Uprawa roślin południowych metodą Miczurina

Okładka książki Uprawa roślin południowych metodą Miczurina autorstwa Weronika Murek
Okładka książki Uprawa roślin południowych metodą Miczurina autorstwa Weronika Murek
Weronika Murek Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2015-02-12
Data 1. wyd. pol.:
2015-02-12
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380490246
Inne
Witajcie w świecie nieokiełznanej wyobraźni i nieskrępowanej swobody literackiej. Oto bohaterowie z piekła rodem, balansujący na granicy jawy i snu, życia i śmierci. Kasztaniarz i kosmonauta, trumna z generałem Sikorskim i przygłucha Matka Boska w blasku telewizora dziergająca Jezusowe skarpety. W oszalałym świecie nikogo nie dziwi podwieczorek zapoznawczy dla zmarłych ani teatrzyk oświaty sanitarnej. Weronika Murek niczym nadworny kuglarz słowa miesza style literackie i zwodzi zmysły czytelnika. Doskonała odskocznia od szarości dnia powszedniego.
Średnia ocen
6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uprawa roślin południowych metodą Miczurina w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Uprawa roślin południowych metodą Miczurina i



4473
121
154

Opinia społeczności książki Uprawa roślin południowych metodą Miczurinai



Książki 3165 Opinie 223

Oceny książki Uprawa roślin południowych metodą Miczurina

Średnia ocen
6,0 / 10
894 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Uprawa roślin południowych metodą Miczurina

avatar
36
4

Na półkach:

Wesolutki zbiór dziwacznych opowiadań, z których jednak można wyciągnąć pewne życiowe lekcje. Pozycja dość nietuzinkowa, ale takie właśnie lubię.

Wesolutki zbiór dziwacznych opowiadań, z których jednak można wyciągnąć pewne życiowe lekcje. Pozycja dość nietuzinkowa, ale takie właśnie lubię.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
560
3

Na półkach: ,

Pierwsze opowiadanie 13/10, później niestety drobnica

Pierwsze opowiadanie 13/10, później niestety drobnica

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2649
104

Na półkach: ,

Czy mamy w Polsce jakąś ambitną literaturę? Ostatnio próbuję, po pewnej przerwie spowodowanej zniechęceniem, dać rodzimej prozie jeszcze jedną szansę. Czy jest ktoś, kto choć próbuje? Ryzykuje? Rozumie Słowo?

Z początku myślałam, że może "Uprawa..." będzie taką książką-wybawieniem, która wesprze na duchu mój literacki patriotyzm. Śmierć była tu ukazana genialnie. Te fragmenty miały duszę. Cała reszta.. cóż.

Mimo wszystko chcę wspierać takie książki i takich autorów. By mieli odwagę. By tworzyli Słowo - może być dziwne, byle trafne. Bez tego nasza literatura nie ma przyszłości.

Czy mamy w Polsce jakąś ambitną literaturę? Ostatnio próbuję, po pewnej przerwie spowodowanej zniechęceniem, dać rodzimej prozie jeszcze jedną szansę. Czy jest ktoś, kto choć próbuje? Ryzykuje? Rozumie Słowo?

Z początku myślałam, że może "Uprawa..." będzie taką książką-wybawieniem, która wesprze na duchu mój literacki patriotyzm. Śmierć była tu ukazana genialnie. Te...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2114 użytkowników ma tytuł Uprawa roślin południowych metodą Miczurina na półkach głównych
  • 1 177
  • 908
  • 29
312 użytkowników ma tytuł Uprawa roślin południowych metodą Miczurina na półkach dodatkowych
  • 221
  • 20
  • 17
  • 15
  • 14
  • 13
  • 12

Inne książki autora

Okładka książki Ziarno granatu. Mitologia według kobiet Katarzyna Boni, Elżbieta Cherezińska, Julia Fiedorczuk, Agnieszka Jelonek, Renata Lis, Weronika Murek, Grażyna Plebanek, Joanna Rudniańska, Barbara Sadurska, Dominika Słowik, Aleksandra Zbroja, Aleksandra Zielińska
Ocena 5,9
Ziarno granatu. Mitologia według kobiet Katarzyna Boni, Elżbieta Cherezińska, Julia Fiedorczuk, Agnieszka Jelonek, Renata Lis, Weronika Murek, Grażyna Plebanek, Joanna Rudniańska, Barbara Sadurska, Dominika Słowik, Aleksandra Zbroja, Aleksandra Zielińska
Okładka książki O psach Michał Cichy, Wioletta Grzegorzewska, Weronika Murek, Patrycja Pustkowiak, Andrzej Stasiuk, Krzysztof Varga
Ocena 5,7
O psach Michał Cichy, Wioletta Grzegorzewska, Weronika Murek, Patrycja Pustkowiak, Andrzej Stasiuk, Krzysztof Varga
Weronika Murek
Weronika Murek
Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, mieszka w Katowicach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Uprawa roślin południowych metodą Miczurina przeczytali również

