365 dni bez zapałek. Jak rok w australijskim buszu odmienił moje życie

Okładka książki 365 dni bez zapałek. Jak rok w australijskim buszu odmienił moje życie
Claire Dunn Wydawnictwo: Samsara biografia, autobiografia, pamiętnik
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Tytuł oryginału:
My Year Without Matches: Escaping the City in Search of the Wild
Wydawnictwo:
Samsara
Data wydania:
2015-11-19
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-19
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364645389
Tłumacz:
Agnieszka Falkowska
Tagi:
Agnieszka Falkowska Australia surwiwal przetrwanie busz
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,6 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
2323
1388

Na półkach:

Autorka książki, 31-letnia Claire Dunn, wypalona zawodowo postanawia porzucić pracę i wziąć udział - w ramach programu survivalowego - w projekcie zakładającym spędzenie całego roku w dziczy australijskiego buszu, gdzie będzie musiała - na tle zmieniających się pór roku - codziennie walczyć o schronienie, wodę, ogień i jedzenie.
Polecam, książka ciekawa i aż nieprawdopodobna.

Autorka książki, 31-letnia Claire Dunn, wypalona zawodowo postanawia porzucić pracę i wziąć udział - w ramach programu survivalowego - w projekcie zakładającym spędzenie całego roku w dziczy australijskiego buszu, gdzie będzie musiała - na tle zmieniających się pór roku - codziennie walczyć o schronienie, wodę, ogień i jedzenie.
Polecam, książka ciekawa i aż nieprawdopodobna.

Pokaż mimo to

5
avatar
134
120

Na półkach: ,

Sporo się namęczyłam czytając tę książkę. Autorka pisze w trochę nawiedzony sposób i chyba sama nie wie, do czego właściwie zmierza.

Sporo się namęczyłam czytając tę książkę. Autorka pisze w trochę nawiedzony sposób i chyba sama nie wie, do czego właściwie zmierza.

Pokaż mimo to

2
avatar
367
45

Na półkach: ,

Jeśli szukacie damskiej wersji książek o survivalu i chcecie się czegoś z niej dowiedzieć, to niestety szukajcie dalej. Dopóki autorka uczy się i buduje swoją osadę to jeszcze jest okej, ale im dalej w las tym nudniej. Dostajemy sny, wizje, wywody i nawet nie opisy przyrody, ale opisy ścieżek mówiące o tym że za zielonym kamieniem skręca w lewo, idzie do rozwidlonego drzewa, za nim skręca w prawo itd.

Jeśli ktoś interesuje się bardziej duchową przemianą autorki (która według mnie i tak nie jest jakaś spektakularna), to jest szansa że ta książka przypadnie mu do gustu.

Bardzo się zawiodłam, po opisie spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Miałam nadzieję że jest to książka którą szukam od dawna, ale niestety muszę szukać dalej.

Jeśli szukacie damskiej wersji książek o survivalu i chcecie się czegoś z niej dowiedzieć, to niestety szukajcie dalej. Dopóki autorka uczy się i buduje swoją osadę to jeszcze jest okej, ale im dalej w las tym nudniej. Dostajemy sny, wizje, wywody i nawet nie opisy przyrody, ale opisy ścieżek mówiące o tym że za zielonym kamieniem skręca w lewo, idzie do rozwidlonego...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
6
4

Na półkach:

Piękna podróż do serca przyrody i człowieka. Choć niewiele w książce dialogów, czyta się ją lekko, jakby zaglądając przez ramię autorki na otaczający ją świat. Szelest liści czy taniec ptaków jest tak namacalny i żywy, że niemal odczuwamy go sami. Myślę, że każdy powinien odbyć choć w części taką podróż do wnętrza siebie. Choćby czytając tą książkę.

„Niewiele urośnie na twardej skale.
Bądź rozkruszony. Bądź roztrzaskany.
Wtedy dzikie kwiaty pokażą się tam,
gdzie ty.
Byłeś silny zbyt długo.
Spróbuj czegoś innego. Poddaj się".

Piękna podróż do serca przyrody i człowieka. Choć niewiele w książce dialogów, czyta się ją lekko, jakby zaglądając przez ramię autorki na otaczający ją świat. Szelest liści czy taniec ptaków jest tak namacalny i żywy, że niemal odczuwamy go sami. Myślę, że każdy powinien odbyć choć w części taką podróż do wnętrza siebie. Choćby czytając tą książkę.

