Czołem, nie ma hien. Wietnam, jakiego nie znacie

Okładka książki Czołem, nie ma hien. Wietnam, jakiego nie znacie
Andrzej Meller Wydawnictwo: Znak literatura podróżnicza
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2016-06-06
Data 1. wyd. pol.:
2016-06-06
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324036394
Tagi:
Wietnam społeczeństwo kultura
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan Andrzej Meller, Eleonora Meller
Ocena 7,0
Kamperem do Ka... Andrzej Meller, Ele...
Okładka książki Wyspa. Opowieści podróżne Anna Arno, Tomasz Dostatni, Szymon Hołownia, Grzegorz Kapla, Andrzej Meller, Jarosław Mikołajewski, Arun Milcarz, Piotr Milewski, Michał Olszewski, Aleksandra Pawlicka, Marek Pernal, Wojciech Ponikiewski, \\Robb\\ Maciąg Robert, Witold Szabłowski
Ocena 6,5
Wyspa. Opowieś... Anna Arno, Tomasz D...
Okładka książki Kontynenty nr 3/2015 Jerzy Bralczyk, Marcin Dobas, Artur Gutowski, Wojciech Jagielski, Marcin Jamkowski, Julianna Jonek, Piotr Ibrahim Kalwas, Iza Klementowska, Michał Książek, Piotr Lipiński, Andrzej Meller, Jarosław Mikołajewski, Katarzyna Nizinkiewicz, Adam Pańczuk, Marek Pernal, Maria Pomianowska, Redakcja kwartalnika Kontynenty, Anna Różańska, Olga Stanisławska, Andrzej Stasiuk, Paulina Wilk, Mirosław Wlekły, Intagrist el-Ansari
Ocena 7,6
Kontynenty nr ... Jerzy Bralczyk, Mar...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
274 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
45
45

Na półkach:

Książka raczej nie udana.

Piszę z perspektywy osoby, która spędziła w Wietnamie ponad 3 lata. Największym minusem "Czołem, nie ma hien" to problemy ze spójnością:

- do mniej więcej 1/3 książki nie zostaje wytłumaczone, dlaczego autor żyje wśród rosyjskojęzycznej wspólnoty (powód: ze względu na żonę Rosjankę);

- jak (chyba) każdy wie, Wietnam jest krajem o bardzo ograniczonej wolności osobistej i z faktem tym autor prawie w ogóle się nie rozprawia;

- choć od paru lat Wietnam doświadcza potężny boom turystyczny według statystyk prawie 95% (sic!) podróżnych nie zamierza do Wietnamu wrócić... Autor nie oferuje zbyt wielu elementów pozwalających zrozumieć tak miażdżąco niski poziom satysfakcji turystów;

- Meller opisuje Wietnamczyków w sposób powierzchowny i odnoszę wrażenie, że po prostu zadowolił się lokalnym wydaniem sztucznego uśmiechu;

- na przestrzeni całej książki nie do końca wiadomo, czy jest to książka bardziej o autorze czy o Wietnamie.

Książka raczej nie udana.

Piszę z perspektywy osoby, która spędziła w Wietnamie ponad 3 lata. Największym minusem "Czołem, nie ma hien" to problemy ze spójnością:

- do mniej więcej 1/3 książki nie zostaje wytłumaczone, dlaczego autor żyje wśród rosyjskojęzycznej wspólnoty (powód: ze względu na żonę Rosjankę);

- jak (chyba) każdy wie, Wietnam jest krajem o bardzo...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
116
91