Sońka Ignacy Karpowicz
Sońka
Ignacy Karpowicz
"Sońka" Ignacego Karpowicza to jedyna książka, do której wracam od wielu lat i niezmiennie mam z tego ogromną przyjemność. Aż się prosi podsumować tę pieść, za Stanisławą Rychter, słowem wyśmienita. Konstrukcja powieści nawiązuje do konceptu wiersza "Ocalony" Różewicza. Najpierw poznajemy tytułową bohaterkę jako dziwną i straszna wiedźmę, trochę szeptuchę, a na końcu widzimy tę samą kobietę jako kogoś niezwykłego; kogoś za kim ciągnie się pasmo traum wojennych i wielu krzywd doznanych od ludzi. Podmiot liryczny-Ocalony, który ma 24 lata, ocalał prowadzony na rzeź, jest tak samo umocowany w utworze; ostry i kanciasty, choć finalnie okazuje się być silnym i dobrym człowiekiem, bardzo doświadczonym przez życie. Historia Sońki zabiera nas w podróż nieznaną, choć w dzisiejszych niespokojnych czasach, niestety znów możliwą i prawdopodobną. Dzięki niej nawiązujemy relację z ta niezwykłą kobietą. To książka doskonała, w której każde słowo ma znaczenie, nie jest zbędne, nie stanowi ozdobnika, nadaje głęboki sens tej historii. Choć nie jestem fanką audiobooków, to słuchowisko z doskonałymi lektorami, muzyką białoruską i bałałajką, mnie zachwyciło; wracam do niego corocznie, podczas urlopów, podróży, a przy zmianach telefonów znowu wgrywam ją od nowa. Podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem; po tej lekturze poczytałam Karpowicza... i mam wrażenie, że to inny Karpowicz; tego innego niż od Sońki zupełnie nie polubiłam, nie zachwycił mnie. "Sońka" stała mi się bardzo bliska. Bardzo polecam tę lekturę.
Jarzębina - awatar Jarzębina
oceniła na1018 dni temu
Danke czyli nigdy więcej Dominika Dymińska
Danke czyli nigdy więcej
Dominika Dymińska
Lubiącym poezję - zdecydowanie polecam. Lubiącym niebanalną literaturę współczesna - również. Książka w formie poematu zmusza do myślenia, wywołuje dużo emocji. Bywa ciężka psychicznie ale to zaleta. Nie można temu utworowi zarzucić wtórności. Dla mnie literacki przełom. Pozwolił mi zrozumieć wiele zjawisk. Przełomowy poemat o genezie zła, jaskrawa krytyka libertynizmu. Mało kto zauważa, że twórczość Dominiki Dymińskiej to diss na antykulture. Szacun dla niej za to. Z pewnością nie zawuaża tego konserwatyści - a szkoda. W nurcie konserwatyzmu awangardowego „Danke” to wg mnie lektura obowiązkowa. W niszowym gatunku literatury roboczo przeze mnie zwanym „Ku przestrodze”/„skąd to się wzięło” istnieją książki, do których wraca się wielokrotnie - za każdym razem czytając je z innej perspektywy. „Danke” Dominiki Dyminskiej po raz pierwszy czytałam w 2017 roku, głównie pod kątem lewicowej hipokryzji. „Mieso” Dominiki Dyminskiej przeczytałam tylko raz, dopiero w 2021 roku i okazało się, ze to była właściwa kolejność - pierwsza książka wyjaśniała druga mocno, pokazując, dlaczego główna bohaterka dokonywała takich a nie innych wyborów (o ile to był efekt zamierzony, ze te książki się uzupełniają). Zatem zaraz po tym przeczytałam „Danke” drugi raz - również w 2021 roku - pod innym kątem. Przede wszystkim - w świetle pozytywnego buntu przeciwko antykulturze (i bzdurom). Skupiłam się na zrozumieniu zamiast moralizatorstwa/szufladkowania. Obydwie książki są skrzywdzone przez zniechęcające redakcyjne streszczenia (blurb’y) - ale po Wydawnictwie Krytyki Politycznej trudno by było czegoś innego się spodziewać. Tytuł „Słowami można wszystko” - sugerowany kiedyś przez autorkę - też byłby trafny dla „Mięsa”. W "Danke" ta myśl znajduje swoje uzupełnienie i konkluzję.
Alex Sss - awatar Alex Sss
ocenił na103 lata temu
Skoruń Maciej Płaza
Skoruń
Maciej Płaza
„Ja – skoruń, chodząca lewizna, próżniak, matołek”. Tak widział się syn wyrosły „między dwoma zwichrowanymi drzewami”. Ojcem – zwykłym wieśniakiem, sołtysem, sadownikiem, ateistą, nauczycielem majster-klepką o twardych, szybkich rękach i duszy buntownika a matką - byłą pielęgniarką, pobożną i zasadniczą kobietą. Oboje nie wyobrażali sobie życia „gdzie indziej niż tu, w zakolu Wisły, na jabłkowych wzgórzach, z których widać Wierzbiniec, gminne miasteczko o czerwonych dachach”. Ojcowiźnie gospodarza obejścia. Wybrali miejsce, ale nie czas. Lata 80. ubiegłego wieku pełne marnoty według ojca, bo „gdzie nie popatrzysz, tam marnie, i to marnota