„Niewiele urośnie na...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
449
396

Na półkach: ,

Nie szukaj odpowiedzi, szukaj pytań. Im więcej pytasz, tym więcej widzisz. Największym wrogiem świadomości jest nuda. A nuda to tylko brak pytań. Kiedy ci się skończą, spójrz pod nogi.

Nie szukaj odpowiedzi, szukaj pytań. Im więcej pytasz, tym więcej widzisz. Największym wrogiem świadomości jest nuda. A nuda to tylko brak pytań. Kiedy ci się skończą, spójrz pod nogi.

Pokaż mimo to

1
avatar
0
0

Na półkach:

Nie umniejszam dokonań autorki, ale trochę inaczej wyobrażam sobie rok w australijskim buszu. I dlatego czuję się trochę rozczarowana lekturą.
Bo jednak blisko cywilizacji, z pomocą znajomych i rodziny, z wypadem na kawę i ciacho (gdy dzika przyroda zaczyna doskwierać i pojawia się mniejszy lub większy dołek). Ludzkie, normalne, ale spodziewałam się totalnego odcięcia od cywilizacji.
Poza tym momentami nudziła mnie lektuta tej książki.

Nie umniejszam dokonań autorki, ale trochę inaczej wyobrażam sobie rok w australijskim buszu. I dlatego czuję się trochę rozczarowana lekturą.
Bo jednak blisko cywilizacji, z pomocą znajomych i rodziny, z wypadem na kawę i ciacho (gdy dzika przyroda zaczyna doskwierać i pojawia się mniejszy lub większy dołek). Ludzkie, normalne, ale spodziewałam się totalnego odcięcia od...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
536
13

Na półkach: , , ,

Moje podejście do tej książki jest dość ambiwalentne. Początek ledwo mogłam zdzierzyc, zawiedziona, że muszę czytać o zalach i rozterkach uzalajacej się nad sobą perfekcjonistki, która zawsze stara się robić wszystko jak najlepiej, ale nigdy jej to nie wychodzi. Dopiero z biegiem kolejnych stron i rozdziałów książka zaczęła mnie wciągać, chociaż do samego końca nie potrafiłam zapalac sympatią do Claire. Uwiodla mnie jednak dość uniwersalna idea pragnienia wolności i życia we własnym rytmie, którą Claire nie bez niepowodzeń, próbowała wcielić w swoje życie podczas rocznego pobytu w australijskim buszu. Niestety technik survivalowych i naprawdę podbramkowych sytuacji w książce jest jak na lekarstwo, więc jeśli ktoś poszukuje ciekawej pozycji nt przetrwania srodze się zawiedzie - '365 dni bez zapałek' to relacja stricte skupiająca się na uczuciach i wewnętrznej przemianie głównej bohaterki. Pomimo, że momentami naprawdę chciałam przestać czytać tę książkę uważam, że warto dotrwac do końca aby przekonać się, czy Claire w końcu uda się odnaleźć swą prawdziwą drogę.

Moje podejście do tej książki jest dość ambiwalentne. Początek ledwo mogłam zdzierzyc, zawiedziona, że muszę czytać o zalach i rozterkach uzalajacej się nad sobą perfekcjonistki, która zawsze stara się robić wszystko jak najlepiej, ale nigdy jej to nie wychodzi. Dopiero z biegiem kolejnych stron i rozdziałów książka zaczęła mnie wciągać, chociaż do samego końca nie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
236
118

Na półkach: ,

Książka jest o tyle ciekawa, że nie ma w niej wielu opisów technicznych rodem ze szkoły przetrwania, czy poradników surialowca, a mamy raczej opisy wewnętrznej przemiany, bitwy między tym co już "udomowione", a tym co dopiero jest do odkrycia. Gonitwa myśli jaka towarzyszy aktorce mogłaby dotknąć każdego z nas gdybyśmy tylko mieli ... czas. Czas na przemyślenia, zastanowienie się na sensem życia , tym co jest dla nas ważne. Ale nie mamy czasu, jesteśmy w biegu, między pracą, domem, dziećmi. Ta książka pokazuje co może stać się z człowiekiem kiedy pożegna się ze schematycznym postrzeganiem, a raczej przeżywaniem życia. A stać się może wiele dobrego, ale to wymaga ciężkiej pracy nad samym sobą.
Polecam, choć wiem, że dla mnie aż tak wyobcowana wersja szukania prawdy o sobie nie byłaby odpowiednia. Są jednak ludzie, którym choć chwilowe oderwanie się od konsumpcyjnej codzienności mogłoby przynieść wiele korzyści.