Na półkach: ,

Książka złapała mnie na lep chwytliwego tytułu. Zabierając się za nią nie wiedziałem kto to jest Andrzej Meller, nie wiedziałem że był korespondentem wojennym oraz synem dawnego ministra spraw zagranicznych. To wszystko sobie sprawdziłem potem, jak już przekonałem się, że facet całkiem fajnie pisze a książka wciąga mnie coraz bardziej. To reportaż o Wietnamie, w którym spędził dwa i pół roku, w ramach większej wyprawy przez Azję. Przejechał go tam i z powrotem na trzydziestoletnim japońskim motocyklu, pomieszkując w małych mieszkankach i pokoikach i wcinając wietnamskie specjały sprzedawane na ulicznych straganach, ucząc się języka, przyswajając kulturę i obserwując życie Wietnamczyków.
Przypadł mi w tej książce do gustu prosty, momentami dosadny język i pisanie o takich zwyczajnych sprawach, co daje chyba całkiem realny obraz tego kraju, daleki od wyobrażeń z turystycznych folderów. To bardzo specyficzny kraj, zróżnicowany religijne i narodowościowo. Jak chyba większość na Dalekim Wschodzie z mojego punktu widzenia trochę fascynujący a trochę odstraszający. Szybko się rozwija, staje się turystycznym rajem ale wciąż tajna policja potrafi tam "zniknąć" człowieka, który ośmieli się skrytykować partię komunistyczną a turysta może tam zostać napadnięty i okradziony w biały dzień.
Spodobało mi się przedstawienie międzynarodowej "legii cudzoziemskiej" składającej się z przeróżnych luzaków, rozbitków życiowych, obieżyświatów, kitesurferów ściągających do Wietnamu w poszukiwaniu szczęścia, dobrych wiatrów i salonów masażu sami domyślcie się jakiego.
Ciekawa książka, taka, hmm... Niewysilona. Dużo ciekawych informacji, trochę refleksji, trochę humoru. Do tego sporo przemyconych informacji historycznych, co zawsze lubię.

Książka złapała mnie na lep chwytliwego tytułu. Zabierając się za nią nie wiedziałem kto to jest Andrzej Meller, nie wiedziałem że był korespondentem wojennym oraz synem dawnego ministra spraw zagranicznych. To wszystko sobie sprawdziłem potem, jak już przekonałem się, że facet całkiem fajnie pisze a książka wciąga mnie coraz bardziej. To reportaż o Wietnamie, w którym...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
218
36

Na półkach: ,

Ciekawa książka o "Wietnamie, jakiego nie znamy". Trochę stereotypowych rzeczy, które niekoniecznie są na czasie.
Pisana z humorem.
Wietnam okiem europejczyka, historie napotkanych przez autora obcokrajowców i tubylców. Życie na wsi.
Podróżnik nie znajdzie tu praktycznych porad co robić, a czego nie, ale właśnie za to daję książce 9*. To nie jest przewodnik-poradnik po kraju, który ostatnimi czasy jest chętnie wybierany przez urlopowiczów.

Ciekawa książka o "Wietnamie, jakiego nie znamy". Trochę stereotypowych rzeczy, które niekoniecznie są na czasie.
Pisana z humorem.
Wietnam okiem europejczyka, historie napotkanych przez autora obcokrajowców i tubylców. Życie na wsi.
Podróżnik nie znajdzie tu praktycznych porad co robić, a czego nie, ale właśnie za to daję książce 9*. To nie jest przewodnik-poradnik po...

więcej Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
75748
247

Na półkach: ,

Bardzo lubię literaturę podróżniczą. A do sięgnięcia po książkę Andrzeja Mellera skłoniło mnie pytanie, które zadałam sama sobie – co tak naprawdę wiem o Wietnamie?

Wietnam, Socjalistyczna Republika Wietnamu − państwo w Azji Południowo-Wschodniej, położone na Półwyspie Indochińskim i graniczące z Chińską Republiką Ludową, Laosem i Kambodżą. Posiadając liczbę ludności ponad 90 mln jest piętnastym co do wielkości populacji państwem świata. Stolica Hanoi. Tyle mówi nam krótka informacja wyszukana w Google. Ale zapytajmy pierwszego lepszego Polaka co wie o wietnamskiej kulturze. Bo przecież w Polsce jest tyle Wietnamczyków. Chociaż prawda jest taka, że przeciętny Kowalski nie odróżni mieszkańca Wietnamu od Chińczyka czy Koreańczyka. Zresztą Azjaci również nie rozróżniają Europejczyków.

Andrzej Meller jest dziennikarzem-reportażystą, specjalizuje się w tematyce blisko- i środkowowschodniej. Stale współpracuje z "Tygodnikiem Powszechnym". W 2008 r. był korespondentem "TP" podczas wojny w Gruzji. Czyli w sumie jest tam, gdzie coś się dzieje.