naprawdę najmarniejsza z marnych, koślawa, śmierdząca: sklepy puste, wszystko na kartki, głupiego »malucha« dostać trudno, nie mówiąc o ciągniku”. W wiecznej kłótni z rodzonym bratem, których konflikt przenosił się na jakość życia wszystkich wokół. Tajemnice rodzinne te podziały pogłębiały. Spojrzenie jego trzynastoletniego syna, tytułowego skorunia, obserwującego relacje dorosłych i zmaganie się bliskich z życiem, który próbował je na swój nastoletni sposób rozwikłać, by wpasować się w nie i znaleźć wśród nich własne miejsce, to nie tylko lekcje życia w jego dojrzewaniu czy retrospekcje dziejów rodziny pozwalające zrozumieć postawy ojca, stryja i matki. To również przepiękna, choć bolesna opowieść o emocjach. Autor niezwykle czule opowiadał o brutalizmie życia nieustannie zaskakującego niewiadomymi, z którymi trzeba było sobie radzić. Dokonywać piekielnie trudnych wyborów, licząc się z ich dotkliwymi skutkami. Łagodnie przekonywał o bezkompromisowej naturze jego nurtu nie do końca tylko pięknym, pomyślnym, szczęśliwym i stałym w radości. Przynoszącym zrozumienie o złych wyborach, by ratować dobro. Niekoniecznie korzystne dla innych. Każdy z bohaterów wyrazisty i charakterystyczny tworzył środowisko tak dobrze oddające zróżnicowanie wiejskie w PRL-u, w którym powojenny awans klasowy chłopa pomimo upływu dekad nie do końca jeszcze odciął korzenie od pochodzenia. W którym ich dzieci jeszcze nosiły w sobie umiłowanie ojcowizny rozumianej dopiero w sytuacjach granicznych. Dla którego „jednemuś zabójcą, drugiemu bratem, jednemuś zbawcą, drugiemu katem”. A wszystko to ujęte w przepięknych, plastycznych obrazach. Urzekających opisami ziemi sandomierskiej, gdzie „pola wznosiły się jak szata skrojona ze zblakłych zieleni”, a wzgórza „mieniły się zielenią sadów i żółcią ściernisk” brzemienne ludzkim życiem. Tak dobrze znanych mi z powieści „Robinson w Bolechowie” i „Golem”. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na89 miesięcy temu
Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie Zofia Zaleska
Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie
Zofia Zaleska
Wznowiona po dziesięciu latach książka Zofii Zaleskiej zawiera dwanaście rozmów z tłumaczkami i tłumaczami. W ostatnich latach częściej zaczęto mówić o ich pracy, choć wydaje się, że wciąż pozostają w cieniu autorów. Tymczasem, gdyby nie oni, nie poznalibyśmy tylu wspaniałych książek. Raczej niewiele jest osób, które mogą czytać w oryginale, szczerze im tego zazdroszczę. Książka Zaleskiej jest dla mnie fascynującym spojrzeniem na pracę tak wybitnych postaci, jak m.in. Ireneusz Kania, Małgorzata Łukasiewicz, Anna Wasilewska, Jan Gondowicz. Wymieniam tych czworo, bo przyznaję, że rozmowa z nimi sprawiła mi chyba największą radość. Małgorzatę Łukasiewicz znam ze wspaniałych przekładów W.G. Sebalda, którego proza w ostatnim czasie mnie zachwyciła. Ireneusz Kania to świetny rozmówca, poliglota; czytałam i mam "Muttavali. Wypisy z ksiąg starobuddyjskich" z jego znakomitymi komentarzami. Anna Wasilewska pasjonująco opowiada o dziejach "Rękopisu znalezionego w Saragossie" Jana Potockiego. Z kolei Jan Gondowicz z humorem prowadził mnie po różnych ciekawostkach językowych. Zna, jak mówi, "jakieś sto tysięcy słów" i nie daje się zaskoczyć pytaniem o megaron czy robron. Czyta się te rozmowy, nie tylko te wyróżnione przeze mnie, jakby się podglądało trudną pracę, ale i zabawę z językiem. Poszukiwanie właściwych słów wymaga sięgania do najrozmaitszych słowników, często tych sprzed wieków, nie wszystko da się bowiem znaleźć w Internecie. Ciekawe są tytuły wywiadów, które trochę oddają stosunek rozmówców do przekładu, np. "Na huśtawce", "Czary-mary w języku", "Wyrywanie wątroby", "Co robi zdanie", "Tłumaczenie jest rozwiązywaniem krzyżówek". Bohaterowie rozmów często podkreślają potrzebę dbania o język. Jerzy Jarniewicz mówi: "Namysł nad językiem jest po prostu namysłem nad naszym byciem w świecie, to rewers i awers tej samej monety". Wiele tu pięknych i mądrych zdań, chciałoby się je zapamiętać. Polecam tę książkę, po niej z pewnością uważniej spojrzymy na nazwisko autorki czy autora przekładu czytanego przez nas utworu.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na83 dni temu
Siódemka Ziemowit Szczerek
Siódemka
Ziemowit Szczerek
Siódemka. Z pozycji Kielc najważniejsza droga regionu. Z tego samego względu od dawna zainteresowany byłem przeczytaniem książki, o której wiedziałem tylko tyle, że akcja jest osadzona przy tej szosie. Nie miałem wcześniej do czynienia z żadną książką Szczerka, więc nie wiedziałem czego się spodziewać, a jednak mimo to miałem nadzieję na więcej udziału siódemki w "Siódemce". Tymczasem jest to zaledwie trasa, którą pokonuje narrator, dużo więcej jest tu narracji w stylu "Polactwa" Ziemkiewicza oraz antypolskiego kosmopolityzmu. W moim szczerym i nieliterackim odczuciu treść wygląda tak, jakby autor miał dobry pomysł na książkę, ale dla animuszu zażył jakiegoś narkotyku, i przez to przygody robią się coraz bardziej głupawe. Ewentualnie rzeczywiście tak było, na zasadzie co mi się napisze jak się sztachnę. Trzecia alternatywa to celowe pisanie akcji żeby tak to właśnie wyglądało, bohater z kolejnymi dawkami pewnych środków przeżywa coraz bardziej piekielne historie. Pisząc jakąś analizę literacką, od biedy dałoby się wyciągnąć morał z tej książki, żeby nie ćpać. Mimo to polecam - jeśli ktoś ma dystans i lubi cięty humor bez ceregieli, nie polecam - jeśli ktoś ma głębsze uczucia religijne i wrażliwą wyobraźnię. Łaciny podwórkowej się nie czepiam, gdyż... samemu mi się w głowie wyrywają co jakiś czas, a książka jest pisana z pozycji głowy narratora, mówiącego w myślach do siebie.
Piotr Sobota - awatar Piotr Sobota
oceniła na63 lata temu
Matka Makryna Jacek Dehnel
Matka Makryna
Jacek Dehnel
“Boże ciało” Jana Komasy w wersji retro i do tego w kresowym płaszczu. I od filmu o pięć lat starsze. A jeszcze na podstawie historii prawdziwej - sprzed dwóch bez mała stuleci… Słuchamy oto lamentu matki Makryny Mieczysławskiej - przeoryszy klasztoru bazylianek w Mińsku - słanego do uszu arcybiskupa poznańskiego, a opisującego jej dramatyczne losy (prześladowania cerkiewno-carskie, poniżania i tortury, wygnania i liczne golgoty) toczące się na dawnych Kresach Rzeczypospolitej (obecnie pod rosyjskim zaborem) i na rubieży walk prawomyślnej cerkwi prawosławnej (no, nie do końca, bo przecież nie w rycie staroobrzędowym, a po reformach patriarchy Nikona) z jej unickim odłamem (nie mającym się wówczas - jak zaświadczają historycy - wcale za dobrze ani w dziedzinie teologii, ani moralności). Równocześnie zaś śledzimy również pierwszoosobową narrację dotyczącą wdowy po carskim kapitanie-moczymordzie z Wilna i w pewnym momencie orientujemy się, że jakieś drobiazgi z jednej opowieści przenikają do narracji równoległej… Finalnie zaś poznamy jeszcze i historię żydowskiej biedoty wileńskiej i wywodzącej się z niej ubożuchnej dziewuchy, przygarniętej “dla ratowania duszy” przez zakonnice, preparujące służki dla szlacheckich dworów… Historia XIX-wiecznej natchnionej kresowej religijnej hochsztaplerki jest dziś dość powszechnie znana, więc nic tu nie spojleruję. O ile jednak katolicko-narodowa (głównie zresztą emigracyjna) narracja uczyniła z tej prorokini i cudotwórczyni jeden z elementów mesjanistyczno-narodowej mitologii, to po ujawnieniu całej tej mistyfikacji (już w XX wieku) postać popadła we wstydliwe i skrzętnie pielęgnowane zapomnienie. Jacek Dehnel wyciąga tego trupa z szafy narodowych mitów i stawia przed nami w pełnej jego trupiej krasie. I czyni to zaprawdę mistrzowsko. Dostajemy bowiem nie tylko kawał soczystej Literatury o zacięciu narodowo-łotrzykowskim, co również wgląd w naszą narodową i słowiańską duszę, jątrzące zapytanie o stosunek do rodzimej mitologii, przypomnienie wreszcie (nic to, że nie do końca chlubnych) jej przedstawicieli. Prawem twórcy literatury miesza historie prawdziwe i twórcze swe historii uzupełnienia; prawdę z mitem i jeszcze już zupełnie fabularnymi dywagacjami, nie potwierdzającymi się w materiałach historycznych. Dobrze się Makryna odnajduje w emigracyjnym środowisku paryskim, dobrze i wśród samych Francuzów (głównie jednak za aktywną pomocą protektorów, gdyż sama - jako prostaczka - nie potrafiła wypowiadać się poprawnie w żadnym języku, również po polsku ani rusińsku). A trzeba przyznać, że konkurencja między szaleńcami w tej epoce i tym miejscu silna, bo i zwariowani poeci, i natchniony obłędem Towiański… Ale sam książę Czartoryski nie taki znów głupi; inni być może również dość prędko orientują się w niejasnym charakterze opowieści o prześladowanej mniszce. Dobrze nam Dehnel i te narodowe mity dekonstruuje, choć tu już ostrożniej, z jakimś lekko nabożnym szacunkiem. A zorientowani w literaturze odnajdą tu mnóstwo odniesień do również ze szkół znanych poezyi i nie tylko; im kto więcej w szkołach czytywał, tym więcej romantycznych tropów dostrzeże… Piękna proza karmiąca się wcześniejszymi wytworami ducha. Swoją zaś drogą jawi nam się dehnelowska Makryna jako udana emanacja self-made-(wo)mana, która bierze własny swój los i własną historię we własne dłonie i sama steruje swym obrazem w oczach współczesnych. Inna sprawa, czy budowana narracja nie przerasta jej nieco, czy trochę się gdzieś z tych dłoni nie wymyka (czy przewidziała, że będzie musiała zdawać relację przed papieżem?)? Na pewno słusznie przywraca jej postać Dehnel z magazynu wstydliwych mitów narodowych i jednak przywraca godność tej postaci. Mówi o niej ironicznie, ale też pokazuje, że wszystkie swe razy otrzymała, wszystkie blizny ma prawdziwe, wypiła swój kielich goryczy do dna, a czy z ręki Moskala czy mężowskiej podany, to już mniejsza o to. Bardzo to wchodzi w duch feministyczny; bardzo mąci nam łatwość osądu postaci fałszywej zbawczyni narodu… Zresztą narodowe mity dekonstruuje tu Jacek Dehnel w iście mistrzowski sposób, bo do wiedzy dziś już niemal pewnej o głównej dramatu postaci dodaje wiele swojej autorskiej inwencji literackiej. Prowadzi więc bohaterkę jej europejskim szlakiem tułaczym i stawia na jej drodze równie prawdziwe postaci w zaistniałych faktycznie spotkaniach. Ale już treści rozmów, nawet z papieżem, Norwidem czy Mickiewiczem (“wierszopisem kudłatym”),to czysta odautorska literacka licentia poetica. Jest też postać matki Makryny - o czym zaświadczają relacje świadków i dokumenty historyczne - swoistym konstruktem epoki i proto-celebrycką odpowiedzią na emigracyjne zapotrzebowanie na taką postać. Na taką okaleczoną personifikację równie okaleczonej Ojczyzny, na taką martyrologiczną odpowiedź na towiańskie przeanielenie, na jej triumfalny zmartwychwstańczy pochód południem Francji w drodze do Rzymu. Jest też - być może - nieudaną wiadomością słaną księciu Czartoryskiemu do Paryża przez litewskich Tyszkiewiczów (a nieudaną, bo uzyskującą własny głos, własną bujającą opowieść i swój autonomiczny blask)? Powieść jest też apoteozą kresowości, odmalowaną słowem (gwara!),kartografią i klimatem miejsc, które w XX wieku nie wyglądały już “jak za cara” (byłem jako dziecko w latach 80-tych w wymienianych tu Smorgoniach i Mołodecznie - wiem, co mówię). Widzę, że wielu czytelników język zmęczył, czy wręcz pokonał; dla mnie jest on raczej wyrazem mistrzowskiego zagłębienia się Pisarza w materię którą bada, twórczo przekształca i wreszcie przeobraża w słowo na papierze. No i trzeba jeszcze przyznać, że jak mało kto potrafią się chrześcijany między sobą ładnie bawić; o zabawach protestantów z katolikami wiemy wiele, mniej zaś o tych między prawosławnymi moskiewskimi, a unickimi. Jakoś więc wierzono w świecie o popach (biskupach nawet!) osobiście razami karzącymi mniszki celem ich nawrócenia… Wprawdzie nie wszystkie winy Makryna w swych konfabulacjach przypisuje tym, którym powinna, to jednak sumarycznie - coś z rzeczy podobnych w tym czasie i tych stronach się dziewało… Książka po wielokroć przesuwana na dalszą pozycję w czytelniczej poczekalni (nie wiem czego się bałem: książki samej, czy głupiej fascynacji kolejnym - dotychczas szczęśliwie niepoznanym - Pisarzem i kolejnych potencjalnych pozycji dorzucanych na półkę “do przeczytania”?). I tak się zresztą dzieje - już zaopatrzyłem się w kolejne pozycje Autora i już je na półeczkę “do przeczytania”... Samego zaś Pisarza - już po piwerwszej lekturze - stawiam na półce obok nazwisk takich jak Szostak, Huelle, Chwin. Ma coś Dehnel pociąg do stylistyki ikony; tu okładka doskonała, współgra z treścią książki bez mała genialnie! A jest jeszcze i kolejna ikona, tym razem z wpisanym nań samym Autorem, na innej jeszcze książce, którą właśnie dorzuciłem na rosnącą górę pozycji wstydu i marzeń…
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na93 miesiące temu

Cytaty z książki Uprawa roślin południowych metodą Miczurina

Więcej

Na przyszłość pamiętać: nigdy nie być sobą. Poznał panią lepiej i nagle mu przeszło.

Na przyszłość pamiętać: nigdy nie być sobą. Poznał panią lepiej i nagle mu przeszło.

Weronika Murek Uprawa roślin południowych metodą Miczurina Zobacz więcej

Szkoda, żeś się z ludźmi więcej nie zadawała. Przyjemnie mieć potem ładny pogrzeb, ale za życia trzeba się tym interesować, że tak powiem.

Szkoda, żeś się z ludźmi więcej nie zadawała. Przyjemnie mieć potem ładny pogrzeb, ale za życia trzeba się tym interesować, że tak powiem.

Weronika Murek Uprawa roślin południowych metodą Miczurina Zobacz więcej

- Mam siostrę.
- I co? - spytał.- Siostra żyje?
- Żyje.
- No widzi pani: da się?
- Jeśli tylko są chęci - powiedziała Maria.- A u mnie nie było. Może mi się znudziło to życie? Może raz w życiu chciałam zrobić coś tylko dla siebie?

- Mam siostrę.
- I co? - spytał.- Siostra żyje?
- Żyje.
- No widzi pani: da się?
- Jeśli tylko są chęci - powiedział...

Rozwiń
Weronika Murek Uprawa roślin południowych metodą Miczurina Zobacz więcej
Więcej