Książka jest o tyle ciekawa, że nie ma w niej wielu opisów technicznych rodem ze szkoły przetrwania, czy poradników surialowca, a mamy raczej opisy wewnętrznej przemiany, bitwy między tym co już "udomowione", a tym co dopiero jest do odkrycia. Gonitwa myśli jaka towarzyszy aktorce mogłaby dotknąć każdego z nas gdybyśmy tylko mieli ... czas. Czas na przemyślenia,...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
39
36

Na półkach:

365 dni bez zapałek to genialnie skonstruowany, rasowy reportaż. To nie tyle opowieść o życiu w australijskim buszu i o przetrwaniu w świecie z dala od wszelkich form cywilizacji, ale przede wszystkim relacja o przeżywaniu: o radościach, smutkach, chwilach zwątpienia zarówno w siebie, jak i w otaczającą naturę. To także historia specyficznego obcowania z szeroko pojmowaną dzikością – to ona bowiem dyktuje warunki i to jej trzeba się podporządkować, aby przeżyć.

Na plus zasługują niewątpliwe walory literackie książki – tu ukłon w stronę świetnego przekładu. Miarą atrakcyjności tej lektury było jednak przede wszystkim to, że po przeczytaniu opowieści Claire Dunn w głowie pojawiła mi się myśl: Wow, sama chciałabym to przeżyć. Chciałabym się z tym wszystkim zmierzyć.

Książka jest intrygująca sama w sobie – wciąga jak niezły kryminał, a z drugiej strony sprawia, że chce się do niej powracać i odczytywać wciąż na nowo. To wspaniały dziennik z buszu – czyli z miejsca, w którym na wszystkie problemy codzienności patrzy się z zupełnie innej perspektywy.

Ta wspaniała książka pokazuje nam, że istnieje sposób na odzyskanie łączności z naturą. Jej lektura to jednak coś znacznie więcej. Autorka zwraca bowiem uwagę na fundamentalne problemy dotyczące relacji międzyludzkich, kwestii patriarchatu i dominacji mężczyzn, a także pozycji kobiety we współczesnym świecie. To książka, którą można czytać wielowymiarowo. Z jednej strony mamy tu powieść przygodową o tym, jak przetrwać w prymitywnym środowisku bez żadnych udogodnień. Z drugiej strony jednak jest to książka o rozwoju osobistym oraz o całkowitej odmianie własnego życia. Nie da jej się jednoznacznie zaszufladkować, co czyni ją jeszcze ciekawszą i jeszcze wartościowszą.

Reporterska rzetelność połączona z literackością z najwyższej półki – polecam!

365 dni bez zapałek to genialnie skonstruowany, rasowy reportaż. To nie tyle opowieść o życiu w australijskim buszu i o przetrwaniu w świecie z dala od wszelkich form cywilizacji, ale przede wszystkim relacja o przeżywaniu: o radościach, smutkach, chwilach zwątpienia zarówno w siebie, jak i w otaczającą naturę. To także historia specyficznego obcowania z szeroko pojmowaną...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
807
101

Na półkach: ,

Na ogół recenzję piszę tuż po przeczytaniu książki. Podczas lektury myśli same układają mi się w głowie, a ostatnia strona jest niczym kropka nad i, spaja wszystko w całość, kreując przed moimi oczami idealną wizję. Przesiewam potem to wszystko przez sito wniosków, pytań i logiki, by nadać mojemu tekstowi ostateczny kształt. W przypadku „365 dni bez zapałek" było zupełnie inaczej. Potrzebowałam kilku dni, by raz jeszcze przemyśleć lekcję, jaką Claire Dunn dała czytelnikowi na ponad trzystu stronach książki, która stanowi niepowtarzalny i niezwykle szczery dziennik z wyprawy w australijski busz.

„Najtrudniej jest uwierzyć, że to możliwe, że można zrobić to, na co zawsze miało się ochotę, co przemawia do ciebie bardziej niż wszystko inne".