W Wietnamie przez około dwa lata przebywał wraz ze swoją partnerką. Można by rzec, że od poszewki poznał zwyczaje i życie Wietnamczyków. Poznał zarówno te wszystkie jasne strony tego kraju, jak i ciemne. Ze śmiechem opowiada o drobnych machlojkach, dziwactwach ale też podziwia ogromny trud i pracę przy odbudowie kraju. Rysuje mam obraz życzliwych i otwartych ludzi, chociaż spotykał na swej drodze również cwaniaczków i złodziei. Był świadkiem niejednej bójki kończącej się śmiercią. Ale opisuje również tą drugą stronę. Mamy tu całkowitą samowolkę policji, jej brutalność. Srogi reżim każe każdego, kto choć słowem skrytykuje rządzących. Korupcja na porządku dziennym.

Czytając książkę cały czas miałam wrażenie jakbym siedziała z autorem przy kawie i słuchała jego opowieści. Nie mamy tu chronologicznej ciągłości. Meller skacze z tematu na temat, jakby opisywał to, co mu akurat się przypomniało. Ta opowieść toczy się spokojnie, leniwie. W jednym miejscu czytałam o perypetiach z współlokatorami, w innym mam kawałek historii a w jeszcze innym miejscu dziennikarz zachwyca się widokiem albo wdaje się w filozoficzne dysputy.

Książkę czytało się mi szybko. Zaciekawiła mnie, bo przyznam się, że do tej pory jakoś nie wpadło mi w rękę nic o Wietnamie. Świetnym dodatkiem są ciekawe, kolorowe zdjęcia z pobytu w tym kraju. Idealnie wpasowuje się w literaturę podróżnicza. Polecam wszystkim miłośnikom dalekich podróży.

Bardzo lubię literaturę podróżniczą. A do sięgnięcia po książkę Andrzeja Mellera skłoniło mnie pytanie, które zadałam sama sobie – co tak naprawdę wiem o Wietnamie?

Wietnam, Socjalistyczna Republika Wietnamu − państwo w Azji Południowo-Wschodniej, położone na Półwyspie Indochińskim i graniczące z Chińską Republiką Ludową, Laosem i Kambodżą. Posiadając liczbę ludności ponad...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
375
108

Na półkach:

Średnia, przedstawia Wietnam z konkretnego punktu widzenia co jest zarówno zaletą jak i wadą, przeczytalam ja przed przyjazdem do Wietnamu i dowiedziałam się z niej o wiele mniej niż bym chciała

Średnia, przedstawia Wietnam z konkretnego punktu widzenia co jest zarówno zaletą jak i wadą, przeczytalam ja przed przyjazdem do Wietnamu i dowiedziałam się z niej o wiele mniej niż bym chciała

Pokaż mimo to

4
avatar
4336
874

Na półkach: , , , ,

W książce Andrzeja Mellera nie przeczytamy, jak Wietnam wyglądał kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu z relacji napotkanych Wietnamczyków, ostatecznie osobników kulturowo i społecznie przynależących do kraju od dziesiątek lat. Autor bardziej polega na opinii przybyszów, z którymi łatwo wchodzi w interakcje, a którzy najczęściej widzą otoczenie przez pryzmat swojego zajęcia bądź sytuacji jaka zmusiła ich do opuszczenia rodzimego kraju. Stąd też o kwestiach historycznych, przeobrażeniach podzielonego kraju, działaniach wojennych i ogólnej sytuacji geopolitycznej dowiemy się z ust samego Andrzeja Mellera, jako dziennikarza, korespondenta wojennego. Dlatego całość jest przeplatana wstawkami z kart historii Wietnamu opowiadanymi przez człowieka Zachodu, a ciekawiej byłoby poznać zdanie autochtonów, zmierzyć się z ich spojrzeniem, odczuciami, choćby były one podyktowane propagandom wylewająca się z wietnamskich mediów.

C.D.
https://nakanapie.pl/recenzje/wietnam-po-polsku-czolem-nie-ma-hien-wietnam-jakiego-nie-znacie

W książce Andrzeja Mellera nie przeczytamy, jak Wietnam wyglądał kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu z relacji napotkanych Wietnamczyków, ostatecznie osobników kulturowo i społecznie przynależących do kraju od dziesiątek lat. Autor bardziej polega na opinii przybyszów, z którymi łatwo wchodzi w interakcje, a którzy najczęściej widzą otoczenie przez pryzmat swojego...

więcej Pokaż mimo to

38
avatar
137
37

Na półkach:

Z Wietnamu wróciłem ponad rok temu. Niestety muszę przyznać, że ,,Czołem. Nie ma hien" to pozycja dosyć przeciętna. Jak dla mnie trochę za mało tego Wietnamu w książce o Wietnamie. Wydaje mi się, że na to, jak postrzega się dany kraj bardzo duży wpływ mają osoby, którymi się otacza, z którymi się obcuje itp. I tutaj na doświadczenia pana Mellera wpływały osoby, nierzadko balansujące na granicy bardzo specyficznego światka - lekkomyślni surferzy, miłośnicy marihuany, mikro przedsiębiorcy. O ile może to w jakimś stopniu oddawać specyfikę Mui Ne, o tyle zabrakło wiele, aby ta książka nie zniekształcała obrazu Wietnamu. A może to ja mam ten obraz zniekształcowy? I tu jest właśnie ta pułapka.

Z Wietnamu wróciłem ponad rok temu. Niestety muszę przyznać, że ,,Czołem. Nie ma hien" to pozycja dosyć przeciętna. Jak dla mnie trochę za mało tego Wietnamu w książce o Wietnamie. Wydaje mi się, że na to, jak postrzega się dany kraj bardzo duży wpływ mają osoby, którymi się otacza, z którymi się obcuje itp. I tutaj na doświadczenia pana Mellera wpływały osoby, nierzadko...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
2269
1614

Na półkach: , ,

Miło było poczuć wszystkimi zmysłami wietnamski patchwork „pozszywany” przez Pana Andrzzeja Mellera. Najpierw doświadczamy poranku w Wietnamie:
„Azjatycki poranek zaczyna się znacznie wcześniej niż europejski, bo potem zrobi się upał nie do wytrzymania lub spadnie deszcz i będzie lać przez parę godzin. Należy więc skorzystać z dobrodziejstwa chłodu suchego nieba. Na prowincji też czuć ten pęd do wykorzystania początku dnia, ale jednak tam życie toczy się bardziej leniwie. W mieście, zwłaszcza takim jak Sajgon, trzeba gnać do celu. Jeżeli się go ma”.
Zaskakuje Da Lat, „mały Paryż”, którego infrastruktura „zmienia miasto w coś na kształt wietnamskiego Disneylandu na miarę komunistycznych możliwości”. Jednocześnie miasto to może być kojarzone z Festiwalem Kwiatów, koleją linową, Doliną Miłości, Jeziorem Westchnień czy wodospadami Słonia i Tygrysa.
Poznajemy Też Tomasza Tokarza z Nysy (Tommy Bachata) – mistrza deski, znanego nie tylko wśród surferów, właściciela kultowego barku i nauczyciela tańca. Później Jeffa, kręgarza z Massachusetts, który w ramach zadośćuczynienia (za czasy wojenne) i terapii zespołu stresu pourazowego wrócił do Wietnamu by leczyć „kręgosłupy Wietnamczykom wiecznie zgiętym przy sieciach i na polach ryżowych”. A w końcu postać oraz dokonania Kazimierza Kwatkowskiego – pochodzącego z Lublina architekta i konserwatora.
Odkrywamy zwyczaje noworoczne, obrzędy religijne, tradycyjne wierzenia i przesądy, a także smaki wietnamskiej kuchni. Trudno nie doświadczyć namacalnych i duchowych pozostałości wojny. Miała miejsce pół wieku temu, a jej konsekwencje będą widoczne jeszcze przez wiele lat.
To, co najbardziej jest dla mnie widoczne, a jednocześnie najcenniejsze w patchworkowej opowieści o Wietnamie, to szacunek Autora dla mieszkańców tego kraju.

Miło było poczuć wszystkimi zmysłami wietnamski patchwork „pozszywany” przez Pana Andrzzeja Mellera. Najpierw doświadczamy poranku w Wietnamie:
„Azjatycki poranek zaczyna się znacznie wcześniej niż europejski, bo potem zrobi się upał nie do wytrzymania lub spadnie deszcz i będzie lać przez parę godzin. Należy więc skorzystać z dobrodziejstwa chłodu suchego nieba. Na...

więcej Pokaż mimo to

79
avatar
151
24

Na półkach: ,

W ciekawy sposób przedstawione losy różnych ludzi mieszkających w Wietnamie, oraz przybliżenie historii samego kraju. Są jednak rozdziały, które trochę się nużą i najlepiej było by je pominąć...

W ciekawy sposób przedstawione losy różnych ludzi mieszkających w Wietnamie, oraz przybliżenie historii samego kraju. Są jednak rozdziały, które trochę się nużą i najlepiej było by je pominąć...

Pokaż mimo to

0
avatar
1542
1541

Na półkach:

„Spoglądam na ziemię i zastanawiam się, jak opisać ten wietnamski patchwork.”
Z takimi myślami bił się autor, lądując w kwietniu 2013 roku w mieście Ho Chi Minh, wątpiąc w swoje możliwości i zdolności. Zupełnie niepotrzebnie. Był przecież reporterem i dziennikarzem z dorobkiem, więc przelewanie myśli na papier nie było dla niego „novum”. Do tego podróżnikiem, często lądującym w bardzo niebezpiecznych, z licznymi konfliktami wojennymi, miejscach. A to ochroniło go przed popadnięciem w skrajności w odbiorze nieznanej, otaczającej go rzeczywistości. Wyposażony w różne doświadczenia mógł odwoływać się do kontekstów i porównań nawiązujących do innych podróży, uzupełniając obraz Wietnamu. Co zresztą czynił. Nie bał się używać przy tym języka kolokwialnego, zwłaszcza w tych momentach, które wymagały natychmiastowej, błyskawicznej reakcji, a słownictwo było tego napięcia wyrazem. Zdarzały się więc i takie zdania oddające grozę wydarzeń niemalże sensacyjno-kryminalnych – „Dobiegamy do parkingu, odpalamy motory i spierdalamy na pełnej piździe”. W końcu autorem był mężczyzna niepokorny, który potrafił być bardzo asertywny i czuły na punkcie cwaniactwa, korupcji i podbijanych cen. Ale te mocne i przykre akcenty nie przesłaniały piękna poznawanego kraju. Wręcz podkreślał – „Nie chcę zapamiętać Wietnamu źle przez takie pojedyncze wredne osobniki, które psują obraz fantastycznego kraju”. Ale najbardziej ucieszyłam się z mapki umieszczonej na wewnętrznej stronie tytułowej okładki. Mogłam razem z autorem wędrować osobistymi szlakami po kraju do najciekawszych jego miejsc. Niekoniecznie znanych, ale na pewno mniej znanych lub, jak głosi podtytuł książki, nieznanych zupełnie. Dla mnie, oprócz znajomości komunistycznego ustroju i echa wojny amerykańsko-wietnamskiej, w całości nowych. Wszystko w tej opowieści było dla mnie odkryciem.
Nietypowym również w przekazie.
Tutaj, w odróżnieniu od wcześniej czytanych opowieści podróżniczych, kraj poznawałam przede wszystkim poprzez opowieści ludzi z otoczenia autora. Osób, z którymi mieszkał, które poznawał, zaprzyjaźniał się lub stykał się w swoich wypadach w głąb kraju, bo zależało mu, „żeby zobaczyć prawdziwy, prowincjonalny Wietnam omijany przez backpackerów wiedzionych za rękę przez przewodnik Lonely Planet”. To pogmatwane, pokręcone, trudne i zdeterminowane przez ustrój, a przez to przeciekawe, losy Wietnamczyków i ludności napływowej opowiadały o kraju, w którym przyszło im się toczyć do końca życia lub przez jakiś czas. Miłośników sportów wodnych, a wśród nich polskich nomadów kajta. Autor nie zapomniał i o innych akcentach polonijnych napotykanych w podróży, a które zjednały nam przychylność Wietnamczyków. Obcokrajowców wybierających Wietnam na szczęśliwe, leniwe, wygodne życie. Turystów zaglądających do niego dla wypoczynku, z których najliczniejszymi byli Rosjanie, a których język stał się bardziej komunikacyjnym niż angielski. Czy biznesmenów bezproblemowo rozwijających dochodowe interesy.
Raj dla autsajderów!
Dokładnie tak chciałoby się krzyknąć, by zaraz zadać pytanie – a gdzie ten opresyjny komunizm? Właściwie w początkowych rozdziałach nie było o nim mowy, dając ułudę raju. Autor odkrywał go powoli w miarę zdobywania zaufania poznawanych ludzi, opisując skutki społeczne i jednostkowe, których przedstawiciele mówili o sobie – „Na wojnę zmarnowałem młodość. Na więzienie i kołchoz wiek średni”. I chociaż każdy rozdział tętnił gwarem wielu osób, to z tego pozornego chaosu zawsze wyłaniał się temat przewodni, odmienny od poruszanych w pozostałych. Jego zapowiedzią było motto umieszczane pod tytułem rozdziału. Najbardziej spodobało mi się to: "Ludzie mówią, że czas mija. Czas mówi, że to ludzie mijają." W ten sposób przedstawił różnorodność Wietnamu od strony każdej dziedziny życia – zwykłej egzystencji w mieście i na wsi, obyczajów, języka, którego krótkie zasady wymowy i ortografii umieścił na końcu książki, wierzeń, kulinariów, którego zapachy unosiły się niemal nad każdą stroną opowieści z glutaminianem sodu jako powszechną „przyprawą” w roli głównej, ubioru, mniejszości narodowych i religijnych, szeroko pojętej kultury, przestępczości, rozrywek (również tych nielegalnych), kształcenia i wychowania, z którego najbardziej spodobała mi się powszechna praktyka wspólnych wyjść dziadków z wnukami do księgarń, by, usiadłszy pod regałami, poczytać książki i pooglądać albumy i komiksy. Marzą mi się takie zwyczaje w Polsce.
Ale, ale!
W miarę poznawania Wietnamu poprzez życie jego mieszkańców, powoli ulatniał się obraz beztroskiego raju. Zaczęły pojawiać się tematy trudniejsze – handel dziećmi, prostytucja, korupcja, opresje komunistów wobec opozycji, wszechobecna indoktrynacja, by w ostatnich rozdziałach pokazać temat najbardziej bolesny – wojny amerykańsko-wietnamskiej i wojen indochińskich, których skutki widać na ulicach do dzisiaj w postaci powykręcanych przez chorobę „dzieci Agenta Orange” – skutek użycia broni chemicznej przez US Army. To w tej części wyłuskałam pozycję konieczną do przeczytania wietnamskiego autora Bao Ninha „Smutek wojny”, kiedy autor opowiadał o niej podczas zwiedzania kilometrów podziemnych tuneli wydrążonych dla ochrony przed bombami partyzantów i miejscowej ludności. Autor tą tematyką nie chciał wprowadzać mnie w smutne rejony historii Wietnamu i depresyjny klimat wojny. Przede wszystkim chciał uzmysłowić mi „wyjątkowo silny charakter, pomysłowość i pracowitość narodu, wśród których” żył prawie trzy lata.
Faktycznie to barwny, różnorodny kraj o skomplikowanej i trudnej przeszłości.
Ale przez pokazanie go poprzez ludzkie, konkretne historie, jakby mnie obcy, bardziej zrozumiały, bo po prostu ludzki z jego szczęśliwościami, problemami i smutkami. W tym wymiarze tak podobnych do nas samych. Całości opowieści dopełniały wkładki z licznymi zdjęciami.
A skąd ten niczego niemówiący tytuł reportaży? Przecież w Wietnamie nie ma hien! Odkrywanie tej humorystycznej zagadki pozostawiam innym czytelnikom.
Bo i humoru w tej opowieści również sporo!
http://naostrzuksiazki.pl/

„Spoglądam na ziemię i zastanawiam się, jak opisać ten wietnamski patchwork.”
Z takimi myślami bił się autor, lądując w kwietniu 2013 roku w mieście Ho Chi Minh, wątpiąc w swoje możliwości i zdolności. Zupełnie niepotrzebnie. Był przecież reporterem i dziennikarzem z dorobkiem, więc przelewanie myśli na papier nie było dla niego „novum”. Do tego podróżnikiem, często...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czołem, nie ma hien. Wietnam, jakiego nie znacie


Reklama
zgłoś błąd