbiór opowiadań o życiu w ogarniętej wojną Bośni i Hercegowinie "Sarajevski Marlboro", wydany w roku 1994 zapewniło mu międzynarodowe uznanie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Sarajewskie Marlboro przeczytali również

Gure. Historie z Kraju Basków Katarzyna Mirgos
Gure. Historie z Kraju Basków
Katarzyna Mirgos
Kraj Basków to nie miejsce, to stan umysłu, którego nie da się zamknąć w turystycznej broszurze”. Niestety, po lekturze książki „Gure. Historie z Kraju Basków” autorstwa Katarzyny Mirgos, można odnieść wrażenie, że autorka nie do końca wzięła sobie tę maksymę do serca. Choć publikacja obiecuje intymny wgląd w duszę jednego z najbardziej fascynujących i skomplikowanych narodów Europy, ostatecznie otrzymujemy produkt, który utknął w martwym punkcie między ambitnym reportażem a subiektywnym pamiętnikiem z podróży. Głównym problemem „Gure” jest jej fragmentaryczność. Autorka serwuje nam zbiór luźnych opowieści, które rzadko układają się w spójną całość. Czytelnik liczący na rzetelną analizę baskijskiej tożsamości czy skomplikowanej historii ETA, poczuje się rozczarowany. Mirgos ślizga się po powierzchni tematów, które wymagają chirurgicznej precyzji. Zamiast wejść w trudny dialog z historią, autorka często ucieka w bezpieczne, niemal pocztówkowe opisy krajobrazów i lokalnej kuchni. Styl autorki bywa nużący. Nadmiar poetyckich metafor i osobistych wtrętów sprawia, że sama postać Katarzyny Mirgos staje się momentami ważniejsza niż jej bohaterowie. Reportaż, z definicji, powinien oddawać głos „innemu”, tymczasem w „Gure” ten głos jest skutecznie tłumiony przez subiektywny filtr autorki. Czytając o baskijskich tradycjach, częściej dowiadujemy się, co czuła autorka, patrząc na góry, niż co czują sami Baskowie, żyjąc w cieniu swojej burzliwej przeszłości. Kolejnym zarzutem jest unikanie trudnych pytań. Kraj Basków to region zdefiniowany przez konflikt, opór i niezwykle silne napięcia polityczne. Mirgos traktuje te zagadnienia z niemal lękową ostrożnością. W efekcie otrzymujemy obraz wygładzony, pozbawiony pazura i niezbędnego w literaturze faktu krytycyzmu. To wizja Baskonii „dla turystów” – bezpieczna, estetyczna, ale przez to mało autentyczna. „Gure. Historie z Kraju Basków” to książka poprawna, ale nic ponadto. Brakuje w niej drapieżności charakterystycznej dla najlepszych polskich szkół reportażu. To pozycja, która ładnie wygląda na półce i może służyć jako nastrojowy wstęp do wakacji w San Sebastián, ale zawodzi jako próba zrozumienia fenomenu baskijskości. Jeśli szukasz głębokiej analizy i mięsa dziennikarskiego, „Gure” prawdopodobnie pozostawi Cię z poczuciem niedosytu i poznawczej pustki.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu Michał Potocki
Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu
Michał Potocki Karolina Baca-Pogorzelska
Zanim napiszę kilka słów o „Czarnym złocie”, niewielki komunikat: tak, pani Karolina Baca-Pogorzelska (obecnie Kuzema) podobno trochę nawywijała na Ukrainie. Pisały o tym Wirtualne Media czy Interia. Jak było naprawdę – nie wiem, nie będę wyrokował. Dowiedziałem się o zarzutach kierowanych w stronę autorki dopiero po przeczytaniu książki, gdy sprawdzałem, kto zacz. Gdybym wiedział wcześniej o rzeczonych kontrowersjach, raczej nie sięgnąłbym po ten reportaż, bo sprawa ewidentnie nie jest jednoznaczna. I w sumie miałbym czego żałować, bo „Czarne złoto” to rasowa dziennikarska robota. W zasadzie od samego początku można zauważyć, że autorzy niezbyt dbają o dobre samopoczucie czytelników, zasypując nas lawiną dat, nazwisk oraz faktów. Ktoś, kto lubuje się w tego rodzaju literaturze i jednocześnie lubi poczytać sobie o szeroko rozumianym górnictwie węgla kamiennego, powinien być bardzo zadowolony z „Czarnego złota”. Dodajmy do tego wątki polityczne, którym autorzy poświęcili sporo czasu, konfrontując się chociażby zarówno z polskimi, jak i unijnymi politykami. A także wyraźnie wskazaną niejednoznaczną rolę niektórych ukraińskich polityków w procederze handlu de facto kradzionym węglem – i mamy przepis na naprawdę interesującą książkę. Doskonale udokumentowaną, bo bibliografia jest doprawdy imponująca. Mój jedyny realny problem z tą książką jest taki, że chyba się trochę zdezaktualizowała. Pisano ją oraz redagowano gdzieś w okolicach 2019 roku – i to niestety widać. Niby gdzieś tam w tle majaczy rosyjski niedźwiedź, który ma chrapkę na wschodnią Ukrainę, ale o większym zagrożeniu – na przykład regularną wojną – raczej w tej książce nie przeczytamy. Przecież Rosjanie eksploatują donbaskie kopalnie w zasadzie od 2014 roku. Na Krymie też są już od ładnych paru lat – i generalnie niewiele z tego wynika. Nawet ukraińscy politycy wydają się być pogodzeni z istniejącym stanem rzeczy, a niektórzy z nich wręcz współpracują z władzami „zbuntowanych” Doniecczyzny i Ługańszczyzny. Czas pokazał, jak bardzo wszyscy się mylili. Dlatego gdy obecnie potraktujemy „Czarne złoto” jak dokument, książka spokojnie się obroni. Jednak jako reportaż chyba odrobinę straciła na aktualności. Nie żałuję, że ją przeczytałem, ale na tę chwilę nie planuję powrotu.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na65 miesięcy temu
W stronę Ochrydy. Podróż przez wojnę i pokój Kapka Kassabova
W stronę Ochrydy. Podróż przez wojnę i pokój
Kapka Kassabova
Już po lekturze "Granica. Na krawędzi Europy" poczułem zew powrotu na Bałkany. "W stronę Ochrydy. Podróże przez wojnę i pokój" jeszcze bardziej mnie do ponownej wyprawy zachęciła. Jeżeli ktoś myśli, że gdzieś między Odrą i Bugiem żyje naród, który doświadczył wiele w swojej historii, to świadczy tylko o tym, że jego znajomość historii i literatury sprowadza się do lektur Trylogii i podręczników historii do szkoły podstawowej. Na niewielkim skrawku, gdzieś między wysokimi górami zostały stłoczone narody, które są sobie bliskie, a jednocześnie sobie wrogie. Autorka prowadząc nas, w książce, wokół jeziora Ochrydzkiego przedstawia powikłane losy ludzkie. Rodzin rozdzielonych granicą, która nie do końca jest widoczna. Ludzi bliskich sobie a zarazem żyjących daleko od siebie. Z książki dowiedziałem się dlaczego powszechnie widuje się kobiety w czarnych strojach, to wdowy, które niekoniecznie owdowiały w pełnym tego słowa znaczeniu. "Bapczoru" to słowo określa kogoś kto przeżył niewyobrażalną koszmar. Historia tego regionu podsumowana przez autorkę "Nad jeziorami żyją ludzie, którzy kiedyś byli jednym ludem, ale z biegiem czasu za sprawą granic i niemądrych polityków stali się wrogami". Warto przeczytać książkę i wyciągnąć wnioski, aby na pewnym skrawku ziemi, gdzieś między Bałtykiem a Tatrami, za sprawą pewnych sił, z czasem ktoś nie opisywał historii bałkańskich. Polecam, każdemu kto wybiera się na Bałkany lub stał się ich miłośnikiem, za sprawą kilkudniowych wypadów urlopowych.
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na83 lata temu
Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu Natalia Bryżko-Zapór
Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu
Natalia Bryżko-Zapór
Wołyń. Poczekalnia do przyszłości. „Wołyń istnieje i żyje własnym życiem. Choćby dlatego warto przyjrzeć się temu miejscu bliżej i zobaczyć, czym jest obecnie. Poznać dzisiejsze troski i radości jego mieszkańców. Dowiedzieć się, co pozostawił im wczorajszy dzień”. Wołyń. Na dźwięk tego słowa mimowolnie się wzdrygamy. Wołyń bowiem kojarzy się w Polsce głównie z ludobójstwem, jakiego na Polakach dopuściła się Ukraińska Powstańcza Armia. Z powierzchni ziemi zniknęły całe polskie wsie i osady. Po II wojnie światowej Wołyń w całości został za naszą wschodnią granicą. Zostały tam jednak także ślady polskości, które – mimo usilnych starań komunistów – przetrwały do dziś. Jednak Wołyń to także ukochane i trochę zmitologizowane Kresy Wschodnie. To kraina mlekiem i miodem płynąca, przynajmniej taka jawiła się we wspomnieniach tych, którzy musieli ją opuścić w wyniku wojennej zawieruchy. Wszystko to jednak przeszłość. Tymczasem jest także teraźniejszość. Jaki jest współczesny Wołyń? Czym żyją jego mieszkańcy? Jakie problemy ich zajmują, z jakimi przeciwnościami losu muszą się mierzyć? Czy znają historię krainy, na której żyją? Odpowiedzi na te i podobne pytania przynosi książka Natalii Bryżko-Zapór pod tytułem „Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne, w znanej serii Sulina. Jej autorka jest dziennikarką, dyplomatką i tłumaczką z języków ukraińskiego i rosyjskiego. Pracowała między innymi jako radca Ambasady RP w Kijowie. Swój reportaż podzieliła na sześć części. Na wstępie zamieściła mapę, która pozwala czytelnikowi umiejscowić Wołyń w jego historycznych i współczesnych granicach. Zaznaczyła także miejscowości, które odwiedziła i o których pisze. Wołyń, jako każdy region przygraniczny, ma specyficzne problemy i stoi przed wieloma wyzwaniami. Przede wszystkim jest to region biedny, a nawet bardzo biedny. Mówią o tym wszyscy rozmówcy autorki. Słynny ukraiński czarnoziem z różnych przyczyn leży odłogiem. Starsi mieszkańcy uprawiają małe, przydomowe poletka, tyle co dla siebie. Tymczasem młodsi. No właśnie, młodsi wyjeżdżają za pracą na Zachód. Dla nich tym wymarzonym zachodem jest Polska. Przyjeżdżają do naszego kraju nie tylko, żeby pracować, lecz także uczyć się i studiować. Na Ukrainie nie widzą dla siebie perspektyw. Ukraina to, co zrozumiałe, ważny bohater reportażu. Natali Bryżko-Zapór na każdej stronie obnaża słabości i patologie, trawiące państwo. Korupcja, wszechwładza oligarchów, istniejące od lat układy. Gdzie w tym wszystkim zwykły człowiek? Otóż czuje się niepotrzebny i zdany tylko na siebie. Państwo wydaje się słabe, niestabilne, niewspierające uczciwych obywateli. Czytelnik poznaje meandry ukraińskiej polityki i przyczyny nieoczekiwanego zwycięstwa w wyborach prezydenckich telewizyjnego komika. Jednak za hasłem zmiany poszło niewiele realnych działań. Mieszkańcy Wołynia ciągle czują, że nikogo nie obchodzą. Tymczasem wschodnia Ukraina wyzywa ich od banderowców. Jaki jest więc stosunek Ukraińców do historii? Czy wiedzą o tragicznych wydarzeniach z czasów II wojny światowej? Jak postrzegają UPA? Co sądzą o Polsce i Polakach? Czytając „Pogranicze wszystkiego” dowiemy się o Wołyniu naprawdę sporo. Choćby o podziałach w ukraińskim prawosławiu i walce o autokefalię tamtejszej cerkwi. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Byłem na Ukrainie, także na Wołyniu. Stąd też wiele rzeczy, o których czytamy w książce, widziałem na własne oczy. Fatalne drogi, biedne wiejskie chaty, nieukończone budowy. Zachodnia Ukraina jest naprawdę biednym regionem. Tym większy kontrast jest między zwykłymi mieszkańcami a bogatymi oligarchami, mającymi olbrzymi wpływ na bieżącą politykę i sytuację w kraju. Wołyń i Ukraina to krainy nierozerwalnie związane z Polską. Tak po prostu jest, czy się to komuś podoba, czy nie. To na Wołyniu do szkoły uczęszczał Tadeusz Kościuszko. Jeszcze wcześniej Ukraina spływała krwią kozackich powstań. Najsłynniejsze z nich, pod dowództwem Bohdana Chmielnickiego na trwałe zmieniło rzeczywistość społeczno-polityczną regionu. Czy coś mnie zaskoczyło w reportażu Natalii Bryżko-Zapór? Tak, mianowicie fragment o protestantach na Wołyniu. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że cieszą się na tym terenie aż taką popularnością. „Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu” to interesujący reportaż o interesującym regionie, leżącym tuż przy granicy z Polską. Wołyń tymczasem żyje swoim życiem – zmagając się z trudną teraźniejszością, marzy o przyszłości. Jakiej? Przekonajcie się sami, sięgając po książkę. Autorce należą się słowa uznania za poruszenie wielu tematów i wątków. Taki jest współczesny Wołyń – wielowymiarowy i niejednoznaczny. Wyruszcie do tej krainy razem z Natalią Bryżko-Zapór. Zachęcam do literackiej podróży. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na711 miesięcy temu
Fuerte Kasper Bajon
Fuerte
Kasper Bajon
"Fuerte" Bajona nie jest wcale reportażem. Żeby nim było, musiałoby zawierać historie Pedra, Juana , czy innego Alfonsa. To jest zwykłych ludzi, którzy na tej wyspie mieszkają, czy są z nią w jakiś sposób związani. Owszem, autor czasami odnosi się do jej mieszkańców, opisuje ich i charakteryzuje, a nawet raz, czy dwa wnika w ich psychikę i sposób myślenia, analizuje ich sposób bycia, ale zawsze robi to w odniesieniu do grupy. Nigdy na przykładzie, przez opowiedzenie indywidualnej opowieści. Jedyne osoby, których historie są przedstawione, to historia autora, a także postaci historycznych. Na szczęście są to historie ciekawe, przynajmniej dla mnie. Z dużą przyjemnością dowiadywałem się o momentach z przeszłości, tak nieznaczących w odniesieniu do historii świata, a jednak interesujących i niezmiernie ważnych dla tożsamości wyspy. Przygody kolonizatorów, odkrywców, podróżników, czy politycznych pariasów, którzy zawitali na Fuerte na przestrzeni wieków, pokazują, że nawet najmniejszy skrawek naszej ziemi, najbardziej odległa i zapomniana dziura (mam nadzieję, że mieszkańcy Kanarów, się nie obrażą),posiada swoją unikalną i wartą poznania historię. Początkowo chciałem tu jeszcze opisać emocjonalny wkład autora w narrację książki. To, że nie ogranicza się jedynie to przedstawienia Czytelnikowi historycznej, kulturowej, czy geograficznej wiedzy o wyspie, ale próbuje snuć osobisty, troszeczkę poetyczny, a czasami filozoficzny przekaz swoich przemyśleń i uczuć . Doszedłem jednak do wniosku, że jest to absolutne minimum, by nie traktować takiej pozycji, jako wypisu z encyklopedii. Ostatecznie Bajon przekazuje nam obraz wyspy zarówno przez pryzmat faktów, jak i własnych spostrzeżeń. Czasami robi to lepiej, czasami gorzej.
Konrad - awatar Konrad
ocenił na620 dni temu
Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca Artur Klinau
Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca
Artur Klinau
Życie w komunistycznym mieście. „Czy było lepsze miejsce, w którym odrodzić się mogło Miasto Słońca Utopii, Wyspy, której nie ma, niż Kraina, której nie ma, zamieszkana przez Naród, którego nie ma, ze stolicą w Mieście, którego nie ma? Miasto Słońca jako fizyczne ciało mogło zamieszkać jedynie w mieście idealnie bezcielesnym”. Sięgając po książkę pod tytułem „Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca” zupełnie nie wiedziałem, czego się po niej spodziewać. Pewną podpowiedzią było wydawnictwo. Tytuł ten ukazał się bowiem w serii Sulina nakładem Czarnego, słynącego ze znakomitych reportaży. Jego autorem jest Artur Klinau, białoruski pisarz, scenarzysta, malarz i architekt. Mana swoim koncie dwie powieści, za jedną z nich w roku 2014 otrzymał Nagrodę Literacką im. Jerzego Giedroycia. Jednak tytuł książki niektórych może wprowadzić w błąd. Nie jest to bowiem klasyczny przewodnik po mieście. Trudno byłoby go wziąć do ręki i spacerować z nim po Mińsku, chociaż nie jest to niemożliwe. Mimo to, a może właśnie dlatego, pozycja ta bardzo przypadła mi do gustu. Autor porusza w nim bowiem szereg interesujących wątków i tematów. Czyni to w sposób prawdziwie ciekawy i zajmujący czytelnika. Jego styl i język są bardzo oszczędne, ale dzięki temu książka jeszcze zyskuje. Biorąc ją do ręki byłem zaskoczony jej objętością – liczy tylko sto pięćdziesiąt stron. O czym więc pisze Klinau? Według mnie przede wszystkim pisze o rzeczywistości komunistycznego państwa. O życiu w komunistycznym mieście i kraju, niezależnie od tego, jak on się nazywa i gdzie leży. Oczywiście autor urodził i wychował się w Mińsku. Nie może więc dziwić fakt, że jednym z bohaterów jego powieści jest tytułowy Mińsk. Pisze o nim z pewnym sentymentem – wszak wszyscy mamy wyidealizowany obraz swego kraju lat dziecinnych. Jednak wraz z upływem lat, wraz z wchodzeniem w dorosłość Artur Klinau zauważa wszystkie paradoksy i cienie komunistycznego miasta, komunistycznego kraju i komunistycznego systemu. Punkt po punkcie obnaża je przed swoim czytelnikiem. Jednak punktem wyjścia dla autora jest historia. Tutaj mam najwięcej zastrzeżeń. Autor pisze bardzo skrótowo, wielkie historyczne procesy i wydarzenia często kwituje jednym zdaniem. Stąd też wskazane jest, aby czytelnik był zorientowany w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów i Rosji, inaczej bowiem ciężko będzie mu zrozumieć mocno hasłowe wywody autora. Szczerze wątpię, czy czytelnik zachodni zrozumie te fragmenty. Do niektórych fragmentów również ja mam zastrzeżenia. Otóż autor stwierdza, że „w roku 1569 Księstwo Litewskie zawarło z Królestwem Polskim unię skierowaną przeciwko wschodnim agresorom”. Informacja ta, chociaż prawdziwa jest pozbawiona szerszego kontekstu. Autor ciągle pisze o Litwie, o Wielkim Księstwie Litewskim. Nie zauważa, że już od 1385 roku Litwa znajdowała się w unii z Polską. Fragment o Wojnie Północnej jest tak napisany, że ktoś nie znający historii bardzo niewiele z niego zrozumie. Jest jednak coś, co jest olbrzymią wartością dodaną tej książki. To wspomniana już przeze mnie charakterystyka życia w komunistycznym państwie. Czy bowiem życie wyglądało tak tylko w Mińsku? A może każde państwo za Żelazną Kurtyną było takim właśnie Miastem Słońca. Miejscem, które rządziło się swoimi prawami. Miejscem, gdzie „Słowo było ważniejsze od Rzeczywistości” – cóż za genialna fraza. Komuniści nie przejmowali się rzeczywistością. Oni ją kształtowali. Jeżeli coś nazywali, to ludzie tak na to mówili. Nikt nie mógł mieć własnego zdania. Nikt nie mógł żyć poza Systemem, który otaczał i przenikał wszystko. Czego mi w książce zabrakło? Zabrakło mi dziejów najnowszych Mińska. Dość powiedzieć, że o epoce Łukaszenki autor wspomina na kilku stronach dopiero w Epilogu. Szkoda, że autor nie poświęcił nieco więcej miejsca, aby przybliżyć czytelnikom, jak Mińsk wygląda obecnie. Reasumując książka „Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca”, była dla mnie prawdziwą literacką ucztą. Nie spodziewając się tego zupełnie, otrzymałem fascynujące studium życia w komunistycznej rzeczywistości. Autor zastanawia się, czy na Ziemi można zbudować Utopię? Czy może ten eksperyment był tak tragiczny, bo przeprowadzili go Rosjanie? Polecam gorąco wszystkim interesującym się komunizmem, próbą opisu komunistycznej rzeczywistości i uchwycenia jej istoty. Według mnie to świetna książka. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na811 miesięcy temu

Cytaty z książki Sarajewskie Marlboro

Więcej

A na koniec znajdzie się jakiś playboy w eleganckim swetrze i stwierdzi, że samobójstwo to problem filozoficzny.

A na koniec znajdzie się jakiś playboy w eleganckim swetrze i stwierdzi, że samobójstwo to problem filozoficzny.

Miljenko Jergović Sarajewskie Marlboro Zobacz więcej

[...]
*Sarajevo Marlboro – marka papierosów opracowana przez firmę Philip Morris Inc. z myślą o gustach bośniackich palaczy.
Grabarz.

[...]
*Sarajevo Marlboro – marka papierosów opracowana przez firmę Philip Morris Inc. z myślą o gustach bośniackich palaczy.
G...

Rozwiń
Miljenko Jergović Sarajewskie Marlboro Zobacz więcej

[...]
Jeśli chcesz poznać moją opinię, filozofia to tylko gra wideo.
Ogrodnik.

[...]
Jeśli chcesz poznać moją opinię, filozofia to tylko gra wideo.
Ogrodnik.

Miljenko Jergović Sarajewskie Marlboro Zobacz więcej
Więcej