Claire Dunn czuje się wypalona. Praca, która dawała jej satysfakcję i poczucie sensu stała się dla niej udręką, przykrym obowiązkiem pozbawionym radości. Jej znajomi układają sobie życie, biorą kredyty hipoteczne i osiedlają się w różnych zakątkach świata, by założyć rodzinę, cieszyć się obecnością dzieci i przyjaciół. Claire tak nie potrafi. Miłość do natury ciągnie ją w stronę lasu, zachęca do samotnych wędrówek, oferuje cichą przystań pośród listowia. W obliczu zagubienia pozostaje tylko jedno: powrócić do korzeni.

„Dopiero gdy zamieszkałam w lesie, zrozumiałam, że właściwie nic o nim nie wiem".

365 dni z dala od cywilizacji to wyzwanie, projekt, który ma na celu przybliżyć człowieka do ziemi. To okazja, by sprawdzić swoje survivalowe umiejętności, instynkt przetrwania, swoją wytrzymałość i wewnętrzną siłę. Szóstka uczestników tego nietypowego przedsięwzięcia ma za zadanie zbudować sobie nieprzemakalne schronienie oraz zapewnić sobie dostęp do ognia. Z czasem jednak ułatwienia w postaci zapałek znikają, a wspólnota musi sobie radzić za pomocą świdra i podkładki. Przebywanie w dziczy zmusza bohaterkę do refleksji nad własnym życiem, uzewnętrznia wady, obiera z wierzchniej warstwy, ukazując każdą słabostkę, lecz także każdy zalążek siły. Dunn przekonuje się, że brzydzi ją przemoc i okrucieństwo, odkrywa że polowania napawają ją strachem, a jedzenia szuka wśród rosnących w buszu krzewów. Bohaterka ma przed sobą niezwykle długi rok, którego owocem będzie poznanie siebie, a także przyrody, która żyje obok nas jak dobry sąsiad, nawet wówczas, kiedy mijamy ją bez żadnej uwagi.

„Niewiele urośnie na twardej skale.
Bądź rozkruszony. Bądź roztrzaskany.
Wtedy dzikie kwiaty pokażą się tam,
gdzie ty.
Byłeś silny zbyt długo.
Spróbuj czegoś innego. Poddaj się".

Książkę Claire Dunn powinno się rozdawać w szkołach, czytać dzieciom na dobranoc i wkładać w ręce wątpiącym. To definitywnie jedna z tych pozycji, którą powinien przeczytać każdy. „365 dni bez zapałek" pokazuje świat z zupełnie innej strony, ukazuje duszę w pozornie nieżywych przedmiotach, otwiera oczy na wszystko to, co industrialna codzienność zamiata pod dywan. Wśród surowej, dzikiej przyrody nie ma dróg na skróty ani beztroskiej frywolności, lecz nie sposób spotkać się tu także z kłamstwem, nienawiścią czy przygnębieniem. Dunn w doskonały sposób zwraca uwagę na łagodny rytm natury, w której wszystko jest spokojną radością, pogodzoną z naturalnym pulsem czasu, z przemijaniem, starzeniem się, umieraniem. W dzikich ostępach – nie tylko w Australii, lecz na całej Ziemi – cisza to tylko pozór, wierzchnia warstwa, pod którą, niczym pod liśćmi, ukryte jest tętniące, wypełnione ekstazą życie.

Kim jestem? Dokąd zmierzam? Gdzie odnajdę siebie? Jak długo muszę szukać odpowiedzi? Podczas pobytu w buszu nie sposób uniknąć tych pytań. Wracają jak mantra. Zmieniają się w uderzenia stóp o szorstkie podłoże, w śpiew chwostków, w miarowy trzask palących się drew...

Na ogół recenzję piszę tuż po przeczytaniu książki. Podczas lektury myśli same układają mi się w głowie, a ostatnia strona jest niczym kropka nad i, spaja wszystko w całość, kreując przed moimi oczami idealną wizję. Przesiewam potem to wszystko przez sito wniosków, pytań i logiki, by nadać mojemu tekstowi ostateczny kształt. W przypadku „365 dni bez zapałek" było...

więcej Pokaż mimo to

8

Cytaty

Więcej
Claire Dunn 365 dni bez zapałek. Jak rok w australijskim buszu odmienił moje życie Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd